Diabeł III

Raoul wyprostował się. Widziałam jak jego szczęki zacisnęły się. Wściekł się. Zmierzył mnie w milczeniu wzrokiem. Dopiero po dłuższej chwili się odezwał, chociaż przyrównałabym to bardziej do syku:
- Nie musisz aż tak się wzdrygać. Nie dotknę już Ciebie więcej, skoro się Tobie to tak nie podoba.

Odwrócił się do mnie plecami i poszedł w stronę kabiny pilotów. Co miałam zrobić? Zatrzymać go? Krzyknąć, że to nie tak? Nie zrobiłam nic. Skuliłam się w fotelu, otuliłam kocem i zapatrzyłam na niebo widoczne za oknem.

Nagle z głośników rozległ się głos Diabła:
- Szanowni Państwo! Najmocniej przepraszamy za niedogodności związane ze zmianą trasy lotu. Niedługo powinniśmy wylądować i pasażerowie zostaną przesadzeni do innego środka transportu, który zapewni wszystkim bezpieczne dotarcie do Nowego Jorku. Nie zamierzamy nikogo skrzywdzić, ale jeśli komuś przyjdzie cokolwiek głupiego do głowy nie będziemy ryzykować tylko podejmiemy radykalne kroki. Jakiekolwiek próby ingerencji w nasze plany spowodują naszą zdecydowaną reakcję. Dziękuję jeszcze raz za współpracę.- Po czym się rozłączył.

Wszystko ładnie i pięknie wyglądało, ale cały czas niepokoiło mnie jedno – widzieliśmy ich twarze i bez trudu mogliśmy ich w razie czego zidentyfikować. Istniał jednak cień szansy, że dotrzyma obietnicy. A jeśli tak to pozbędzie się wkrótce pasażerów. A czy pozbędzie się mnie? Moje rozmyślania przerwało wyjście Diabła z kabiny pilotów. Przeszedł obok i skierował się do klasy ekonomicznej, ale nawet na mnie nie spojrzał.

Kiedy mnie mijał poczułam tylko powiew powietrza i jego zapach – zabójczą mieszankę jego własnego zapachu z niewątpliwie drogą wodą kolońską. Mój mózg po raz kolejny się wyłączył i jedyne co funkcjonowało bez zarzutu to zmysł powonienia.

Z tego stanu odrętwienia wyrwał mnie szelest i odgłos kroków tuż za mną. Odwróciłam się szybko, ale spotkało mnie niemiłe rozczarowanie. To nie był Diabeł, tylko jeden z porywaczy. Ten, który mi wcześniej podał wodę. Z powrotem zajęłam poprzednią pozycję na fotelu, ignorując mężczyznę. I kompletnie zaskoczyła mnie jego ręka na moim ramieniu. Odruchowo ją zrzuciłam i syknęłam:
- Nie dotykaj mnie. – W odpowiedzi się zaśmiał:
- O proszę, księżniczka pokazuje rogi. Ale może będziesz miła dla Peter’a?
Odwróciłam się w jego stronę i patrząc mu prosto w oczy powiedziałam:
- Nie pokazuję rogów. Nikt nie będzie mnie dotykał bez mojej zgody. – facet się zaśmiał.
- Spokojnie mała, bądź miła to się Tobie nic nie stanie. Szefowi chyba się jednak nie spodobałaś, wiec może my się zabawimy? – Szlag mnie trafił i wcześniejsze postanowienia, żeby nie robić zamieszania i nie podskakiwać diabli wzięli. Zerwałam się z fotela i dźgnęłam palcem wskazującym w klatkę piersiową tego dupka:
- To chyba nie Twój problem co myśli o mnie Twój szef! I nie zmienia to faktu, ze nie dotknie mnie nikt, jeśli tego nie chcę!

Dupek okazał się jednak klasycznym dupkiem, jednym skokiem znalazł się przy mnie i mocno złapał mnie za ramiona. Zabolało jak jasna cholera i zaczęłam się wyrywać, ale był silny. Zrobiłam jedyną rzecz jaka przyszła mi do głowy – przyładowałam mu ostro kolanem w genitalia. Facet chyba miał jaja z żelaza. Fakt, że stęknął. Ale jednocześnie wściekł się na poważnie, szarpnął mną i podniósł rękę, żeby mnie uderzyć w twarz.
I w tym momencie powietrze przecięło jedno słowo, wydane nie dopuszczającym żadnego sprzeciwu tonem:
- Wystarczy! – Peter zesztywniał i błyskawicznie się ode mnie odsunął. Spojrzałam w stronę, z której dobiegł ten rozkaz i zobaczyłam Diabła. Stał w przejściu. Możliwe, że dłuższy czas. Musiał więc widzieć i słyszeć wszystko. Zaczęło mi się robić słabo.
Musiałam mieć wszystkie myśli i emocje wypisane na twarzy, bo Raoul zaczął iść w moją stronę. Nie odwracając ode mnie wzroku rzucił w przestrzeń:
- Zostaw nas samych i niech nikt tu nie wchodzi pod żadnym pozorem. – Wzdrygnęłam się.
Bardziej poczułam niż zobaczyłam, że Peter szybko opuścił pomieszczenie. Widziałam tylko Diabła, będącego coraz bliżej mnie. Bezwiednie zaczęłam się cofać. Jego twarz nie wyrażała emocji ani uczuć – żadnych. Oczy bez wyrazu wpatrywały się we mnie intensywnie. To było za dużo nawet jak dla mnie. Nagle jego twarz zaczęła się oddalać, a ja poczułam się jakbym spadała. Najzwyczajniej w świecie zemdlałam.

Nie wiem ile czasu upłynęło, ale kiedy ocknęłam się byłam nadal w samolocie. Leżałam na rozłożonym fotelu, przykryta kocem. Zawsze kiedy się budzę, mój organizm protestuje ze wszystkich sił i usiłuje wrócić do błogosławionego snu. I tym razem nie było inaczej – powiedziałabym nawet, że było gorzej. O ile wcześniej po prostu mi się nie chciało wstawać, to teraz czułam się oszołomiona i zamroczona. Zamknęłam znowu oczy i usiłując zapanować nad zawrotami głowy, wyrównałam oddech. Jeśli ktoś mnie obserwował mógł równie dobrze pomyśleć, że ocknęłam się na chwilę, ale znowu zapadłam w sen lub omdlałam.
Leżałam spokojnie, ale to dziwne uczucie nadal nie przechodziło. Czyżby mi coś podali? Byłam tak otępiała, że dopiero po chwili dotarło do mnie, że może i jestem w samolocie, ale na pewno nie w powietrzu. W tym samym czasie uzmysłowiłam sobie, że słyszę dobiegające z oddali strzały. I to by było na tyle z rozważań, bo odleciałam znowu na granicę jawy i snu. Słyszałam zbliżające się kroki , ale balansowałam na krawędzi dwóch światów, więc  żaden sposób nie zareagowałam na to co się działo wokół mnie.

Nie widziałam podchodzącego do mnie Diabła, ale usłyszałam głos, który rozległ się tuż obok:
- Ocknęła się na chwile, ale zaraz zasnęła znowu. Obserwowałem ją przez cały czas. – pewnie bym się zdenerwowała, gdybym była bardziej przytomna. Ale nie byłam. Za to głos Diabła poznałabym wszędzie, nawet w piekle.
- Słyszała coś?
- Nie ma szans. Dostała końską dawkę. – Kolejne kroki i znowu Diabeł:
- Uprzątnęliście na zewnątrz? Zaraz ją wyniosę, a nie chcę żeby coś ujrzała. Mimo, iż powinna jeszcze spać, to jeśli się ocknie … – oddalili się, więc nie dane mi było usłyszeć co wtedy by się stało. Cokolwiek mi dali było to niezłe świństwo, które znowu przeciągnęło mnie na ciemną stronę. Czułam tylko jak mnie ktoś bierze na ręce, usłyszałam:
- Śpi – i zasnęłam znowu.

 

** ** ** ** ** ** ** **

Diabeł – część II
Diabeł – część IV

Polubienia 6
Wyświetlenia 4650

Podobne wpisy:

  • Basia S

    Witaj. Już czuję, że to opowiadanie jest świetne, a to dopiero trzecia część. Mam jednak małą uwagę: „Nie dotknę już Ciebie więcej, skoro się Tobie to tak nie podoba.” To tylko przykład. Wydaje mi się, że zwroty Ciebie, Tobie, są jakby wciśnięte na siłę i trochę mi przeszkadzają, ale ogólnie jest bardzo dobrze.
    Pozdrawiam!

    • Basiu :)
      Zaimki a raczej ich fatalne zastosowanie to juz mój znak rozpoznawczy. Walczę … chyba z dobrym skutkiem, ale początek jest dramatyczny.
      Mam juz skorygowane teksty, ale zanim je umieszczę chcę przeczytać :D

      I dzięki :D Dla mnie opowiadanie jest zakręcono cudowne. Mam nadzieję, że się spodoba

  • Pingback: Diabeł IV | Skrywane pragnienia()