Diabeł XIV

Było już ciemno kiedy nagle się ocknęłam. Obudziły mnie głosy dobiegające spoza sypialni.
- Missa. Ona dzisiaj jeszcze tak cierpiała. Jeszcze nie jest dobrze. Musi mieć spokój. – Raoul zdecydowanie nie był w dobrym nastroju.
- Czy Ty się nie zapominasz? Skończyliśmy już rozmowę.- Jego spokojny, pozbawiony jakichkolwiek emocji głos przypomniał mi znowu stajnię i karę.

Poderwałam się i usiadłam na łóżku. Przyciskając do siebie kurczowo koc, patrzyłam coraz bardziej przestraszona na drzwi, nie wiedząc czego się spodziewać. Zbliżające się kroki i wszedł. Zerknął w moim kierunku i tylko zmarszczył brwi.
- Co? Też masz jakieś obawy? – Byłam w stanie tylko zaprzeczyć głową. Niestety Raoul się kontynuował.

- To przestań patrzeć na mnie wzrokiem zranionej łani. Lanie dostałaś bo zasłużyłaś. I na tym koniec kontaktów. Powiedziałem przecież, że Ciebie nie tknę. Więc przestań tak podskakiwać za każdym razem jak na Ciebie spojrzę. Chronię tylko Twoją skórę przed Ramonem. I powoli zaczynam tego żałować!

Zanim zdążyłam się odezwać zamknął za sobą drzwi od łazienki. Z drugiej strony.
Nie pozostało mi nic innego jak położyć się z powrotem.
Odwróciłam się plecami do środka łóżka. Problem czy mnie tknie miałam z głowy. Ale chyba nie w taki sposób chciałam się o tym dowiedzieć.
Nie opanowałam drgnięcia kiedy usłyszałam otwierające się drzwi łazienki. Wyraźnie słyszałam syk wciąganego przez zaciśnięte zęby powietrza.
Cholera! Zauważył to.

Poczułam uginający się materac. Ułożył się wygodniej, głębiej odetchnął i zapadła cisza. Leżałam w milczeniu, ale czułam, że zwariuję jeśli się nie odezwę. Wyszeptałam.
- Raoul? – cisza. Albo mnie ignoruje, albo już zasnął. Nie odważyłam się odezwać ponownie, ale po chwili dobiegł mnie glos Diabła.
- No dalej. Widzę, że nie zaśniesz jak czegoś nie oznajmisz. Proszę bardzo, jestem szalenie ciekaw co masz do zakomunikowania.

Fajnie! Sama chciałabym to wiedzieć. Poza tym, że wypowiedziałam jego imię, nie miałam zielonego pojęcia co dalej.
Grając na zwłokę i usiłując cokolwiek wykombinować w ekspresowym tempie, odwróciłam się w jego stronę. Kiedy się przewracałam na łóżku syknęłam. Trochę ścierpło mi ramię.
W tej ciemności nie zauważyłam, jak oczy Diabła się zwęziły. Byl przekonany, że uraziłam któreś ze zranień.

Teraz leżałam na boku, zwrócona twarzą w jego stronę. Merde! Był na skraju łóżka. Rzeczywiście miał mnie dosyć. I w tym momencie mnie olśniło.

- Przepraszam. – powiedziałam cicho. Nie, nie przewidziało mi się. Diabeł pochylił się w moją stronę. Jakby uważał, że źle usłyszał i chciał się upewnić.
- Naprawdę przepraszam. Nie powinnam łamać twojego zakazu i nie powinnam się tak zachowywać. Wiem o tym. Ale się boję. Boję się Ramona. I bałam się, że złamiesz swoją obietnicę. Ale ty pomimo tego jak wszystko skomplikowałam nadal dotrzymujesz słowa, choć jak sam powiedziałeś zaczynasz już tego żałować.

Zamilkłam. Teraz piłka była po jego stronie. Liczyłam na to, że go zaskoczę. Pewnie spodziewał się wszystkiego, tylko nie spokoju i przeprosin. Żadnego płaczu, pretensji, fochów. I modliłam się, żeby to zadziałało. Zresztą nic innego nie przyszło mi do głowy.

Raoul milczał. Nie mogłam w nieskończoność czekać, aż się odezwie. Mając chyba jakieś natchnienie dopowiedziałam.
- Przepraszam jeszcze raz. Nie będę już gadać. Dobranoc.

I zaczęłam się odwracać z powrotem plecami do mojego księcia z piekła rodem.
- Nie rób tak nigdy więcej – jego słowa przecięły ciszę.
Teraz on mnie zaskoczył i zupełnie odruchowo zadałam pytanie.
- Nie mam Ciebie więcej przepraszać? – jego chrapliwy śmiech był balsamem dla mojej duszy. Po chwili jednak wrócił do dawnej pozy zimnego drania.
- Nie, nie łam danego słowa. Ja swojego dotrzymuję. I wreszcie połóż się spać. Koniec rozmowy.

Opadłam z powrotem na poduszkę. Wolałam się już nie odzywać. Przez chwilę przez głowę przelatywały mi kolejne pytania, które z chęcią bym zadała.
Co obiecał? Że będzie mnie chronił czy mnie nie tknie? Jeśli tak to jak należy skategoryzować lekcję dyscypliny?
Ale coś mi mówiło, że zapytanie się go o to byłoby szczytem głupoty. Potem uzmysłowiłam sobie, że on ma na myśli tylko jedno. Seks. Nie będzie się ze mną kochał. Chyba mi właśnie o to chodziło prawda? Ale jakoś nie byłam z tego faktu zadowolona.
Rytmiczny i głęboki oddech Diabła w końcu mnie uśpił. Byłam jednak wykończona i zasnęłam naprawdę mocno.

Nie zareagowałam więc, gdy Raoul przysunął się do mnie bliżej. Ten piekielnik cały czas nie spał. Wyrównał tylko oddech i rozmyślał o tym co się stało i w jaki sposób jego misterny plan nijak się miał do rzeczywistości. Nieprzewidywalna zołza. Dobra! Cudowna nieprzewidywalna zołza. Kiedy się złościłam w moich oczach zapalał się ogień, który go wciągał. Najpierw myślał, że jestem pulchna. Ale oniemiał, kiedy przyłapał mnie w samolocie w czasie gdy zmieniałam ubranie. Jaka pulchna? Cudownie zaokrąglona i te piersi, proszące by ich dotknął i posmakował. Wybuchowa mieszanka z charakterem, którą mógłby poskramiać w każdy możliwy sposób bez końca.

Na cholerę obiecywał, że mnie nie tknie. No tak, Ramon! Dlatego złożył taką deklarację! I żałował tego w każdej sekundzie. Tylko jedno go powstrzymywało od złamania danego słowa. Wiedział, że jeśli to zrobi w moich oczach będzie taka sama pogarda i odraza jak w stajni, gdy zobaczyłam ukaranego ochroniarza. A on pragnął widzieć radość i rozkosz.

Uśmiechnął się pod nosem. On obiecywał, że mnie nie tknie, ale co gdybym zwolniła go z tej obietnicy. Widział, że działa na mnie. Co prawda silnie opierałam się pokusie, ale do wydarzeń w stajni moja wola słabła z minuty na minutę. Wystarczyło tylko tak pokierować, żeby mój mur obronny runął całkowicie.
Kiedy leżeliśmy w ciszy słyszał te delikatne sapnięcia. Musiałam o czymś mocno myśleć i widocznienie to były całkiem ciekawe rzeczy skoro wywoływały takie reakcje. Uśmiechnął się lekko. Słyszał jak powoli mój oddech się wyrównuje. Kiedy upewnił się, że zasnęłam przysunął się bliżej i sam pogrążył się we śnie.

Jak to zwykle bywa zamierzałam jedno, a samo się zrobiło drugie.
Nastał kolejny dzień, a ja chyba się budziłam. Chyba było dobrym określeniem, ponieważ nie byłam w stanie ogarnąć zbyt dużej ilości rzeczy.
Było mi dobrze, ciepło, czułam znowu to rozkoszne mrowienie i co wprawiło mnie w największą konsternację moja głowa podnosiła się do góry i na dół.
I po chwili znowu to samo. Góra, dół. Chwila przerwy i powtórka.

Było to na tyle niezwykłe, że doszłam do wniosku, że jednak nadal śnię. Chciałam tylko zmienić pozycję, bo poduszka wręcz mnie parzyła, gdy nagle dobiegły mnie głosy. Zamarłam skonsternowana, bo moja poduszka przestała się rytmicznie unosić. Głosy zaczęły się zbliżać i zdołałam tylko usłyszeć syk Diabła.
- Nie ruszaj się i udawaj, że śpisz. – jego ręka na plecach mocniej przycisnęła mnie do jego ciała i w tym momencie obudziłam się całkowicie.

Diabli nadali! W nocy musiałam przysunąć się do Raoula. W efekcie teraz leżałam na nim, trzymając głowę na jego brzuchu, z jedną nogą przerzuconą przez niego. Ramiona ściśle oplatały jego ciało. Poduszka??!!
Matko, przecież ja dotykam jego skóry. Myśl, że on może być nagi….
Poczułam ten znajomy dreszcz, przebiegający od karku w dół i przestałam myśleć.
Byłam tak skoncentrowana na Raoulu, że nie zwracałam uwagi na nic innego. Nie słyszałam więc rosnącej awantury za drzwiami, wyjaśnień kogoś ze służby, że senior nie życzy sobie odwiedzin w sypialni I już zupełnie nie słyszałam Angeli wyjaśniającej, że jej to nie dotyczy. Moją uwagę zwróciły dopiero otwierające się drzwi i głos Angeli mówiący:
- Kochanie, jaki piękny dzień.
Na tym się skończyło, bo ją zatkało.

Spodziewała się Diabła w łóżku, ale samego. Tymczasem byłam tam ja. Spleciona z Raoulem tak mocno, że nie dałoby się wcisnąć pomiędzy nas nawet igły. Co prawda byliśmy częściowo przykryci, ale to co widziała było i tak wystarczające.
- Och.

Na jej jęk Raoul otworzył oczy i spojrzał na swoją sąsiadkę, która stała tuż obok łóżka zszokowana patrząc na niego i na mnie. Kącik jego ust lekko się wygiął. Ochrypłym głosem wypowiedział tylko kilka słów.
- Wyjdź. Zejdę za chwilę.

A ja naprawdę byłam posłuszna. Udawałam, że śpię i się nie ruszałam. Ale kiedy się odezwał poczułam całą sobą te wibracje, które wywołał jego głos i to co zrobiłam było zupełnie odruchowe. Wygięłam się, moje palce wpiły się w jego skórę i z chrapliwym jękiem przeorałam go paznokciami. Diabeł w odpowiedzi objął mnie mocniej i podciągnął do góry. Rzucił tylko w kierunku Angeli.
- Wynoś się natychmiast. – I wpił się w moje usta. Stało się to tak błyskawicznie, że nie zdążyłam zareagować.

Huk zamykanych drzwi był jak kubeł z zimna wodą. Błyskawicznie odepchnęłam się dłońmi od jego torsu, przerażona tym co się stało i w co znowu wpakowałam się sama. Diabeł mnie nie puszczał.
- Nie ruszaj się do cholery! Ani drgnij!!! – jego głos ciął powietrze jak bat.

Spojrzałam na jego twarz i zamarłam. Był na granicy złamania swojej obietnicy. Twarz wykrzywiona jak w grymasie bólu. Podniecony do granic możliwości, tylko cudem się powstrzymywał od tego by się na mnie nie rzucić. Uścisk miał tak mocny, jakby trzymał mnie w imadle.
Natychmiast przestałam się szarpać.
Raoul mocno zacisnął zęby i zaczął głęboko oddychać. Pewnie to była chwila, ale dla mnie trwała jak wieczność.

Kiedy się odezwał znowu zamienił się w tego zimnego i wyrachowanego bandytę.
- Jeśli jeszcze raz tak się zachowasz pokażę Tobie z czym igrasz. Nie traktuj mnie jak chłopaczka. Mam zupełnie inne potrzeby.
- Ja … – nie wiedziałam co powiedzieć. Chciałam wstać z łóżka, ale mnie powstrzymał.
- Moja droga, po takim przedstawieniu nie możemy od razu zejść. Gdybyś się nie ruszyła jak nakazałem, mógłbym teraz zejść na dół. Po tym pokazie pobędziemy tu jakiś czas. – Po czym się odsunął, położył na plecach i jednym ramieniem nakrył twarz tak, żeby zasłonić oczy.

Patrzyłam na niego zaskoczona. Nie kusiłam złego i też się wyciągnęłam na łóżku. Leżeliśmy przez chwilę w ciszy, którą zakłócił Raoul.
- Ramon będzie tu jeszcze trzy dni. Co do Angeli to nie ukrywam, że będziesz miała możliwość mi się odwdzięczyć. Nie miałem ochoty urazić jej rodziców i brata. Dotychczas nie rozumiała subtelnych aluzji, ale teraz – uśmiechnął się, ale nie wyglądało to przyjemnie – mam u boku Ciebie.

Jak to jest, że za każdym razem kiedy myślę, że już wszystko ogarniam, albo że już jest dobrze wszystko się wali? Wiadomość, że Ramon będzie tu jeszcze 3 dni oznaczała ni mniej ni więcej, że przez tyle czasu będę w miarę pewna swojego losu. Co się ze mną stanie gdy wyjedzie? A Angela? Bez tego co się stało teraz była gotowa mnie rozszarpać. Za sam fakt bycia w domu Raoula. Wolałam się nie zastanawiać do czego teraz będzie zdolna.

- Spójrz na mnie. – odwróciłam się i spojrzałam prosto w jego oczy.
- Rozumiesz jak się wszystko skomplikowało? – W odpowiedzi skinęłam głową. Diabeł kontynuował.
- To dobrze. Pamiętaj, gdy ktokolwiek nas będzie widział, wliczając w to moich ludzi jesteś moja i jesteś ze mną. Nie zrób nic głupiego. Masz do tego cholerny talent. Wierz mi naprawdę nie wiem dlaczego to znoszę, więc nie nadużywaj mojej cierpliwości. – Nie mógł mi już wyraźniej powiedzieć, że igram z ogniem i się sparzę jeśli nadal będę się tak idiotycznie zachowywać. Chwilę patrzył na mnie bez słowa i pokręcił głową.
- No dobrze. Chyba wystarczy. Idź do łazienki pierwsza, potem się przebierz i poczekaj na mnie zanim wyjdziesz.

Nawet nie przyszło mi do głowy się sprzeciwić. Bez słowa podniosłam się i zrobiłam to o co prosił. Nie ma co się oszukiwać, byłam porządnie przestraszona.
Zanim wzięłam prysznic obejrzałam zranienia. Nie wiem co zaaplikowała mi Tara, ale działało błyskawicznie. Przynajmniej ten problem miałam z głowy. Odświeżona przeszłam zawinięta w ręcznik do garderoby. Wolałam nie patrzeć w stronę łóżka, ale czułam przez skórę, że mnie obserwuje.

W chwilę później usłyszałam tylko szum wody. Cholera! Nawet nie zamknął za sobą drzwi.
Błyskawicznie się przebrałam, nie czekając aż mnie dopadnie rozebraną. Nie miałam czasu, żeby się zastanawiać.
Złapałam pierwsze z brzegu jeansy, białą koszulkę na grubszych ramiączkach. Zerknęłam w lustro i zaklęłam. Spodnie miały ¾ długości, a w tej koszulce mój biust, mimo iż spowity bielizną aż krzyczał. Hello, patrzcie jaki jestem duży.

Nagle woda w łazience przestała płynąć. Nie miałam już czasu żeby się przebrać. Złapałam wiszącą z brzegu koszulę, zrzuciłam na siebie i związałam w węzeł w pasie. Było trochę lepiej. Już sięgałam do góry, żeby rozplątać włosy związane na czas kąpieli, gdy usłyszałam Diabła.
- Zostaw. Tak jest idealnie. – Cholera. Jest za szybki jak na mój gust. Spojrzałam sceptycznie w swoje odbicie w lustrze. Włosy związane w węzeł, sprawiały wrażenie cudem okiełznanych. Nie zamierzałam kłócić się o taką głupotę.

Odwróciłam się w jego stronę i miałam déjà vu. Raoul przepasany jednym ręcznikiem w pasie, drugim wycierał włosy a krople wody zatrzymały się na jego skórze.

- Zrób coś jeszcze. Pomalujesz paznokcie u stóp na ten czerwony kolor? – Jego słowa  przywołały wspomnienie. Mnie, siedzącej w samolocie na bosaka, tuz po tym jak Raoul zobaczył mnie tylko w bieliźnie. Śmiech Diabła ustawił mnie do pionu. Kiwnęłam tylko głową i w te pędy pognałam do łazienki, zanim zdążył ściągnąć ręcznik okrywający jego biodra.

 

** ** ** ** ** ** ** **

Diabeł – część XIII
Diabeł – część XV

Polubienia 11
Wyświetlenia 4652

Podobne wpisy:

  • Anonymous

    czekam i czekam… o doczekać się nie mogę następnej części :D

    D.

  • Anonymous

    Bardzo się cieszę może nawet poczekam na tą część :D kocham to opowiadanie <3