Diabeł XV

Ręce mi się trzęsły gdy szybko starałam się pomalować te cholerne paznokcie. Efekt był zadziwiająco dobry. Na bosaka wróciłam do sypialni i stanęłam oko w oko z Diabłem.
- Moja droga, czas powitać kolejny dzień. Idziemy. – I to by było na tyle. Głos nie znoszący sprzeciwu. Nawet się za mną nie obejrzał, po prostu ruszył w kierunku drzwi. Gdybym tak się na niego nie napatoczyła od razu, pewnie bym nic nie powiedziała.Ale jego widok, znowu całego w czerni trochę zablokował mi oddech w piersiach. I kiedy tak szedł wyrwało mi się.
- Dlaczego mnie pocałowałeś?
Raoul zatrzymał się, ale nawet nie pofatygował, żeby spojrzeć w moim kierunku.
- Jesteś pewna, że mam Tobie odpowiedzieć?
- Tak. – Rzuciłam na bezdechu. W momencie w którym wypowiedziałam te słowa już wiedziałam, że odpowiedź może mi się nie spodobać.
- Inaczej byś się nie zamknęła. A teraz schodzimy. Jestem ciekaw jak się rozwinęła sytuacja na dole. Tym bardziej, że Ramon chyba ma chrapkę na Angelę, co prawda mniejsza niż na Ciebie, ale to zawsze coś. – I ruszył. Szybko podbiegłam do niego i zaczęłam tuż za nim schodzić głównymi schodami. Dopiero kiedy dotknęłam stopami chłodnej podłogi zorientowałam się, że cały czas jestem na bosaka. Po prostu super!

Na dole czekał na nas komitet powitalny. Siedzący na wygodnych fotelach w jednej z części salonu. Ramon delektował się kawą, ale Angela chyba popijała jakiegoś drinka. Z tej odległości nie byłam pewna.

Niczym nieskrępowany Diabeł podszedł do gości.
- Jedliście już śniadanie czy czekaliście na nas? – Pytanie Diabła wywołało prychnięcie ze strony Angeli i miało pewnie coś znaczyć. Z zaciekawieniem spojrzałam w jej stronę. Niestety ta harpia kontynuowała.
- Cóż, ja zjadłam w domu. Ale biedny Ramon czekał aż skończycie baraszkować! – Zyskała tyle, że w oczach Ramona zapłonął blask i skupił całą swoją uwagę na mnie.
Nie spodobało mi się to. Chciałam schować się za Diabłem, ale pomyślałam, że jeśli nie daj Bóg ten idiota się odsunie to będzie dodatkowy punkt dla Angeli.
Wykrzesałam na twarz radosno-beztroski uśmiech i zaszczebiotałam.
- No tak, pewnie dlatego jestem taka głodna. Tara pewnie już coś uszykowała, idziemy? – I nie czekając na niczyją reakcję ruszyłam w kierunku jadalni kompletnie nieświadoma, że dwie pary męskich oczu wpatrują się w moją kołyszącą w jeansach pupę.

Śniadanie było dziwne. Raoul wyglądał jak drapieżny kot, najedzony i zadowolony. Niby rozleniwiony, ale i tak mający wszystko pod kontrolą. Ramon rozdrażniony i spięty, starał się nie patrzeć w moją stronę. Natomiast Angela trajkotała non stop, nie wiem o czym bo jej zupełnie nie słuchałam. Natomiast służba… Cóż, wyglądało to bardzo ciekawie. Służba starała się być niewidoczna jak zwykle, ale co na któregoś spojrzałam to natychmiast giął się w pokłonie.
Trochę smętnie patrzyłam na jedzenie. Nie chciałam się przejadać, poza tym nie miałam pojęcia jakie atrakcje zaplanował na dziś Raoul. Nie wątpiłam tylko w to, że się nie będziemy nudzić.

Głos Angeli był na tyle piskliwy, że wdzierał się jednak w uszy. W końcu zaczęłam jej słuchać i prawie zbladłam.
- To w końcu pojedziemy do zatoki czy nie? A właśnie, co przedwczoraj tak Ciebie zdenerwowało? Rozwiązałeś problem?
Nadal przesuwając kawałki owoców w salaterce, zaczęłam uważniej słuchać.
- Tak, rozwiązałem. W sumie masz rację. Skoro już tu jesteś możemy pojechać nad zatokę. Kochanie, co o tym sądzisz?

Dałam się złapać jak dziecko, gdy podniosłam głowę. Lekko uniesione kąciki ust Diabła uświadomiły mi, że dokładnie to zamierzał.
Rozzłościł mnie tym, ale nie mogłam dać mu popalić. Przynajmniej nie przy świadkach. Uśmiechnęłam się więc promiennie i odpowiedziałam.
- Doskonały pomysł.

W tym momencie wtrąciła się Angela:
- Annie, może miałaś inne plany? – Nie dała rady usunąć z głosu tej ociekającej krwią nienawiści. – W końcu po takim poranku masz prawo być zmęczona.

Miałam ochotę walnąć w nią czymś, ale przemknęły mi słowa Diabła.
Będziesz miała okazję się odwdzięczyć. Mam u boku Ciebie. Jesteś moja i jesteś ze mną.
I moje usta same się otworzyły i wypowiedziały tych kilka słów, w dodatku cholernym rozmarzonym tonem jakbym jeszcze wspominała te chwile.
- Och, Angela. Po takim poranku dałabyś się zaprowadzić diabłu prosto do piekła, a co dopiero nad zatokę.

Widząc prostującego się Diabła zdałam sobie sprawę co powiedziałam. Jego oczy zalśniły i w tym momencie zwątpiłam czy on przypadkiem nie wie jak go nazywam w myślach. A jeśli tak to jakim cudem się dowiedział.
Patrzyliśmy na siebie jak zahipnotyzowani. Dla Ramona i Angeli wyglądało to zapewne jak spojrzenie kochanków, którzy przypomnieli sobie wspólne igraszki. Ja z kolej zastanawiałam się czy Raoul się opanuje, czy rzuci się na mnie i udusi od razu.
Opanował się.

Na jego ustach zagościł znowu ten irytująco-kpiący uśmieszek i wypowiedział.
- To co? Ruszamy do zatoki na cały dzień. Przygotują nam coś na piknik. Cały dzień lenistwa dobrze nam zrobi. Polecam wzięcie ze sobą czegoś do pływania. Grzechem było nie skorzystanie od razu z okazji. Angela? – Zwrócił się w kierunku harpii – Masz coś ze sobą, czy potrzebujesz pomocy?

Umościła się na krześle jak kwoka.
- Och, wzięłam coś ze sobą na wszelki wypadek. Wiesz, że lubię być przygotowana na wszystko.

Spojrzałam na nią i podniosłam brew. Na mojej twarzy zagościł ten uśmiech. Złośliwy i wredny uśmieszek, mówiący.
- Owszem, jesteś tak samo przygotowana na wszystko, jak na mój widok rano w sypialni Raoula.

Angela to zobaczyła i się wściekła. Raoul również prawidłowo zrozumiał to co chciałam przekazać, ale jemu zadziwiająco dopisywał humor. Ramon tylko zmarszczył brwi, ale widział, że o cokolwiek tu chodziło to ja właśnie zyskałam przewagę. I to właśnie on przerwał ten dziwny pojedynek.
- To co? Za godzinę się spotykamy? – Raoul wykonał gest ręką i w tym momencie tuż obok pojawiła się jedna osoba ze służby.
- Zaprowadź Senioritę Morales do pokoju błękitnego. Będzie pewnie chciała się odświeżyć i przebrać, prawda? – Harpia nie odważyła się zaprotestować. Ramon z uśmiechem na twarzy również się pożegnał. Poranek był intrygujący, a przed nim jeszcze cały dzień, który również zapowiadał się rozrywkowo.
Diabeł tym razem zwrócił się do mnie.
- Cóż kochanie, idź na górę znaleźć coś przyzwoitego, żeby nie podnieść naszym gościom ciśnienia.

I zrozumiałam, że sama ukręciłam sobie powróz na szyję. Co ja mówię, wykonałam pętlę, wsadziłam ją sobie na ten durny łeb i wlazłam na stołek.

Zatoka, plaża, kąpiel czyli i kostium kąpielowy. Ja, która za wszelką cenę unikałam odsłaniania chociaż zbędnego centymetra, miałam się pokazać praktycznie goła.
Spojrzałam na wychodzącego Ramona, nie miałam żadnych wątpliwości, że myślał o tym samym. Nareszcie będzie mieć okazję żeby mnie sobie dokładnie obejrzeć. A ta suka Angela będzie triumfować widząc te zwały tłuszczu, grube uda i cholernie duże piersi.

Jak automat podążyłam do sypialni i utknęłam w garderobie. Nie miałam co na siebie włożyć. Lecąc na wakacje do Nowego Jorku nie brałam żadnego kostiumu. Nawet gdyby było gdzie pływać, mając taką figurę i takie kompleksy nie odważyłabym się ubrać w coś takiego.

Diabeł zastał mnie stojącą w kompletnym bezruchu.
- Na co czekasz? – czy jego głos zawsze musi brzmieć jak trzaśnięcie bicza? Wzdrygnęłam się i zmusiłam by odpowiedzieć.
- Nie mam kostiumu. – Jego odpowiedź bynajmniej mnie nie uspokoiła.
- Przywiozłem Tobie dużo rzeczy. Tara podała mi wymiary. Jakieś kostiumy też tam są. Nie marudź tylko szybko się przebieraj.– Złapał kilka rzeczy i wyszedł.

Zaczęłam przeglądać nieotwierane wcześniej szuflady i się natknęłam na kolekcję. Bikini!!
Jęknęłam. Zawsze tak mam, jeśli jestem złośliwa natychmiast czuję karzącą rękę sprawiedliwości. Zachowałam się wrednie w stosunku do Angeli i kara spadła na mnie szybciej niż myślałam. Miałam jeszcze nadzieję, że znajdę jednoczęściowy kostium. A tu jeden był gorszy od drugiego.
Sznureczki, odrobina materiału, te wzory w panterkę. Byłam przerażona. Z tego wszystkiego mogłam wybrać tylko jeden, biały i mający odrobinę więcej materiały niż inne.

Szybko się przebrałam i spojrzałam z obawą w lustro. Tak jak przypuszczałam widać było wszystko. Każdy wałeczek, każdą fałdkę.

Podskoczyłam słysząc ponaglający głos Diabła. Jeszcze tego brakowało by mnie zobaczył. Szybko zarzuciłam z powrotem jeansy i koszulkę. Zerknęłam w lustro i jęknęłam ponownie. Piersi wcześniej otulone biustonoszem trzymane były w ryzach, teraz podtrzymywane tylko przez górę od kostiumy kołysały się leniwie przy każdym ruchu. Z jękiem szybko wciągnęłam na siebie jeszcze koszulę i zawiązałam ją w pasie. Złapałam jakiś szal, który od biedy mógł służyć za pareo i wypadłam z garderoby. Widok Diabła leżącego na łóżku jakoś mnie nie zaskoczył.
- Jakiś krem – rzuciłam spłoszona, ale on w odpowiedzi tylko pokręcił głową.
- Tara wszystko przygotowała. Cytuję, Seniorita ma skórę delikatną jak płatek róży. Zostałem osobiście zobowiązany do tego by Ciebie wysmarować kremem, abyś się nie spiekła.- Wydawał się być rozbawiony.
Niestety wizja jego rąk, dotykających mojej skóry wywołała rumieniec na mojej twarzy. Ten piekielnik oczywiście to zauważył. Z zaciekawieniem obserwował moją buzię, a ja robiłam się coraz bardziej czerwona. Musiałam się skupić na czymkolwiek innym, więc zerknęłam uważniej co ma na sobie.
Tez się przebrał. Lniane spodnie i luźna koszula. Wyglądał dokładnie tak jak powinien.
- To co? Nie damy na siebie czekać. Bo inaczej Angela znowu gotowa pomyśleć, że mnie molestujesz.

Z chrapliwym śmiechem zerwał się z łóżka, tym razem złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą na dół.

O ile mogłam myśleć, że w czasie śniadania to był po prostu zbieg okoliczności, to tym razem byłam pewna.
Za każdym razem gdy ktoś ze służby lub ochrony mnie widział, kłaniał się prawie w pas.

Ścisnęłam mocniej dłoń Raoula. Było to widocznie tak niezwykłe, że przystanął i pochylił się nade mną.
- Coś się stało? – nie mogłam myśleć, gdy był tak blisko, ale wydukałam.
- Raoul, dlaczego twoi ludzie tak się zachowują. Od rana mi się kłaniają.

Jego twarz była nieprzenikniona i za nic nie mogłam odczytać czy go rozzłościłam czy nie. Po chwili odpowiedział.
- Cóż, jesteś ich bohaterką. Nie pozwoliłaś, by ktoś odpowiedział za Twoje przewinienie i przyjęłaś karę na siebie. – Nie dodał, że jeden ze służących, ten który pomagał Tarze mnie przenieść, rozpuścił pomiędzy wszystkich pogłoskę, że Senior ukarał mnie naprawdę surowo, prawie zakatował mnie na śmierć i że pokój spłynął moją krwią. To w połączeniu z faktem, że byłam wybranką Raoula, przeżyłam i nadal stałam u jego boku, stawiało mnie na piedestale.

Patrzyłam na niego w milczeniu. Od kiedy podjęłam decyzję o tym, że polecę na wakacje do Nowego Jorku nic nie działo się normalnie. Dołożenie do wszystkich rzeczy które się wydarzyły jeszcze i tego, było tylko potwierdzeniem, że nuda i monotonia nie jest mi już pisana.

Teraz bardziej martwił mnie Raoul.
- Nie jesteś zły. – Podniósł palcem moją brodę i wyszeptał patrząc mi w oczy.
- Cóż, według nich jesteś mnie godna. Dumna, zacięta i sprawiedliwa. Tym bardziej dla wszystkich i w oczach wszystkich musisz być moja. – Jak on to robił, że prawie każde jego słowo kryło groźbę? Dla każdego kto nas obserwował wyglądało to jak wymiana czułości, a nie kolejne pogróżki czy przypominanie o status quo.

Angela znowu niechcący uratowała mi skórę. Jej piskliwy głos.
- Ile można na was czekać. – Przerwał tą scenę.

Samochód już był przygotowany, koszyki zapakowane. Ramon z Angelą stali już przy Toyocie. Gdy podchodziliśmy, Angela z właściwym sobie wdziękiem oznajmiła.
- Siadam z przodu. – I zanim ktokolwiek zdołał ją powstrzymać władowała się do środka. Raoul musiał prowadzić, więc siłą rzeczy ja usiadłam z tyłu z Ramonem.

Mój towarzysz od razu zwrócił uwagę na fakt, że Diabeł tak ustawił wsteczne lusterko w samochodzie by mieć całkowicie pod kontrolą to co się dzieje na tylnym siedzeniu.
Zapięłam pasy i kiedy ruszyliśmy starałam się trzymać swojej strony i jak najbliżej drzwi. Niestety równa droga po chwili zamieniła się w mniej przyjazną użytkownikowi i przy kolejnym zakręcie zarzuciło mną trochę bardziej. Niezamierzenie syknęłam i natychmiast w moją stronę pochylił się Ramon.

Troskliwie dotknął dłonią mojej ręki i zapytał.
- Już dobrze? Nie boli Ciebie za bardzo? – spojrzałam na niego zdziwiona i nagle zrozumiałam, że on wiedział o karze i lekcji której mi udzielił Raoul. Zaprzeczyłam i kiedy z powrotem chciałam odsunąć się od Ramona napotkałam zimne spojrzenie Diabła, obserwującego całe to zdarzenie we wstecznym lusterku.

 

** ** ** ** ** ** ** **

Diabeł – część XIV
Diabeł – część XVI

Polubienia 9
Wyświetlenia 5116

Podobne wpisy:

  • Anonymous

    No nie! Znowu to samo! Mogłabyś dać dzisiaj kolejny kawałek? PROSZĘ

    • O rany :).
      Naprawdę się cieszę, że Was tak wciągnęło w to opowiadanie. Ale może dzisiaj dam coś nowego.
      Powinno się też Wam spodobać :). Za to postaram się dać Diabła troszkę wcześniej.

      Ale błagam. Zrozumcie. Ten blog to odskocznia i miejsce by móc podzielić się fantazjami, lub tez trochę zmodyfikowanymi zdarzeniami. Muszę pracować, rodzina … już i tak są bliscy tego, by mi laptopa zamykać na klucz :D

  • Anonymous

    a miało być wczoraj :P nie no żartuję :) i znowu zostawiasz mnie na głodzie :) no ale nie zmienia to faktu że „Diabeł” jest niesamowity…

    D.

    • Z pracy mnie wywalą też jak tak będę na bloga zaglądać :D.

      A natchnieniem do „Diabła” był … ktoś. W sumie natchnieniem do „Paradoksu” tez był ktoś.

      Najpierw zobaczyłam faceta, a potem wokół niego zaczęła mi się tworzyć cała historia.

      Może na wzór Babeczki zrobię konkurs w stylu „Kto był natchnieniem?”. Zabawa będzie pewnie przednia. :D

    • Anonymous

      To ja szczerze Ci życzę żeby tych ‚ktosiów’ było sporo :)

      całe szczęście w nieszczęściu ale ja w pracy nie mam możliwości klikania ‚odśwież’, chociaż potem sama sobie wymyślam cd. :D

      mną się nie przejmuj i rodziny nie zaniedbuj :P ja poczekam sobie trochę :) lepiej żebyś sama od lapka odeszła niż gdyby mieli Cię siła odciągać :P chociaż fajnie by było jakbyś nas jednak nie zaniedbała…
      no i tyle z moich rad bo ja jak zawsze niezdecydowana jestem… ale taka moja natura – dla wszystkich chce dobrze :D pozdrawiam i czekam :)

      D.

    • Eh … od piekielnika sama się uzależniłam. Paradoks niestety będzie taki sam. Co prawda mam pewne obawy czy zachować go w niezmienionej formie, bo chyba trochę za ostro będzie, ale w końcu to fantazja. Ma swoje prawa. Chyba :D

      I spokojnie. Materiału na fantazje mi nie brakuje :D

    • Anonymous

      ja na fantazję otwarta jestem :) najwyżej mężowi spać nie dam :P

      D.

    • Ha! Dzięki :)

  • Anonymous

    A ja mam taki problem że nie wiem (a bardzo chciałabym bym wiedzieć) czemu nasza bohaterka znalazła się u Diabełka w domu? Może przez przypadek pominęłam jakiś fragment albo może będzie to wyjaśnione w dalszych częściach? Oczywiście opowiadanie całe po prostu kocham! Z jednej strony chciałabym napisać że chcę więcej więcej i więcej a najlepiej całość Ale z drugiej strony przyjemności trzeba przecież dawkować bo tak najlepiej smakują :D

    • :) wszystko w swoim czasie. Dajmy szansę, by utrapienie Diabła samo do tego doszło. Przecież on sam nie zdradzi :D

    • Skupić się nie mogłam! Serio!!! Już zwątpiłam, że w szale tworzenia tych wszystkich komplikacji wyszła mi idiotka doskonała. Na szczęście snuła jednak teorie jakie licho ją przygnało do domu Diabła, co tu robi i co się z nią stanie.

      Cytuję:
      „Na pewno na to wszystko jest jakieś logiczne wytłumaczenie. Do diabła, musi być na to jakiekolwiek wytłumaczenie! Coś takiego nie zdarza się w zwykłym życiu.”
      „po raz pierwszy od dawna do głosu doszedł rozsądek. Mimo, iż było bardzo ciepło zadrżałam. Objęłam się ramionami i cały czas wpatrując się w morze, zaczęłam rozmyślać.
      - Gdzie ja do jasnej cholery byłam? Jak się tu znalazłam i dlaczego?! I najważniejsze pytanie którego starałam się nie wypowiadać – co się ze mną stanie? „

      Wracam do pracy. Diabeł będzie jutro wieczorem :)

  • Anonymous

    Oj. Myślałam że jednak dodasz coś wcześniej :(

  • Anonymous

    Dzisiaj coś wrzucasz, prawda? :D

  • Oczywiście!
    Właśnie schowałam się w Starym Browarze (Poznań się kłania), piję cudowny sok z banana i truskawek, ktoś cudownie gra na fortepianie Chopina (serio! jest w nowej części koncert) i tworzę dalszy ciąg Diabła. Przynajmniej trochę bo jak dotrę do domu do dopiero będę mogła wieczorem dopaść do laptopa.
    Atmosfera jest cudowna !!!!!! Polecam

  • Nie żartuję … właśnie ktoś gra Mazurek a-moll Op. 68 Nr 2 !!!!!!!!!! A podobno fantazje się nie spełniają, ja się czuję jak we śnie!!!!!

  • Anonymous

    Diabełek miał być wczoraj wieczorem a tu nic :(
    Liczę że w nagrodę dostaniemy dzisiaj jakiś soczysty i dłuuugi kawałeczek :D

  • Anonymous

    Opowiadania genialne :D Jestem tu od wczoraj; „zaliczyłam” Paradoks a teraz czytam Diabła…
    Jest jedna rzecz, która mi technicznie nie pasuje. Pod opowiadaniem jest link do poprzedniej części… Dlaczego nie do następnej? Przecież kończąc część np. XIII chciałabym czytać dalej XIV a nie wracać do XII…tylko tyle, nawet te zaimki jakoś mnie nie rażą ;)
    Pozdrawiam
    Paulina poznanianka ;)

    • O żesz! A myślałam, że mi się upiecze.
      Dzisiaj muszę być szczera (takie mam wyzwanie na dzisiaj z mojej firmy), więc odpowiadam:
      ‚ Nie chce mi się. Za szybko wrzucam posty, zapominam podlinkować, połowa rzeczy mi ucieka. A potem za dużo do poprawienia na raz, więc już w ogóle wymiękam. Jeśli czytasz Diabła to zauważysz, że linki do poprzedniej części też znikają w pewnym momencie. Wiem ,że muszę znaleźć jeden dzień na administracyjną robotę, ale kiedy … ‚. Biorę jednak uwagę do serca, postaram się to skorygować, ale proszę mnie nie ścigać jak mi to zajmie tydzień lub dwa”

  • Pingback: Diabeł XVI | Skrywane pragnienia()