Diabeł XXVIII

 

Chciałam się odsunąć, ale w tym samym momencie tak usztywnił ramię, że nie byłam w stanie ruszyć się nawet na milimetr. Przestał mnie pieścić i teraz w jego głosie nie było tej nuty rozbawienia. Gorzej, nie było już nawet odrobiny ciepła.
- Posłuchaj mnie uważnie. W czasie, gdy spałaś zadzwonili rodzice Angeli. Zaprosili nas oboje do siebie na swoją rocznicę ślubu. – Słuchałam go coraz bardziej przerażona.
A już niby było lepiej. Diabeł kontynuował.
- To jest towarzyskie wydarzenie sezonu, wiec zjawimy się tam razem. Jako para. Szczęśliwi, uśmiechnięci, wpatrzeni w siebie i zakochani. – Głośniej wciągnęłam powietrze, a w odpowiedzi jego palce mocniej wpiły się w moje plecy.

- Nie zrobisz nic głupiego, będziesz miła i uprzejma dla wszystkich. Wliczając w to mnie. Niedługo powinni dostarczyć suknię. To będzie wielka gala i musisz mieć coś stosownego. Polecimy tam wieczorem. Co prawda przyjęcie zacznie się w okolicach południa, ale wytłumaczyłem nasze późne przybycie moją dłuższą nieobecnością w domu i koniecznością zrekompensowania tobie mojego braku. I żeby było jasne, o naszym nieporozumieniu sprzed kilku dni wie tylko moja służba, Ramon i Angela. Trochę hałasowałaś. – Teraz byłam już blada jak trup. Z kim ja leżałam?! Gdzie się podział ten cudowny i troskliwy mężczyzna?! Znowu miałam obok siebie potwora.

- Oboje też będą na przyjęciu. Ramon jest do czegoś takiego przyzwyczajony, a Angela nie będzie śmiała o tym nawet pomyśleć. Dobrze wie, czym grozi nieposłuszeństwo wobec mnie. Ty widocznie nie przekonałaś się o tym jeszcze w wystarczającym stopniu.

Złapał mnie mocno za brodę i podniósł do góry tak, że musiałam mu spojrzeć w oczy.
Jeszcze kilka minut temu śmiał się i mnie pieścił.
Ale teraz to był ktoś inny. Patrzyłam znowu na potwora. Nie odzywałam się, nie odważyłam się nawet głośniej westchnąć.
- Myślisz, że trafiłaś na księcia z bajki? Już chyba kilka razy pokazałem tobie, że nie. Jesteś tu tylko dlatego, że działasz na moje zmysły i bawi mnie przebywanie z tobą. Chociaż ostatnio coraz mniej. Zaczynasz sprawiać mi w tej chwili tyle kłopotów, że nie wiem czy warto się dalej w to bawić. Jeśli się będziesz zachowywać grzecznie, zaopiekuje się tobą i sprawię, że będziesz więcej niż zadowolona. Jeśli nie, doskonale wiesz jak to się skończy. Masz być posłuszna. Nie mam ochoty na kolejne wyskoki.

Nie byłam w stanie patrzeć mu w oczy. Najgorsze jest to, że nie byłam nawet w stanie płakać. Czułam tylko przerażające zimno w całym ciele.

Diabel kompletnie się tym nie przejął.
- A teraz twój ostatni wyskok. Za chwilę wstaniemy i zadzwonisz do swojej przyjaciółki. Będziesz zmęczona, wykończona i pełna skruchy. Wyjaśnisz, że dzwoniłaś będąc w stanie furii, bo pokłóciłaś się ze mną. Będąc w Nowym Jorku poznałaś bogatego biznesmena i zaszalałaś. Pojechałaś z nim na jego wyspę. Zostaliście kochankami. Pokłóciłaś się z nim bo powiedzmy, że ciebie ignorowałem. Zabalowałaś, wypiłaś za dużo i postanowiłaś się na mnie odegrać. Przypomniało się tobie, ze jeden z samolotów lecących do Nowego Jorku zniknął i że cały czas go szukają i wymyśliłaś sobie taką bajeczkę, żeby mi dokopać. Oczywiście byłaś tak pijana, ze wydawało się to tobie świetnym pomysłem. Teraz już wytrzeźwiałaś, nadal na mnie jesteś wściekła, ale wygadywałaś takie bzdury, że oddzwaniasz bo jeszcze ktoś w  to uwierzy. I że wszystko jest w porządku, Podasz nawet na wszelki wypadek numer telefonu pod którym jesteś tutaj dostępna. Jeśli ktoś chciałby sprawdzić czy żyjesz. A w swojej komórce zapomniałaś włączyć roaming i dlatego jest niedostępna.
- Ona w to nie uwierzy.- Wyszeptałam
- Dlaczego ma nie uwierzyć? To jest szczera prawda.
- Byłam na liście pasażerów. – Złapałam się tej myśli jak koła ratunkowego. Nie doceniłam go.
Raoul się zaśmiał, a ja poczułam jak lodowata pięść zaciska się na moim sercu.
- Ty chyba naprawdę nie zdajesz sobie sprawy ile mogę. Od dawna twoje nazwisko jest na listach innych lotów. I twoja koleżaneczka uwierzy. Jeszcze nic nie zrobiła od twojego telefonu. Zadziwiające, ale prawdziwe. Jeśli się w jakikolwiek sposób zdradzisz albo zrobisz coś głupiego, konsekwencje poniesie ona i jej rodzina. Wiesz o tym, prawda?
- Tak.

To był koniec mojej walki o odzyskanie wolności. Nie została mi już żadna droga ucieczki. Nie dość, ze teraz rzeczywiście będą mnie strasznie pilnować, to w dodatku nikt mi tutaj nie pomoże. Albo ze względu na konsekwencje, albo ze względu na lojalność w stosunku do szefa. Przypomniało mi się co mówiła Tara.’ Zmienia się’, ‘to dobry człowiek z zasadami’.

Jego słowa były jak dźgnięcie ostrogą.
- Wstajemy. Musisz zadzwonić. – Puścił mnie. Powoli się od niego odsunęłam. Cokolwiek miałam zrobić, najpierw trzeba było zadzwonić do Izy. Ściągnęłam z łóżka koc i się nim owinęłam. Nie zniosłabym w tej chwili na sobie jego spojrzenia. Nie miałam siły ubierać się w leżące na podłodze rzeczy, a czułam się naga.

- Idziemy do gabinetu.  – Kolejny rozkaz. Ruszyłam za nim, w myślach wbijając sobie do tej głupiej głowy, że nie żyje się marzeniami. A dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane. Tak się zamyśliłam, że prawie wpadłam na niego gdy się zatrzymał. Nawet nie zauważyłam, że dotarliśmy już na miejsce.

Kazał mi usiąść w jednym z foteli i o chwili podszedł trzymając telefon w ręku.
- Gotowa? – Skinęłam głową. Nie było co tego odwlekać. Gdy sam wykręcił numer i dopiero potem podał mi telefon ostatecznie się poddałam. Wzięłam słuchawkę i gdy rozległ się głos Izy zapytałam się zmęczonym, skacowanym głosem.
- Iza, ja do ciebie wczoraj zadzwoniłam, co? Anka z tej strony. – Rozmowa trwała bardzo długo. Przez pierwsze kilka minut skupiałam się głównie na wyeksponowaniu zgubnych skutków nadużywania alkoholu i pijackich zwidów. Niestety nie mogłam zbyt szybko skończyć i rozmowa zeszła na faceta, który tak mi namieszał w głowie.
Diabeł siedział na fotelu vis-a-vis mnie i wpatrywał się nieobecnym wzrokiem w jakiś punkt nad moją głową. Pamiętając o tym co mówił, nawet nie próbowałam niczego przekazać Izie w czasie rozmowy. Gdyby tylko chodziło o mój tyłek, to pal licho. Ale nie mogłam pozwolić, by zrobił krzywdę komuś innemu.

- Nie bądź świnia, powiedz jaki on jest. – Niech to szlag, musiałam być przekonująca. Zamknęłam oczy i przypomniałam sobie moment, gdy zobaczyłam go w samolocie.
- Iza, wiesz. Jak go zobaczyłam, to nawet serce mi się zatrzymało. Kiedy go ujrzałam po raz pierwszy był ubrany na czarno i miał tylko taki zielony amulet na szyi. Był w ogóle cały taki mroczny. Wzięło mnie. A jego głos, jego dotyk, zapach. W życiu nie przypuszczałam, że czegoś takiego doświadczę. Doprowadza mnie do szału sama obecnością, ale gdy całuje zapominam o bożym świecie. Wiesz, kiedyś przeczytałam takie zdanie ‘raz z takim zgrzeszyć i można umrzeć’. Potwierdzam. Iza, gdy mnie dotyka to płonę. I pewnie dlatego tak wariuję jak idiotka. Ehh .. – Trochę jeszcze pogadałyśmy o głupotach i skończyłam rozmowę.
Spojrzałam na Diabła i zastanawiałam się właśnie jak mu powiedzieć, że może to trwało trochę dłużej, ale wszystko wyjaśniłam tak jak chciał, gdy zobaczyłam jak wyciąga słuchawkę z ucha.
Zmarszczyłam brwi i pobladłam gdy się odezwał.
- Grzeczna dziewczynka. Bardzo dobrze wymyśliłaś z tym zauroczeniem. Idź się przebrać i zejdź zaraz na śniadanie. Ja za chwilę do ciebie dołączę.

Ten drań nie dość, że wszystko miał na podsłuchu to jeszcze ktoś mu tłumaczył na bieżąco rozmowę. Zaczęłam podnosić się z fotela, gdy w tym momencie dopowiedział jeszcze jedna rzecz.
- Idź od razu do naszej sypialni. Znowu śpimy razem.  – Nie zareagowałam na to w żaden sposób. Po prostu wyszłam.

Wzięłam prysznic, ale nie za wiele mi pomógł. Po tym jednym zrywie intelektualnym w czasie rozmowy z Iza, oklapnęłam teraz całkowicie. Ubrałam się w pierwsze lepsze spodnie i bluzkę i  zeszłam do jadalni. Diabła na szczęście nie było. Za to była Tara.
Uśmiechnięta i radosna, jakby wszystko było w najlepszym porządku. W pierwszym odruchu chciałam się jej wyżalić, ale błyskawicznie zrezygnowałam z tego pomysłu.
- Słoneczko. Jak się cieszę. – Teraz mnie zaskoczyła. Nadal się nie odzywałam, ale to jej kompletnie nie przeszkadzało.
- Missa powiedział, że z powrotem będziesz mieszkać razem z nim. Widzisz? Mówiłam, że wszystko się ułoży.

Pokiwałam smętnie głową, zastanawiając się jak jej grzecznie dać do zrozumienia, żeby mnie zostawiła w spokoju. Niestety gdy prosimy o coś, nasze życzenia są czasami spełniane w bardzo dosłowny sposób. Do jadalni wszedł Diabeł. Rozpromieniona Tara uśmiechnęła się do mnie porozumiewawczo, zakręciła się i zostawiła nas samych.

Nie miałam ochoty na żadne konwersacje. Niestety tylko ja.
- Wyspałaś się? – Błyskawicznie podniosłam głowę patrząc na niego zaskoczona.
- Proszę?! – Wyrwało mi się zanim zdążyłam pomyśleć.
Diabeł sięgnął po owoce i ponowił pytanie.
- Czy się wyspałaś? Byłaś wyczerpana i niestety w nocy nie dałem Tobie spokoju.

Patrzyłam na niego jak na wariata. Albo on oszalał, albo ja. Miałam ogromną ochotę czymś w niego walnąć, ale to już byłby szczyt głupoty z mojej strony. Odetchnęłam, postarałam się opanować i wypaliłam.
- Niezbyt. Nie jestem przyzwyczajona, żeby spać z kimś w łóżku. – Jeśli myślałam, że go zdenerwuję, to niestety myliłam się.
- Bardzo dobrze. Martwiłbym się gdyby było inaczej. Szybko się przyzwyczaisz do mnie w swojej sypialni. Kawy?
W cokolwiek grał, nie miałam zielonego pojęcia jakie są reguły. A na poważnie byłam wyczerpana całą sytuacją. Wliczając w to nocny epizod.
- Poproszę. – W milczeniu obserwowałam jak wstaje, nalewa mi kawy do filiżanki, dodaje dwie kostki cukru i mleko. Do cholery! Kawę piłam przy nim może raz? Jakim cudem on wie jaką pijam?
Wpatrywałam się teraz w talerz, lekko przerażona dla odmiany porcją jajek jaka nałożyła mi Tara, co najmniej jak dla pułku wojska.

- Ania. – Drgnęłam i niestety wylałam trochę napoju na obrus. – Dlaczego nic nie jesz?
Cóż, sam podsunął mi wymówkę.
- Czuję się zmęczona. Czy mogę jeszcze położyć się na chwilę spać? – Postanowiłam być słodka aż do bólu. Diabeł przez chwilę nic nie mówił, patrząc mi prosto w oczy. Po raz pierwszy w życiu mogę powiedzieć, że nie myślałam o niczym. Najzwyczajniej w świecie na niego patrzyłam, a w głowie miałam kompletną pustkę.
- Dobrze, połóż się. Obudzę ciebie. Jak chcesz, możesz już iść. Nie męcz się. – Skinęłam głową i wstałam od stołu.
Dowlekłam się do sypialni, zrzuciłam z siebie ubrania i w samej bieliźnie padłam na łóżko. Miałam jednak taki chaos w głowie, że przez dłuższą chwilę przewracałam się z boku na bok. Byłam wykończona, ale na sen nie było szans. Po chwili zaczęło mnie wszystko uwierać. Nic dziwnego, skoro leżałam w koronkowym staniku i majteczkach. Zła jak osa, przypomniałam sobie, że Diabeł obiecał mnie obudzić.
Debilka. Zastałby mnie w takim negliżu i zrozumiałby to jednoznacznie.
Już zamierzałam się już podnieść, żeby założyć coś bardziej stonowanego, gdy nagle usłyszałam otwierające się drzwi.
To było silniejsze ode mnie. Poderwałam się i usiadłam na łóżku. Wchodzący do sypialni Raoul nie powinien być dla mnie zaskoczeniem. W końcu to jego dom i jego sypialnia. Ale Diabeł wszedł do środka i zaczął się rozbierać. Nie wyrobiłam.
- Co ty robisz?
Spojrzał na mnie zdziwiony.

- Kochanie, też jestem zmęczony. Pomyślałem, że tak samo jak ty skorzystam z chwili spokoju i położę się na chwilę. W końcu czeka nas wyczerpujący wieczór.

 

** ** ** ** ** ** ** **

Diabeł – część XXVII
Diabeł – część XXIX

 

 

Polubienia 11
Wyświetlenia 5110

Podobne wpisy:

  • Anonymous

    diabełek znów pokazał rogi – coraz mniej mam ochotę na szczęśliwe zakończenie, główna bohaterka zasługuje na kogoś lepszego :)

    • Nie ma to jak słoneczny poranek, rozpoczęty w poczuciu dobrze wykonanej pracy :)
      Jednym słowem udało mi się znowu namieszać Wam w głowach :).
      Super!

    • Anonymous

      Boże nie wiem co mam o tym myśleć czy będzie zakończenie happy czy nie. Mam wodę z mózgu. Super rozdział czuje się jak ta Ania , przeżywam z nią te wszystkie emocje. Naprawdę opowiadanie godne oskara.

  • I to jak namieszać. Nie wiem teraz co mam o diabełku myśleć :(. Chyba przestaję go lubić. No nic, zobaczymy co będzie dalej.

    • O to chodzi :) Jeszcze tylko dwie części i kompletnie nie wiadomo jak to się skończy :D

  • Anonymous

    Super.

  • Muszę przyznać, że to opowiadanie jest bardzo wciągające, choć ma dość prostą fabułę, to główna bohaterka emanuje pozytywną energią, czym też zaraża. Jedyne co zauważyłam na minus, to nadużywanie przez Ciebie formy „ciebie” zamiast „cię’ (przynajmniej mi się wydaje, że w zdaniu np. „Nie boli ciebie głowa?” powinno być cię) ale to tylko taka mała skaza nad którą można popracować. Pozdrawiam i życzę Ci całe morze weny, bo aż zżera mnie ciekawość, co też ten diabełek dalej wymyśli. :)

  • Pingback: Diabeł XXIX | Skrywane pragnienia()