Powinnam była się przestraszyć, może zarumienić … jednym słowem w jakiś normalny sposób zareagować na zbyt poufałe zachowanie Callahana. W ostatnim czasie zbyt dużo się jednak zdarzyło – cały cyrk z szeryfem, Denise, słomiana bezdomność i niestety zrobiłam to co zrobiłam. Zachichotałam. W ten durny, pensjonarsko-wstydliwy sposób, który każdego normalnego faceta doprowadziłby do jęku rozpaczy. […]

Czytaj więcej >

    – Chryste Panie. – szepnęłam, cicho zamykając drzwi.  Jeszcze tego mi brakowało. Nie wątpiłam, że Denise jest pełna dobrych zamiarów i tak naprawdę to chce dla wszystkich jak najlepiej, ale takimi chęciami to piekło jest wybrukowane. – Tylko spokojnie. Oddychaj i pomyśl logicznie. Przecież to, że komuś coś się ubzdurało nie znaczy, że […]

Czytaj więcej >

Burbon smakował już mniej obrzydliwie. Ba, śmiałam twierdzić, że był nawet dobry. Kompletnie nie byłam świadoma, że oznaczało to po prostu, że zaczął działać. Siedzący na podłodze mężczyzna jasno i dobitnie oznajmił, że jestem wyrachowaną suką. Co miałam mu powiedzieć? Że tak na dobrą sprawę sama mam ochotę ukręcić mu łeb i jestem świadoma, że […]

Czytaj więcej >

- Nie jeden anioł stróż, a cała armia. – Mruknęłam pod nosem, obserwując oddalający się samochód szeryfa z nim samym i poczciwym Georgem w środku. Chociaż teraz miałam inne zdanie na jego temat. George’a oczywiście. Poczciwy i jakby się zdawało ofermowaty dotychczas mąć Denise postanowił pokazać swoje inne oblicze. Ostrożnie zamknęłam drzwi. Co to do […]

Czytaj więcej >

    Początkowo miał to być jeden z elementów newslettera, ale ten ruszy dopiero na początku przyszłego roku. Pomysł wydawał mi się zbyt pozytywny, by z niego zrezygnować i przede wszystkim się nie podzielić.   Dlatego … w każdy ostatni weekend miesiąca będzie można pobrać tapetę na kolejny miesiąc.     Do pobrania: Tapeta na […]

Czytaj więcej >

Cholerny akumulator! Nie! Cholerna ja! Coś mi się wczoraj wydawało, że słyszę jakiś dziwny dźwięk. Tym dziwnym dźwiękiem było ni mniej ni więcej tylko pikanie, które wydaje mój samochód, gdy zapomnę wyłączyć światła. Pikanie zignorowałam, świateł nie wyłączyłam – w efekcie rano wsiadłam do środka, przekręciłam kluczyk w stacyjce i na tym sobotni wyjazd na […]

Czytaj więcej >