Paradoks XIV

Podkreślam. To tylko fantazje! Ale mam nadzieję, że podnoszące ciśnienie ….

 

 

Moje zmysły oszalały. Miałam wrażenie, że wszystko dzieje się w tym samym momencie, w tym samym czasie. Nie byłam absolutnie przygotowana na taką intensywność doznań.
W ogólnie nie byłam przygotowana na to co się działo.

Josh przysunął się bliżej tak, że silniej wtulił mnie w Maksa i teraz już nie miałam żadnego pola manewru.
Zablokował mnie tak, że jednocześnie czułam dotyk obu mężczyzn. Atakowali sobą każdy kawałek mojego ciała.
Dłonie Josha obejmowały moją twarz, a jego wargi zawładnęły moimi ustami. Początkowo tylko nimi, ale po chwili przestał się powstrzymywać i jego język wdarł się do środka, coraz śmielej pieszcząc wnętrze.
Zupełnie jakby mnie smakował.

Pomruk, który wydarł się z jego wnętrza dotarł aż do mojego gardła.
Jego tors ocierał się o moje piersi, które nagle zrobiły się strasznie wrażliwe. Czułam wszystko, od nacisku twardego męskiego ciała, przez bolesne pulsowanie podrażnionych brodawek po nagle szorstki materiał koszuli, którą cały czas jakimś cudem miałam zapiętą.
Mocny nacisk w dole brzucha uświadomił mi, że jego bielizna jest już tylko iluzoryczną barierą. Twardy penis wbił się w delikatną skórę tuż nad łonem, wyraźnie sygnalizując, że to nie jest miejsce, w którym pragnie zagościć na dłużej.
Maks przytulony do moich pleców był tak gorący, że jego dotyk wręcz mnie parzył. Gdy już raz go dotknęłam nie pozwolił bym mu uciekła.
Początkowo objął mnie potężnymi ramionami tylko po to, by przytrzymać mnie w jednym miejscu, ale gdy tylko pochylił głowę i posmakował skóry jego ręce zaczęły spełniać własne pragnienia.

Potężne dłonie gorączkowo krążyły po całym moim ciele, silnie uciskając ramiona, brzuch by w końcu dosięgnąć piersi.
Ściskał mnie tak mocno, jakby chciał mnie oznaczyć, pozostawić ślady na mojej skórze.
Nie wiem czy był świadom, ale dotykając karku nieświadomie trafił w jedno z moich najczulszych miejsc.

Początkowo delikatny język, po pierwszym muśnięciu poczynał sobie coraz śmielej, tworząc skomplikowane wzory na szyi i karku.
Po chwili przestało mu to wystarczać.
Krzyknęłam prosto w usta Josha, gdy Maks mnie ugryzł.
Nie mocno.

W taki sposób, w jaki namiętny kochanek kąsa swoją kobietę, by dać jej znać, że targająca nim namiętność już nie może być na uwięzi i że nie zamierza jej kontrolować.
A Maks powoli zaczynał tracić nad sobą panowanie.
Jednym szarpnięciem rozerwał moją koszulę i odsłonił ramiona. Zęby bezlitośnie atakowały odkryte fragmenty ciała, tak samo jak jego dłonie bezlitośnie ścisnęły moje piersi.
Nie był delikatny, nie był już w stanie.
Jego przytulone ciało też nie leżało biernie, usiłując uzyskać do mnie jak największy dostęp.

Jego dłonie cały czas krążyły gorączkowo po mojej skórze, nie pozwalając sobie nawet na chwilę bezruchu.
Jęczałam i kwiliłam cicho, skutecznie blokowana przez usta Josha.
Ich dotyk, zapach, ich podniecenie, drżące i twarde ciało Josha, umięśniony i ocierający się o brutalność Maks, to wszystko sprawiało, że prawie traciłam przytomność.
Byłam pijana ich i swoją rozkoszą. Czułam się jakbym wypiła całą butelkę, a nie tylko kilka łyków whisky.

Maks zsunął się niżej i jednocześnie z mocniejszym ugryzieniem w kark poczułam jak coś wielkiego wnika od tyłu pomiędzy moje uda.
Miałam na sobie majteczki, ale byłam tak wilgotna, że materiał przesunął się delikatnie do przodu pod naciskiem wsuwającego się ciała.
W pierwszej chwili myślałam, że to Maks wsunął swoją dłoń i to jego ręka rytmicznie przesuwa się pomiędzy moimi ściśniętymi udami.
Ale po chwili poczułam jak jego jedna dłoń mocno ściska mi biodro, wokół drugiej owija moje włosy i unieruchamia mi głowę, a obezwładniający masaż nadal nie ustawał.
I w tym momencie dotarło do mnie, że musiał wyzwolić członek z bielizny i to właśnie jego ogromny penis, a nie dłoń wcisnęła się pomiędzy moje nogi.
To było jak błyskawica. Jedna myśl przeszyła moją głowę.
- Jezu, co ja wyprawiam!!!
Zadziałałam zupełnie odruchowo, a udało mi się chyba tylko dzięki talentowi trenerskiemu Maksa, sile wyższej i temu, że się tego kompletnie nie spodziewali.
Uderzenie ręką w gardło i Josh nie mógł złapać oddechu. Jednocześnie mocne odbicie od niego i zsunięcie się w dół.
Przy okazji Maks ostro oberwał w swoją męskość, więc nie marnowałam już czasu na jego dobicie.
Pomimo okropnego bólu zdołał mnie złapać, ale wyrwałam się zostawiając w jego dłoniach koszulę. Wyleciałam tylko w samych majtkach na korytarz i w panice pobiegłam przed siebie.

Po chwili oprzytomniałam. Stałam jak ostatnia kretynka, prawie naga na środku zimnego, ciemnego korytarza. Dyszałam, zarówno po szaleńczym biegu jak i ze względu na rosnącą we mnie panikę.
- Co ja najlepszego zrobiłam?! Pieprzona nimfomanka!! Zachciało się romansów w zamku! Znalazłam sobie dwóch rycerzy, tylko czekających na to by grzecznie spać ze mną w łóżku i bronić mojej czci i honoru. Oraz odganiać potwory wychodzące z szaf. Boże, co ja sobie wyobrażałam. Co ja mam teraz zrobić?!
Bardzo szybko się okazało co mam teraz zrobić! Uciekać i się schować!! W te gorączkowe rozważania wdarł się bowiem dźwięk męskich kroków.
O tej porze, w takim pośpiechu i na bosaka mogli się poruszać tylko ‘moi rycerze’, a w tej chwili czułam, że będą to raczej ‘moi oprawcy’.
Nie było ważne co mam zrobić za godzinę, ważne było, że jak najszybciej muszę się ukryć. Teraz!!!

Najciszej jak mogłam zaczęłam sprawdzać drzwi. Trzecie z kolej okazały się otwarte.
Delikatnie je uchyliłam i wsunęłam się do środka.
To musiał być pokój gościnny. Ktoś się zbliżał tak pewnie jakby wiedział gdzie jestem. Gorączkowo rozejrzałam się dookoła. Łóżko, szafa i zasłony w oknach. Stukot dochodzący prawie spod drzwi zmusił mnie do podjęcia błyskawicznej decyzji.
Wskoczyłam pod łóżko i w momencie, gdy schowałam stopę pod zwisającą z niego kapę, otworzyły się drzwi.

Byłam w tak nieszczęśliwej pozycji, że nie widziałam wejścia do pokoju, a bojąc się, że zdradzi mnie najmniejszy ruch, nie odważyłam się nawet odwrócić głowy.
Zamarłam i starałam się nie oddychać. W pokoju panowała nienaturalna cisza. Nie słyszałam nic, żadnych kroków oddechu, po prostu nic.
Zmuszałam się do tego by nie drgnąć, by w panice nie wciągnąć głośniej powietrza.
Czułam pulsowanie krwi w skroniach i miałam wrażenie, że serce wali mi tak mocno i głośno, że słychać to nawet na korytarzu.

Tak się skupiłam na tym, by kontrolować oddech, że zablokowałam się na zewnętrzne bodźce.
Po chwili dotarło do mnie, że nic się nie dzieje. Cisza.
Nie wiedziałam czy jestem już sama, czy nie. Nie mając podglądu na pokój nie odważyłam się ruszyć. Policzyłam w myślach do 100, teraz już uważnie słuchając tego, co się dzieje.
Nic, kompletna cisza. Żadnego ruchu, oddechu czy szmeru.
Dla pewności policzyłam wolno do 150 i już chciałam głębiej odetchnąć, gdy poczułam męską dłoń łapiącą mnie za kostkę i głos Maksa mówiący.
- Twój zapach wywęszę wszędzie.
Wrzasnęłam z całych sił, starałam się go kopnąć, ale jak ostatnia idiotka szarpnęłam głową i z całej siły przywaliłam w ramę łóżka tracąc przytomność.

 

** ** ** ** ** ** ** **

Paradoks – część XIII
Paradoks – część XV

Polubienia 13
Wyświetlenia 4399

Podobne wpisy:

  • Anonymous

    Jedno słowo, za które od razu przepraszam
    O ja pierdole :o

    • Oj, jak dobrze! Wszystkie teorie i rozważania poszły w kosmos, hm? :D

  • Anonymous

    O rany… ale sie dzieje… czuje sie jak narkoman by jutro dostac kolejna dawke.
    Wy tez tak macie? Mieszkam na Wyspach a tu po 30 c upaly i to w Londynie. Wilgotny klimat i te upaly czuje sie ciagle spiaca. Juz rozumiem kobuetje z Diabekla. :)

  • Anonymous

    Ciekawosc mnie zrzera jak potoczy sie akcja. Buziole

  • Czyli rozumiem, że Was zaskoczyłam? :)

  • Anonymous

    Powiem tak przeczytała wszystko co do tej pory opublikowałaś. Jednym słowem szok. Jesteś niesamowita. Faktycznie tak rozkładasz akcje że ciągle coś krzyczy jeszcze. Zwrot akcji niesamowity, chociaż dodam że po tym co do tej pory przeczytałam wiele się spodziewałam ale nie tego. Pisz dalej. Proszeeeee!!!!

    ps Jestem ciekawa innych opowiadań.

  • Anonymous

    I uciekła. Nie ma trojkacika. Hahaha padam ze śmiechu. Anno V. jesteś wielka. :D

  • Anonymous

    świetny zwrot akcji!!! wróciła stara dobra Anka i pokazała naszym „rycerzykom” że nie jest słabą bezwolną kobietką :) oby tak dalej

  • Anonymous

    Chyba suRprise… A opowiadanie nie podoba mi się ;( Mam wrażenie, że chcesz namieszać, zaskoczyć za wszelką cenę, a realia są rzeczą trzecioplanową.

    • Ten komentarz został usunięty przez autora.

    • Anonymous

      Anna pokazała pazurki. I dobrze. Ja też jestem zdania, że nie wszystko musi się podobać. Chociaż akurat tu nie narzekam :).

    • Skasowałam poprzedni komentarz, bo nie chodzi o to bym sobie walcem pojeździła.

      Po raz kolejny oświadczam, że:

      1. Opowiadania na tym blogu mają prawo być pokręcone, zboczone, nierealne i abstrakcyjne. I takie są!!

      2. To są moje fantazje, przeżycia, doświadczenia i przemyślenia. Nie zamierzam pisać pod publiczkę. Jeśli (tak jak w przypadku ‚Diabła’) mam ochotę zrobić dwie wersje zakończenia, to robię to właśnie dlatego! Bo mam taką ochotę!!! A nie pod publiczkę!! Jeśli będę pisała tak, żeby to się podobało innym i spełniało czyjeś oczekiwania to strzele sobie w głowę. Te opowiadania to ja! Nie Kasia, Maja i Zosia czytająca ten blog!!
      Teraz nie bzyknęła się cała trójka bo nie chciałam. Mam zupełnie inne plany, ale jednocześnie nie potrafiłam zrezygnować z opisania emocji i przerażenia, gdy to co się dzieje przerasta bohaterkę ‚Paradoksu’! Może się udało, może nie.
      Jeśli bohaterka będzie miała życzenie komuś przegryźć gardło to zrobi to. Możecie być tego pewni!

      3. Nie ma opcji by każdemu wszystko się podobało. Każdy jest inny. Cześć Wam za to i chwała. Każdy z nas jest inny i bardzo dobrze.

      4. Jeśli nie lubię białych szparagów to ich nie jem :)

      5. Pod względem stukniętych zwrotów akcji chyba ‚Diabeł’ bije ‚Paradoks’ we wszystkim :)

      6. Zaimki są moją piętą achillesową. Pomijam kwestie korekty. Pracuje nad tym, ale jak już pisałam wcześniej w tym obszarze zachowuję się jak koza. Pozostaje mi tylko przeprosić i dalej pracować nad zmianą podejścia.

    • I tak trzymaj :)

  • Jeśli sie nie podoba, to po co czytać? To nie lektura szkolna, która trzeba „zaliczyć” czy się chce czy też nie. Tu przymusu nie ma. Ty Anno piszesz dla przyjemności, my dla przyjemności ( i to ogromnej w większości przypadków patrząc po komentarzach ) czytamy :). I kto powiedział, że opowiadania muszą być aż tak bardzo realne? Czasami warto się choć na chwilkę oderwać od rzeczywistości i pofantazjować odrobinkę :)
    A co do podobania się – póki co wszystko co czytam na Twoim blogu, czytam z zapartym tchem. I mam nadzieję, że tak pozostanie :)

  • Anonymous

    Pisz tak dalej. I nie zmieniaj się.

  • Anonymous

    Nie przejmuj się.Czytając nie tylko kury domowe( proszę się nie obrazać),ale zapracowane przedstawicielki. Siedząc nad papirową robitą mam dość. Wchodzę na Twego bloga i ufff. Relaks….

  • Chcę więcej ! >.<

  • pandemonia

    Weszłam przypadkiem naprawdę ale teraz już nie wyjdę uzależniona jestem :) genialne

  • Pingback: Paradoks XV | Skrywane pragnienia()