Diabeł XXVII

 

Opierając się na dłoniach trzymanych po obu stronach mojej głowy, patrzył na mnie przez dłuższą chwilę.
Potem odwrócił się i znowu delikatnie dotknął ustami nadgarstka. To, co wcześniej czułam, gdy jego dotyk wdarł się w sen to jedno, ale teraz widziałam jego usta przy mojej skórze. Czułam oddech muskający wilgotne od jego śliny miejsca. Cała pulsowałam. Myślałam, że moja głowa eksloduje. Nie mogłam złapać oddechu.
I nagle wróciły do mnie wydarzenia sprzed kilku dni, gdy pochylał się nade mną w ten sam sposób, słyszałam ten sam chrapliwy oddech podnieconego mężczyzny. To było silniejsze ode mnie. Momentalnie zesztywniałam, po policzku spłynęła mi łza i odsunęłam dłoń od jego ust. Przez chwilę był dla mnie tym okrutnym i brutalnym potworem, niekontrolującym swoich pragnień, biorącym to, na co miał ochotę, niezależnie od mojego protestu i sprawiającym okropny ból.

Raoul ponownie spojrzał na mnie i jego twarz wykrzywiła się w grymasie. Jak zwykle czytał we mnie jak w otwartej książce.
Ale czy widział tylko strach i przerażenie na wspomnienie brutalnego aktu? Widocznie tak, bo po chwili jego oczy zamknęły się, a na twarzy zagościł wyraz rezygnacji. Czułam jak napiął mięśnie, ale nie po to by mnie znowu zmusić do uległości, ale by się wycofać.

I w tym momencie zrozumiałam, że jeśli pozwolę mu się odsunąć to będzie koniec. Czy tego naprawdę chciałam?
W ciągu sekundy przetoczyły się przez moją głowę wszystkie obawy i pragnienia.
Wspomnienie bólu i przekonanie, że jeśli teraz będzie chciał znowu we mnie wejść też mnie zrani, walczyły z pragnieniem by poczuć się tak samo jak w samolocie, gdy pierwszy raz dotknął moich ust, a mnie poraził prąd.
Ale obraz raniącego mnie Diabła zastąpiło skutecznie wspomnienie dzisiejszego poranka, gdy czuwał przy mnie taki bezbronny i zmartwiony.

Wiedziałam, że pewnie będę tego za chwilę gorzko żałować, ale nie byłam w stanie się powstrzymać.
Wyciągnęłam dłoń i dotknęłam ponownie jego policzka.

Drgnął i otworzył oczy z malującym się w nich takim niedowierzaniem, że sama nie byłam w stanie pohamować westchnięcia.
Przytulił mocniej policzek i otarł się pieszczotliwie o moją dłoń, tak, że byłam w stanie poczuć delikatne drapanie nieogolonej skóry.
- Raoul. – Wyszeptałam. Nie byłam jednak w stanie całkowicie wyzbyć się lęku.
Pochylił się bardziej nade mną, tracąc kontakt z dłonią. Przycisnęłam ją w obronnym geście do piersi z obawą czekając na jego kolejny ruch.
Był tak blisko, że czułam drganie jego ramion. Zdziwiona taką reakcją dopiero po chwili zorientowałam się, że on powstrzymuje się resztką sił i ledwo panuje nad sobą.
I to najprawdopodobniej mój strach przed jego brutalnym atakiem ponownie znalazł odzwierciedlenie na twarzy, bo usłyszałam jego jęk.
- Nie!

Pochylił się gwałtownie, a ja w panice zacisnęłam powieki.
Delikatny dotyk języka na policzkach zaskoczył mnie tak bardzo, że spazmatycznie wciągnęłam powietrze.
Znowu zesztywniałam, ale tym razem się nie broniłam.
Raoul zostawiał wilgotny ślad na mojej twarzy, zlizując łzy i wytyczając językiem nowe ścieżki.
Gdy dotarł do ust zawahał się. Przez chwilę tak jak kiedyś oddychaliśmy wspólnie powietrzem, ale nie trwało to długo.
Powietrze przeszył chrapliwy jęk, nie mógł powstrzymywać się dłużej. I znów mnie zaskoczył. Zamiast brutalnego ataku poczułam na wargach muśnięcie. Jedno, drugie, a potem język malujący skomplikowane wzory na tym kawałeczku skóry.
To było jak powolna tortura i teraz chrapliwy jęk wydobył się z moich ust.

Czułam na sobie jego ciężar, gdy opadł na mnie i praktycznie wgniótł mnie w materac.
Czułam jak bardzo jest podniecony, gdy jego naprężona męskość wbiła się w moje ciało, ale tym razem nie wpadłam w panikę. Jęknęłam znowu i dotknęłam jego ramion.
Do języka dołączyły wargi, a ja czując ten dotyk, silne mięśnie pod palcami nie miałam wyjścia i oddałam pocałunek.

To było jak pierwszy raz.
Uczyłam się jego smaku, reakcji na pieszczotę i dawania mu takiej samej przyjemności, jaką on mnie obdarowywał.
Dłonie wędrowały wzdłuż jego ramion, przez kark, pieszczotliwie przeczesywały mu włosy.
Nie byłam w stanie opanować mimowolnych skurczy palców, gdy raz po raz przetaczały się przeze mnie dreszcze.
- Co ty ze mną wyprawiasz? – Wyjęczał pomiędzy pocałunkami.
Jeśli oczekiwał odpowiedzi innej niż jęk i wbicie paznokci w skórę, to go zawiodłam.
Nie byłam w stanie logicznie myśleć, a co dopiero się odezwać. Gdy jego usta uzależniały od siebie moje wargi, dłonie dotykały twarzy, wzmacniając tym samym doznania i tak będące na granicy bólu i rozkoszy.

Jęknęłam żałośnie i odsunęłam głowę na bok.
Nie byłam w stanie znieść takiej dawki rozkoszy. Raoul nie miał jednak zamiaru przestać.
Zabierając mu usta, odsłoniłam szyję. Wpił się w nią łapczywie. Szyja była od zawsze jedną z moich silniejszych stref erogennych. A jego wargi i język pieściły mnie jakby to była ostatnia rzecz, której mogą w ten sposób posmakować.

Już nie byłam w stanie go dotykać. Trzymałam się mocno jego ramion usiłując zapanować nad coraz mocniejszymi dreszczami.
Wiłam się i jęczałam.
Nie myślałam, że to jest możliwe, ale czując rosnące nieubłaganie napięcie w podbrzuszu zaczęłam się mocniej szarpać, usiłując uwolnić się od jego dotyku.

Zaczęłam go mocno odpychać, chcąc uciec przed tym co doprowadzało mnie do takiego szału.
Bezwiednie wypchnęłam biodra do przodu, wciskając się w jego męskość Nie mogłam już zapanować nad swoim ciałem. Wbiłam paznokcie w jego skórę.
- Nie błagam, przestań! Nie!!!!!!!!!.
Ostry krzyk, który wydobył się z moich ust zatrzymał go. Mimo wszystko musiał mieć cały czas w głowie obraz poprzedniego aktu i mojej krwi, bo natychmiast znieruchomiał.
Ale ja już nie mogłam się zatrzymać. Zadygotałam w najbardziej niszczącym orgazmie, jakiego kiedykolwiek doznałam.
Raoul oszalał, bo zrozumiał, że to nie strach tylko ekstaza.
Objął mnie mocno i teraz już przytrzymując celowo moją głowę tak, bym mu nie uciekła i ponowił pieszczoty szyi.
Ostatnie, co pamiętam to mój głośny krzyk. Rozkosz była tak ogromna, że straciłam świadomość.

Nie wiem jak długo leżałam w bezruchu i kiedy zaczęłam dostrzegać to, co było dookoła mnie.
Leżałam przygnieciona przez Diabła, kołysana w jego ramionach. Czułam się jak pijana i nie mogłam złapać oddechu.
Raoul tulił mnie mocno do siebie i szeptał.
- Już. Moja jedyna. Już. To dopiero początek. Będzie nam cudownie, zobaczysz.

Spojrzałam przytomniej i zobaczyłam wbity w siebie płonący wzrok Diabła. Jak błyskawica przeszyła mnie myśl, że sam jego dotyk doprowadził mnie na granicę. Mnie, ale nie jego! On nadal był niezaspokojony, a po tym, co się ze mną stało musiał być na granicy wytrzymałości.
Jego chrapliwy głos wbijał się w moje wnętrze prawie tak samo, jakby to on robił.
- Jak ty na mnie cudownie reagujesz. Jestem przy tobie. To jest całkiem naturalne. Tak się dzieje, gdy dwoje ludzi jest ze sobą. Nie bój się.

Z jękiem zamknęłam oczy. Mścił się na mnie zabieg. On nie tylko myślał, że do tamtej chwili byłam nietknięta. Widząc teraz moje reakcje był przekonany, że nigdy też nie doświadczyłam rozkoszy danej przez mężczyznę kobiecie.
Prawie jęknęłam znowu. Fakt, takiej rozkoszy nie przeżyłam, ale to wszystko to już było za dużo jak na jedną chwilę. Musiałam coś zrobić.

- Ja … – I w tym momencie poczułam jego palce na ustach.
- Ci, nie mówi nic. Jesteś wyczerpana. Nie powinienem był ciebie całować, ale wyglądałaś tak pięknie. Nie otwieraj oczu. Śpij. Obiecuję, że ciebie nie dotknę. Będę obok, ale się nie bój, Nie zrobię ci krzywdy.
- Ja … – Chciałam jednak coś powiedzieć, ale i tym razem mi przerwał.
- Proszę.

Pewnie gdyby powiedział coś innego, gwałtownie bym zaprotestowała. Bzdury. Pragnęłam być przy nim, a to, co się stało wyczerpało mnie tak bardzo, że nie chciałam się ruszać. Nie chciałam go też zostawiać. Idiotka. Nie chciałam, by on mnie zostawił.

- Będziesz obok? – Zapytałam. Dziwne, że mi nie przerwał, gdy nabierałam powietrza przed zadaniem pytania.
- Będę. – Nadal jego głos brzmiał chrapliwie.
- Możesz mnie tak trzymać? – Sama nie wiem, dlaczego to wyszeptałam. W odpowiedzi Raoul przetoczył się lekko na bok tak, że teraz nie przygniatał mnie całym sobą.
- Tak. Śpij już.
- Ale ty nie .. – Nie musiałam kończyć. Doskonale zrozumiał, co miałam na myśli.
- Wiem, ale nie tym razem kochanie. Nie chcę bez ciebie. – I po dłuższej chwili dodał coś tak cicho, że byłam pewna, iż się przesłyszałam – Już nie.

Wyczerpana gwałtownym orgazmem, ciężką nocą i nadmiarem wrażeń znowu błyskawicznie zasnęłam.

To było cudowne uczucie. Leżałam w mojej ulubionej pozycji na brzuchu, ale tym razem oparta głowa o coś gorącego i twardego. Na plecach czułam delikatne muśnięcia, które wywołały uśmiech na ustach. Co za cudowne uczucie.
Wyprężyłam się jak kotka, zadowolona z głaskania i nagle poczułam, że doświadczam déjà vu.
Przesunęłam dłonią po gorącej skórze. Nie mojej. Tym razem obudziłam się błyskawicznie. Przed zerwaniem się na równe nogi powstrzymał mnie głos Diabła.
- Nie uciekaj kochanie. Wszystko dobrze.

Teraz rzeczywiści nie mogłam uciec przed konfrontacją. Podniosłam wzrok do góry i spojrzałam prosto w roześmiane oczy. Diabeł wyglądał jak usatysfakcjonowany kochanek po intensywnej nocy, ale przecież tylko ja dotarłam na szczyt.
Na samą myśl o tym jak to zrobiłam, na moje policzki wypłynął rumieniec. To tylko poprawiło nastrój mojego towarzysza, który bez żadnego trudu domyślił się, co wywołało taką reakcję.
Oparłam z powrotem policzek o jego ciało i czekałam na to, co nastąpi. Jego ręka nie przerywała pieszczot, a ja doczekałam się pytań.
- Już lepiej? – Nie było tak źle. Spodziewałam się czegoś gorszego.
- Tak.
- Nie boli ciebie głowa?
- Nie. – Cholera. Musiałam się postarać, aby nie odpowiadać monosylabami.
- Będziemy musieli się dzisiaj zająć dwoma rzeczami. Ale po kolej.
- Tak? – Prawie miałam ochotę kopnąć siebie w kostkę.

Diabeł nieźle rozbawiony kontynuował.
- Tak. Po pierwsze jesteśmy zaproszeni na uroczystą kolację do rodziców Angeli. – Silnie drgnęłam. Czyli ten sukinsyn wcale nie musiał przyjeżdżać do mnie, tylko załatwił mnie niejako przy okazji sąsiedzkiej wizyty towarzyskiej. W dodatku to, że nie użył nazwiska państwa Morales tylko mówił o nich przez pryzmat Angeli spowodowało, że sapnęłam.
Niezrażony niczym Diabeł, nadal pieszcząc moje plecy, kontynuował.
- A potem zajmiemy się drugim, trochę bardziej skomplikowanym problemem. Musimy zaradzić temu zamieszaniu, które spowodowałaś swoim telefonem.
Po usłyszeniu tych słów dosłownie mnie sparaliżowało.

 

** ** ** ** ** ** ** **

Diabeł – część XXVI
Diabeł – część XXVIII

 

Polubienia 11
Wyświetlenia 5939

Podobne wpisy:

  • Anonymous

    To sie robi coraz lepsze :))

    • Jesteście bardziej szaleni ode mnie, dorywając się do posta o tej godzinie :)

    • Anonymous

      Taki post, najlepszy na bezsenność :D

    • Mam tylko nadzieję, że nie uśpił :P

    • Ja większość postów czytam o 4 nad ranem, tak mnie wciągają :)

  • Rzadko kiedy komentuję jakiekolwiek opowiadania, ale chcę Ci tylko powiedzieć że trafiłam dzisiaj (tzn.już wczoraj) na Diabła na Pokątnych i niestety… Przeczytałam już wszystkie części, od pierwszej do tej ostatniej… Błagam dodaj jak najszybciej kolejną część bo dosłownie uzależniłam się od tego opowiadania… Pozdrawiam Cię serdecznie i z niecierpliwością czekam na więcej. :)

    • Dziękuję :)
      Następny będzie ‚Paradoks’. Ale teraz będę się poruszać pomiędzy tymi dwoma opowiadaniami. Powtarzam się, ale Diabła trzeba skończyć. Z małymi komplikacjami, ale jednak :)

  • Anonymous

    Zgadzam sie:-) im dluzsze tym lepsze:-)
    Pozdrawia
    Kaska

  • Anonymous

    Ach, zrobiło się gorąco i tak romanrycznie. Droga Autorko, masz prawdziwy talent!
    Pozdrawiam-
    Paula.

  • Anonymous

    Wcale nie trzeba kończyć niech będzie tak pięknie i tak ochhhhh cudownie pisz pisz pisz a jak wydasz książkę kupię ją pierwsza:P
    Pozdrawiam E.

    • Anonymous

      Ja też apeluję o nie kończenie. Proszę.

    • Tak obiektywnie, to żeby z tego powstała książka to jednak trochę bardzo trzeba by to było przerobić. I to nawet bardzo, bardzo.
      A co do nie kończenia, to:
      1. znudzi się Wam w końcu.
      2. inne opowiadania też są fajne (przynajmniej taką mam nadzieję)
      3. mam takiego fioła na punkcie inspirującego mnie faceta, że spokojnie. Umieszczę Diabła jeszcze w innych opowiadaniach. Może trochę inaczej, ale tego faceta inaczej niz bandyty spożytkować się nie da! Chociaż ….
      4.czarnych bohaterów to chyba będzie tu na pęczki :). Od wyboru do koloru.
      5. stuknięta bohaterka też chyba do rzadkości należeć nie będzie

      W ostateczności zawsze można dopisać II część :P. Ale Ty chyba bym wypuściła jednym ciągiem wszystko od razu.

  • Anonymous

    jak ja uwielbiam Twoje opowiadania :D a ten cały Raul coraz bardziej mi się podoba…:P

  • Ale Was wzięło :)

  • Anonymous

    Rewelacja ;D Już nie mogę się doczekać kolejnej części . Piszesz wprost rewelacyjnie . Nie przestawaj ;) Natalia

  • Anonymous

    Anna ma rację. Diabeł nie może się ciągnąć w nieskończoność, bo zrobi się z niego brazylijska telenowela. Mam tylko nadzieję na happy end (innej wersji nie przyjmuję ;) )

  • Anonymous

    Tak wspaniale piszesz że nam napewno sie nie znudzi:-)
    jeszcze kilka rozdziałow proszę:-D
    E.

  • Anonymous

    Diaaaaaaaaaaaaaabeeeeeeeeeeełeeeeeeeekkkkkkkkkk ……………love :*

  • Anonymous

    jeśli Diabeł ma zostać brazylijską telenowelą to ja błagam Autorkę, żeby ona sie nigdy nie skończyła *,* z mniejszymi i większymi przerwami przeczytałam wszystko jednego dnia *,* i zasmuciło mnie że to już koniec :c tak jak wyżej – love <3

    • Diabeł nie będzie telenowelą bo chyba bym się zapłakała. Ale pozostałe części będą długie :). W sumie będzie jeden odcinek extra. Pamiętajcie, że czekają Was dwa zakończenia :D

    • Anonymous

      obyś Tylko nie skończyła za szybko! bo ja będe płakać że to już koniec <3

    • oj, będziecie płakać … (patrz: harmonogram).
      Na pocieszenie powiem, że Diabła (może nie będzie tak nazwany) spotkacie w jednym z utworów z zapowiedzi.
      Ale oryginału i tak nic nie pobije …. ehhhh

    • Anonymous

      Wychodzi mi na to, że będzie albo w „Montanie” (nie wiem, może ukrywa się na jakimś ranczu” albo w „Złej decyzji” (może jakieś ciemne interesy w arabskim szjkanacie) ;))

    • Ha! Jak ja lubię zaskakiwać :D
      Na razie jestem koszmarnie zmęczona i idę spać. ‚Paradoks jutro – niestety jak zwykle w nocy, ale co ja na to poradzę, że mój umysł w tryb blogowy wchodzi po północy.

  • Anonymous

    Anna mam fioła na punkcie właśnie takich facetów :) sama coś pisałam na podobnej fabule, tylko że ja tak pięknie dobrać słów nie potrafię. Dlatego gratuluję talentu :) bo ja choć fantazję mam to talentu brak.. ale miło poczytać właśnie coś takiego.. pozdrawiam laguna20

    • Co ja na to poradzę, że czarne charaktery mnie kręcą? :D :D :D

    • Anonymous

      Nie poradzisz nic :-) To taki zakazany owoc, seksowny, niebezpieczny i mający mrok w oczach. Nic tylko brać :-D
      Uwielbiam sposób w jaki kreujesz swoich bohaterów!
      Pozdrawiam
      Paula.

  • Anonymous

    Kiedy wstawisz następnego Diabełka ???

    • Jutro? :) Albo dzisiaj, ale to już chyba cudem.

  • No ja krochmalę!!! :D Piękniście!!!

  • Pingback: Diabeł XXVI | Skrywane pragnienia()

  • Pingback: Diabeł XXVIII | Skrywane pragnienia()