Diabeł XXXIII (koniec – wersja alfa)

 

Zupełnie jakbym wirowała w powietrzu kołysana podmuchami wiatru. Moje ciało lewitowało.
W te łagodne ruchy coraz intensywniej wdzierały się gorączkowe pocałunki, dotyk dłoni i obezwładniający ciężar męskiego ciała. Chrapliwy szept ostatecznie ściągnął mnie z powrotem.
- Dziecinko, wróć do mnie.

Posłuchałam go. Otworzyłam oczy i spojrzałam na będącego na mnie i cały czas we mnie mężczyznę, a potem nie byłam już w stanie oderwać od niego wzroku.
Jego oczy nigdy wcześniej nie miały takiego wyrazu.
Już nie był taki opanowany. Dyszał ciężko powoli odzyskując równowagę.
A ja jeszcze nigdy nie czułam się tak spełniona.
- Zgodzisz się na coś? – Nawet nie zdążyłam zareagować. I po raz kolejny mnie zaskoczył.
- Weźmiemy razem kąpiel? Pozwolisz mi siebie umyć? – Nie miałam siły się odezwać, ale skinęłam głową.
Wsparł się na ramionach i powoli zaczął się ze mnie wysuwać.
To było tak obezwładniające i porażające odczucie, że nie byłam w stanie powstrzymać głośnego jęku.
Nawet nie ukrywał tego pełnego satysfakcji uśmiechu.
Zsunął się z materaca i przez chwilę, stojąc przy łóżku, wodził po mnie wzrokiem.
- Przygotuję wszystko. Przyjdę po ciebie. – Nawet gdyby tego nie powiedział i tak bym się nie ruszyła. Cały czas nie doszłam jeszcze do siebie. Nie byłam w stanie podnieść ręki, a co dopiero stać samodzielnie na nogach, ale odprowadziłam go wzrokiem.
Nawet w takiej chwili poruszał się jak drapieżnik.
Szum wody powoli napełniającej wannę zagłuszył inne dźwięki, więc nie miałam pojęcia, co tam robi tak długo.
Zapatrzyłam się w dogasające płomienie świec i zdążyłam tylko pomyśleć, że musieliśmy się kochać strasznie długo skoro większość zdążyła się już wypalić, gdy krzyknęłam. Zupełnie nie zwróciłam uwagi na to, że już wrócił i po prostu wziął mnie na ręce.
To, że jestem za ciężka zniknęło w obliczu innego przyziemnego problemu. Gdy mnie podniósł poczułam jak jego nasienie zaczyna wydostawać się z mojego wnętrza i spływa powoli po wewnętrznej stronie uda.
- Nie! – Na tym skończył się mój protest. Gniewnie zmarszczył brwi.
- Kochanie, chyba już udowodniłem, że jesteś dla mnie w sam raz. Nie wzdrygaj się, bo i tak zamierzam przy każdej okazji brać cię na ręce. Za bardzo uwielbiam czuć te krągłości, by z tego zrezygnować. – Jęknęłam. Jeszcze i to!
- Nie! To nie to! Pobrudzę wszystko. Cała płynę! – Zdenerwowałam się, bo nic sobie z tego nie robił. Jakbym mówiła do ściany.
- Do diabła, wylewa się ze mnie!– Krzyknęłam w desperacji. Zamilkłam widząc wyraz jego twarzy.
Zdążyłam tylko pomyśleć, że coś za często daję mu powody do takiego samczego samouwielbienia. Zamknęłam się również dlatego, bo znaleźliśmy się w łazience. Skąd on wyciągnął świece? Nie było ich wcześniej.
Włożył mnie delikatnie do wanny, a sam usadowił się za moimi plecami.
- Nie ruszaj się przez chwilkę. – Po czym złapał moje włosy, spiął je w węzeł na karku i dopiero wtedy podciągnął mnie za ramiona tak, że znalazłam się między jego udami i oparłam o klatkę piersiową.
Objął mnie, a ja pozwoliłam sobie na chwilę odprężenia i błogiego lenistwa. Było mi dobrze, czułam się bezpieczna i chroniona.
- Wygodnie tak leżeć w objęciach Diabła, prawda? – Nie zareagowałam tylko dlatego, że byłam pewna iż się przesłyszałam. Kiedy jednak poczułam, że aż się trzęsie od tłumionego śmiechu, musiałam przyjąć do wiadomości, że jednak powiedział to na głos.
Zesztywniałam, ale nic sobie z tego nie robił.
Sięgnął po gąbkę i zaczął delikatnie przemywać moje ciało.
- Skąd? Od jak dawna wiesz? – Nie miało sensu, żebym czemukolwiek zaprzeczała.
W odpowiedzi poczułam jego język. Przejechał nim od karku, przez całą szyję aż po linię włosów.
Byłam w stanie jedynie krzyknąć i się wygiąć, czując przebiegający przeze mnie dreszcz.
- Od dawna. Dlaczego Diabeł? – Chrapliwy szept, który rozległ się tuż przy uchu wywołał kolejne dreszcze.
- Jesteś mroczny, niebezpieczny, groźny. – Nie dodałam już, że podnieca mnie jak nikt na ziemi. Nie może być z nieba, więc pozostaje tylko piekło.
Mruknął, złapał mnie za nadgarstek i podniósł rękę do góry.
Wrócił do przerwanej przed chwilą czynności. To było dziwne, gdy tak systematycznie obmywał kolejne partie ciała.
Ręce, ramiona, plecy.
Nigdy nie przypuszczałam, że coś tak przyciemnego jak mycie, może być aż tak nasycone erotyzmem.
Mimo iż byłam wykończona – bo wcześniej po prostu mnie starł i zmiażdżył, to z sekundy na sekundę oddychałam coraz szybciej i ledwo panowałam nad rosnącym podnieceniem.
Diabeł odłożył gąbkę, nalał trochę mydła bezpośrednio na dłonie i zajął się przodem.
Delikatnie nakrył piersi i zaczął kolistymi ruchami masować biust.
Co chwilę jego dłonie zahaczały o twarde już brodawki, łapały biust od spodu zupełnie tak jakby chciał go zważyć w dłoniach. To już nie było mycie, tylko pieszczota.
Odchyliłam się mocno do tyłu, praktycznie wciskając się w tors Raoula.
Dłonie mocno zacisnęły się na jego udach.
Nie byłam już w stanie opanować kołysania w rytm jego ruchów. Tak samo jak nie byłam w stanie opanować coraz głośniejszego oddechu.
- Zaufaj mi. Poddaj się i nie wyrywaj. – Szepnął, nie przerywając masażu. Dopiero po chwili objął mnie jednym ramieniem mocno w pasie, a drugą dłonią powoli schodził coraz niżej. Brzuch, uda. Koliste ruchy miały na celu jedno. Doprowadzić mnie do szaleństwa.
Pochylił się lekko do przodu i zdecydowanym ruchem wsunął dłoń pomiędzy uda.
- Kochanie. Podnieść nogi i oprzyj o brzegi wanny. Trzymam cię mocno. Nie zsuniesz się. Zaufaj mi. – Gdy to powiedział, byłam już jednym wielkim pragnieniem.
Z jednej strony nadal byłam obolała, ale z drugiej pozwoliłabym mu w tej chwili na wszystko.
Podniosłam ponad lustro wody jedną nogę i oparłam łydkę o krawędź wanny. Po chwili wahania zrobiłam to samo z drugą nogą.
Gdyby nie jego silne ramię, zsunęłabym się pod wodę, ale trzymał mnie tak mocno, że nic się nie stało.
Byłam teraz maksymalnie otwarta i czułam jak całą dłonią obejmuje moje krocze.
- Bardzo ładnie. Teraz umyję moją żonę w tym miejscu. – Jęknęłam gorączkowo, gdy jego dłoń zaczęła się przesuwać. Najpierw wykonywał tylko ruchy w przód i w tył. Tylko po to, by przyzwyczaić mnie do swojego dotyku. Przy jednym z takich ruchów jego palec wysunął się i zaczął rozdzielać płatki, ochraniające wejście do pochwy. Z każdym kolejnym ruchem, poczynał sobie coraz śmielej, naciskał coraz mocniej.
W pewnym momencie wniknął do środka.
Nie opanowałam jęknięcia.
Jego chrapliwy szept tylko wzmógł moje podniecenie.
- Już kochanie. Dużo w ciebie wlałem. Otworzę cię, bo tylko tak jestem w stanie dokładnie cię umyć. Wiem, że troszkę boli, ale zaraz to złagodzę.
Rany boskie, o czym on mówił?! Przy kolejnym ruchu nie tylko wiedziałam o czym, ale zaczęłam głośno jęczeć.
Do środkowego palca dołączył serdeczny, a kciukiem delikatnie zaczął masować łechtaczkę.
Pod pretekstem mycia po prostu rżnął mnie swoją dłonią.
Przestałam nad sobą panować. Wbiłam się z całej siły paznokciami w jego uda, a głowę odchyliłam maksymalnie do tyłu.
Nie bolało mnie, on mnie torturował rozkoszą.
Nigdy nie przypuszczałam, że spełnienie może być tak niszczące.
Poczułam odrętwienie, które spływało z całego ciała i zaczynało koncertować się w jednym punkcie. Gdy dotarło do łechtaczki osiągnęłam szczyt.
Zaczęłam krzyczeć i nie byłam w stanie opanować dygotania całego ciała.
Diabeł wbił palce do środka i trzymał je w pochwie, czując jak przez moje ciało przetaczają się kolejne fale orgazmu.
Tak osłabłam, że nie byłam w stanie się ruszyć.
Dopiero po dłuższej opuścił moje wnętrze i obrócił mnie tak, że znowu całe ciało znalazło się w wannie.
Przytulona, z głową spoczywająca w zagłębieniu jego szyi usiłowałam złapać oddech.
Czułam jego podniecenie, ale nie byłam w stanie w żaden sposób na to zareagować. Obejmował mnie, ale jego druga dłoń błądziła po moim ciele, mocno je masując.
- Właśnie tak dziecinko. Właśnie tak. Już, zaraz się uspokoisz. Po prostu leż i oddychaj.
Ten mocny dotyk rzeczywiście pomagał. Zupełnie tak, jakby ściągał ze mnie cały stres i napięcie. Gdy już myślałam, że szaleństwo i niespodzianki mam za sobą usłyszałam Diabła.
- Powiedz mi, jeśli się mylę, ale jestem pewien, że to co razem robimy jest dla ciebie nowe. Tak jakbyś odczuwała to pierwszy raz w życiu. Jakbyś nie przeżyła czegoś takiego z żadnym ze swoich kochanków.
Zamroziło mnie.
Poczułam się jak wrzucona do lodowatej wody, tymczasem Diabeł zachowywał się tak jakby nigdy nic i nadał uspokajająco masował moje ramiona i plecy.
- Kochanie, dlaczego się denerwujesz? Chyba nie myślisz, że oświadczyłem się kobiecie nie wiedząc nic o jej przeszłości. Nie ukrywam, że początkowo tak mnie zauroczyłaś, że nawet o tym nie pomyślałem. Dopiero ta noc, gdy rozerwałem twoje wnętrze dała mi do myślenia. Wiesz, że aniołem nie jestem, więc nie powinnaś się dziwić, że mogę dużo. Przeszłość, całe życie, nawet plany, wszystkiego można się dowiedzieć. Nawet coś takiego jak karta medyczna pacjenta jest dostępna, gdy chce tego właściwa osoba. Wiesz, że ci jeszcze nie podziękowałem? Mimo, iż nie dany przez naturę, ale i tak to był cudowny prezent.
Musiałam się odezwać.
- Nic nie powiedziałeś.
- Nie musiałem. Nie kłamałaś. Nigdy nawet nie zasugerowałaś, że byłaś dziewicą. Chociaż pozwoliłaś mi tak myśleć. – Po chwili dodał jednak coś takiego, co znowu spowodowało wstrzymanie mojego oddechu i nerwowe szarpnięcie.
- Ale tak naprawdę to byłaś dziewicą. I nie szarp się! Sama się oszukujesz! Pomyśl i przyznaj się wreszcie sama przed sobą, że to ja mam rację!
Objął mnie mocno i z brodą przyciśniętą do głowy kontynuował.
- To co ci daję. To co czujesz, gdy jestem z tobą, gdy się kochamy, gdy wchodzę w ciebie. Nigdy tego z nikim nie przeżyłaś. Możesz zaprzeczać, ale i tak nie uwierzę. Twoje oczy mówią prawdę. To wszystko jest dla ciebie nowe i nieznane. Dla mnie też. Doprowadzasz mnie do szału. W każdym znaczeniu tego słowa. Mam wrażenie, że jesteś wiedźmą, która została na mnie zesłana za karę. Czasami mam ochotę ciebie udusić, ale każda chwila bez ciebie jest piekłem dla mnie.
Zamilkł. To wyznanie musiało kosztować go więcej niż sam myślał, bo wzburzony oddychał gwałtownie.
Najpierw chciałam coś powiedzieć, ale o czymkolwiek pomyślałam brzmiałoby to sztucznie i dziwnie. Niby, co miałam wyznać?
Że przekreślił całe moje życie i zmienił je nie patrząc na nic, a już na pewno nie na mnie?
Że zachował się jak egoista porywając mnie, pastwiąc się nade mną i naginając do swojej woli?
Że mnie zgwałcił i bawił się mną?
Że jest bandytą, mordercą, handlarzem narkotyków i śmieciem?
I że ja mam to wszystko gdzieś, bo gdy jest obok to wszystko to, co wymieniałam przestaje się liczyć? A ja przez ten cały czas próbowałam z tym walczyć? Że to pewnie się nie zmieni i zawsze będzie miał ze mną taką szaleńczą i nieprzewidywalną jazdę jak dotychczas?
Z jednej strony przerażał mnie. To kim jest, to że o mnie wie wszystko oprócz moich myśli, a i tego nie byłam już taka pewna. A z drugiej strony wszystko we mnie rwało się do niego. Każda komórka mojego ciała pragnęła go i potrzebowała jak tlenu.
To był impuls.
Znowu szybciej powiedziałam coś niż pomyślałam.
- Puść mnie. – Wyszeptałam, ale on drgnął jakbym krzyknęła.
Myślałam, że coś powie, zrobi, spróbuje coś wyjaśnić.
Nie zrobił nic oprócz jednej rzeczy. Odsunął ręce.
Już mnie nie przytrzymywał, mogłam zrobić co chciałam.
Powoli wysunęłam się z jego ramion i spojrzałam mu w twarz.
Miał zamknięte oczy, ale brwi zmarszczył w takim samym wyrazie rezygnacji, który już raz widziałam. Gdy był ze mną w łóżku i się poddał.
Gdy zrezygnował.
Przytrzymując się brzegów wanny podciągnęłam się do góry, odwróciłam i uklęknęłam między jego udami.
Byłam teraz zwrócona twarzą do Raoula.
Rozejrzałam się dookoła. W czasie mojego mycia wychlapaliśmy trochę wody na zewnątrz, ale to co zostało było wystarczające do moich celów.
Nie zastanawiając się ani chwili dłużej sięgnęłam po gąbkę, wylałam na nią trochę mydła i zaczęłam go myć.
Drgnął tak silnie, że gąbka prawie wypadła mi z dłoni.
Skoncentrowałam się na dotykanym miejscu. Wiedziałam, że jeśli spojrzę mu w twarz to spanikuję, zrezygnuję, albo zrobię coś równie idiotycznego. Czułam, że patrzy na mnie, ale nie przerywałam.
Wiedziałam, że ma niczym nie skrępowany widok na moje ciało – twarz, dłonie, piersi, brzuch.
Ale musiałam mu pokazać, że mu ufam.
Że wierzę, że on mnie taką uwielbia.
Delikatne koliste ruchy. Najpierw ramiona, potem ręce, dłonie, klatka piersiowa, brzuch.
Byłam wręcz zafascynowana tym, jak jego ciało odpowiada na mój dotyk, jak drżą i napinają się mięśnie.
Nie zdawałam sobie sprawy jaką mam nad nim władzę.
Nie dało się nie zauważyć, że jest podniecony. Jeśli z wody wystaje coś, czego wcześniej nie było, to nie ma cudów.
Klęłam w duchu na czym świat stoi, bo dotykając go zaczęłam coraz bardziej rumienić.
Musiał to zauważyć.
Wykorzystując gąbkę delikatnie spłukiwałam pianę z jego ciała.
Musiałam w końcu na niego spojrzeć. Jego oczy były czarne.
Chyba tylko wyłącznie temu, że wcześniej się kochaliśmy zawdzięczam to, że jeszcze się na mnie nie rzucił.
Nie wiedział, co zrobię dalej i ciężko oddychając uważnie mnie obserwował.
Ja sama nie byłam pewna czy się na to odważę.
Cicho powiedziałam.
- Wstań. – Był jednak w stanie zapanować nad sobą.
Złapał się mocno brzegów wanny i gwałtownie podniósł. Woda spłynęła po jego skórze. Stanął wyprostowany, a ja nadal klęczałam tuz przed nim.
Wyglądał jak bóg.
Patrzył na mnie czekając, co zrobię dalej, a jedyną oznaką, że ledwo panuje nad sobą były jego zaciśnięte dłonie.
Pochyliłam się i kontynuowałam to co zaczęłam jakiś czas temu.
Namydliłam jego stopy, łydki i uda, a później bawiąc się już gąbką, spłukałam ciało.
Sięgnęłam znowu po mydło, ale teraz nałożyłam je bezpośrednio na rękę. Roztarłam je na obu dłoniach i dotknęłam jego bioder.
Złamał się dopiero teraz.
Jęknął chrapliwie, ale ja już masowałam jego skórę.
Był tak gorący!
Kolistymi ruchami dotykałam podbrzusza, ud, powoli przesuwając się w stronę sztywnego, drgającego członka.
Gdy kolejnym ruchem mogło być tylko dotknięcie jego penisa przerwałam i sięgnęłam znów po gąbkę.
Namaczając ją co chwilę w wodzie, sukcesywnie spłukiwałam dotykaną przed chwilą skórę.
O ile wcześniej starałam się omijać go wzrokiem, to teraz już pieściłam to miejsce spojrzeniem.
Gdyby nie to, że już był we mnie i to nie raz, w życiu bym nie przypuszczała, że jest w stanie się zmieścić.
Był nie tylko długi, ale i gruby.
Z ciemniejszą skórką i w tej chwili ciemno czerwoną główką, prężył się i aż krzyczał, by go dotknąć.
Grube żyły widoczne na całej długości prącia znikały tuż przy czubku. Mimo iż był mokry od wody, to na żołędzi wyraźnie widziałam wypływające krople płynu ejakulacyjnego. Był jednocześnie tak twardy i męski, a z drugiej taki delikatny i wrażliwy. I przyciągał mnie jak magnes.
Był piękny.
Nie wiem dlaczego, ale na samym końcu wycisnęłam z gąbki wodę tuż nad członkiem Diabła.
Jęknął i odchylił głowę do tyłu, gdy po gorącej skórze spłynęły chłodne krople.
A ja wiedziałam, że nie mam ochoty powstrzymywać się już ani chwili dłużej. Pochyliłam się i jednym pociągnięciem języka zlizałam pierwsze krople jego podniecenia.
Krzyknął, złapał mnie za włosy i odgiął głowę tak, że musiałam spojrzeć mu w oczy.
- Kochanie, nie! – Zaprotestował, ale widziałam, że jak zahipnotyzowany wpatruje się we mnie i moje usta tuż przy swoim członku.
Tym razem wyciągnęłam dłonie i złapałam go za biodra przyciągając go delikatnie w swoją stronę.
Jednocześnie, zupełnie nie zważając na ból jaki sprawiała mi jego dłoń zaciśnięta na włosach, pochyliłam ponownie głowę i przejechałam ustami po całej długości jego członka.
Gdy dotarłam do żołędzi okrążyłam językiem główkę, zupełnie tak samo jak zlizuję lody.
Drgnięcie bioder. Palce, które przestał kurczowo zaciskać, a teraz pieszczotliwie wplótł we włosy na głowie.
To wszystko dało mi znać, że już nie będzie protestował.
A ja zachowałam się skandalicznie.
Powinnam pewnie wzdychać i uwodzić Diabła wzrokiem.
Tymczasem sama zostałam uwiedziona.
Przez jego smak, delikatność i zapach.
Wargami zaznaczyłam każdy fragment jego twardego członka. Czubeczkiem języka malowałam wzory na skórze, zostawiając na penisie moją ślinę.
Badałam i śledziłam każdą żyłkę.
Diabeł jęczał jakby był poddawany najgorszym torturom. A ja byłam tak pijana podnieceniem, jakby to on bawił się moim ciałem.
Lekko się wyprostowałam i dałam rozkosz także swoim dłoniom.
Objęły prącie Diabła i mocno przesuwały się po całej jego długości.
Nie mogłam się nadziwić jak coś tak twardego, może być jednocześnie tak delikatne, zupełnie jakbym dotykała stali pokrytej aksamitem.
Jego żołądź była już purpurowa, a ja widzą to, nie byłam w stanie się powstrzymać.
Nie wiedziałam czy dam rade go przyjąć, ale byłam tak spragniona by poczuć go w sobie i dać mu rozkosz, że po prostu objęłam go wargami.
Najpierw sam czubek.
Zanurzyłam go w ustach i cofnęłam głowę tak, że wysunął się ze mnie całkowicie.
Krzyknął.
Przestraszona spojrzałam w górę bojąc się, że sprawiłam mu ból.
Diabeł cierpiał, ale pragnął tego.
Cały dygotał i zrozumiałam, że właśnie też czuje coś po raz pierwszy w tak intensywny sposób.
Znowu objęłam go ściśle wargami, ale tym razem już nie pozwoliłam mu się wysunąć. Jego biodra zaczęły się poruszać zgodnie z narzuconym przeze mnie rytmem.
Usta pieściły tylko małą część jego penisa, ale gdy chciałam dotknąć go jeszcze dłońmi, by wzmóc jego przyjemność, delikatnie je odsunął.
- Pozwól mi siebie widzieć. – Myślałam, że je puści, ale on splótł swoje palce z moimi i podniósł moje ręce do góry.
To było tak podniecające.
Z jednej strony moje usta miały całkowitą władzę nad nim i sprawiały, że drżał i krzyczał z rozkoszy, a z drugiej strony uwięził mnie i uczynił poddaną, posłuszną swojej woli.
To nie mogło trwać długo.
Ja byłam na granicy orgazmu, tylko go pieszcząc.
A Raoul mimo dwóch wcześniejszych, intensywnych i mocnych wytrysków, właśnie dochodził po raz trzeci.
Uwolnił moje ręce. Teraz był w stanie tylko jęknąć.
- Dochodzę.
Tym samym dał mi wybór, mogłam się wycofać.
Ale ja wiedziałam na co mam ochotę.
Czując drganie przebiegające przez jego członek, przytrzymałam go w ustach. W sekundę później poczułam skurcz i pierwsza fala nasienia uderzyła w moje gardło.
Raoul złapał mnie i delikatnie przytrzymał głowę, ale nawet nie pomyślałam by się cofnąć czy wyrwać.
Następne skurcze uwalniały kolejne fale spermy, a ja łapczywie połykałam każdą daną mi przez niego kroplę.
Nawet nie wiem kiedy puścił moją głowę i podciągnął mnie do góry.
Skąd on wziął siłę, by wziąć mnie na ręce i przenieść do sypialni?
Po chwili leżałam już w jego objęciach.
Nic nie mówił.
Przytulił mnie mocno do siebie i gładził po plecach. Tylko dlatego wiedziałam, że nie zasnął.
I gdy myślałam, że jednak zaśniemy, usłyszałam jego głos.
- Jestem złym człowiekiem. Zabijam. Mam wielu wrogów, którzy chcą mojej śmierci.W sumie łatwiej powiedzieć czego nie zrobiłem niż to co zrobiłem złego. Skrzywdziłem ciebie. Zraniłem i zmusiłem byś była ze mną. Chciałem zabić tych, których poprosiłaś o ratunek. Tak ciebie pragnę, że nie zważałem na nic, byle by tylko cię dostać. Możesz nie wierzyć, ale … – zamilkł. Odezwał się dopiero po chwili.
- Jeśli będziesz chciała odejść i wrócić do domu, to nie będę cię zatrzymywał. Chcę żebyś była szczęśliwa. Chyba pierwszy raz w życiu coś takiego mówię i robię. W sumie sam w to nie wierzę.
Aż mnie podniosło.
Będąc wstanie najwyższej furii wyrwałam się z jego ramion i ze wszystkich sił zaczęłam okładać go pięściami.
Był tak zaskoczony, że początkowo nie zareagował, ale potem błyskawicznie złapał mnie za nadgarstki i unieruchomił przyciskając do materaca.
Ale ja już nie panowałam nad sobą.
Płacząc starałam się go kopnąć, ugryźć, wyrwać. Zaczęłam krzyczeć. Gorzej, wrzeszczałam tak głośno jak tylko mogłam.
- Ty świnio!!!! Najpierw mnie porywasz, szantażujesz! Potem uwodzisz, rozkochujesz w sobie, a teraz zgrywasz się na łaskawcę i pozwalasz mi odejść?! Ty parszywa gnido!!!! Żebyś zdechł!!! Cholerny idiota! Kretyn!!! Niech cię piekło pochłonie! Puść mnie! Nie waż się mnie więcej dotykać!!!!!
Miałam napad histerii w najczystszej postaci.
Ale Diabeł mnie przekrzyczał.
- Do jasnej cholery!!! – Po czym wpił się w moje usta. Puścił mnie dopiero, gdy przestałam się szarpać i już tylko płakałam.
- Spójrz na mnie! Do diabła, raz mnie posłuchaj i spójrz na mnie!!!!! – Złapał mnie boleśnie za brodę. Gdy otworzyłam oczy, ledwie go widząc przez łzy krzyknął znowu.
- Czy ja wyglądam na szczęśliwego pozwalając ci odejść?!!!
Był wściekły. Wściekły, wkurzony, sfrustrowany i wyprowadzony z równowagi. Ale na pewno nie szczęśliwy. Zdezorientowana pociągnęłam nosem, a jego spojrzenie momentalnie złagodniało.
- Rozkochałem cię w sobie? – Już chciałam krzyknąć,że oszalał, ale widząc delikatny uśmiech na jego twarzy, najzwyczajniej w świecie się zamknęłam.
- Wiesz, że się nie zmienię. Nigdy nie będę szlachetnym rycerzem w lśniącej zbroi. Zawsze będę diabłem. Czasami też dla ciebie. Będę wiedział lepiej co jest dla ciebie dobre i będę za ciebie wybierał. Zawsze. Nawet za 30 lat będę ci mówił jak masz czesać włosy i co założyć. I zabiję każdego, kto kiedykolwiek spojrzy na ciebie tak jak ja.
Patrzyłam mu prosto w oczy i widziałam człowieka. Złego człowieka, który wcale nie zamierzał się poprawić. Wiedział o tym, mówił o tym głośno i nic nie ukrywał.
A co czekało na mnie po powrocie?
Uprzejmi i mili znajomi, którzy gdy tylko mogli wbijali nóż innym w plecy. Cudowna i szara rzeczywistość, od której starłam się uciec i dlatego znalazłam się tu, gdzie się znalazłam. I świat bez Diabła.
Słowa same wyszły mi z ust.
- Wiesz, że zawsze będę się stawiać. Kwestionować twoje decyzje, robić ci na złość, doprowadzać cie do szału, krzyczeć i rzucać czym popadnie. Będę namawiać cię do rzucenia tego wszystkiego w cholerę. Życie ze mną to będzie piekło.
Widząc, że twarz Diabła rozświetla coraz większy uśmiech, wyrzuciłam z siebie ostatni argument, który przemawiał za tym, by Diabeł sam mnie wykopał.
- Mogę nie móc dać ci dzieci.
Skoro miał moje wyniki badań to wiedział o tym. I musiał o tym myśleć, skoro odpowiedział tak szybko
- Stawiam jeden warunek.
Patrzyłam na niego zdziwiona. Byłam przygotowana, że zaraz zastrzeże sobie in vitro albo możliwość skorzystania z surogatki.
- Jaki? – Odparłam nastawiona, że to co usłyszę mnie powali. I się nie pomyliłam.
- Każdą naszą sprzeczkę kończymy w łóżku.
Nie wytrzymałam i jęknęłam.
- Oszalałeś?! Tym sposobem będziemy się parzyć non stop jak króliki!!!! Przecież my się non stop kłócimy!!!!
Raoul zaczął się śmiać.

- Też cię kocham zwariowana kobieto! I jakbyś jeszcze nie wiedziała, to właśnie zaczynamy kończyć naszą pierwszą kłótnię! – Po czym zamknął mi usta pocałunkiem.

 

** ** ** ** ** ** ** **

Diabeł – część XXXII

Polubienia 39
Wyświetlenia 8719

Podobne wpisy:

  • Anonymous

    Bardzo soczyste zakonczenie. ;)
    Pozdrawiam
    Mama karmiaca

  • Anonymous

    Cos mi sie zdaje, ze druga wersja nie bedzie z happy end . :(

  • I na takie zakończenie tej historii czekałam :)

  • Hahaha… Żebyś zdechł, wspomnienia młodości ;p A zakończenie fajne, jestem usatysfakcjonowana ;)

  • Anonymous

    Super :D jestem usatysfakcjonowana zakończeniem! Diabeł boski jak zawsze :d

  • Anonymous

    Anno Valetto, dziękuję Ci z całego serca za to piękne opowiadanie.Od początku do końca czytałam Diabła z zapartym tchem.Nie przejmuj się krytyką, bo zrobiłaś niesamowity postęp i pięknie się rozwinęłaś w swojej sztuce pisania.Jestem przeszczęśliwa, że udało mi się znaleźć to wyjątkowe miejsce w sieci.Pozdrawiam serdecznie- Paula.

    • Miód na moje serce! Zwłaszcza uwaga o postępach :P
      Dziękuję

  • Anonymous

    Ufff! Zakończenie świetne! Dobrze, że raczyłam się przy czytaniu lodem, bo chyba spłonęłabym:-)
    Ja liczyłabym jeszcze na jeden rozdział, który opisuje ich życie, no powiedzmy po roku:-)
    Ogólnie dziękuję za całego Diabła i Twój talent i mam nadzieję ze wersja Beta nie będzie miała złego zakończenia:-(

  • Cieszę się, że się Wam podoba, ale z ręką na sercu potwierdzam: ta wersja napisała się sama!

    Z ciekawostek.
    Sprawdzałam teraz kilka razy i mój komentarz jest 666 na tym blogu. W zestawieniu z tytułem tego opowiadania trochę mnie zmroziło.

  • Anonymous

    Będę tęskniła za Diabełkiem. Liczba 666 demoniczna :)

  • Oby częściej wersje Twoich opowiadań się same pisały :D

    Sama nie wiem, czy przeczytam wersję beta jak ją opublikujesz, bo aż się boję, co tam będzie ;)

    • W sumie to większość się sama pisze :)
      Po prostu nie hamuję wyobraźni :)

  • Anonymous

    Boskie :p az musiałam rano wykorzystać mojego faceta… :)

  • Anonymous

    Całe opowiadanie super, wielkie brawa. Nie przejmuj się krytyką, zawsze będzie Ci towarzyszyć, ale my wierni jesteśmy z tobą! :) Diabeł od samego początku mnie zaciekawił, a potem to już tylko w sobie rozkochał. Liczę, że to nie ostatnie tak dobre opowiadanie, które tak nas porwie. Wierzę w Ciebie i rozwijaj się tak tylko dalej. Wcześniej ktoś wspominał właśnie, że przydałby się rozdział o tym jak im się układa po latach, czy dalej jest ta miłość, namiętność, gorący seks, jak wygląda codzienność, czy jednak mają dzieci? Wiem za dużo wymagam, ale pomarzyć zawsze można… :) Fajnie by było mieć takiego Diabełka u siebie. No ale cóż, serdecznie pozdrawiam i powodzenia :) MMMM

  • Anonymous

    I’m amazed. It was such a great story, my hudband who translated it for me enjoyed it too. Lots of love Ann.

    • I’m more than happy reading it :)
      Hope you both will enjoy other stories too!
      Wish you nice day,
      Rgds
      Anna

  • Anonymous

    Proszę cię daj nam jeszcze jeden rozdział z Diabłem. Jak im się ułożyło. Czy udało się im mieć dzieci i itp

  • Anonymous

    cudo cudeńko.

  • Anonymous

    byloby fantastycznie

  • Anonymous

    Zbieram szczękę. Grey przy tym tak trochę wymięka.

    • Muszę chyba w końcu po to sięgnąć. Z Grey’em mam to samo co z Tolkienem. Wtedy wszyscy hurtowo rzucali się do kina, a w moim otoczeniu wszyscy to czytali.
      No i stanęłam znowu okoniem.

      A dopiero w ‚Paradoksie’, a już na pewno w ‚Niezdrowej fascynacji’ zamierzam trochę popuścić cugle. :)

      Jakby co, to Grey’a nie kupiłam więc na razie mnie nie kusi by po to sięgnąć :D.

  • Anonymous

    nie mogą się doczekać dalszego ciągu opowiadania.

  • Na razie muszę wrzucić wersję beta (zakończenia). A potem zobaczymy :)
    Nigdy nie ukrywałam ,że do Piekielnego mam straszną słabość.
    Eh te złe charaktery!

  • Fluorescent

    Genialnie opowiadanie. Zostałam mile zaskoczona i w pełni zadowolona, czego dowodem było to, że przy każdej części miałam uczucie „motyli” w brzuchu. To było pierwsze opowiadanie, które tu przeczytałam, więc mam nadzieję, że reszta będzie równie dobra. Gratulacje za „smaczne” opisanie scen seksu, bo sama wiem, że czasami takie drobnostki mogę sprawić wiele problemu. A akcja z gwałtem była naprawdę mocna, z wrażenia do oczu napłynęły mi łzy tak bardzo się wczułam w skórę bohaterki, wszystko mocno mną wstrząsnęło. Pisz dalej bo świetnie Ci idzie, powodzenia. Ja z pewnością będę stale odwiedzać Twojego bloga.
    Pozdrowienia!
    Wciąż rozdygotana- Fluorescent.

    • Oj Diabeł …. cóż mam powiedzieć.
      Sama roniłam łzy pisząc niektóre sceny.

  • Nie mogę się doczekać następnej części pisz szybko

  • Anonymous

    Uwielbiam tą serię i jest to lepsza ze wszystkich, jakie dotychczas czytałam. Byłoby ekstra, jakbyś w przyszłości zechciała napisać drugą serię Diabła. W tej nie wszystko zostało wyjaśnione i czuć niedosyt i pewien brak. Chociażby sprawa Diabła całującego się z Angelą. Bohaterowie nie wyjaśnili sobie tego. Także konflikt pomiędzy Anną i Ramonem. Fajnie było by poczytać o dalszych przygodach Raoula i Anny.
    ps. zauważyłam, że masz tendencję do nadużywania ‚Ciebie’ i ‚Tobie’, gdzie powinno być zwykłe ‚ci’. Drobiazg, ale czasem dziwnie to brzmi.
    pozdrawiam, fanka

    • Cóż, nie da się ukryć ze to było pierwsze opowiadanie na którym się po prostu uczyłam. I nadal się będę uczyć, ale może już pewnych błędów uniknę.
      Powoli dojrzewam, żeby przerobić Diabła na ebook. Z uzupełnionymi wątkami, poprawionymi błędami logicznymi i może z czymś tam jeszcze.
      Ale to daleka przyszłość.

  • Megami

    Nie chciało mi się pisać pod każdą częścią, więc napiszę jedną, wielką recenzję.
    Od początku mnie zainteresowało to opowiadanie. A potem było coraz lepiej, bo tak się wciągnęłam, że przeczytałam w trzy dni. I bardzo się cieszę, że nie musiałam czekać tak dłuuugo na każdą część ;) (ale niestety na Kurę Bojową czekać muszę, bo seria nie skończona…) Fabuła na pierwszy rzut oka niezbyt oryginalna, bo znowu pojawia się ona – biedna, on – bogaty, ale… Im dłużej się czyta tym bardziej można się zachwycić bohaterami. Dwa wcielenia Raola to coś genialnego. Naprawdę świetny pomysł. I to wahanie się bohaterki też mi się podobało. Dzięki temu wyszła na istotę myślącą, nie pustą lalkę. Rzecz jasna ostrzejsze momenty tylko dodawały smazku ;)
    Uwielbiam krytykować, więc muszę po prostu się do czegoś przyczepić. Narracja. Co to w ogóle miało być? Autorka chyba nie potrafiła się zdecydować i walnęła coś, w czym nie da się połapać. Skąd Ania miała wiedzieć, co myśli i zamierza Ramon? Nie, nie, nie, to nie ta narracja. Naprawdę bardzo to nie pasowało. Dam cytat, żeby nie było.
    ” Jęknęłam przez sen i Diabeł odruchowo przytrzymał mnie w pasie, żebym się przypadkiem nie odwróciła na plecy. Ale gdy tylko jego dłonie dotknęły mojej skóry, zaczął pochylać się coraz bardziej nade mną i jak zahipnotyzowany przebiegał wzrokiem po moich pośladkach. Nagle zaklął, bo ciszę w sypialni przerwało znaczące chrząknięcie Tary. Nawet na nią nie spojrzał. Wyniósł się do łazienki, podczas gdy niania bez słowa zajęła się nowym opatrunkiem. Diabeł stał bardzo długo pod lodowatym prysznicem. Jeden mój jęk błyskawicznie ustawił go do pionu.”
    Jak widać z tego fragmentu, Ania śpi, więc skąd mogła o tym wszystkim wiedzieć? nadprzyrodzone moce?
    Na szczęście poza tym nie ma nic do zarzucenia. Czyta się płynnie i nie można się oderwać. Za chwilę przyjemności z takim opowiadaniem należą się podziekowania ;)

    • Anna Valetta

      oj, nosi mnie … nosiło.
      sama wiem, ze pod względem logiki to porażka. Pisząc po prostu nie nadążam z przelewaniem myśli i emocji na papier.
      Absolutnie nie jestem zła za uwagi.
      Dziękuję za nie bardzo i jestem mega wdzięczna!
      Bo to oznacza jedno – że czytacie i przykładacie wagę do tego, by jednak było dobrze :)

      Sama lubię czytać Diabła (tak, tak) i teraz też ostatnio złapałam się za głowę nad jednym z fragmentów. W jednym krótkim fragmencie czasy latały jak chciały, o innych rzeczach nie mówiąc.
      Jedna z czytelniczek wspiera mnie z korektą.
      Powinnam już niedługo edytować stare wpisy. A staram się pracować nad sobą przy nowych tekstach.

      PS> jej, jak ja sama stęskniłam się za blogiem

      • Aive

        Jest opcja, żeby się dowiedzieć kiedy (mniej więcej) planujesz ostatnią część Diabła? Nie mogę się doczekać….

        • Do końca tygodnia na pewno. To mogę obiecać.

          Problem polega na tym, że sama nie wiem kiedy będę mogła usiąść by w spokoju wykończyć I część piekielnika.

          • Aive

            Cudnie, cudnie:) Uwielbiam Cię i Twoje teksty:)

  • Przeczytałam i to było dobre :) Cieszę się, że w końcu skusiłam się przepatrzeć co też za pragnienia skrywasz w „swoim kawałku sieci”. Przeczytałam też „Paradoks” i żałuję że póki co nie ma tam ciągu dalszego. Pozostaje cierpliwie czekać :)

  • Pani S.

    Kurcze…
    Przepraszam, ale więcej tego nie przeczytam…
    W tym formacie oczywiście :-D Genialne!
    Muszę sobie to zrzucić do worda i druknąć, by mieć pod ręką :-)
    A zakończenie palce lizać <3 <3
    Dziękuję!

  • rdf

    Kurczę, po co w ogóle prowadzić blog, jeżeli nie ma się czasu. Nie rozumiem takich ludzi.

    • No co Ty? Nie rozumiesz? Straszne.
      Mam się iść powiesić od razu czy chwilę odczekać?
      Ja też nie rozumiem takich ludzi.

  • Aleksandra

    Uwielbiam wszystkie twoje opowiadania, a to już w szczególności i muszę przyznać, że czytałam całość z zapartym tchem. Oczywiście jest trochę mniej lub bardziej rażących błędów(z tego co czytałam, to już wszystkie zostały wymienione w komentarzach, więc nie będę się powtarzać), ale całość ogólnie czyta się dobrze i płynnie. Bardzo podobają mi się twoje opisy seksu, gdyż nie jest to łatwe zadanie i bardzo często pojawia się w nich przesada lub niedosyt… Tobie na szczęście zawsze udaje się znaleźć złoty środek :) Ogromnym plusem tej serii i poniekąd zaskoczeniem dla mnie było to, iż z pozornie prostego i oklepanego tematu udało ci się stworzyć coś nowego, własnego i oryginalnego. Z chęcią przeczytałabym dalsze części Diabła. Moim zdaniem to opowiadanie ma potencjał, żeby przekształcić się w całą książkę, po którą też z przyjemnością bym sięgnęła ;)
    Powodzenia w dalszym pisaniu!!

    Ola

  • Julaula

    Witam :-). Świetne opowiadanie, bardzo się wciągnęłam i pochłonęłam w jedną noc. A rano mąż się zdziwił eksplozją namiętności z mojej strony. DZIĘKUJĘ. Kiedy będzie obiecana wersja beta?

  • zuzia

    Musze przyznać ze to pierwsze Twoje opowiadanie które przeczytalam i totalnie jestem zakochana w Twoim stylu, troszkę mnie denerwuje „ja powiedziałem Tobie” zamiast „ja Ci powiedziałem” ale Ty chyba jesteś z Poznania? I tak się u Was mówi :( musze Ci pogratulować tego ze mimo iż to opowiadanie jest bardzo długie to żadna jego część nie jest nuda, nie wypalilas się po pierwszych 10 częściach tylko kontynuowałaś z zapałem i to widać!!! Większość blogerek niestety nie posiada tej cennej umiejętności i świetnie zapowiadające się opo po kilku częściach jest pisane na sile

    • Po pierwsze dziękuję :D
      Po drugie te nieszczęsne zaimki to mój osobisty dramat, ale po pierwsze podobno jest lepiej, po drugie „Diabeł” jest poprawiany ( tylko te korekty muszę wrzucić), A po trzecie blog zyskał również korektorkę, która na bieżąco sprawdza teksty.

      I nie ukrywam, że „Diabeł” to opowiadanie pełne błędów. Uczyłam się na nim. W sumie cały czas się uczę. Fakt, ze różnie to wychodzi, ale się staram pracować nad warsztatem :)

      • Zuzia

        zdecydowanie jest lepiej, już przy czytaniu kolejnych części czułam zmianę, a jak widziałam zły zaimek to poprawiał go sobie sama w głowie na dobry:D akurat jestem bardzo pedantyczna jeśli chodzi o stylistykę i błędy w pisowni, taka moja dziwna natura :D Zabieram się za inne opowiadania i mam nadzieje, że się nie zawiodę, bo Diabeł postawił wysoką poprzeczkę :))

        • pozostaje mi tylko życzyć miłej lektury :)

        • lkolac

          o to chyba zakochasz sie w paradoksie i wp oechowej osemce i posikasz sie przykurze.

          A teraz skandujemy: PARADOKS PARADOKS PARADOKS

          Dziekuje

  • Klo

    Jest szansa, że pojawi się kontynuacja Diabła?

    • Tak – nawet nie szansa, co już jest pisana. Tylko chyba nie do końca tak jakbyście chcieli.

  • Mam zablokowany komputer i zrobiłam sobie taki „Powrót do przeszłości”.
    Uwielbiam ten tekst