Diabeł XXIII

Zaaplikowany środek miał mnie uśpić od razu, ale tym razem nie zadziałał tak szybko jak powinien. Tkwiłam w zawieszeniu, niby już śpiąc ale jednocześnie rejestrując to co się działo wokoło.
Dotyk mężczyzny leżącego obok i trzymającego mnie mocno w ramionach. Odgłos pukania do drzwi sypialni i szorstką odpowiedź Raoula, gdy kazał wynosić się do wszystkich diabłów.
Nadal czułam bolesne pulsowanie, ale to nie był już ten ostry, odbierający rozum ból. Dało się go wytrzymać na tyle, że w końcu wykończona i przy wsparciu środków, które zaczęły wreszcie działać odpłynęłam na dobre.

Nie wiem jak długo spałam. Obudziłam się z zaschniętym gardłem, pulsującą z bólu głową i nadal bolącym podbrzuszem.

Czyli to nie był koszmar. Naprawdę mnie zgwałcił.

Bałam się otworzyć oczy, bo to oznaczało stawienie czoła prawdzie i co gorsze, temu co mnie czeka. Mając zamknięte powieki tchórzliwie nie wkraczałam w kolejny dzień horroru, który rozpoczął się w samolocie.
Wczoraj bańka mydlana, którą byłam otoczona od początku pobytu tutaj prysnęła z hukiem.
Co ja sobie wyobrażałam?! Że mnie porwał bo się zakochał?!
Że jestem kimś wyjątkowym,a on jest księciem z bajki? Coś jak współczesna wersja kopciuszka? Głupia kretynka, gorzej beznadziejnie skończona idiotka.

Diabeł wczoraj pokazał mi swoje prawdziwe oblicze. Bezdusznego przestępcy, który robi to na co ma ochotę, a cierpienie jest dla niego tym czym tlen dla innych. On tym żyje, tym się rozkoszuje i to sprawia mu przyjemność.
Ramon jest jeszcze większym psychopatą. To on doprowadził do takiego wybuchu.
Nie wiedziałam który z nich jest gorszy. Diabeł który mnie tak zmasakrował, czy Ramon, który go do tego sprowokował.
I jeszcze Angela. Nie miałam wątpliwości, że kiedy krzyczałam musieli mnie słyszeć. Zarówno ta parka jak i służba.

Jakimi ludźmi oni są, że nie reagowali na tak zwierzęcy krzyk. Przecież ja wrzeszczałam jakby mnie kroił, błagałam o pomoc, a to co się działo potem… . Zrobiło mi się niedobrze.
Jeszcze teraz nie opanowałam emocji i na samo wspomnienie wymknęła mi się łza.
Ale dlaczego jeszcze żyję? W końcu Raoul dostał to na co miał ochotę. Zerżnął mnie tak jak chciał od początku. A może zrobi to teraz? Nie widzi już powodu dla którego ma się spieszyć, więc dawkuje sobie rozrywkę.

Krzyk, który wydostał się z moich ust, gdy poczułam na ramieniu dotyk obudziłby umarłego.
Poderwałam się na łóżku, ale na szczęście otworzyłam oczy. Zamilkłam błyskawicznie widząc Tarę, równie przerażoną jak ja.
- Dziecko, to ja. Spokojnie. – Jej słowa nie były potrzebne. Po takiej dawce stresu jaką mi zafundowała, opadłam kompletnie bez sił z powrotem na poduszki.
Tara usiadła obok na materacu i złapała mnie za dłoń.
- Leż słoneczko. Już dobrze. Wszystko obejrzałam. Możesz teraz nie wierzyć, ale zagoi się wszystko szybciej niż myślisz. To tylko nerwy i stres tak Ciebie wykończyły. Dlatego tak Ciebie bolało.

Spojrzałam na nią z niedowierzaniem. Gwałt określiła jako nerwy i stres?! I nagle do mnie dotarło, że Raoul jest dla tych ludzi bogiem.
On decyduje o ich życiu, daje im pracę, na swój sposób ich docenia, a to co dostaje z powrotem to bezgraniczna i granicząca z fanatyzmem lojalność. Widzieli co się działo wcześniej. Widzieli Diabła ciągnącego mnie do sypialni. Słyszeli moje wycie. I go usprawiedliwili. Byli tak nieczuli czy tak przyzwyczajeni do tego typu akcji?

Nie odezwałam się i nic nie zrobiłam. Jeśli bym cokolwiek chciała powiedzieć nic poza obelgami nie wyszłoby z moich ust. Jednak kolejne słowa Tary pokazały, że nie wszyscy są aż tak ślepo oddani swojemu pracodawcy.

- Missa jest …. – Ciężko westchnęła. – Kochanie, zrozum. Ja go wychowałam, ale życie sprawiło, że jest jaki jest. To nie jest zły człowiek. Jest oddany swoim zasadom i czasami to przesłania mu wszystko. Kiedy na czymś mu zależy oddałby za to życie. Zawsze otaczały go takie same kobiety, a ty…

Zamilkła. Odezwała się dopiero po dłuższej chwili.
– Ty jesteś zupełnie inna. On przy Tobie jest inny. Walczy z tym. Wczoraj przegrał. Ale proszę nie skreślaj dnia tylko dlatego, że nadchodzi burza. Burza minie.

Siedziała tak obok mnie, obserwując moją twarz. Nie powiedziała ani słowa więcej. A mnie, cóż… to, że opadły mnie wątpliwości byłoby ogromnym niedopowiedzeniem. W mojej głowie panował chaos. Zbyt wiele myśli na raz. Zbyt wiele pytań bez odpowiedzi.
Tara znowu westchnęła i zaczęła się podnosić. Nie wytrzymałam.
- Gdzie … – Nie musiałam kończyć. Doskonale widziała o co chcę się zapytać.
- Wyjechał słoneczko. Wyjechał z samego rana razem z Seniorem Ramonem. Seniority Morales też już nie ma. – Spochmurniałam, ale Tara dotknęła dłonią mojego policzka.
- Ona wyjechała wczoraj. Kiedy Missa wszedł z Tobą do sypialni. – Moje oczy się rozszerzyły. Tara kiwając głową potwierdziła moje przypuszczenia. To moje krzyki spowodowały, że wyjechała. Przecież wiedziała kim jest Raoul, więc czego się spodziewała. Widocznie nie brzmiałam jak ujeżdżana dyscyplinarnie kochanka, tylko raczej jak szlachtowane zwierzę.
Tara kontynuowała.
- Przyszłam kiedy tylko mogłam. – A więc to ona pukała. Tym razem się odezwałam.
- Ale przecież zabronił, powiedział że zabije każdego …. – Po policzku starej kobiety potoczyła się łza.
- Gdybyś tylko się słyszała. Bałam się, ale nie mogłam nic nie zrobić.
- A Raoul, czy on … – znowu nie byłam w stanie skończyć zdania, a ona znowu wiedziała.
- Missa nic mi nie zrobił. I nic nie mówił, oprócz tego by się Tobą zająć tak jakby on sam tu został. I że żadne zakazy już nie obowiązują.

Zamknęłam powieki. Teraz dotarły do mnie pozostałe konsekwencje decyzji sprzed lat. Diabeł był przekonany, że był moim pierwszym mężczyzną. Pomimo tragizmu tej całej sytuacji o mało co parsknęłam śmiechem. No tak, prawie 40-letnia dziewica. Cholera wie do jakich wniosków doszedł, ale jeśli uważałam, że nie da się bardziej zagmatwać i skomplikować tej kuriozalnej sytuacji to się myliłam.
Facet wyjechał w przeświadczeniu, że odebrał mi coś co trzymałam dla tego jednego jedynego.

Nie opanowałam jęknięcia. Tara zrozumiała to opacznie, jako oznakę mojego wycieńczenia. Kiedy spojrzałam na nią znowu jęknęłam ponownie. Na jej twarzy malowało się tak silne poczucie winy, że mnie męczy kiedy jeszcze nie doszłam do siebie, że prawie sama zaczęłam ją przepraszać.
Podała mi do picia jakąś swoją mieszankę i już jej nie było.

Gdy zostałam sama nic już nie powstrzymywało moich myśli.

Co ja teraz mam zrobić?! Dotychczas zachowywałam się z totalną beztroską. Zamiast mimo wszystko spróbować w jakikolwiek sposób się stąd wydostać, tkwiłam tutaj jak jakaś debilka. Prawie zaczęłam kląć na głos. Co za kompletna bezmyślność. Mogłam przynajmniej próbować się z kimś skontaktować. Pewnie podświadomie liczyłam na to, że ktoś mnie w końcu zacznie szukać, ale po słowach Ramona musiałam stawić czoła prawdzie.
Nikt mnie nie będzie szukać! Wytłukli wszystkich. Przecież słyszy się o zaginionych łodziach czy samolotach, nawet tych olbrzymich. Teraz wiem z pierwszej ręki jak to faktycznie wygląda. Pewnie dokładnie to samo zrobili w tym przypadku, więc kto by tam zawracał sobie głowę pojedynczymi zwłokami.
Czyli muszę coś zrobić sama, a nie liczyć na ratunek. Pytanie tylko jak.
Napar Tary zaczął działać i skutecznie przeszkadzał w logicznym myśleniu. W sumie w jakimkolwiek myśleniu. Nie było sensu męczyć się dłużej i postanowiłam po prostu się przespać. Ułożyłam się wygodniej, ale kiedy zamknęłam oczy momentalnie w mojej głowie pojawił się obraz Diabła.

 

** ** ** ** ** ** ** **

Diabeł – część XXII
Diabeł – część XXIV

 

 

Polubienia 8
Wyświetlenia 5569

Podobne wpisy:

  • Anonymous

    Nie każ tylko tyle czekać kochana na następną część. Bo to opowiadanie uzależnia!! A tak na marginesie, świetnie że dodałaś frag. Diabła. Bo dzięki temu tu trafiłam, przeczytałam cudowne opowiadania i udało mi się odnaleźć świetną autorkę jeszcze lepszych dzieł. ;)

    • Zaraz pod sufit się uniosę :D. Cieszę się, że się Wam podoba. Ten blog z założenia miał być odskocznią (nie tylko dla mnie) i chyba się udało.

  • Anonymous

    Uwierz, że tak. I to jeszcze jak wielką odskocznią. Twórz dalej i nie przestawaj, jak skończysz cudownego diabła to chętnie poczytam coś w podobnym guście :D

  • Anonymous

    Zajrzałam tutaj po Twoim opowiadaniu na pokątne,….i nie żałuje;-)) piszesz po prostu tak rewelacyjnie .

  • Anonymous

    czekam z niecierpliwościa na kolejne cześci wczoraj poraz pierwszy tu zajrzałam wszystko przeczytałam i niemogłam się oderwać. Świetny blog polece znajomym. Tak trzymaj:-)

  • Anonymous

    no nie powiem zaintrygowałaś mnie :D dopiero dzisiaj odkryłam Twojego bloga ale jestem mega zadowolona :) podoba mi się styl w jakim piszesz i pomysły na opowiadania:) z niecierpliwością czekam na kolejną część Diabła :P

  • Anonymous

    Pierwszy rozdział zaczęłam czytać wczoraj w nocy, właśnie skończyłam ten rozdział. Cudowne! Boskie! Świetnie się czyta, nie mogę się doczekać kolejnej części :):).

    • Czyżby nieprzespana noc? Ja wiem, że nie powinnam się cieszyć, końcu to nie weekend, ale co tam. SUPER! Nawet nie zdajesz sobie sprawy jaka to frajda, gdy ktoś Ciebie informuje, że piszesz na tyle ciekawie, że warto zarwać nockę.
      Aj …. wychodzi mój brak czasu. nie zdążyłam jeszcze podpiąć nowych części. Więc Diabeł XXIV i XXV są już na blogu tylko trochę w innym miejscu (tzn. NIE tutaj). A powinny. Pewnie będą.

      Ja akurat też miałam nockę z głowy. A teraz zamiast się dusić w Poznaniu siedzę w Gdańsku (służbowo). Kiedy obowiązki się skończą, zwijamy się na plażę (tuż obok). I zamierzam sobie kupić duuuuużego gofra, z olbrzymią ilością bitej śmietany i truskawek. Serio.
      W drodze powrotnej jak staniemy na chwilę będę wygładzać ‚Paradoks’.

  • Pingback: Diabeł XXII – Okiełznanie | Skrywane pragnienia()

  • Pingback: Diabeł XXIV | Skrywane pragnienia()