Diabeł XX

 

Byłam przekonana, że mam jeszcze chwilę dla siebie i dlatego z łazienki wyszłam owinięta tylko w ręcznik. W głowie miałam takie kłębowisko myśli, że idąc w stronę garderoby nie zwracałam uwagi na nic.

Chyba tylko cudem nie podskoczyłam słysząc lekko kpiący głos.
- Już myślałem, że się utopiłaś.
Powoli odwróciłam się w stronę łóżka. A jakże, Raoul we własnej osobie. Leżał rozciągnięty na materacu, oparty częściowo o poduszki, z jedną ręką podsuniętą pod głowę. I niech go licho, był tylko w samych spodniach. Drugą dłonią, powoli przesuwał po torsie. Leniwie gładził swoją skórę, jednocześnie bacznie obserwując moją reakcję.
Niech go strzeli. Widocznie oczekiwał, że na sam jego widok zmięknę jak wosk. No cóż, niestety w pierwszej chwili miał rację. Oczywiście, że wytłumaczeniem mogły być stres i nerwy, w końcu dzień był co najmniej wyczerpujący. No i dałam plamę na całej linii. Wzrok bezwiednie śledził ruchy jego dłoni, zaczęłam szybciej oddychać, moje policzki się zarumieniły. Nie zapanowałam też nad ustami, które się rozchyliły na samą myśl, że jego dłoń w ten sam sposób dotykała na plaży mojej skóry.

Równie szybko się jednak wkurzyłam. Moje myśli błyskawicznie przeskoczyły od chwil na plaży do tego co widziałam na tarasie.

Wyprostowałam się i zmarszczyłam czoło. Diabeł tylko przechylił głowę i uważnie obserwował ten cały przegląd emocji, począwszy do zaskoczenia, po pożądanie i zmieszanie.
Nie spodziewał się pewnie tylko zakończenia. Tylko ja sama wiem, ile kosztowało mnie takie zachowanie.

Wzruszyłam ramionami, odwróciłam się do niego plecami i weszłam do garderoby.
- Jakie stroje obowiązują na wieczorną kolację? – pewnie to było ostatnie pytanie jakie powinnam była zadać. Tym razem on wyrwał z siebie całkiem inteligentny teks
- Co??
Wyjrzałam zza drzwi i odezwałam się, tym irytująco mentorskim tonem jakiego używa się w stosunku do niezbyt rozgarniętego rozmówcy.
- Mamy dzisiaj kolację z Ramonem i Angelą, prawda? Obowiązują stroje oficjalne czy też mam założyć coś swobodnego?

Podniosłam lekko brew do góry, bo Raoul się nie odezwał. Nawet przestał się dotykać. Patrzył w moją stronę i milczał. Uśmiechnęłam się w duchu, bo chyba go zagięłam. Co prawda nie miałam zielonego pojęcia czym, ale kto by tam się czepiał szczegółów. Nie mogłam tak jednak stać w nieskończoność.
- I? – Ponagliłam go. – Nie wiem co mogę założyć, a jeszcze muszę się przyszykować. Czasu mi zabraknie. Muszę jeszcze włosy wysuszyć i ułożyć, umalować się i przede wszystkim znaleźć coś co będzie pasować. I na którą mamy zejść?

Diabeł w odpowiedzi westchnął i wstał z łóżka.
- Niezobowiązujące. Idę wziąć prysznic, potem będziesz mogła znowu zająć łazienkę. Kolacja będzie o 20:00. Ja zejdę na dół wcześniej.

Stałam nieruchomo dopóki nie zamknął za sobą drzwi od łazienki i dopiero wtedy odwróciłam się z powrotem.
Sama przymknęłam drzwi od garderoby, usiadłam na jednej z puf i w tym momencie opuściły mnie siły. Byłam wykończona. Myśli, tezy i teorie urządziły sobie wyścig w mojej głowie. Byłam na tyle niepewna tego co się dzieje, a tym bardziej ma zdarzyć, że pomimo wcześniejszej deklaracji złożonej przed lustrem poczułam się skołowana i zagubiona. Trochę do zagubienie trwało.

- Wiesz już w co się ubierzesz?
No tak, a jakże. Chyba bym się zdziwiła gdyby mnie znowu nie zaskoczył. Z westchnieniem odwracając się w jego stronę zaczęłam mówić.
- Powiedz co założysz, tak będzie … – i już zdławionym głosem dodałam – … najlepiej.

Raoul był świeżo po prysznicu, wycierał sobie ręcznikiem głowę i to by było na tyle. Z rzeczy które go w jakimkolwiek stopniu okrywały.

Stał przede mną tak jak go stworzono. Nie zaczęłam krzyczeć tylko dlatego, że nie byłam w stanie wydobyć z siebie głosu. Tak jak się odwracałam w jego stronę, tak wykonałam ruch z powrotem i znowu miałam go za plecami. Wpatrywałam się wiszące przede mną ubrania, ale kompletnie nic nie widziałam. Przed oczami cały czas miałam ciało Diabła. Ciemne, opalone, umięśnione, pozaznaczane bliznami. I te mięśnie, napinające się w rytm jego ruchów gdy wycierał włosy ręcznikiem.

Tuż obok mnie wylądowała biała lniana koszula i takie same spodnie.
- To.
Nie czekałam już na jego kolejny ruch czy gest.
- Dobrze. Ubiorę coś, żeby pasowało. – Podziwiałam siebie za opanowanie, gdy spokojnie wstałam i ruszyłam w kierunku łazienki.

Zamknęłam drzwi i po raz kolejny osunęłam się na podłogę. Będąc na klęczkach i trzymając się za ramiona byłam w stanie myśleć tylko o jednym.
Jakim cudem widziałam go tak dokładnie gdy i tak wpatrywałam się w jeden punkt na jego ciele? Nie był podniecony, ale to co ujrzałam było największym męskim członkiem jaki było dane mi zobaczyć. Na żywo, bo o durnych pornosach nawet nie pomyślałam. I jeśli on był taki imponujący w stanie spoczynku to co kiedy jest podniecony?

Na samą myśl jak może się wtedy prezentować, poczułam przebiegające mnie falami dreszcze.
I to był koniec mojego opanowania. Emocje które mną szarpały przez ostatnie dni, dzisiejszy poranek, pieszczoty na plaży i widok Diabła.
To wszystko spowodowało, że moja dłoń powędrowała wzdłuż uda i dotarła do krocza.
Nie bawiłam się w żadne subtelności. Kiedy musnęłam pierwszy raz łechtaczkę z moich ust wyrwał się głośny jęk. Natychmiast drugą dłonią zasłoniłam sobie usta, ale nie byłam w stanie przerwać pieszczenia siebie.
Byłam tak podminowana, że wystarczyło kilka ruchów i moje ciało przebiegła fala orgazmu.
Nie opanowałam się i krzyknęłam. Nie miałam siły utrzymać się w tej pozycji i osunęłam się zupełnie na podłogę. Leżąc próbowałam dojść do siebie. Masturbacja powinna rozładować krążące we mnie napięcie, ale emocje wcale nie opadły. Zarówno zdenerwowanie jak i podniecenie wcale nie zmalały!
Nawet gorzej, pragnęłam poczuć znowu ciało Raoula, jego ciężar i siłę.

Kiedy już względnie wróciłam do świata, usłyszałam cichy odgłos zamykanych drzwi. Raoul musiał właśnie wyjść z sypialni. Starałam się odgonić myśl, która natrętnie pchała mi się do głowy.
Musiał wszystko słyszeć i doskonale wiedział co wyprawiam za tymi drzwiami. Dlaczego nie wszedł?

Z politowaniem westchnęłam. Co za durne pytanie dlaczego do mnie nie wszedł. Bo nie byłam Angelą. Gdyby na moim miejscu była ta ognista brunetka pewnie by rżnął ją aż miło na podłodze.

I tym sposobem znowu się nakręciłam. Zerknęłam na zegar i to wreszcie przyspieszyło moje ruchy. Miałam godzinę. Na ponowny prysznic, włosy, makijaż i co gorsze dobranie stroju.
Po 15 minutach dwa pierwsze punkty miałam z głowy. Makijaż przytomnie zostawiłam na sam koniec, gdy będę wiedziała co założę.
W ostrym tempie przemieściłam się do garderoby.

Po chwili było mi już wszystko jedno jaki bajzel zostawię. Wyciągałam rzeczy jedne po drugich, odkładając je już byle gdzie by nie marnować czasu na ich odwieszanie.
Nie miałam absolutnie nic co pasowałoby do białego stroju Raoula. I kiedy już miałam puścić wiązankę zobaczyłam te spodnie. Z delikatnego materiału, ciemnoszare prawie czarne, z dodatkowym paskiem który można było fantazyjnie zawiązać. To było to.
Dobranie do tego czarnej bluzki koszulowej i czarnych pantofli było formalnością. Stanowiłam idealnie uzupełnienie Diabła. Włosy związałam lekko z boku tak, że falą opadały mi przez ramię. Z makijażem nie mogłam przesadzić, żeby nie wyjść poza „nieformalny strój”. Postawiłam na delikatniejszą wersję ‘smokey eye’. Nie ostrą, ale na tyle mroczną, że przyciągała uwagę.

Stanęłam przed lustrem, żeby ocenić całość i zęby same mi wyszły na wierzch. Spodnie idealnie wydłużyły sylwetkę. Czarna bluzka pomagała utrzymać mroczny ton kreacji, ale jednocześnie kusząco rozchylony dekolt przyciągał wzrok. Po raz kolejny błogosławiłam w myślach francuską bieliznę, która sprawiła, że krągłości prezentowały się w tym rozcięciu nad wyraz apetycznie. Pasek zawiązany w kokardę nadawał całości kobiecego charakteru. A makijaż nie tylko nadał mi tajemniczego wyrazu, ale sprawiał że moje oczy nabrały intensywnego, niebieskiego odcienia.
Rzadko bywałam zadowolona ze swojego wyglądu, ale teraz osiągnęłam zadowalający efekt. Jednym słowem wszystkich powinien trafić szlag.

Zerknęłam na zegarek i jęknęłam. Było 10 minut po 20:00. Pięknie! Znowu spóźniona!

Ruszyłam w tempie na dół, ale przystopowałam na górze schodów. Nie żebym kogoś zobaczyła. Raczej usłyszałam.
Piskliwego głosu nie dało się nie zidentyfikować.
- Kochanie – Angela produkowała się na potęgę – ale po co to przeciągać. Oboje wiemy, że Annie nie jest kobietą dla Ciebie. Potrzebujesz kogoś silnego, a nie takiej ptaszyny. Rozumiem, że chcesz się zabawić. W końcu to oczywiste, że mężczyzna musi od czasu do czasu sobie poszaleć.

No nie, to już zakrawało na kabaret! Wolałam się nie dowiedzieć, co Raoul zamierza jej odpowiedzieć więc najzwyczajniej w świecie ruszyłam do przodu słusznie zakładając, że jak mnie usłyszą to się zamkną. A przynajmniej ta modliszka.
Uważając żeby przypadkiem nie zlecieć, zeszłam ostrożnie na dół patrząc cały czas pod nogi. Rzeczywiście musieli mnie usłyszeć, bo harpia zamilkła.

Dopiero gdy znalazłam się na parterze podniosłam wzrok i zerknęłam prosto w oczy zachwyconego Ramona.
Niech to cholera, nie całkiem taki efekt chciałam wywołać. Odwróciłam się w stronę skąd wcześniej dobiegały głosy i trochę poprawił mi się humor na widok miny Angeli. Wyglądała jakby coś ją ugryzło w zadek. Na pewno nie Raoul, więc musiała się ucieszyć na mój widok. Po prostu super.

Humoru nie zepsuło mi nawet to, że to Raoul podał jej ramię by przejść do jadalni. Będąc w tak doskonałym nastroju skorzystałam z propozycji Ramona i chwyciwszy go pod rękę też skierowałam się w stronę, gdzie czekały na nas specjały.

Diabeł mimo iż towarzyszył Angeli rzucał co chwilę spojrzenia w naszą stronę. Z rozbawieniem słuchałam Ramona komentującego takie zachowanie.

Widoczna pomiędzy nami komitywa bynajmniej nie wpłynęła dobrze na Diabła i w efekcie kiedy doszliśmy już do stołu w jadalni był wściekły.

A ja chyba po raz pierwszy od dawna miałam to gdzieś.
Może pomógł w tym wcześniejszy orgazm po którym (co prawda z dużym opóźnieniem) moje ciało i umysł ogarnęło lenistwo.
A może najzwyczajniej w świecie miałam już dosyć tej huśtawki nastrojów i oczekiwań, które co chwila serwował mi Diabeł.
Krótko mówić kompletnie ignorowałam rzucane przez niego wściekłe spojrzenia i kąśliwe uwagi i skupiłam się na konwersacji z Ramonem.

Okazało się, że jak ten facet chce to może nie zachowywać się jak palant. Rozmawialiśmy o pływaniu, koniach i temat zszedł na polowanie. Angela słuch miała dobry. Zresztą trudno było jej nie słuchać naszego dialogu, gdy sama nic nie mówiła. Diabeł skupiony na mnie i Ramonie, zaczął kompletnie ignorować wcześniej tak intensywnie adorowaną sąsiadkę.

I kiedy właśnie byliśmy przy temacie polowania, Angela wbiła się w naszą rozmowę.
- Annie, polowałaś kiedyś? – Spojrzałam na nią z zainteresowaniem, ciekawa co tym razem wymyśliła. Ta harpia nie odzywała się do mnie jeśli za tym nie szła jakaś interesująca akcja. Z uśmiechem zaprzeczyłam głową i czekałam na ciąg dalszy. Nie zawiodłam się. Angela jechala dalej.
- Och, no tak. Nie wszędzie można cieszyć się z przyjemności jaką daje zabijanie. A nie chciałabyś spróbować?

Miałam już wino we krwi, byłam rozluźniona i nie zapanowałam nad swoim językiem.
- Zabić czy postrzelać?

Ramon się zakrztusił, a w oczach Diabła chyba zobaczyłam iskierkę rozbawienia. Nie zrażona ich reakcją kontynuowałam.
- Bo jeśli postrzelać to chętnie bym spróbowała. Pewnie jesteś w tym dobra. Pokazałabyś mi? Mogłybyśmy teraz? – Z ostatnim pytaniem zwróciłam się do Diabła. A co tam. Oczywiście, że byłam na lekkim rauszu. Na trzeźwo w życiu bym tego nie zaproponowała.

Raoul pijany nie był, ale sam się zainteresował co z tego wyjdzie. Kącik jego ust drgnął w ten diabelski sposób i wydał jakieś dyspozycje służbie.

Ramona chyba bardziej zdenerwował mój pomysł, bo wyjął mi kieliszek z dłoni.
- Moja droga, nie wiem czy to jest dobry pomysł byś rozpoczęła swoją przygodę ze strzelaniem kiedy w Twoich żyłach płynie wino.

Spojrzałam na niego, ale w głowie miałam Raoula. I tylko dlatego powiedziałam taką głupotę.
- Cóż, czasami to wino sprawia, że odważę się spróbować czegoś co wcześniej mogłam tylko podziwiać z daleka.

Słysząc hałas w głębi domu odwróciłam głowę i nie widziałam tego blasku, który rozświetlił spojrzenie Ramona.

 

** ** ** ** ** ** ** **

Diabeł – część XIX
Diabeł – część XXI

Polubienia 8
Wyświetlenia 4770

Podobne wpisy: