Paradoks XIII

Teraz już byłam pewna, że jestem czerwona. Ale wiedziałam, że jeśli nie powiem tego teraz, to stracę ostatnią szansę, by odzyskać to, na czym mi tak zależało i jak się okazało w ostatnim czasie, bez czego nie mogłam być szczęśliwa.
W akcie desperacji zamknęłam oczy i powiedziałam to, co od kilku dni szalało w mojej głowie i sercu.

- Ja ….nie jestem w stanie odrzucić żadnego z was. Czy moglibyście obaj ze mną spać? – I to była prawda.
Ja nie miałam problemu, aby któregoś z nich wybrać. Ja najzwyczajniej w świecie nie wiedziałam, z którego mam zrezygnować!

Spodziewałam się gradu pytań, ale nic takiego nie nastąpiło. Josh nadal trzymał mnie za ramiona, a Maks ściskał moją dłoń, ale to było wszystko. Momentalnie oprzytomniałam, bo dotarło do mnie, że przekroczyłam granicę i nie da się już tego cofnąć.
Otworzyłam oczy i spojrzałam na nich. Myślałam, że będą na mnie patrzeć z oburzeniem, może z niesmakiem, ale nie spodziewałam się, że tych obu mężczyzn będzie patrzyło na siebie.

Nie wyglądali na zszokowanych taką prośbą, raczej na zdziwionych, że odważyłam się to powiedzieć na głos.
Jakbym ich nie zaskoczyła, zupełnie jakby sami brali takie rozwiązanie pod uwagę.
A w ich spojrzeniu było coś takiego, co wyzwoliło we mnie nieśmiałą nadzieję, że może nie wszystko jest stracone.

Josh odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął. Takim spokojnym, ciepłym uśmiechem, który mówił, że wszystko będzie dobrze. Jego oczy też się śmiały, ale jednocześnie płonęły dziwnym blaskiem.
- Chcesz nas obu zachłanna kobieto? – Teraz to moja twarz musiała przybrać kolor purpury.
Maks pogładził skórę dłoni, a ja znowu zaczęłam drżeć.
- Twoje słowo jest dla nas rozkazem. Będziesz spała jak księżniczka, chroniona przez dwóch rycerzy. Odgonimy wszystkie smoki i demony.
- Zabijemy je.  – Wtrącił ze śmiechem Josh. – Zabijemy i wypatroszymy wszystkie potwory, które ośmielą się choćby na ciebie spojrzeć.

Odetchnęłam z ulgą. Wyznanie tego, co szalało w mojej głowie to jedno, ale zmierzenie się z konsekwencjami było zupełnie czymś innym. Tymczasem oni zachowali się tak, jakby nie było w tym nic złego. Jakbym miała prawo wybrać ich obu i jakby oni mieli prawo do mnie, obaj jednocześnie.

Josh nie pozwolił mi się wycofać.
- Ania. Pójdziesz z Maksem do jego sypialni. Chyba tylko on ma takie łóżko, gdzie damy radę wygodnie się wyspać. – Zażartował.
- I położysz się grzecznie od razu, bo inaczej zaraz się nam przeziębisz. Na drugi raz nie biegaj na bosaka po tych korytarzach! My musimy się jeszcze wykąpać przed snem.  Ty pachniesz ładnie, czego nie da się powiedzieć o nas. Nawet jak zaśniesz to obiecujemy, że zanim się położymy, sprawdzimy wszystkie szafy. – Zaczęłam się śmiać, bo chcąc nie chcąc wyobraziłam sobie Josha z mieczem polującego na potwory w szafach. Maks mi zawtórował.
- Obiecuję, że zajrzę pod łóżko. No dobrze dziewczynko, idziemy. Josh tylko pogasi światła tutaj i bez urazy, ale prysznic weźmiesz u siebie. – Teraz zwrócił się bezpośrednio do przyjaciela.

- O proszę, a kto tobie tyłek wczoraj uratował? Do wyciągania z opresji to jestem dobry, ale już na kąpiel w twojej łazience się nie kwalifikuję?
- Nie, za bardzo chlapiesz. Wkurza mnie to! U siebie możesz się taplać jak prosiak, ale ja nie zamierzam brodzić po kostki w wodzie tylko dlatego, że masz rozmach i fantazję.
To ich przekomarzanie było takie normalne i niewymuszone, wprowadzało tak przyjazną i ciepłą atmosferę, że się odprężyłam. Skłamałabym, gdybym zaprzeczyła, że w głowie tkwił mi tylko jeden obraz, gdy myślałam o naszej trójce. Oni i ja, razem na łóżku, nadzy.
To, co robiłam było wystarczającym szaleństwem. Nigdy przenigdy, nawet w najgorętszych fantazjach nie ośmieliłabym się leżeć z dwoma mężczyznami w łóżku.
Pragnęłam ich bardzo, ale byłam gotowa tylko na ich obecność, na nic więcej.
A teraz zrozumiałam, że mogę im zaufać.
Że oni o tym wiedzą i że mnie nie zawiodą. Nie zmuszą mnie do niczego. Nie wbrew mojej woli.

- Chodź, ten geniusz musi znaleźć wszystkie przełączniki. Gdybyśmy czekali na niego zamarzłabyś na sopel lodu.
Maks pociągnął mnie delikatnie za sobą. Czułam się jak mała dziewczynka, prowadzona przez olbrzyma. I chyba tak to wyglądało. Mimo, iż nie byłam kruszynką to przy Maksie tak właśnie musiałam się prezentować. I tak się czułam.
Byłam tak oszołomiona tym co się dzieje, że nawet nie zauważyłam kiedy dotarliśmy do królestwa Maksa. Jeśli uważałam, że moje apartamenty były olbrzymie to właśnie zobaczyłam, że się mylę.

To nie była sypialnia, to była komnata. Olbrzymie łoże z baldachimem stojące na środku, kamienne ściany i olbrzymi kominek zajmujący prawie całkowicie jedną z nich. Nie powstrzymałam się od zadania idiotycznego pytania.
- Rozpalisz tu kiedyś? – Uśmiechnął się i rozkładając dodatkowe poduchy oraz koce powiedział.
- Tak kochanie, rozpalę. Wskakuję do łóżka.
Stanęłam obok, spojrzałam na śnieżno- białą pościel i na swoje stopy. Może i korytarze były posprzątane, ale ja wiedziałam, że jednak powinnam się umyć zanim tu się położę. I znowu Maks mnie zaskoczył.
- Oj dziecko, dziecko. Fajnie się biega na bosaka, co? Usiądź na brzegu łóżka i poczekaj. – Zaśmiał się i zniknął na chwilę w łazience.
Wrócił z dwoma ręcznikami.
Uklęknął i najpierw przetarł mi stopy wilgotnym ręcznikiem, a gdy już były czyste wytarł je do sucha drugim.

Zakładał pewnie wszystko tylko nie to, co się stało. Nic nie poradzę na to, że mam straszne łaskotki. Naprawdę okropne. Chodzenie na pedicure jest dla mnie torturą, bo dostaję takich napadów śmiechu, że zwijam się nie tylko ze śmiechu, ale i z bólu. Maks zafundował mi teraz coś podobnego. Dostałam tak koszmarnego napadu, że myślałam, że umrę.
- Maks, błagam. Ja już nie mogę. Ja mam łaskotki. – Gdy skończył leżałam zapłakana i rozchichotana na łóżku.
- Dobrze moja panno. Wystarczy, a teraz marsz na środek. – Wsunęłam się pod przykrycie i westchnęłam z zachwytu. Materac był boski, poduchy w sam raz.
Po chwili usłyszałam szum wody i parskającego Maksa. Leniwie pomyślałam, że Josha się czepia, a sam nieźle bałagani.
Byłam zbyt podminowana by zasnąć, ale jednocześnie whisky robiła swoje. Leżałam więc wygodnie z zamkniętymi oczami, myśląc o niebieskich migdałach i nagle usłyszałam otwierające się drzwi.

Woda w łazience nadal szumiała, więc to musiał być Josh. Zbliżające się kroki, szum wody, potem cisza, skrzypnięcie drzwi od łazienki i cicha rozmowa. Tak cicha, że nie byłam pewna czy słyszę ją naprawdę.
- Chyba dzisiaj mamy pierwszy cud.
- Nie możemy jej spłoszyć. Sam wiesz, że to jest szaleństwo.
Ciche kroki tym razem dwóch par stóp. I już myślałam, że wejdą do łóżka, gdy usłyszałam rozbawiony głos Josha.
- Stary nic nie chcę mówić, ale zapomnieliśmy o czymś.
Maks był co najmniej zdziwiony.
- Niby o czym?
- Ja do garderoby, ty pod łóżko. Nie patrz tak na mnie. Obiecałeś jej, że sprawdzisz czy nie ma potworów? To teraz na kolana!
Obaj zaczęli się z siebie nabijać. Musiałam to zobaczyć! Usiadłam na łóżku i zobaczyłam znikającego w jednych z drzwi Josha i klęczącego Maksa. Nie wytrzymałam i się roześmiałam. Obaj jak na komendę zerknęli w moją stronę. Mogłam powiedzieć tylko jedno.
- Moi obrońcy. Dziękuję. – Uśmiechnięty Maks, nadal na klęczkach zapytał się.
- Za co?
- Za dotrzymanie słowa. Chodźcie już spać. Wszystko na wasz widok już dawno zwiało.
Idący już w stronę łóżka Josh udał oburzonego.
- Maks, nie wiem jak ty, ale ja chyba czuję się urażony. Czyżbyśmy byli tak odrażający?
Pokręciłam głową i położyłam się znowu, oszołomiona tym, co zobaczyłam. Czego ja się spodziewałam? Że oni będą spali w pełnym umundurowaniu? Widok ich obu, prawie nagich pomijając bokserki mocno mną wstrząsnął.
To, że widziałam nagiego Josha i Maksa bez koszulki to jedno, ale teraz mieli być tuż obok mnie, na wyciągnięcie ręki, prawie nadzy i świadomi tego, że ja ich poprosiłam by znaleźli się obok mnie.
Poczułam uginający się po obu stronach łóżka materac.
Wiercenie się. Chwilę zajęło zanim obaj wygodnie się ułożyli. Sama przekręciłam się tez na bok. Po chwili któryś z nich nakrył mnie dodatkowym kocem.
I w końcu zapadła cisza. Żaden z nich mnie nie dotykał, ale wiedziałam, że Maksa mam za plecami, a Josh leżał przede mną.
Leżałam usztywniona, bo o ile wcześniej wspólne spanie wydawało się dobrym pomysłem, to teraz nie byłam już tego taka pewna.

W ciszę wdarł się oburzony szept Josha.
- Maks, jak nie sprawdziłeś porządnie czy nie ma czegoś pod łóżkiem i coś mnie złapie w nocy, to najpierw uduszę cholerę, a potem się policzymy.
Nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem.  Chyba tego potrzebowałam. Tak samo jak ciepłego głosu Josha.
- Ptaszynko, nie denerwuj się. Ochronimy cię w nocy. I za dnia też. Śpij. Nie zostawimy już ciebie.
Głos Maksa, dobiegający też z pewnej odległości postawił kropkę nad i.
- Śpij mała. Jesteśmy obok. Ten baran nie sprawdził szafy, ale żaden potwór cię nie dopadnie. Nie przy nas.
- Dziękuję moi rycerze. Dobranoc. – Uspokoiłam się błyskawicznie. Znowu wszystko ucichło, ale tym razem już się nie denerwowałam.
Po chwili usłyszałam jak oddech Josha się wyrównuje, tak samo jak Maksa. Zasypiali.
Niestety nie można było tego powiedzieć o mnie. Coś było nie tak, tylko nie byłam w stanie określić, co. Było mi wygodnie, ciepło, nikt mi nie zagrażał, obaj leżeli grzecznie i miałam ich obok, ale nadal czegoś mi brakowało.
Najciszej jak mogłam przekręciłam się na drugą stronę, po chwili na wznak. Tylko po to by znowu wylądować z twarzą zwróconą w stronę Josha.
Po chwili znowu leżałam na plecach. Cholera, mogłam się tak kręcić do rana. Okazało się, że nie do rana.
- Ania, co się dzieje? – Na chwilę wstrzymałam oddech, Josh wcale nie spał.
- Nie wiem, nie mogę zasnąć. – Nie miało to zabrzmieć aż tak żałośnie, ale jednak.
- Pomoże Tobie, jeśli się przytulisz? – W tym momencie po plecach przebiegł mi dreszcz.
- Mogę?  – Odpowiedziało mi głębokie westchnięcie i poruszenie.
- Chodź do mnie. – Głośno przełknęłam ślinę, przysunęłam się do niego i wtuliłam w bok.
Wyciągnięta wzdłuż jego ciała, leżąc częściowo na brzuchu a częściowo na boku, mogłam położyć głowę na jego klatce piersiowej i objąć go ramieniem. Po chwili poczułam jak jego dłoń wsuwa się w moje włosy i delikatnie zaczyna je przeczesywać. Było mi tak dobrze, ale nadal jeszcze czułam niedosyt.
Po chwili wiedziałam, co jest nie tak.
- A Maks? – Poczułam ruch za plecami.
- Tak kochanie? Jestem. – Maks też nie spał. Od kiedy? Czy wszystko słyszał? To już było nieważne.
- Przytulisz się? Nie chcę żebyś spał sam. – Co za bzdury. Chciałam po prostu czuć przy sobie ich obu.
Materac lekko się ugiął. Nic dziwnego, Maks był potężnym mężczyzną. Przysunął się do mnie, ale zaskoczył mnie. Myślałam, że po prostu położy się obok i przytuli, ale on zsunął się niżej i położył głowę na moich plecach. Częściowo leżąc na mnie, praktycznie wgniótł mnie w Josha.
Było mi ciężko, ale jednocześnie tak cudownie, że nawet do głowy nie przyszło mi by zaprotestować.
Westchnęłam tylko.
- Jak dobrze. – I wreszcie zasnęłam.
Na początku myślałam, że to mi się śni, ale po chwili wiedziałam, że to nie jest sen. Byłam podniecona. Bardzo podniecona. Czułam gorąco przepływające przez całe moje ciało. Dreszcze rozchodziły się równomiernymi falami, ale nie byłam w stanie określić miejsca, gdzie to się zaczyna.

Gdy przesunęłam się do przodu natrafiłam na gorące ciało. Lekko wycofując się do tyłu napotkałam na taką samą barierę.
Przestraszona podniosłam powieki i spojrzałam prosto w płonące oczy Josha. Leżałam na boku, tak jak odwrócony w moją stronę Josh. Za sobą słyszałam ciężki oddech Maksa. Nie tylko słyszałam, męski oddech muskał mój kark. Nie dotykał mnie, ale był tak blisko, że czułam żar jego ciała.
Desperacko pomyślałam, że nadal zostawiają mi wybór, że mogę się jeszcze wycofać.
Ale czy tego chciałam? Ciało oznajmiło, że nie.
A umysł? I w tym momencie wyobraziłam sobie, co bym czuła gdyby nie byli ze mną. Wróciłam do tej chwili, gdy oznajmili, że wyjeżdżają i gdy myślałam, że tracę ich w ten sposób. I już znałam odpowiedź.

Wypchnęłam z umysłu wszelkie wątpliwości. Nie interesowało mnie jak bardzo to jest szalone, niemoralne i co będzie potem. Liczyło się tylko tu i teraz. To, że są obok mnie.
Ale co dalej? Co mam teraz zrobić?
Zakłopotana, obejmując się ramionami zerknęłam za siebie napotykając mroczne spojrzenie Maksa.
Wiedziałam już, że nic nie zrobią bez mojego przyzwolenia. Bardzo wolno wysunęłam dłonie przed siebie dotykając twarzy Josha, jednocześnie przesuwając się minimalnie w tył i opierając o Maksa. Jęknęłam, bo uczucie bycia pomiędzy dwoma męskimi ciałami było tak oszałamiające, że nie byłam w stanie nad sobą zapanować.
Obejmujące mnie mocno od tyłu ramiona Maksa wydobyły kolejny jęk z moich ust. Czując jego język pieszczący kark i słysząc chrapliwy szept.
- Boże, jak dobrze wreszcie cię poczuć. – Byłam w stanie tylko wtulić się mocniej w jego ciało.
Josh przysunął się bliżej.

- Nie masz pojęcia jak długo pragnęliśmy cię w taki sposób. – Wymruczał i wpił się w moje wargi.

 

** ** ** ** ** ** ** **

Paradoks – część XII
Paradoks – część XIV

Polubienia 12
Wyświetlenia 3936

Podobne wpisy:

  • Anonymous

    muszę to napisać……. CUDOWNE!!!!!!! Dziękuje. Dobranoc:* M

  • Anonymous

    Dzieje się dzieje. O kurczeeee :D

  • Anonymous

    A co z Diabłem?

    • Diabeł mi się po raz kolejny wymknął z rąk. Usiłuję zapanować nad draniem, by zamknąć to w dwóch częściach. W jednej już nie ma mowy.
      Muszę trochę wyszlifować to co mam. Do wtorku będzie. Nie obiecuję już na jutro, bo moje plany …. zresztą co będę pisać. Sami wiecie.

  • Anonymous

    nie jest aż tak źle…
    Niemoralnie to jest w „Double time” Olivii Cunning- niestety na razie tylko po angielsku. Też jest tam trójkącik: kobieta i dwóch mężczyzn. Tylko, że w tamtym trójkącie każdy z każdym.

    • Dzięki za info.Właśnie zerknęłam na opis.Angielski to akurat nie problem, ale biseksualizm wykluczam! (przynajmniej w tym opowiadaniu).
      Nie jestem w stanie pisać o czymś co mnie nie kręci!
      To niestety (albo stety) nie piekarnia, gdzie wystarczy receptura i jedziemy z produkcją.
      Ale już sobie zaznaczyłam, ściągnę i zobaczę aczkolwiek pewnie później :) Przeczytać nie zaszkodzi :D
      Może zmienię nastawienie :P

    • Anonymous

      biseksualizm i trójkąt to jedna, ale też opisane są pytania, czy to moralne, czy ludzie zrozumieją itd… jest to książka autorki amerykańskiej, a wiadomo, że tamta kultura jest dość specyficzna i często tolerancyjna wobec związków, itp uważanych w naszej kulturze za niedopuszczalne, chore, itp. Mnie tam zaciekawiły nie tyle opisy scen erotycznych, co próba pokazania innego spojrzenia na ten temat, choć oczywiście do dokładnej psychologicznej analizy jest tu jeszcze dość daleko

    • Anonymous

      Tłumaczenie „Double time” już jest tyle, że nieoficjalne. Poszukaj na chomiku, tam sporo ludzie tłumaczą hobbystycznie.

  • Anonymous

    jakoś wizja trójkąta do mnie nie trafia – może w jakimś pornosie czy jako przygoda na jedną noc to nawet byłoby fajnie ale w przypadku takiej zażyłości jaka jest między głównymi bohaterami nie wydaje mi się to zbyt moralne zresztą jakich dwóch facetów chciałoby się dzielić kobietą do której ponoć coś czują? zwłaszcza tak charyzmatycznych jak Maks i Josh?

    • I tak i nie. Może zrobimy tak – ja przedstawię to po swojemu, a potem zobaczymy.

  • Anonymous

    A czy dodasz dziś Paradoks albo Diabła ?

    • Chciałabym ‚Paradoks’. Już jestem na fali, ale w tej chwili siedzę nad koszmarnym tłumaczeniem i zaczynam siwieć.
      Mam nadzieję, że rozumiecie iż nie chcę wrzucać dwóch stron tekstu, a sam temat jest dosyć ciężki. W głowie mam jedno, na papierze do własnego użytku drugie, ale to co trafi na bloga musi (a przynajmniej postaram się temu podołać) oddać to co przeżywa bohaterka. I nie tylko ona.

  • Anonymous

    Te opowiadania są świetne, wciągnęły mnie jak mało które. Trafiłam przez przypadek i już zostaję;) Czekam na następne części.

  • Anonymous

    Jesteś tłumaczem z zawodu?

    • Nie, po prostu pech, że znam kilka języków i w pracy przy okazji robię tłumaczenia … dużo by wyjaśniać.

  • Anonymous

    Dodaj dziś choć malutką część Paradoks , proszę.

    • Jeśli mam być szczera to właśnie załapałam mega doła. Po raz kolejny przeczytałam o tych nieszczęsnych zaimkach i oznacza to jedno – jestem niereformowalną kozą!
      Jeśli kolejna osoba zwraca na tu uwagę, to znaczy że jest to rażący błąd. A skoro jest to rażący błąd, to ze mnie koza skoro go tak konsekwentnie powielam.
      Jednym słowem katastrofa …

      W tej chwili cokolwiek chcę napisać po głowie lata mi „Cię, ciem, kapciem” i finito ….

    • Anonymous

      To pisz „Kapcię” droga autorko :-D

    • Zacznę. Naprawdę zacznę. :) Ale załamanie zaliczyłam.

  • Anonymous

    Nieee tylko nie trójkąt…

    • Eh, nie ma innej opcji. Kogo ma wybrać? Hm?
      I co z tym drugim?
      Hm?

    • Anonymous

      Josha!!! ;D

    • O żesz matko! :D Przecież jej nie rozdzielę :) Jedni są za Joshem jedni za Maksem. A ona jedna!
      Dobra, proszę mi zaufać. Widzicie, że nie w moim stylu jest bezsensowna kotłowanina w łóżku!

    • Anonymous

      to ja wezmę sobie Maksa :) z chęcią

    • Anonymous

      Trójkąt może być. A co do chłopaków… przez długi czas byłam za Maxem, do momentu gdy się okazało, że ma dywan na klacie, zauroczenie mi przeszło i zaczęłam faworyzować Josha ;]

    • Anonymous

      Ja bym padła ze śmiechu jak by Anka uciekła im z łóżka. hehehe ;)

    • Popłakałam się ze śmiechu czytając ten komentarz. Przepraszam za wstrzymanie publikacji, ale sama rozumiesz :D

  • Anonymous

    Mam sentyment do tego opowiadania. Mialam chlopaka o imieniu Maks. :)

  • No i masz babo placek !!!!!!!!
    Jednego komentarza nie mogę opublikować dopóki nie wrzucę kolejnej części ‚Paradoksu’.

    Tak tak, pękniesz ze śmiechu :D

    • Anonymous

      Jeeee wiedziałam ze tak będzie. superowo ;p :D Już pękam ze śmiechu. ale ciiii nikt nie wie… ;*

  • Anonymous

    :( myslalam,że przed wyjazdem jeszcze poczytam a tu cisza w eterze… tydzien bez kompa ….

    • Niestety. Ja nie żartowałam z tym dołem po kolejnej konfrontacji z zaimkami.
      Ale w końcu chwila oddechu też się przyda. :)