Zapowiedź … Zła decyzja

… na osłodę daję fragment jednego z czekających na publikacje odpowiadań.

Siedziałam już w swoim boksie, gdy nagle w innej części samolotu powstało małe zamieszanie. Nie zwróciłam na to zbytniej uwagi myśląc cały czas o tym, co mnie czeka w czasie tych wymarzonych wakacji i co takiego głupiego zrobię. Początek był fatalny, a znając moje szczęście po takim wstępie z reguły było jeszcze gorzej. Ponieważ leciałam do kraju arabskiego możliwości miałam wiele.
Kiedy wystartowaliśmy zauważyłam, że chyba coś jest nie tak. W sumie określiłabym to jako bieganinę wokół czegoś, albo kogoś. Po chwili trochę się to wyciszyło i podeszła do mnie stewardesa. Widziałam, że jest trochę zdenerwowana. Teoretycznie powinna być zestresowana mną. Jako pasażerowi pierwszej klasy należało mi się trochę więcej niż innym, a miałam niejasne wrażenie, że jestem odstawiona na boczny tor. Dlaczego wyjaśniło się szybciej niż myślałam.

Okazało się, że w drodze wyjątku i zupełnie niespodziewanie dosiadł się członek rodziny królewskiej. Spojrzałam na kobietę pytającym wzrokiem, bo w sumie co mnie to obchodziło.
Biedna kontynuowała wyjaśnianie zawiłości protokołu. Im bardziej mi wszystko tłumaczyła tym mniej słuchałam co mówi.
W końcu przerwałam jej wywody.
- Ale mi to nie przeszkadza. – Poczerwieniała i tym razem już mniej dyplomatycznie próbowała mi wyjaśnić, że ze względów bezpieczeństwa powinnam opuścić kabinę i udać się do innej części samolotu.

Oczywiście w związku z niedogodnościami otrzymam rekompensatę finansową.
Cóż, wydane pieniądze to wydane pieniądze, a wredny charakter robi swoje.
Nie spodobało mi się tak przedmiotowe traktowanie, czemu w uprzejmy sposób, ale jednak dałam upust. Poza tym zażyłam już moją obowiązkową dawkę aviomarinu i lek powoli zaczynał działać. Tym bardziej nie miałam ochoty na przenosiny. Nie bawiąc się w subtelności powiedziałam.
- Proszę się nie mną nie martwić. Od razu zaznaczę, że nic nie będę jadła ani piła. Wskazałam ręką na butelkę z woda mineralną – to mi wystarczy. Ale się nie przesiądę. Jedyne co mogę obiecać, ze nie będę chodzić. Możecie mnie nawet tu zamknąć. Mogę być nawet cicho.
Stewardesa patrzyła na mnie skonsternowana. Widziałam, że trzeba jej pomóc w podjęciu właściwej decyzji, bo skoro mnie jeszcze nie wyrzuciła, to jest szansa, że w ogóle tego nie zrobi.
- Rany boskie. Niech Pani powie, że wzięłam jakieś lekarstwa i nie może mnie Pani dobudzić. Widziała Pani co biorę, o proszę, tu kładę opakowanie. Wcześniej uzgodniłam, że mnie obudzicie tuż przed lądowaniem. Zamknie Pani boks i po sprawie. A nikt nie zaryzykuje skandalu z przenoszeniem śpiącej kobiety. I na litość boską proszę już iść i im to powiedzieć.

Uśmiechnęła się i cichutko zamknęła boks. Zdziwiłam się, bo poszło łatwiej niż przypuszczałam. Przed wyjazdem naczytałam się trochę o zwyczajach, rodzinie królewskiej. Możliwe, że powinnam się bardziej przejąc, ale prochy już zaczynały działać, więc szybko ułożyłam się wygodnie, zamknęłam oczy i odpłynęłam szybciej niż zwykle.
Obudziła mnie stewardessa.
- Zaraz lądujemy. Myślałam, ze może chce Pani chwilę odetchnąć. Prosiłabym o wybaczenie, ale ze względów bezpieczeństw najpierw musi wysiąść Jego Wysokość. Prosiłabym żeby Pani do tego czasu nie wychodziła ze swojej kabiny.
Skinęłam głową. Tyle mogłam zrobić. Łyk wody, zerknięcie w lusterko. No cóż, może nie było idealnie, ale znając mnie mogło być gorzej. Bezwiednie sięgnęłam po mój największy skarb – Givenchy Extravagance. Zanim pomyślałam delikatny obłoczek uniósł się w powietrze. Nawet nie musiałam się zastanawiać czy dotarł nie do tego nosa do którego powinien, bo ktoś zaczął się rzucać. O matko, chyba przekazano, że jeden z pasażerów został w pierwszej klasie?
Dopiero w tej chwili dotarło do mnie, że personel pokładowy licząc na mój mocny sen dla świętego spokoju mógł zataić obecność jednego z pasażerów w tej części samolotu.
Nawet się nie zdziwiłam, kiedy dosłownie w chwilę później zajrzała do mnie stewardesa. W pewnym oddaleniu, za jej plecami ujrzałam ogromnego faceta w czarnym garniturze. Nawet mnie nie zaszczycił spojrzeniem, widocznie chciał się upewnić czy mi powiedzą to co mieli powiedzieć. Przerażona kobieta prawie wyszeptała.
- Przepraszam, ale muszę poprosić o oddanie buteleczki tych perfum, których Pani przed chwilą użyła. To nie jest żaden znany zapach, a Jego Wysokość ….

I tu wyczerpała się moja cierpliwość. Byłam jeszcze łagodnie mówiąc naćpana aviomarinem, wkurzona i było mi już wszystko jedno czy wpuszcza mnie do tego kraju na wakacje mojego życia czy nie. Poza tym chciała mi odebrać moje unikatowe i już nie produkowane perfumy. Spokojnym, zdecydowanym i cichym głosem odparłam.
- Przykro mi, ale nie. Nie dziwię się, ze zapach nie jest znany ponieważ nie jest już dostępny. Jeśli poproszono by mnie o to uprzejmie, to zdecydowałabym się podarować flakon. Forma w jakiej jest to robione jest nie do przyjęcia i w związku z tym moja odpowiedź może być tylko jedna. Nie.

Rany, moja prababcia byłaby ze mnie dumna, ale ja już się zastanawiałam, czy tylko zabronią mi opuścić samolot czy tez zamkną. Zaczęło mi coś kołatać w głowie, o niezwykłym szacunku jakim otaczana jest cała rodzina królewska. To co robiłam chyba kwalifikowało się na więzienie.

Niestety już się rozpędziłam i szłam dalej jak walec. Kompletnie za to nie zwróciłam uwagi, że po dobrej chwili snu mój głos obniżył się tak, że brzmiał chrapliwie i seksownie.
- Jeśli Jego Wysokość zdecydował się, z różnych przyczyn na podróżowanie takim upokarzającym środkiem transportu jakim jest samolot rejsowych linii lotniczych, to powinien się liczyć nie tylko z tym, ze są tam inne osoby, ale również, że z różnych przyczyn odwiedzają jego kraj. Traktowanie w taki sposób gości jest niewybaczalne i źle świadczy o kimkolwiek, nie mówiąc o osobach na takim stanowisku. Ja ze swojej strony, pomimo tak karygodnego zachowania, uszanuję Państwa ceremoniał i poczekam zgodnie z prośbą personelu, aż cała świta opuści pokład.

Mało brakowało żebym sapnęła. Ponieważ nikt się nie ruszał użyłam swojego ukochanego cytatu z ‘Diabeł ubiera się u Prady’ i sięgając po torebkę dodałam tonem nieznoszącym żadnego sprzeciwu.
- To już wszystko.

Zaczęłam szukać w torbie, diabli wiedzą czego, bo de facto to czekałam na ich reakcję. Kiedy podniosłam wzrok okazało się, że jestem już sama. Ulga jaką odczułam była niewyobrażalna. Byłam przeświadczona, że po takim popisie to z boksu mnie wywleką.

Lekceważąc zalecenia włączyłam komórkę. Piknęła mi prawie natychmiast. Wiadomość z biura podróży wprawiła mnie w lekką konsternację.
‘Pani Aniu, zmiana w ostatniej chwili. Ze względu na wizytę członka rodziny królewskiej hotel jest zamknięty i nie wpuszczają i wypuszczają nikogo. Ale proszę się nie denerwować.’
Cholera, łatwo powiedzieć. Najdroższe wakacje życia diabli brali. Już się zdenerwowałam, ale czytałam dalej.
‘Ponieważ ma Pani apartament prezydencki, będzie Pani wpuszczona, ale transfer będzie helikopterem z hotelu. Cała reszta bez zmian. PS. Cały czas mi się podpytują kim Pani jest. Załatwiłam zameldowanie bez konieczności okazywania paszportu – tylko na numer rezerwacji. Niech im Pani da popalić.’

Ta ostatnia uwaga sprawiła, że się zarumieniłam. Ja już zaczęłam. Zdaje się, że w te wakacje pobiję wszystkie swoje rekordy. I w tym momencie lekko mną wstrząsnęło. Matko Boska, ten buc tez leci do tego hotelu!
Siedziałam przez dłuższą chwilę oszołomiona, zastanawiając się czy powinnam całe wakacje dla bezpieczeństwa spędzić w pokoju hotelowym. Może umknie ich uwadze, że ta wściekła harpia z samolotu, która narobiła takiego obciachu to ja?

Rozważania przerwała stewardesa.
- Chciałam powiedzieć, że Jego Wysokość razem ze świtą już wysiadł.

Skinęłam głową w podziękowaniu i trochę zamotana zadałam jej pytanie. W końcu już nie byłam w Europie, pomijając fakt, że z samolotu wcześniej nie odbierało mnie nic poza autobusem.
- Przepraszam, ale czy mogłaby mi Pani pomóc. Ma na mnie czekać helikopter..

Nie zdążyłam skończyć zdania, bo kobieta krzyknęła i szybko zasłoniła usta. Spojrzałam na nią zaskoczona. Bez przesady. U nich chyba taki transfer nie powinien być aż tak niespotykany by reagowała w ten sposób. W końcu szejkowie, rodzina królewska, bogactwo aż krzyczy, więc taki helikopter to tak jak u nas nie przymierzając rower. No i chyba personel lotniczy powinien być bardziej opanowany.

Chwilę potem to ja prawie krzyknęłam słysząc jej słowa.
- Proszę wybaczyć, ach więc to na Panią czeka to dodatkowy śmigłowiec. Jego Wysokości zwątpił… Czeka na Panią taki sam helikopter jak na księcia.
Widziałam w jej wzroku zszokowanie i zaskoczenie. Pewnie zaczęła przypuszczać, że jestem flamą samego króla, a synalek po prostu nic o tym nie wie.

Polubienia 10
Wyświetlenia 2793

Podobne wpisy:

  • Anonymous

    Trochę mi brak Diabełka, ale teraz nie mogę się doczekać żeby przeczytać co tu się zdarzy!

  • Anonymous

    A ja się nie mogę doczekać Diabełka ale strasznie mnie też wciągnął ostatnio Paradoks i bardzo bym chciała potem jeszcze to opowiadanie o tej studence doczytac;D A tak w ogóle myślę że troszkę za dużo ty wszystkich zapowiedź bo tylko smaczków narazie narobisz a gdzie tu jeszcze do realizacji tych wszystkich opowiadań :) I oczywiście jak zwykle nie mogę się już doczekać kolejnej części Diabła lub Paradoksu :d

    • heh .. i jak tu piekielnego nie przeciągać. Ale będę go kończyć. A co do zapowiedzi, to umieściłam tego trochę tak na zapas i na wszelki wypadek.
      Strasznie boję się posądzenia o plagiat, albo kradzież czyjegoś pomysłu. Niedawno zresztą coś przeczytałam na jednym z moich ulubionych blogów i potem całe moje opowiadanie poszło w odstawkę, bo jedna z głównych postaci …. ehhhh. Szkoda słów…..

      Co do Paradoksu mam pewne obawy, ale w końcu to fantazje… n’est-ce pas?

  • Anonymous

    Anno, ze zniecierpliwieniem czekamy na Diabła! :)

    • Już jest! dzisiaj ciąg dalszy i powoli zmierzamy do końca :D

  • Anonymous

    Tak mnie wciągnelo, że przeczytałam wszystkie części Diabła dziś. Trafiłam na twojego bloga przez pokatne.pl i wspaniale, cudowny blog do kolekcji ;)
    Ps kiedy nowa część Diabełka?

    • Tak właśnie się zastanawiałam czy danie tylko fragmentu rogatego były dobrym pomysłem. Już wiem, że nie za bardzo. Aczkolwiek jeśli dzięki temu trafiłaś do mnie to super! Miłego czytania!!

  • Rewelacja :) Czekam na więcej :)) Pozdrowienia.

  • Rewelacja!!! Super się zapowiada, mam nadzieję, że długo nie będziemy czekać na ciąg dalszy :) Pozdrawiam :)