Bez tytułu

Kochani
Jestem zła, więc korzystając z okazji piszę zanim mi przejdzie!

Ponieważ dostałam kolejną uwagę dotyczącą technicznej strony umieszczanych postów, na chwilę obecną muszę mocno ograniczyć działalność.
Wiem, że teksty nie są poprawiane i poddawane korekcie, ale brakuje mi na to czasu.

Niestety, ale tworzę z reguły w nocy, kiedy mam święty spokój.
Jeśli kończę pisać około 2:00 to na korektę nie mam już siły, a efekty są jakie są. Jestem zmęczona (błąd – ja jestem wykończona), więc błędy się pojawiają.
Jak ktoś uważa, że umysł jest sprawny zawsze i wszędzie to zachęcam do wstawania codziennie o 6 rano, spędzenia 10-11 godzin na ciężkiej umysłowej pracy w biurze, zajęcia się trzyosobową rodziną i domem z ogrodem. Sorry, plus kot dochodzi do tego cyrku! A potem proszę usiąść o północy i napisać coś z sensem i z zachowaniem wszelkich prawideł i zasad j. polskiego.

Gorąco do tego zachęcam!!
Jak widać dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Chcę, żebyście mogli przeczytać tekst jak najszybciej, ale coś za coś.
Ponieważ to, co wychodzi jest ciężkie do przebrnięcia i ciężkostrawne (cytuję), to nie mam innego wyjścia – muszę zmienić sposób umieszczania postów.
Czyli nie na świeżo, ale dopiero po ich sprawdzeniu.
Przepraszam Was za to, ale jeśli przeczytam jeszcze jeden (pewnie i słuszny) komentarz o błędach to nie wiem jak zareaguję. Wolę nie sprawdzać.

Z jednej strony jestem proszona o kolejne teksty, a z drugiej ganiona za błędy.
A kiedy mam to pisać i poprawiać ktokolwiek pomyślał?

W tej chwili mam w głowie chaos. Blog miał być źródłem pozytywnej energii, a kilkanaście minut temu dostałam znowu kopniaka.
I już mi się nie chce.

Kocham to co tworzę. Wiem, że ze względu na pośpiech i zmęczenie piszę z błędami (także logicznymi). Piszę na klawiaturze szybko a i tak nie nadążam z przelewaniem na papier tego co się dzieje w głowie – scen, dialogów. Wychodzi z tego mieszanka do której normalnie z kijem bym nie podeszła. Nie tworzę tekstu jako całości raz na rok, gdzie po napisaniu pierwszej wersji będę mogła go wygładzać aż do uzyskania absolutnej perfekcji.
Opowiadania powstają we fragmentach, pierwowzory są często tak pocięte, że nawet ja (pomimo ogromnego sentymentu) kręcę głową zastanawiając się jakim cudem coś tak dziwacznego powstało spod mojej ręki.

AV
PS. Zachęcam do korekty. Dlaczego nie prześlecie poprawionego tekstu, tylko piszecie, że jest z błędami? Czyżby to było trudniejsze?
Zupełnie jakbym widziała znajomą, która z fochem poinformowała swojego faceta, że coś robi źle. Na pytanie ‚A jak ma w takim razie zrobić?’ odpowiedziała z furią ‚Tak nie’!

Ja naprawdę z chęcią przyjmę pomoc. Ale pomoc, a nie informację ‚to robisz źle”!

Polubienia 0
Wyświetlenia 2627

Podobne wpisy:

  • Niagati

    Nie masz co się przejmować! Mi się Twoje teksty podobają z korektą czy bez. :)
    Zawsze czekam do 2 kiedy się pojawią. Nie ma co się przejmować nimi, jak im się nie podoba to niech nie czytają, a jak czytają to po co mówią o błędach jak na początku norki zawsze uprzedzasz że takowe mogą być. Pisz dalej i miej wyj**ane. :)

  • Anonymous

    Proszę, nie martw się. Ja osobiście wolę, i podejrzewam że wiele czytelników też, byś wklejała częściej, choć nawet z błędami. I oświadczam, że osobiście żadnych błędów nie widzę i nawet ich nie śledzę. Niektórzy to naprawdę udają „ą,ę” i szukają dziury w całym. Trzymaj się ciepło.

  • Anonymous

    Kochana nie przejmuj sie. Ja rozumiem Twoje wzburzenie. Dla mnie wazna jest opowiadanie. Ciesze się, że mimo tak wielu obowiązków piszesz blog. Pozdrawiam mama karmiąca :)
    Odrzuc krytyke.
    Rob to z radoscia co robisz :)

  • Anonymous

    Droga Anno :-)
    Nie napiszę-”nie przejmuj się”,bo 1) to nic nie da, 2) marne to pocieszenie…
    Czytając Twoje teksty odrywam się od szarej rzeczywistości i DZIĘKUJĘ Ci za to!!! ;-)
    Czytając Twoją reakcję mam deja vu. Podobne reakcje widziałam na blogu Babeczki i skutek tego taki, że wrzuca teksty rzadziej. Z jednej strony czekam z utęsknieniem na dalsze losy bohaterów,a z drugiej-przecież obie macie rodziny, prace, obowiązki,a blog ma być relaksem i odskocznią!!! Nie bierz do siebie krytyki, bo za chwilę „znielubisz” to miejsce, a wtedy na pewno fani Twojej twórczości na tym ucierpią. Poczekamy!!! Rób korekty ze spokojem i rób to z radością. Wrzucaj kiedy będziesz miała czas i nie określaj terminów, bo znajdą się maruderzy, którzy napiszą „obiecałaś”!!!
    Literówki i błędy zdarzają się każdemu, bo w końcu jesteśmy tylko ludźmi,a nie zaprogramowanymi cyborgami ;-)
    Weny życzę!!!
    Wierna czytelniczka
    Styna

  • Anonymous

    Nie ma sensu przejmować się pustą krytyką kogoś kto najprawdopodobniej nie potrafi napisać niczego poza krótką notką, w której wymieni jakieś błędy językowe, których się doczytał. Jeżeli komuś nie podobają się Twoje opowiadania to niech ich nie czyta i nie psuje frajdy całej reszcie czytelniczek, które z niecierpliwością czekają na kolejne części. Kochana uwielbiamy Cię i Twoje teksy. Czekamy na więcej :)

  • Anonymous

    Kochana proszę nie!!!! Olej ich, tych którzy się ciebie czepiaja, zawsze tak jest. Szczerze to mi nie przeszkadzają błędy, bo po prostu one się nie liczą gdy czytam coś co mnie zupełnie wciąga i takie są twoje teksty!! GLUPI LUDZIE, PISZCIE SOBIE SAMI OPOWIADANIA, SPRAWDZAJCIE JE, A INNYM KTÓRZY PO PRPSTU CHCĄ CZYTAĆ DAJCIE SPOKÓJ I AUTORCE TEŻ!!! pisz dalej i dodawaj teksty na bieżąco, bardzo proszę

  • Anonymous

    chciała bym choć w minimalnym stopniu pisać tak jak ty ! masz talent przelej go na klawiature a nie zwracaj uwagi na głupie komentarze:)

  • Gosia

    o widzisz ;/ u Babeczki się czepiali (i pewnie nadal czepiają), że nie wrzuca na zawołanie tekstów a Ciebie znowu za błędy -.- Olej takich, może nie mają własnego życia i wydaje się im, że Ty też żyjesz tylko tym blogiem. Ja tam nie widzę błędów, czytam wszystko z zapartym tchem i jakoś nie rzucają się mi w oczy bo się skupiam na fabule. Nawet jak jakiś jest to nie zwracam na niego uwagi. Zamiast doceniać, że jest ciąg dalszy historii to szukają dziury w całym. Co za ludzie… ;/ Cóż, ciężko się nie wkurzać jak Ci robi ktoś ciągle wytyki, ale mimo wszystko spróbuj olać takich, w końcu jesteś u siebie :*

  • Dziękuję za wszystkie wiadomości. Już się uspokoiłam i para ze mnie zeszła. Względnie!
    Cholera! Sama Babeczce pisałam, że nie ma się przejmować! Eh ……

    Żeby było jasne – zdaję sobie sprawę, że robię błędy. Te nieszczęsne zaimki latają po mnie we wszystkie strony. Pomijam, że wykazuję się pewną niekonsekwencją w pisaniu (jej odczucia, jego spojrzenie na kocioł i tym podobne kwiatki), ale tak jak pisałam wcześniej -to co było, tworzyłam sama dla siebie.I naprawdę wierzcie mi, w nosie miałam osoby, liczby, logikę, czy ciągłość przyczynowo skutkową.
    W sumie chyba nadal trochę mam, ale staram się ze względu na Was jednak nie mieć tego w totalnym poważaniu.
    Na Diable się uczyłam, Paradoks pewnie też będzie jeszcze do poprawki, ale i tak kocham te pokręcone historie.

    Tym niemniej mam gorącą prośbę.
    Jeśli ktoś zauważy błędy to proszę je skorygować i podesłać mi tekst. Chętnie podmienię. Ale jak płachta na byka działa na mnie informacja, że coś jest źle. Kur …. czyli co? I gdzie? Wszędzie te błędy robię?!

    Obiecałam sobie wcześniej, że w czasie urlopu przejrzę to co dotychczas opublikowałam i skoryguję w miarę możliwości teksty.
    Na postanowieniach się skończyło. 9 dni poszło jak z bicza strzelił i jest niedziela wieczór (w sumie to już poniedziałek) a ja jutro idę do pracy. Może żeby trochę uświadomić co mnie czeka – właśnie odpaliłam skrzynkę służbową. Mam 1837 nieprzeczytanych wiadomości. Pomijam kilkudniową wizytę moich szefów.
    Sami powiedzcie, kiedy?

    Przestaję już histeryzować, bo sama w siebie walnę. Dzisiaj zastrajkowałam. Już wiecie, że ja tylko pisze a opowiadania same mi się w głowie układają. A dzisiaj … wybaczcie, ale najpierw w ‚Kurze’ wypierdzieliłam męża z domu na zbity pysk, w ‚Paradoksie’ przywaliłam Maksowi i stwierdziłam, że jak się wezmę za ‚Diabła’ to go zastrzelę. Wolałam więc niczego nie ruszać.

    PS> Mamo karmiąca. Czy Ty bierzesz coś ziołowego na uspokojenie? Bo mnie ostatnio tak nosi, że na serio załaduję sobie do bagażnika worki na zwłoki. Widzę, że ostatnio mam tendencje do ostatecznego rozwiązywania problemów. ……. masakra.

  • Olej. Poprawiaj w wordzie, drugi raz oferuje sam blogger. Ja osobiście zaczynam cierpieć na korektofobię… Tekst bym pewnie nieraz dodała szybciej, ale jak pomyślę o zamianie myślników na dywizy, czytaniu tego drugi, piąty i dziesiąty raz, to czasem od razu wyłączam komputer :-) I potem lecą gromy, że nie dałam kolejnego kawałka… Niby zajmuje to z pół godzinki, ale jest to bardzo nudne pół godzinki… ;-)))
    Buziaki

    • Dzięki i dzięki!
      Przeczytałam własnie sobie ostatnią część ‚Głupiej miłości’ i to było to! Pogryźć jak leci, a jak się nie sięgnie to walnąć obcasem! Cudo!

      Z korekty w wordzie i na bloggerze korzystam, ale jak widać jestem lepsza i mimo to trzaskam błędy aż miło. Zwłaszcza te zaimki. Niestety tego autokorekta nie wyłapie.
      Trudno.

      I biję się w piersi, bo niechcący po nosie dostali wszyscy. Niejako załatwiłam temat hurtem jak leci.Za co przepraszam.

  • Anonymous

    Nie przepraszaj tez bym sie wsciekla.
    Babeczka tez nie takiej radosci z bloga. Szkoda ..:(
    Wasze opowiadania to miod dla naszej strapionej duszy rzeczywistoscia.
    Pije melissę ale nie pomaga.Raz zarzyłam nerwosol.
    Dziś mnie tak poniosło, że …. …..
    Hormony buzuja we mnie jak sztorm na morzu.
    Zaprowdzilam Małą do dziadków.
    Wsiadłam w pociąg i udałam sie za nim…..
    Pokazałam mu , że nie tylko jestem matką jego dziecka a przede wszystkim kobietą.( domyscie sie same)
    Podrodze poczytałam kilka opowiadań. :)
    Niedawno wrociłam…
    On został na szkoleniu.Wróci za kilka dni.
    Dziekuje Aniu i Babeczko… Zainspirowałyście mnie do działania.Do zawalczenia.
    Nie rezygnujcie z bloga.
    Mama karmiaca :)

  • Anonymous

    Jak będziesz się przejmowala złośliwości i zazdrosnikami to obiecuje za przełożeń przez kolano i spiore pupę. A poza tym któż z nas nie popełnia błędów, ten co nic nie robi. Poproszę diabła z błędami.

  • Anonymous

    Anna, glowa do gory. Jeszcze sie nie urodzila taka osoba ?ktora by wszystkich zadowolila ;) Dla mnie jestes swietna pisarka ♡ Jestem mama autystycznego 4 letniego synka i twoje opowiadania zabieraja mnie do lepszej rzeczywistosci. Dziekuje :* Dominika

  • Anonymous

    Nie byłam, nie jestem i nie będę zazdrośnikiem. Ja tylko chciałam ci zwrócić uwagę na pewne uchybienia, które można by wyeliminować z odrobiną własnej inicjatywy. Sorry, ale mówienie ‚poprawcie mi tekst i wyślijcie, to podmienię’ jest czymś w rodzaju mówienia ‚podpiszę umowę o pracę, ale to wy wykonujcie moje obowiązki’. Mogę zrozumieć, że nie masz czasu na wiele rzeczy, w tym poprawę swoich własnych tekstów, które wstawiasz na bloga, ale chyba jasno napisałam, że do tego możesz ‚zatrudnić’ (za darmo, ewentualnie na zasadzie wymiany linków) betę/korektora. Wejdź sobie na jakiekolwiek forum literackie, czy to ogólne, czy powiązane z jakimś fandomem, a na pewno po jakimś czasie i minimalnym wysiłku znajdziesz osobę kompetentną, która poprawi błędy i podniesie jakość twoich tekstów.
    Wiem sama po sobie, że krytykę jest trudno przyjąć, ale jeśli wolisz słuchać samych ochów i achów od innych, to twoja strata – twoja twórczość nie będzie sie polepszać i zostaniesz na tym samym poziomie, na którym stoisz teraz – niby dobre pomysły, jakaś ciekawa koncepcja, a wykonanie co najwyżej średnie.
    Niby nie powinnam krytykować, jeśli sama nie zrobiłabym niczego lepszego i choć nigdy nawet nie otarłam się o pisanie swoich historii, to wiem, jakie błędy można popełniać i chciałam cię tylko na nie uczulić.
    Pozdrawiam, Monika/Sheneena.
    P.s. Nie denerwuj się, bo złość piękności szkodzi :).

    • Moniko, żadne ochy i achy. Powiedzmy, że twoja lista z uwagami trafiła do mnie w złym albo właściwym momencie i na podatny grunt.

      Po pierwsze to nie podręcznik ani książka, by za takie rzeczy umierać. Może razić i pewnie razi. Jak znajdę czas na korektę to poprawię, jak nie to będę skazana na komentarze. Albo przestanę pisać. Albo będę przykładać się do korekty. Albo na złość mamie uszy sobie odmrożę. Jest jeszcze kilka możliwości, każda kolejna bardziej głupia od poprzedniej.

      Po drugie, jeśli razi to zapraszam do korekty. Przecież to nic trudnego usiąść i poprawić. Czy jednak trudne? Już wspominałam wcześniej, że chętnie przyjmę taką pomoc. Nie widzę problemu. Jeśli ktoś czuje się na siłach i wie, że zrobi to dobrze, to dlaczego nie? Szukać nie mam czasu, siły i przede wszystkim doświadczenia. Dla mnie to jest pierwsze doświadczenie (przepraszam, za powtórzenia) z publikacją słowa pisanego, a czytają to osoby bardziej jak widać doświadczone w świecie blogów i tekstów.
      Blog utworzyłam pod wpływem impulsu i jednego z postów Babeczki (jeszcze pewnie ona oberwie za mnie, a co) :P.

      Po trzecie korektor a korektor. Kto będzie na mnie wylewał i co, jak korekta tez się okaże do bani? I z błędami. Będę się tłumaczyć skąd ja taką osobę wynalazłam? Mam jej ślepo wierzyć? Czy sprawdzać poprawione teksty jeszcze raz? Jak sprawdzać samej, to po choinkę mi korektor? A problem leży właśnie tu, że nie sprawdzam. Nie w błędnej korekcie tekstów, tylko tego że tej korekty nie ma.

      Nie chodzi o krytykę, ale o konstruktywną krytykę. Konstruktywną krytykę przyjmuję. Co do reszty to mi już wszystko jedno.
      Nie złoszczę się, jest mi przykro. Co do lukrowania to się nie zgadzam! Pisałam już wielokrotnie, że nie wszystko wszystkim musi się podobać. Sama jestem tego zdania i sama jestem tego najdoskonalszym przykładem.

      A to, że nie olewam tematu to chyba widać po braku wpisów. Są, ale nie wpuszczę bez korekty. Prosta sprawa. Chyba, że mi przejdzie i napiszę wyraźnie, że teksty niesprawdzane, więc proszę nie narzekać, że są błędy. Na razie mam kaca moralnego, że wrzucam do sieci takie coś.

      PS. I nie złoszczę się. Aż się sama sobie dziwię, ale widocznie wolne w pracy i od pracy przynajmniej na trochę mi pomogło w nabraniu dystansu do siebie. W końcu nie każdy od razu chce mnie zabić, prawda? I mam już szefów na karku. To jest problem! Byle do środy.

      Uprzedzając: napisałam i nie przeczytałam. Mam nadzieję, że nie dokonałam typowego dla mnie skrótu myślowego.

    • Anonymous

      Nie czytaj komentarzy, wrzucaj posty, kogoś uszczesliwisz, innego wkurzysz.

    • Anonymous

      Ale ochy i achy są naprawdę najlepsze! Pani Moniko, może powinna pani ich trochę ‚zażyć’? Serdecznie polecam. Poza tym chyba nigdy nie zrozumiem osób, które krytykują w często nie za bardzo przyjemny sposób, mimo własnego braku doświadczenia (co do pisania opowiadań) zwłaszcza, że p Anna jasno się wyraziła, że ten blog to jej odskocznia (i większości czytelniczek również) dlatego my nie wchodzimy tu by dobitnie uzmysławić autorce, że robi jakieś błędy. Wchodzimy tu dla treści, fabuły a ta – POWALA!!
      pozdrawiam, Kam

  • Anonymous

    Do Moniki

    Tu nie chodzi o to, że Anna Valetta nie przyjmuje krytyki. Tu chodzi o to, że n – ty razy ktoś się czepia o to samo! Przykładowo o te nieszczęsne cię, ciebie itp. Sama widzę, że praktycznie pod każdym rozdziałem jest jakiś komentarz na ten temat. A przecież autorka zdaje sobie sprawę ze swoich błędów, więc o co się czepiać? Dla mnie w ogóle jest to dziwne, że ktoś wytyka błędy – gdzie one są??? Jak ja czytam kolejne rozdziały, to jestem tak podekscytowana, że nie widzę żadnych błędów – i do tej pory prawie nic nie zauważyłam. A nie jestem debilem czy laikiem z języka polskiego.
    I jeżeli widzę komentarze o błędach, np. jedne i te same pod jednym rozdziałem to mnie samą krew zalewa!!! Chyba wystarczy jak jedna osoba napisze o tym, a nie następne powielają to samo itd. itd. I po co to? Chyba tylko, żeby wkurzyć autorkę. I oczywiście przez takie zachowanie „życzliwych” osób tracimy my czytelnicy np. opóźnieniami nowych rozdziałów. Jak komuś nie pasuje, to proszę po prostu dać sobie spokój z tym blogiem i nie czytać!!! Proste?
    Ja z mojej strony chciałabym podziękować autorce opowiadań za talent w pisaniu – bo on jest. Jak sobie porównam Twój styl pisania np. z 50 Twarzy Greya – to stoisz na piedestale. Oczywiście uwielbiam trylogię Greya, ale tam jakość i styl pozostawia wiele do życzenia, tak jakby pisało do dziecko na poziomie podstawówki. A u Ciebie autorko normalnie się czyta tekst, tak jak powinna pisać prawdziwa pisarka.:-)
    Pozdrawiam:-)

    Marlena

  • Aniu wcale się nie dziwię,że jesteś zła. Doskonale rozumiem,że piszesz opowiadania dla swojej własnej przyjemności i relaksu.Tylko dzięki Twojej dobrej woli wstawiasz je na bloga i udostępniasz nam czytelnikom. Jestem zaskoczona, że w ogóle ktoś robi z Twoich błędów i braku korekty wielkie Halo. Przy każdym opowiadaniu które umieszczasz zaznaczasz w opisie,że korekta nie została zrobiona. Każdy więc Twój czytelnik zdaje sobie więc sprawę, ze błędy mogą się pojawić. A przynajmniej powinien.. Jeśli więc komuś nie pasuje,że korekty brak (moim zdaniem) nie powinien w ogole zaczynać czytać. Na prawdę dziwię się, że ktoś robi taką wielką aferę o brak korekty. Nikt nikogo nie zmusza do czytania. Przyznam,że na innym portalu w tej chwili czytam różne opowiadania i tłumaczenia książek. Dziewczyny (tak jak i Ty) piszą rozdziały dla WŁASNEJ przyjemności i tylko dzięki im UPRZEJMOŚCI dzielą się nimi z innymi ludźmi. Często też wstawiają rozdziały bez korekty i jakoś nikt nie robi z tego wielkiego problemu, bo każdy ciszy się, że w ogóle może coś przeczytać. Nawet zdarza się i tak,że jest zrobiona korekta i pojawia się błąd-literówka. Jesteśmy tylko ludźmi i zamiast robić aferę z malej sprawy cieszmy się z udostępnianych przez dziewczyn rozdziałów. A przyznam,ze dla mnie ważniejsza jest treść (i w ogóle możliwość przeczytania) niż to w którym miejscu stoi przecinek bądź jakaś głupia literówka. Czytać przecież umiem i zawsze w trakcie czytania mogę sama w myślach poprawić jak powinno być. A co do ochów i achów to z mojej strony będą na pewno, ponieważ po pierwsze:Ania pisze świetne opowiadania, a po drugie: pomimo tego,ze ma swoje życie prywatne „umila” mi czas poprzez wstawianie owych rozdziałów. W dodatku robi to w swoim wolnym czasie i to nagminnie w nocy kiedy my czytelnicy sobie odpoczywamy.A przecież nikt jej do tego nie zmusza i nie dostaje za to pieniędzy.Zamiast więc czepiać się szczegółów może niech niektórzy docenią trud jaki Ania wkłada w opowiadania. Zawsze można zrezygnować z czytania jej bloga. Sorry jeśli są gdzieś jakieś błędy w mojej wypowiedzi,ale polonistką nie jestem aby się na tym znać.Po za tym jest za wielki upał aby się na czymś skupić pożądnie ;) I to chyba tyle z mojej strony.Pozdrawiam :)

  • Ja z kolei cholernie bałam sie założyć swojego bloga. Historia niby już spisana, ale bałam sie publikować kolejne części, bo bałam sie właśnie takich pierdół. I wyszło na to, że statałam sie pisać mega poprawnie, robiłam to powoli aż wełna umarła śmiercią naturalną. Teraz pisze po swojemu, wiem że robię błędy. Nie stawiam przeciwników w odpowiednich miejscach itp. Ale szczerze leje na to :) ja jestem zadowolona z tego co robię i to jest najważniejsze. Na twojego bloga weszlam przypadkiem i od razu przepadlam. Wchodzenie na bloga twojego i Babeczki to już mój poranny rytuał, jak mycie zębów :D I napisze ci to samo co napisałam babeczce: hejterzy zawsze byli, są i bedą a to ze reagujesz na te bzdury tylko ich cieszy. Więc wiesz, głęboki oddech i ignoruj :p pozdrawiam serdecznie :)

    • PODPISUJĘ SIĘ WSZYSTKIMI KOŃCZYNAMI!
      Ja opowiadania miałam od lat, ale właśnie ze względu na obawę przed totalnym ośmieszeniem nic nie publikowałam i bloga nie zakładałam.
      Kopa dała mi Babeczka. Serio, gdyby nie ona nadal żadne z tych opowiadań nie ujrzałoby światła dziennego.
      Przy okazji – nikt nie zwrócił uwagi na dialogi? Ja do teraz mam wątpliwości czy to dobrze zapisuję. Jadę na totalnego czuja i akurat tutaj spodziewałabym się pierwszego ataku i uwag. Przecież to totalna improwizacja!!!!!!
      A co do zasad pisania i zapisywania – zaczęłam coś czytać, przerwałam, obłożyłam się literaturą fachową (do której oczywiście nie zajrzałam, ale nie powiem ile czasu wszystko zbierałam).
      A potem doszłam do wniosku, że jak tak będę podchodzić do tematu to prędzej zdechnę ja i pchły moje zanim cokolwiek kiedykolwiek udostępnię.

      I żeby było jasne. Uczę się cały czas. Wystarczy przeczytać pierwszą część Diabła i ostatnie. Ja widzę różnice w wypowiedzi, opisach i stylu.

      A to dzięki Wam i Waszym uwagom!!!!!
      Dziękuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • FINITO!
    Jestem po kolacji służbowej, dziękuję Bogu za upały bo wykończyły towarzystwo, a ja teraz wykańczam Paradoks. Albo Paradoks i upały wykończą mnie.
    Komentarze pewnie też …

    Prośba!
    Po raz ostatni. Jeśli ktoś widzi błędy proszę przesłać poprawiony tekst.
    W tej chwili piszę tyle ile dam rady ‚Paradoksu”. Od razu uprzedzam (oczywiście powtórzę), że tekst pewnie pójdzie bez korekty. Zmęczona trochę jestem.

    Może wezmę sobie wolne i wtedy przejrzę i skoryguję wszystkie posty?
    Albo ktoś w ramach prezentu urodzinowego (mam w listopadzie, więc czasu trochę jest) zrobi to za mnie :D
    Któraś nie ma co robić i się nudzi? :D

    A na poważnie to są chyba poważniejsze problemy niż błędy na tym blogu, prawda?

  • Anonymous

    Uff, właśnie skończylam Greya i potwierdzam, że twój styl jest o niebo lepszy. A i Diabeł pikantniejszy. Bijesz autorkę o głowę, choć Chrystian też ciekawy. Proszę, nie martw się bzdetami. Mi się zawsze podobają twoje teksty, z korektą czy bez.

    • Dzięki, aczkolwiek nie wiem ponieważ nie sięgałam po Greya.
      Jedną z moich największych obaw jest to, że nieświadomie przeniosę jakiś pomysł czy wątek i umieszczę w swoim opowiadaniu.

      Dobra. Wracam do Paradoksu.
      I wody mineralnej gazowanej (ktoś może wie jak się uwolnić od tego nałogu?).

  • Anonymous

    Nigdy nie chodziło mi o literówki, bo te KAŻDEMU mogą się zdarzyć. Pewnie ja też w tej, czy poprzedniej wypowiedzi zrobię/zrobiłam jakieś błędy literowe. To jest normalne dla każdego człowieka. Mi chodzi o podstawowe błędne założenie autorki i każdego z czytelników: po co zwracać uwagę na jakiekolwiek błędy, skoro historia jest ważniejsza? Gdyby każdy tak myślał, to nie byłoby dobrych książek na tym świecie. Gratuluję czytelnikom tak lekceważącego podejścia do tematu :).
    I tak, jak prawie w ogóle nie udzielam się na jakimkolwiek blogu/forach itp., to tutaj aż musiałam wyrazić swoją opinię.
    Opowiadań już żadnych nie przeczytam i tak, wiem, że ‚nobody gives a fuck’ ;].
    Pozdrawiam, Monika

    • Dziecko. Weź Zastanów się proszę co wypisujesz!!!!!!!!
      To jest blog.
      Nie perfekcyjne dzieło maszyny, tylko blog prowadzony przez człowieka. Z błędami, problemami i głupią treścią!

      Przypominasz mi teraz mojego faceta, który kiedyś pomagał mi w kuchni i uparł się jak osioł, że skroi mięso na gulasz. Proszę bardzo. Nawet poszedł o krok dalej i sam z siebie przeczytał gdzieś jak duże powinny być kawałki (tak 3×3 centymetry). Wiesz co zrobił? Wszystko co nie miało takich wymiarów wyrzucił. W efekcie jadł chleb ze wspomnieniem gulaszu. Ale miał kawałki 3×3.
      To nie było perfekcyjne konkursowe danie tylko obiad, zwykły domowy obiad.

      Tak samo jest tutaj! To jest blog, nie kandydat do literackiej nagrody Nobla. W tej chwili zaczyna to przybierać rodzaj histerii i tupania nogą.
      Personalnie i od serca – zapraszam do pomocy!
      Jak widzisz błędy pomóż mi.
      To taki problem?
      Ja już nie daję rady.

      I aż takiego gówna nie wrzucam, żeby to tak mieszać z błotem!

      Przyjmuję konstruktywne uwagi, ale wypraszam sobie opluwanie. Staram się i jak widzę coś takiego to aż ręce opadają.
      Inni pisali, żebym się nie przejmowała. Niestety i tak się przejęłam, bo jestem świadoma błędów. A z drugiej strony polubiłam juz to pisanie na blogu.
      I teraz co?
      Dalsze uwagi zachowam dla siebie.

      I odpowiadając na ostatnie zdanie – ja się przejmuję. Bo zależy mi, żeby opowiadania się podobały. Tylko na cholerę, skoro efekt jest jaki jest.

    • Anonymous

      Aniu, odpuść. Szkoda nerwów. Ja na Twoim miejscu kasowałabym takie perły. Za dużo i za dobrze chcesz dla wszystkich. Czasami nie warto.

    • Anonymous

      Monika. Tak czytam te komentarze. Nie przesadzasz? Czy pewnych rzeczy po prostu nie chcesz widzieć?
      A nie wchodzenie tutaj? Nikt do tego nie zmusza, ale o ileż życie jest barwniejsze dzięki tym opowiadaniom. Moje na pewno.

  • Alexza

    Witaj Aniu, trafiłam do Ciebie niedawno i postanowiłam nie pisać nic, dopóki nie zapoznam się z wszystkimi Twoim tekstami na blogu. Dziś skończyłam, więc wreszcie mogę się wypowiedzieć :)
    Powiem szczerze – kiedy człowiek jest skrajnie zafascynowany historią z Twoich opowiadań, że oddechu aż nie może złapać, nie zwraca kompletnie uwagi na błędy. Przynajmniej ja tak miałam, że połykałam je w pośpiechu, żeby tylko dowiedzieć się, co wydarzy się dalej. Bez bicia przyznaję się, że czytałam nawet w pracy (o ja niedobra…:P).

    Piszesz lekko, przyjemnie i z przytupem. Twoi bohaterowie mają charakterki i nie są „spłaszczeni”, a przez to bardziej ludzcy. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki prowadzisz narrację, a że pojawiają się błędy – no cóż, przecież nad wydawanymi książkami siedzą stada korektorów i edytorów, a Ty masz tylko siebie samą i to do tego zmęczoną pracą i rodziną.

    Sama myślałam kiedyś o tym, żeby założyć bloga i dzielić się swoimi opowiadaniami, jednak na chwilę obecną cały czas odkładam ten moment w daleką przyszłość. Wkurzają mnie jednak niemiłosiernie osoby, które marudzą na temat błędów, ale same palcem nie kiwną, żeby je pomóc poprawić. Dlatego obiecuję, że w najbliższym możliwym terminie usiądę, jeszcze raz przeczytam Twoje opowiadania i postaram się poprawić w nich niektóre błędy (np. wspomniane przez Ciebie i komentujących zaimki). Nie jestem oczywiście edytorem z krwi i kości, ale co nie co potrafię i skoro mogę, to chętnie Ci pomogę :)

    Powiedz mi tylko, gdzie mogę przesłać Ci poprawione teksty? Albo jestem ślepa, albo nie widzę żadnego kontaktu mailowego do Ciebie (bardzo możliwe, że to pierwsze :D). A głupio było by mi dodawać każdy kolejny tekst w komentarzu.

    Pozdrawiam,
    Alexza

    • Rany!!!! Cudownie!!!!!!!!!!
      Byłabym ogromnie wdzięczna. Ja nawet nie mam kiedy wrócić do tekstów.
      Zaraz wrzucę gdzieś mój kontakt na stronę, ale na wszelki wypadek podaję

      annavaletta@gmail.com

      I ważne!
      Jeśli nie znajdziesz czasu, albo stanie się cokolwiek i nie będziesz mogła się tym zająć to proszę nie przejmuj się!
      Ja doceniam samą inicjatywę!
      Dziękuję jeszcze raz!