Zazwyczaj gadatliwy George był tym razem nadzwyczaj małomówny. Ograniczył się tylko do kilku pytań. – To gdzie cię podrzucić? – Na posterunek. – No tak. – Cisza trwała tylko przez chwilę. Kierowcę jednak coś męczyło. – A samochód ogarniesz? – Tak. – Mruknął i wygodniej umościł się w fotelu. – Na zmęczonego wyglądasz. To […]

Czytaj więcej >

Stres, lęk, absurdalność tego co się właśnie działo? Nie wiem co tak naprawdę było powodem, ale zapadłam w nicość. Mój umysł zbuntował się i wyparł to co się stało wcześniej i działo teraz. Nie zostałam odizolowana na całkowitym pustkowiu. Nie znalazłam się tu z najbardziej nienawidzącym mnie człowiekiem w Bozeman. On nie leży na mnie. […]

Czytaj więcej >

Wkurzona? Wkurzona?! Byłam tak wściekła, że znajdowałam się o krok od podpalenia tego kurnika. I może z dymem bym tej chatki nie puściła, ale na pewno zrobiłabym coś równie głupiego. Winiłam wszystko i wszystkich. Miał być spokój, miała być anonimowość i bezpieczna przystań na resztą moich dni. 
A wszystko robiło się na odwrót! Wparowałam zła […]

Czytaj więcej >

- Dobra, nie mamy czasu. Dalej. Idziemy. – Nie wiem co chciał osiągnąć, ale było tego wszystkiego za dużo. Przynajmniej dla mnie. Lekarstwo, pomijam surrealistyczny wieczór i on. Zabójcza mieszanka – równie koszmarna co skuteczna. Słyszałam co mówi i na tym koniec. Kompletne zawieszenie procesów myślowych i reakcji, stało się u mnie faktem. Ani drgnęłam. […]

Czytaj więcej >

Przeskoczyłam przez leżące na progu torby, zatrzasnęłam drzwi i ogarnęła mnie ciemność. Może nie taka całkowita, ale więcej mi się wydawało niż cokolwiek widziałam. Bzdury. Wydawało mi się wszystko. Macanie ścian w pobliżu drzwi nie dało nic poza bonusową drzazgą. – Oprzytomniej. Przecież nic cię tu nie zje. No, może poza robalami.– Mówienie na głos […]

Czytaj więcej >

  Patrzyłam na Dexter’a usiłując zapanować nad odruchem wymiotnym. Najgorsze, że wcale nie była to reakcja na jego słowa. Błędnikowi po prostu nie przeszkadzał fakt, że do tej pory byłam nieprzytomna. Jako pasażer, w samochodach i samolotach wymiotowałam zawsze i najzwyczajniej w świecie uznał, że nie ma powodu by tym razem zrobić wyjątek. Byłam w […]

Czytaj więcej >

Obsługa była perfekcyjnie wyszkolona. Kieliszek został ponownie napełniony musującym alkoholem. Miałam zajęcie dla dłoni – i wymówkę by się nie odzywać, jeśli ktokolwiek by do mnie zagaił. Na szczęście nikomu nie wpadło to do głowy. Niezręczną ciszę przerwała Kimberly, dopytująca się matki, ile może przeznaczyć na licytację. I robiąca jednocześnie dziwnego zeza w moją stronę. […]

Czytaj więcej >

Obudziłam się. Może silnik zmienił obroty? A może po prostu ciało nie chciało pozwolić, by umysł tkwił dłużej w błogiej nieświadomości. Nie spojrzałam w stronę kierowcy. Nie było takiej potrzeby. Przyjrzałam się za to uważniej temu ci się działo za oknem. Nigdy tego nie robiłam, a już na pewno nie aż tak uważnie. Zawsze byłam […]

Czytaj więcej >

Z niedowierzaniem patrzyłam na siadającego naprzeciwko mnie szeryfa. Wiedziałam, że tu będzie ale w najgorszych scenariuszach nie przewidziałam, że tak blisko. Spojrzałam w kierunku Denise i wszystko było jasne. Ta cholerna baba bawiła się dalej w swatkę. A sądząc po jej minie uważała, że idzie to nadzwyczaj sprawnie. Joshua pewnie ochoczo przystał na propozycję przyłączenia […]

Czytaj więcej >