Zapowiedź … Komedia omyłek

Taki maluteńki, tyci fragment zapowiadający kolejne opowiadanie….

 

 

Sobotni wieczór. Jest tuż przed północą. U mojego sąsiada jest impreza. Od pierwszej popołudniu.
Najpierw byłam spokojna, potem zrobiłam się trochę nerwowa. Po 20-tej przypominałam rozszalałą harpię. Głośne śmiechy, dudniąca muzyka. Ja rozumiem, że jest lato, weekend, ludzie chcą się bawić, ale to już jest przegięcie. Basy wbijały mi się w mózg i po raz pierwszy żałowałam, że nie mieszkamy w Stanach, gdzie dostęp do broni palnej jest tak powszechny. Problem miałabym rozwiązany błyskawicznie.

Odetchnęłam głębiej usiłując się uspokoić. Sąsiad imbecyl w domu bywał rzadko. Cokolwiek robił zawodowo, wiązało się to z częstymi i długimi wyjazdami. Wstyd przyznać, ale nawet nie wiedziałam jak ma na imię. Kilka razy przyuważyłam go tylko w ogrodzie i był to typ jakich omijałam z daleka. Wysoki, wysportowany i brunet.
Niestety kiedy przyjeżdżał tego typu imprezy nie należały do rzadkości. Tym razem byłam zmęczona, wściekła i nie potrzebowałam wiele by wybuchnąć.
Po kilkunastu minutach rzucania mięsem zadzwoniłam na policję. Owszem panowie przyjechali, muza przycichła, panowie odjechali, decybele poszły w górę.
Usiłowałam to ignorować, położyłam się do łóżka, zamknęłam okno, przykryłam się poduchą. Efekt był zerowy. Dudnienie w mózgu szalało, a ja byłam spragniona krwi.
Doprowadzona do stanu najwyższej furii, nie zważając na nic wyskoczyłam z domu. Byłam na tyle przytomna, że na męską koszulę w której spałam zarzuciłam szal i zdecydowano-furiackim krokiem podążyłam na sąsiednią działkę.
Już na ulicy zorientowałam się, że nie mam na sobie butów. Szczegół z którego powodu nie zamierzałam się cofać.

Doszłam do bramy, ale nikt nie reagował na dzwonek. W sumie chyba bym się zdziwiła gdyby ktokolwiek, cokolwiek usłyszał przy tym łomocie.
Pchnęłam furtkę i weszłam na teren posesji.
Zamiast iść na tyły do ogrodu, gdzie impreza toczyła się w najlepsze weszłam do domu. Utknęłam pośrodku olbrzymiego salony, sapiąc przez nos i rozglądając się w poszukiwaniu tego bęcwała.

Nagle stanęłam oko w oko z nobliwie wyglądającą starszą panią, ubraną w szalenie elegancki kostiumik i kapelusik z woalką.
Obie nas zamurowało.
Mnie ze zrozumiałych względów, bo absolutnie nie spodziewałam się spotkać kogoś tak dystyngowanego na tego typu imprezie.
Natomiast zupełnie nie rozumiałam osłupienia tej kobiety.
Patrzyła na mnie zaskoczona, jakby nigdy w życiu nie widziała doprowadzonej do furii sąsiadki. Może przegięłam przychodząc w samej koszuli i na bosaka, ale na litość boską to oni zaczęli!
To mi przypomniało cel mojej wyprawy. Nie bawiąc się w subtelności zapytałam zjadliwym tonem.
- Gdzie znajdę tego barana?
Kobieta lekko się uśmiechnęła i z zainteresowaniem zadała pytanie.
- Którego?
Jęknęłam. Cholera, to mogło potrwać trochę dłużej.

Polubienia 9
Wyświetlenia 2984

Podobne wpisy:

  • Anonymous

    A mogę prosić żeby Niezdrowa fascynacja i Zła decyzja też w miarę szybko wskoczyły na bloga? Bo to są opowiadania których naprawde nie mogę sie doczekac bo strasznie podobały mi się zapowiedzi i jestem ciekawa co z tego wyniknie :D

    • ‚Niezdrowa fascynacja’ będzie zdecydowanie pierwsza :)

  • Anonymous

    smutno bo nic nowego nie ma. Żadnej części opowiadania:-(

    • Właśnie wrzuciłam. Usuwałam najbardziej rażące błędy, więc z trochę po północy zrobiło się dużo po północy … wybaczcie