Diabeł VII

Kiedyś miałam wypadek samochodowy i tuż po nim stało się ze mną coś dziwnego. Nie wiem czy spowodował to stres, ale czułam się jakbym śniła i obserwowała wszystko z boku. Przerażona błagałam wtedy w duchu, żeby to co się stało było moim wymysłem, że to nie mogło dziać się naprawdę. Wszystko było tak nierealne, a ja czułam się jakbym była w koszmarze.

I teraz było dokładnie tak samo.
Kiedy przestałam grać i spojrzałam prosto w zimne i bezduszne oczy Diabła, od tego momentu wszystko działo się jakby poza mną, nie tylko bez mojego udziału, ale również całkowicie bez mojego wpływu. A ja czułam się jakbym oglądała zapis wydarzeń, gdzie niektóre ze scen rozgrywane są w zwolnionym tempie, a inne przemijają jakby ktoś przewijał taśmę na przyspieszeniu. Stałam się tylko obserwatorem.

Diabeł, patrzący na mnie w bezruchu. Ja, nagle pobladła, powoli wstająca zza fortepianu. Ramon nie odrywający oczu od moich ust. Przejście do jadalni, goście zajmujący miejsca. Diabeł odsuwający dla mnie krzesło, nie mówiący nic i mający zaciśnięte zęby. Siadający po drugiej stronie stoły pomiędzy Angelą i jej bratem. Kolejne dania serwowane przez służbę. Wdzięcząca się Angela, kusząca swoim dekoltem. Ja wymieniająca uprzejmości z sąsiadującymi ze mną Ramonem i Seniorą Morales.

Z tego dziwnego stanu wyrwał mnie nie kto inny tylko Ramon. Patrzyłam właśnie na Seniorę Morales, gdy poczułam palce Ramona delikatnie muskające moją dłoń.

I nagle wszystko we mnie ruszyło i się ocknęłam. Szarpnęłam odruchowo rękę, jednocześnie przewracając kielich z winem i zwracając na siebie uwagę wszystkich przy stole. Spojrzałam na Diabła, który może i był cały czas wściekły, ale teraz miał w oczach jeden wielki znak zapytania. Wyćwiczona służba od razu podbiegła, by szybko i dyskretnie naprawić szkody. A mi pozostało jedynie przeprosić, za kłopot. Spojrzałam zaskoczona na Ramona myśląc, że …. Bzdura. Nic nie myślałam. Ale po jego ustach błąkał się dziwny uśmieszek, który wcale mnie nie ucieszył.

I znowu niechcący z pomocą przyszła Angela (zaczęłam się zastanawiać, czy ona jest tak głupia sama z siebie, czy przyszło jej to z czasem).
- Moja droga, widocznie jesteś już bardzo zmęczona, skoro wszystko tak leci Tobie z rąk. Mimo, iż nie jest aż tak późno, to może powinnaś się położyć?

Zyskała tyle, że jej wypowiedź zapoczątkowała wywody dotyczące wysokich temperatur, intensywnego dnia, zmęczenia. Nagle okazało się, że wszyscy są wyczerpani i z chęcią będą gościć dłużej, ale następnym razem. Klan Moralesów zaczął się powoli zbierać. No, może z jednym wyjątkiem. Widziałam, że Angela bynajmniej nie miała ochoty na opuszczenie rezydencji, ale nie wypadało jej jako jedynej zostać.
Raoul razem z Ramonem postanowili ich jeszcze odeskortować do lądowiska helikoptera i znowu zostałam sama.

Zaczęła docierać do mnie irracjonalna reakcja Diabła w bibliotece, dziwne zachowanie Ramona i nogi same poniosły mnie z powrotem do Steinway’a. Służba zajęta była sprzątaniem w jadalni lub asystowała przy helikopterze, więc znowu przeszłam do biblioteki nie zauważona przez nikogo.
Tym razem przymknęłam drzwi i podeszłam do okien. Patrzyłam w ciemne niebo, ale widziałam oczy Diabła.  Byłam już tym wszystkim wykończona.
- Dlaczego grałaś dla niego? –Podskoczyłam zaskoczona i błyskawicznie się odwróciłam. Ten syk poznałabym na końcu świata. Diabeł odezwał się teraz, ale nie wiem jak długo stał w drzwiach i mi się przyglądał. Zmarszczyłam brwi, szykując się do walki.
- Nie grałam dla niego. Zaczęłam grać bo myślałam, że wszyscy poszliście oglądać Diablo. Nie wiedziałam, że tu jest.
Prawie sobie plunęłam w brodę. Błysk w oku, gdy wspomniałam o jego koniu mówił sam za siebie.
- Dlaczego wsiadłaś na Diablo? – Tym samym zimnym tonem kontynuował przesłuchanie.
Aż mnie kusiło, żeby palnąć coś głupiego, ale się opanowałam. Miałam przedsmak jak może wyglądać jego gniew. Wbrew sobie zarumieniłam się.
- On się nudził. Był taki samotny. Ja naprawdę zapomniałam, że nie powinnam na nim jeździć. – Minę miałam taką, jakbym przyznawała się do najgorszych grzechów. – Tak strasznie mi się go zrobiło żal. I potem chciałam go osiodłać, ale on nie lubi siodła. Więc usiadłam na oklep. I wcale nie jest taki zły. Ja nie wiem dlaczego się go boją. Może trochę lubi postraszyć, ale to bardzo grzeczny koń! Ja przepraszam, wiem ze nie powinnam. Ale on tak wdzięcznie chodzi i skacze …
Cholera, szczęki Diabła się zacisnęły. Przecież nie powiedziałam nic kontrowersyjnego. Nie wiedziałam, że właśnie te moje skoki podniosły temperaturę i zagęściły atmosferę.
- Usiądź, musimy poważnie porozmawiać – głos miał ostry, a ja zmartwiałam z przerażenia. Prawie straciłam oddech, gdy nastąpił ciąg dalszy.
- Widzieliśmy z Ramonem twoje popołudniowe popisy. Zrobiłaś na nim tak duże wrażenie, że będzie chciał od Ciebie czegoś więcej niż towarzystwa. Będę w stanie zapewnić Tobie ochronę i bezpieczeństwo tylko wtedy, jeśli Ramon będzie pewny, że jesteś moja i nie chcesz tego zmienić.
- Co znaczy, że jestem Twoja? – Głupia debilka. Przecież to było oczywiste!
Ale Diabeł nie bawił się w ceregiele. Mówił tym bezdusznym głosem dalej.
- Że jesteś moją kobietą i to ja Ciebie teraz pieprzę. Musimy stworzyć pozory bycia razem. Drobne gesty, zachowanie, przebywanie razem. Chyba, że się Tobie spodobał? – spojrzałam na niego jak na wariata. I niezamierzenie podniosłam głos.
- On??! Spodobał?! Chyba żartujesz!!!! – Moja mina musiała jednoznacznie pokazywać, iż perspektywa jakiegokolwiek kontaktu z Ramonem jest dla mnie odrażająca.
Raoul wstał, podszedł do ukrytego barku, nalał sobie whisky z dodatkiem lodu i z powrotem usiadł w fotelu.
- Dotychczas nie było idealnie. – Usta Raoul’a się wykrzywiły, ale bynajmniej nie był to uśmiech.
- Ale mój brak zaangażowania można wytłumaczyć Twoją aklimatyzacją i przyjazdem zarówno Ramona jak i gości. Ale teraz nie możemy nic zepsuć i przede wszystkim nie możemy już dłużej czekać.
Słuchałam z lekkim przerażeniem tego co mówił. Przeprowadzka do jego sypialni, wymiana czułości, odegranie kilku scenek i tym podobne drobiazgi. Diabeł popijał alkohol i beznamiętnie kontynuował.
- Nie bój się, nie tknę Ciebie. Trzeba będzie poudawać, trochę pograć. Sądząc po tym co odstawiłaś w samolocie, nie będziesz miała z tym większego problemu.
Nie wiem jak się wpada w panikę, ale ja chyba byłam tego bardzo bliska. Przypomniał mi o tym co się stało w samolocie kilka dni wcześniej. I że naprzeciwko mnie nie siedzi bynajmniej uroczy facet, tylko bandyta. Niebezpieczny i nie mający żadnych skrupułów.
Podniósł szklankę do góry i obserwował refleksy światła odbijające się w whisky.
- Tara już przeniosła Twoje rzeczy do mojej sypialni. Później nie byłoby na to czasu. Ale zastanów się teraz kogo wybierasz. Mnie, z tym co Tobie mówiłem i obiecałem – sukinsyn, musiał mi przypomnieć, że nie ma ochoty mnie tknąć – czy uroczego Ramona. I nie będzie od tego odwrotu. Od żadnej z tych decyzji. Pamiętaj! Ramon powinien tu niedługo być. Masz czas aż do jego powrotu.
Przebiegł mnie dreszcz i poczułam jakby zimna pięść coraz mocniej zaciskała się na moim sercu. I najgorsze było to, że nie miałam wyboru. Wyprostowałam się i spojrzałam mu prosto w oczy.
- Ty.
Zero reakcji. Nie drgnęła mu ręka, nie przerwał ani na chwile obserwowania alkoholu.
- Kiedy Ramon przyjdzie, wyjdziesz z biblioteki. Ja muszę z nim jeszcze omówić kilka rzeczy. Pójdziesz do mojej sypialni i położysz się spać.
Nie wytrzymałam.
- Jak to? A Ty?? Gdzie będziesz spał?
- Jak to gdzie? W moim łóżku.
- A ja??
- Ty też. Możemy chyba spać obok siebie bez zabicia się. Poza tym powiedziałem, że nie zamierzam Ciebie tknąć. Pewnie będziemy musieli trochę pohałasować i pojęczeć, ale to chyba przeżyjesz? Poza tym mówiłem Tobie. Jeśli Ramon nie uwierzy, że jesteś moja to weźmie to na co ma ochotę. A ma ochotę na Ciebie i to niezależnie czy się to będzie Tobie podobało czy nie.
Nie wiedziałam, czy bardziej dobijała mnie treść jego wypowiedzi, czy ten beznamiętny i mechaniczny sposób w jaki o tym mówił. Nie musiałam jednak długo się z tym tłuc bo do pionu (i to dosłownie) ustawiły mnie cztery słowa.
- Ramon zaraz tu wejdzie.
Diabeł siedział teraz wygodnie rozparty w fotelu, rękę z tą cholerną whisky położył na oparciu fotela i spojrzał na mnie przymrużonymi oczami. Wiedziałam, że teraz wszystko zależy ode mnie, że muszę coś zrobić. Tylko do jasnej cholery co????
Usłyszałam zbliżające się kroki Ramona. Nagle ucichły. Zrozumiałam, że właśnie nas ujrzał i zatrzymał się, chcąc zapewne zobaczyć jak się rozwinie akcja. I zadziałałam zupełnie instynktownie. Skupiłam całą swoją uwagę na oczach Diabła, podniosłam ręce do góry i zaczęłam wysuwać spinki z koka.  Fryzura zaczynała się sypać, włosy pasmami odzyskiwały wolność i delikatnie spływały na ramiona i plecy. Włosy to była jedna z niewielu rzeczy, która mi wyszła. Długie, jedwabiste pasma, aż zapraszały by zatopić w nich dłonie i rozkoszować się ich dotykiem. Raoul patrzył na mnie jak zaczarowany. Z boku musiało to wyglądać tak, jakbym uwodziła kochanka, który doskonale wie co go czeka.
Podniósł się powoli z fotela, nawet nie patrząc co robi odstawił szklankę i podszedł do mnie. Musnął delikatnie moje włosy i schrypniętym głosem powiedział.
- Muszę jeszcze poczekać na Ramona i z nim porozmawiać, ale to nie potrwa długo. Idź już do sypialni. Nawet jak zaśniesz obudzę Ciebie.
Do jasnej cholery! Wiedziałam, że udaje, a mimo to podniósł mi ciśnienie. Tym swoim cholernym głosem i dotykiem.
Jego dłoń z musnęła mój policzek i zupełnie bezwiednie rozchyliłam usta. Zarumieniłam się i na tyle przestraszyłam takiej reakcji, że wykonałam szybko zwrot.

Głośno wciągnęłam powietrze widząc Ramona. Wiedziałam, że tam jest, ale nie sądziłam, że w jego spojrzeniu będzie tyle głodu. Chyba dzięki temu wyszło to tak, jakbym się go nie spodziewała, a jego widok kompletnie mnie zaskoczył. Zdołałam tylko wyszeptać:
- Dobranoc – i szybko uciekłam na piętro. Zanim zamknęli drzwi, dobiegły mnie jeszcze słowa Ramona.

- Masz prawdziwy skarb. Niewiele kobiet w tych czasach potrafi się jeszcze rumienić.
Wparowałam do sypialni Pana Domu, pardon do naszej sypialni. Mój pokój był olbrzymi, ale ten przechodził jakiekolwiek pojęcie.
No tak, nie powinno mnie zaskoczyć olbrzymie łoże. O wiele większe od tego w mojej sypialni, przeznaczone chyba dla wizyty haremu. Całego. W tym samym momencie.
Kobieto! Zamiast myśleć o tym z iloma babami on tu spał, masz się ogarnąć jak najszybciej!!!
Niczego bardziej się nie obawiałam niż zbyt wczesnego przyjścia Raoul’a. Zanim się umyję, przebiorę i znajdę w łóżku. Kompleksy na punkcie swojego wyglądu miałam ogromne i wcale humoru nie poprawiał mi fakt, że tak naprawdę w samej bieliźnie to on mnie zarówno widział jak i sobie przy tej okazji dokładnie obejrzał. W sumie może dlatego usłyszałam „nie tknę Ciebie”.
Rozmyślanie nic mi nie da. Szybko się rozejrzałam. Łóżko w którym powinnam się finalnie znaleźć widziałam. Pozostały do zlokalizowania łazienka i garderoba. Dużego wyboru nie miałam.

Zajrzałam do pierwszego z brzegu pomieszczenia. Łazienka, oczywiście większa od mojej. Miejsca pod prysznicem wystarczyłoby znowu dla całego haremu. To samo w przypadku wanny.
Otworzyłam kolejne drzwi, za którymi kryła się tym razem garderoba. Wyglądająca jak ze snów i na dobrą sprawę wielkości dużego pokoju. Z kanapą pośrodku. Po jednej stronie były rzeczy Raoula, a po drugiej … no właśnie. Na pewno część stanowiły moje ubrania. Również te otrzymane przed południem. Tara odwaliła kawał dobrej roboty wieszając to wszystko. Ale była tam też olbrzymia cześć damskich rzeczy, których wcześniej na oczy nie widziałam. Posmutniałam, chociaż niby czym się łudziłam. Taki mężczyzna musiał mieć masę kobiet i pewnie przewijały się tu niezłe tłumy.
Wzięłam szybki prysznic i owinięta ręcznikiem, stanęłam bezradnie w obliczu koszuli nocnej przyszykowanej dla mnie przez Tarę.
Czerwona, jedwabna i z koronkami – pasowała raczej do Angeli. Piękna i seksowna, miała na celu podniecić jego zmysły. Zbuntowałam się! Nie będę wyglądała jak jedna z jego wielu panienek.

Nieźle podminowana weszłam z powrotem do garderoby, żeby wybrać coś bardziej stonowanego. Już sięgałam po t-shirt, gdy moje oko padło na koszule wiszące w części Raoul’a.
Od razu przypomniałam sobie moją pierwsza noc i ten jeden jedyny raz, kiedy miałam na sobie zamiast pidżamy, męską koszulę.  Teraz się dowiedziałam do kogo należała. Jak automat odsunęłam na bok część jego rzeczy i ściągnęłam jedną ze śnieżnobiałych koszul. Przygotowaną dla mnie kreację porzuciłam na środku garderoby. Odwieszając w łazience ręcznik nie oparłam się jeszcze jednej pokusie. Nie wiem skąd on to wydobył, ale wśród moich kosmetyków stał flakon Givenchy Extravagance. Dawno go nie używałam, ale nie oparłam się i sięgnęłam po te perfumy.
Pogasiłam światła, zakopałam się w pościeli i zanim zasnęłam, zdążyłam tylko pomyśleć, że powinnam poczekać na Raoul’a.
Spotkanie na dole trwało ponad 2 godziny. Dopiero grubo po północy Raoul wszedł do sypialni i momentalnie dobiegł go zapach moich perfum. Mimo wydarzeń spałam jak zabita, idealnie na samym środku, przykryta po czubek nosa. Zwykle sypiał bez niczego, ale stwierdził, ze teraz to byłaby lekka przesada. Był wykończony dzisiejszym dniem.
Po prysznicu, z przyzwyczajenia poszedł nago do garderoby po spodnie i pierwsze co zobaczył to rozsunięte własne koszule, jeden pusty wieszak i rzuconą bez ładu i składu koszulkę, w której ja miałam spać. Od razu przypomniał sobie pierwszą noc, kiedy mnie zobaczył. Jego ciało zareagowało dokładnie tak samo jak wtedy.
Okrył się i cicho wrócił do sypialni. Stał przez chwilę patrząc na mnie. Nie wiem co spowodowało, ze się nagle obudziłam. Wystraszona poderwałam się i usiadłam. Zobaczyłam Diabła stojącego tuż przy brzegu łóżka.
- Raoul. – Wyszeptałam. Nie byłam w stanie powiedzieć nic więcej.
Nagle zdałam sobie sprawę jak to wygląda. Siedziałam na środku materaca, w jego koszuli (częściowo rozpiętej na marginesie), w potarganych włosach. Kiedy usiadłam, pled się zsunął tak, że do pasa nie była niczym okryta. Mój wzrok pobiegł od jego oczu, przez usta, tors aż do pasa. Raoul stał obok łóżka tylko w jedwabnych spodniach od pidżamy, które nie były w stanie ukryć jego erekcji. Mroczny, o smagłej skórze – wyglądał jak wojownik, który pokonał wszystkich i przyszedł odebrać swoją nagrodę. Oczy mi się rozszerzyły. Moja mina musiała być jednoznaczna i wywołała grymas na jego twarzy.
- Nie musisz się obawiać. Jakiś czas nie miałem kobiety i tak reaguję. Chyba ze chcesz?
Sapnęłam z oburzenia, a on się tylko roześmiał.
- Dalej. Rusz ten tyłeczek trochę na bok. Jestem zmęczony. Jak się nie będziemy kochać, to chciałbym się chociaż wyspać.
Przesunęłam się błyskawicznie na moją połowę i odwróciłam do niego plecami. Poczułam jak materac ugina się pod ciężarem męskiego ciała i nagle poleciałam w jego stronę. Grawitacja zrobiła swoje. Raoul był wyjątkowo wrednym nastroju.
- O proszę, zmieniłaś zdanie? Witam.
Znowu sapnęłam, i odwróciłam się do niego tyłem, ale tym razem w ramach odpowiedzi Diabeł zrobił coś, czego się najmniej spodziewałam. Klepnął mnie w pośladek – i to bynajmniej nie delikatnie.
Odruch niestety miałam wyrobiony. W tej samej sekundzie złapałam poduchę i trzasnęłam go zdrowo w tors. Był tak zaskoczony, że nie mogłam się powstrzymać i roześmiałam się na głos.
Więcej nie potrzebował. Oddał mi cios i sama nie wiem jak, zaczęliśmy regularną bitwę na poduchy.
Do walki podeszłam z pasją, on też. Efektem była skotłowana pościel na łóżku, po chwili my zlecieliśmy z łóżka. W międzyczasie Diabeł odkrył, że mam łaskotki i straciłam przewagę. Zdaje się, ze naszym zapasom towarzyszyły różne krzyki, jęki i stękania. Lecąca z hukiem lampa była już drobiazgiem.
Kiedy wiłam się na podłodze i krzyczałam.
- Błagam. – Z hukiem otworzyły się drzwi sypialni. Oboje jednocześnie odwróciliśmy głowy i zobaczyliśmy przerażonego ochroniarza z bronią w ręku i Ramona.
A im….
Walka nas rozgrzała, a widok który się ukazał ich oczom wskazywał jednoznacznie, że jedynymi ludźmi, którzy w czymkolwiek przeszkadzają są oni sami.
Skotłowana pościel, po poduchach nie było już ani śladu – przynajmniej nie przy nas. Oboje na podłodze. Raoul leżał na mnie i trzymał jedną dłonią skrzyżowane nad głową moje nadgarstki. Druga ręka była położona na brzuchu. Miałam prawie całkowicie rozpiętą koszulę, która wręcz symbolicznie mnie okrywała. Włosy w nieładzie, a nogi oplatały biodra Raoul’a. On wyglądał jak wcielenie demona, który właśnie chciał odebrać należną mu ofiarę. I mu w tym przeszkodzono.
W dodatku oboje byliśmy zarumienieni i mocno dyszeliśmy. O tym, że to był efekt naszej bójki nikt nawet nie pomyślał. Wyglądaliśmy jak para wygłodniałych kochanków, która dorwała się do siebie po zbyt długiej rozłące i nie zważała na nic.

- Wyjść. – Krótki gardłowy rozkaz Raoul’a wywołał jedyny możliwy efekt. Drzwi się natychmiast zatrzasnęły. Spojrzał na mnie. Jego wzrok powędrował od moich oczu, przez usta, szyję, dekolt po rękę, którą cały czas trzymał na moim brzuchu. Już się nie śmiałam. Spojrzał ponownie w moje oczy.
- Rozejm?
Kiwnęłam niepewnie głową.
- Chyba już nie ma wątpliwości, ze jesteś moja. Możemy iść spać.- Wyszeptał i się podniósł.
Oniemiałam. Spodziewałam się wszystkiego, tylko nie takiej reakcji. Również podniosłam się z podłogi. I w tym momencie oboje usłyszeliśmy ten hałas. Niewątpliwie ktoś stał cały czas na korytarzu i niezbyt ostrożnie oparł się o drewno. Oboje wiedzieliśmy kto. Raoul jednym skokiem znalazł się przy mnie i zasłonił mi usta dłonią, zanim cokolwiek zdążyłam powiedzieć.

Mogę ścierpieć wiele, ale zasłonięcie czy zablokowanie ust przez kogokolwiek obcego zawsze wywołuje u mnie wrażenie duszenia się. Tym razem też zabrakło mi tlenu.
Zareagowałam gwałtowanie, szarpiąc się i wydając dźwięki, które dla kogoś z zewnątrz mogły mieć całkowicie inne znaczenie. A ja na serio wpadłam w panikę. Raoul początkowo myślał, ze się wyrywam z przekory, ale po chwili zobaczył moje przerażone i powoli już nieprzytomne spojrzenie.
Odsunął dłoń, a ja odskoczyłam się od niego i zaczęłam łapczywie chwytać powietrze w płuca. Patrzyłam na niego ze strachem, gwałtowanie oddychając. W jego oczach ujrzałam zdziwienie i .. coś jeszcze, czego nie potrafiłam sprecyzować.
Zrobił jeden krok w moją stronę, ale się cofnęłam i wleciałam z hukiem na te cholerne drzwi.

Rany boskie. Gdyby spojrzenie mogło zabijać, padłaby na miejscu. Wściekł się i błyskawicznie do mnie doskoczył. Pchnął mnie z powrotem na drzwi i przytrzymując mocno dłońmi, patrząc mi prosto w oczy rozpoczął mocno i rytmicznie uderzać biodrami w moje ciało. Zaskoczona krzyknęłam, ale widząc jego uniesioną dłoń, którą ponownie chciał mi zasłonić usta, sama je zakryłam. To bolało. Moje ciało nie doszło do siebie po jeździe na Diablo, Raoul był brutalny, a jego sztywny członek przy każdym takim uderzeniu boleśnie wbijał mi się w brzuch. To wszystko powodowało, że z moich ust wydobywały się wcale nie udawane jęki.

Patrzyłam mu prosto w oczy, przerażona do czego jest w stanie się posunąć, by uzyskać to czego chce. Ręce mi się trzęsły. Zupełnie też nie kontrolowałam łez.
Ale ten kto stał za drzwiami, nie mógł mieć już wątpliwości co się wyczynia w sypialni.
Raoul przyspieszył tempo uderzeń i sam zaczął ciężko i głośno oddychać. Jego  oczy, w tej chwili całkowicie czarne, wpatrywały się we mnie intensywnie.
I wszystko zdarzyło się w tym samym momencie. Jego dłoń nagle złapała za mój nadgarstek i oderwała rękę od moich ust. Jednym mocnym uderzeniem przyparł mnie mocno do drzwi. Mój krzyk zmieszał się z jego jękiem. Zaczęłam cała mocno drżeć i osunęłabym się pewnie na ziemię, gdyby mnie nie podtrzymywał.

Oboje usłyszeliśmy jak ktoś się oddala. Mimo to Raoul stał jeszcze chwilę przy mnie. Zapanował już nad swoim oddechem, ale czułam że ciało nie jest mu do końca posłuszne. Nadal jego sztywna męskość wbijała się we mnie i wyraźnie sygnalizowała, że nie do końca panuje nad sobą.
Nie wiem na co liczyłam. Słowa, które się rozległy uzmysłowiły mi, że tkwię po uszy w bagnie i nadal tonę.
- Ramona mamy na razie z głowy. Kładź się. Jestem zmęczony. Muszę się wyspać.
Następnie odsunął się ode mnie. I jak gdyby nigdy nic położył do łóżka.

** ** ** ** ** ** ** **

Diabeł – część VI
Diabeł – część VIII

Polubienia 10
Wyświetlenia 4425

Podobne wpisy:

  • Anonymous

    świetne :) już nie mogę się doczekać co będzie się działo w następnej części :)

    D.

  • super, super, super,!!!!
    czekam na następną część:)

  • Super!! Fajnie, że się Wam dobrze czyta !!!
    Kolejny fragment postaram się dodać jak najwcześniej, ale najzwyczajniej w świecie mogę nie mieć warunków, żeby to zrobić. W ostateczności zrobię to do 11 maja.

    I proszę zwracać mi uwagę, jeśli zobaczycie błędy czy nieścisłości. Niestety trochę mnie ponosi jak piszę i wtedy nie zwracam uwagi na detale :).

  • Anonymous

    Świetnie się czyta, wciągająca fabuła, ale zauważyłam powtarzającą się niezręczność językową – piszesz „mówiłem Tobie”, „nie tknę Ciebie” itp. zamiast „mówiłem Ci”, „nie tknę Cię” – taki drobiazg. Poza tym rewelacja!
    -A.

  • Pingback: Diabeł VI | Skrywane pragnienia()

  • Pingback: Diabeł VIII | Skrywane pragnienia()