Paradoks XV

 

Gdy otworzyłam oczy pierwsze, co zobaczyłam to Josh siedzący obok mnie na łóżku i trzymający moją dłoń. Uśmiechnęłam się do niego, ale gdy nie odpowiedział tym samym, przypomniałam sobie wszystko. Szalony wieczór, paniczną ucieczkę i odnajdującego mnie Maksa. Wszystko wróciło do mnie ze zdwojoną mocą. Oczy rozszerzyły mi się na samo wspomnienie tych wydarzeń, ale zanim zdążyłam się zerwać czy nawet krzyknąć, Josh zawołał.
- Nie bój się! Nikt cię nie skrzywdzi!!!!!! – Nie ruszyłam się z miejsca tylko dlatego, że z przerażenia mnie sparaliżowało. Miałam przemożoną ochotę wyrwać swoją rękę z jego dłoni, ale nie tylko nie byłam w nią ruszyć. Bałam się również, że zamiast mnie puścić przytrzyma mnie jeszcze mocniej. A wtedy nie wiem, co bym zrobiła.

Najdelikatniej jak mogłam, byle by tylko nie wywołać żadnej gwałtowniejszej reakcji wyszeptałam.
- Ja nie ….. ja nie chciałam tak …. nie myślałam … zupełnie nie myślałam … -
Tylko tyle byłam w stanie z siebie wydobyć.
Josh głęboko odetchnął.
- Aniu, nikt z nas nie myślał. I nie chciał tego w ten sposób. Nie bój się. Nie skrzywdzimy cię, nigdy nie chcieliśmy byś tak myślała. To się po prostu wymknęło spod kontroli, a nigdy nie powinno. Nie tak.
Dopiero teraz docierał do mnie ogrom konsekwencji tej głupiej decyzji. Wcześniej wszystko było niedopowiedziane, ale trzymane w ryzach. Teraz chroniąca mnie bariera została zerwana. Pozwoliłam im na zbyt wiele. Sobie pozwoliłam na zbyt wiele. Na chwilę straciłam nad sobą kontrolę. Tylko na chwilę pozwoliłam by idiotyczne pragnienia wzięły górę nad rozsądkiem i trzeźwym myśleniem. Zachowałam się bezdennie głupio i z wariackiej przygody zrobiło się z tego bagno.
Paradoksalnie Josh nie wzbudzał już we mnie aż takiego lęku. To perspektywa spojrzenia w oczy Maksa tak mnie paraliżowała.
Bo widząc to wszystko teraz zdałam sobie sprawię, że mimo tego co czułam do nich obu, to gdybym była w łóżku z samym Maksem nie uciekłabym. Nie uciekłabym z łóżka, nawet będąc tak gryziona i tak brutalnie traktowana, gdyby ze mną był tylko Maks.
Zbladłam, bo wniosek był jeden. Skoro tak chętnie najpierw garnęłam się do Josha, zaproponowałam im coś takiego, a potem zawrócił mi w głowie Maks to zachowuję się jak dziwka.

Zbladłam i zyskałam tylko tyle, że Josh się mną bardziej zainteresował.
- Nie ruszaj się tylko! Zdrowo przyłożyłaś głową w łóżko. Będziesz jeszcze słaba. – W odpowiedzi na te słowa, byłam w stanie powiedzieć tylko jedno.
- A Maks? – Josh zacisnął na chwilę zęby.
- Nie kochanie, Maks w nic nie przyłożył głową. – Zmarszczyłam czoło, bo początkowo nie zrozumiałam. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że w ten słaby sposób Josh próbuje żartować.
- Gdzie jest Maks? – Ponowiłam pytanie.
- Wyjechał. Wróci za kilka dni. I nie bój się. Żaden z nas nie wróci do tego, co się działo. – I to przypomniało mi mocny chwyt, syk Maksa i to, że dalej już nic nie pamiętam. Gdzie był wtedy Josh? Czy Maks mi coś zrobił? Musiałam wiedzieć. To było najważniejsze, kompletnie przestało się liczyć to, co stanie się później.
- Czy Maks mnie wyciągnął spod łóżka? – Josh patrzył na mnie badawczo.
- Tak kochanie.
- A czy mi coś zrobił?- Zupełnie nic nie pamiętałam od momentu, gdy sama siebie ogłuszyłam.
- Nie kochanie. Nic. – Na szczęście słysząc to zamknęłam oczy i nie widziałam wyrazu twarzy Josha. Był na niej wyraźnie dopisany ciąg dalszy ‘ Nic nie zrobił, bo nie zdążył’.
Dzięki temu, że straciłam wtedy przytomność ominęła mnie najgorsza część spektaklu.
* * * * * * * * * * *
Josh westchnął z ulgą, widząc, że zamyka oczy. Gdy Maks wyciągał ją spod łóżka, on na szczęście biegł już we właściwą stronę. Tylko raz w życiu widział swojego przyjaciela w takim stanie, działającego jak w amoku.

To nie był jego stary druh tylko zwierzę mające jeden cel, wejść w nią i spółkować.
Gdy wparował do środka, prawie oniemiał widząc ich na podłodze. Maks klęczał nad bezwładnym ciałem i zrywał z niej bieliznę. To już była kwestia sekund zanim się w nią wbije. Nie było czasu do namysłu.
Zadziałał instynktownie i po prostu rozwalił mu głowę lampą.
Przeniósł ją szybko do sypialni i widząc, że skończy się to tylko na solidnym guzie, zdecydował się zostawić ją na razie samą. Potem wrócił do pokoju gościnnego, gdzie na podłodze cały czas leżał Maks.

Oddychał, poza tym miał twardy łeb. Delikatnie pomacał skórę i westchnął z ulgą, bo jednak cały czas obawiał się, że walnął go trochę za mocno. Nic mu nie powinno być.
Był w stanie tak go urządzić tylko dlatego, że zapach tej kobiety przesłonił Maksowi cały świat.

Zamknął się z nim w pokoju, usiadł na fotelu stojącym w rogu i czekając, aż wspólnik zacznie odzyskiwać świadomość, zaczął się zastanawiać, co tak naprawdę się stało i jakim cudem coś, co wydawało się dobrym pomysłem doprowadziło do takiej sytuacji.
Patrząc przed siebie, wrócił w myślach do wydarzeń sprzed wielu dni.
Odmówiła mu swojej ręki. Nadal nie mógł tego zrozumieć, ale tak było.
Po prostu powiedziała nie.

To tylko spotęgowało jego pragnienie by ją ze sobą związać. Pojętna jak diabli, uczyła się cholernie szybko. Po prostu połykała wszystko, traktując to jako rewelacyjną zabawę a nie jak ciężką pracę. Prawie zachichotał, bo oni mieli dokładnie takie samo podejście do tematu.
Maks był jak zahipnotyzowany. Bezwzględny kompan, który był pierwszy do tego by ją zlikwidować,a została jego oczkiem w głowie.
Poświęcał wiele czasu na jej szkolenia i był z dnia na dzień pod jej coraz większym wpływem.

Ale Josh widział, że to nie wszystko. Było coś jeszcze.
Maks tak samo jak on, pragnął jej coraz bardziej z dnia na dzień. Jedyną rzeczą, która trzymała go jeszcze względnie w ryzach było to, że uznawał pierwszeństwo Josha.
Oczywiście, że pomimo tego była uwodzona. Przez obu.
Liczyli na to, że się złamie, ale nic z tego nie wychodziło. Było wręcz odwrotnie. Unikała ich jak mogła, co tylko wzbudzało w nich jeszcze większe pragnienie i pożądanie.
I potem zdarzył się ten wypadek. Gdy złapał ją w ramiona wiedział już, że nie będzie jej w stanie wypuścić. Czuł, że jest zdezorientowana i gdyby nie Maks skorzystałby z okazji. Niestety napatoczył się na korytarzu, a on sam z poczuciem winy skoncentrował się na jej kontuzji. Jedyne, co mógł zrobić to nie pozwolić się jej odsunąć, więc trzymał ją mocno w objęciach, podczas gdy Maks rozmasowywał nadwyrężony mięsień.
Początkowo miał wyrzuty sumienia, że ją skrzywdził, ale po chwili coś innego przesłoniło mu poczucie winy. Czuł jej miękki tyłeczek, gdy nerwowo drgała w czasie masażu. Zareagował prawidłowo i nie trwało zbyt długo, gdy tylko kilka warstw ubrań chroniło ją od tego by ją na siebie nadział.
Musiała go poczuć!

To aż bolało, gdy wierciła się poddenerwowana tym samym drażniąc go coraz mocniej. Była coraz bardziej speszona i nie wiedziała jak się ma zachować. Jak pragnął w tym momencie mieć ją na kolanach nagą. Wbiłby się w jej gorące wnętrze bez chwili wahania.
Ze względu na Maksa nie posunął się jednak dalej. Podobnie jak Maks ze względu na niego nie zrobił nic więcej niż powinien i ograniczył się do samej pomocy.
Tylko, że widok przyjaciela, będącego na klęczkach i w skupieniu przesuwającego potężne dłonie po jej delikatnej skórze podniósł mu ciśnienie. Powinien być wściekły, powinien być zazdrosny, że ktoś śmie dotykać ‘jego’ kobiety, ale jedyne co czuł to oszołomienie.
Maks. Brutalny, okrutny i porywczy Maks był teraz tak delikatny jakby trzymał w ręku najcenniejszy diament. Człowiek, który bez wahania zabijał. Który brutalnie traktował kobiety. Który nie znał słowa ‘delikatnie’. Teraz obchodził się z nią jak z najkruchszą istotą na świecie.

Kiedy skończyli ją opatrywać, Josh najszybciej jak mógł przeszedł do swojego pokoju.
Stojąc pod prysznicem w strumieniu wody, mocno się masturbował i miał w głowie tylko jeden obraz. Maksa i Anny splecionych razem. Jego potężnych dłoni ściskających jej skórę, jej ciała drżącego pod bezlitosnym naporem mężczyzny.
Jeszcze nigdy nie był dla siebie tak brutalny. Aż krzyknął, gdy nadeszło spełnienie. Nasienie wytrysnęło mocnym strumieniem, potem jeszcze raz i jeszcze. Pomimo orgazmu, nadal trzymał dłoń na ciągle twardym i drgającym członku. To jeszcze nie był koniec.
Tym razem oparł się jedną ręką o ścianę i łagodniejszymi, kolistymi ruchami pieścił tylko sam czubek penisa. Tym samym rozsmarowywał po skórze dopiero co uwolnioną spermę, potęgując wrażenie śliskości i wzmacniając doznania. W pewnym momencie musiał oprzeć się czołem o ścianę, bo wyobraził sobie jej usta i język drażniące Maksa.
Nie raz widział przyjaciela w akcji. On sam był potężny, ale nie dorównywał Maksowi.
Wizja jej nabrzmiałych od wcześniejszych pocałunków warg, ściśle otaczających purpurową żołądź i języka łakomie zlizującego wypływające z penisa krople wystarczyła, by doszedł po raz drugi. Orgazm był tak intensywny, że tym razem głośno jęcząc osunął się na podłogę. Wstrząsnął nim dreszcz i kolejna porcja nasienia, już nie tak obfita jak poprzednia, spłynęła po jego dłoni.

Gdy leżał w łóżku, usiłował uporządkować to, co się działo. Nie wiedział nic oprócz tego, że chce ją posiąść, Maks zachowywał się jak opętany, a on sam – wyobrażając sobie przyjaciela i upragnioną kobietę pieszczących się nawzajem, miał przed chwilą jeden z najlepszych i najintensywniejszych orgazmów w swoim życiu. Ciekawe, że w tych wizjach nie było jego.

Po bezsensownych próbach dojścia, o co w tym właściwie chodzi odpuścił i zasnął.
Kolejne zdarzenie, które wniosło jeszcze więcej zamieszania w jego plany miało miejsce kilka dni później i w dodatku bez jego udziału.
Maks nie wytrzymał tego napięcia i zmusił Annę do rozmowy. Dopadł ją w podziemiach. Gdy później relacjonował jej przebieg i złożone przez siebie deklaracje, Josh myślał, że źle słyszy.

W tym momencie zaczął wątpić czy kontroluje sytuację. A widząc zarumienioną Annę zwątpił czy w jakikolwiek sposób kontroluje również ją oraz jej pragnienia.
To, co wstrząsnęło ich światem w posadach, zdarzyło się szybciej niż przypuszczał.
Maks zawsze był bardzo wnikliwym i uważnym obserwatorem i jego propozycja, by przenieść jeden z obrazów do pokoi Anny zdziwiła Josha, ale nie protestował. Dlaczego ten i po co? Był ciekaw, co z tego wyniknie.
Tuż przed porannym sparingiem został po prostu poinformowany, że obraz został przeniesiony i zawieszony.
- Kiedy? – zapytał się zaskoczony.
- W nocy. – Mruknął Maks. Josh spojrzał na niego z niedowierzaniem.
- Wchodziłeś do niej w nocy?!
- Tak. – Ta odpowiedź prawie została praktycznie wyszczekana. Patrząc na przyjaciela widział, że ten się naprawdę wściekł. Nie wiedział co prawda dlaczego konkretnie, ale cała postawa Maksa aż krzyczała, że ten sparing do lekkich należeć nie będzie.
Gdyby to była kobieta pomyślałby, że ma okres, albo jest w ciąży albo jajeczkuje. Zawsze bezwzględny, kalkulujący na chłodno i opanowany Maks zachowywał się jakby miał wszystko na raz.

Anka jego samego doprowadzała do szału, ale po raz pierwszy widział, żeby ktokolwiek w taki sam sposób do szału doprowadził Maksa. Tak jakby on teraz też nie potrafił poradzić sobie z tym, co się z nim przy niej działo.
Przeklinając w myślach chwilę, w której się odezwał, przygotował się na solidny łomot. Cokolwiek się stało jego wspólnik miał ochotę komuś solidnie przywalić, a niestety pod ręką był akurat on.

Tylko, że zamiast tego do Sali wparowałam ona.
Najpierw myślał, że źle widzi. Ubrana jedynie w męską koszulę, owinięta szalem, na bosaka, z rozwianymi włosami, wyglądała jakby dopiero wyskoczyła z łóżka. Roześmiana, z roziskrzonymi oczami najpierw rzuciła się na niego i go wycałowała. Potem swoją porcję dostał Maks.

Chyba też go zdrowo trzasnęło gdy ją ujrzał, bo propozycja, która wyszła z jego ust do przemyślanych nie należała.
Kolejny buziak za bezcenny obraz?! O mało co a by się odezwał, ale w tym momencie zobaczył jak całuje Maksa. Niewinnie w policzek, ale to wystarczyło by nabrzmiał. Przestał myśleć i błyskawicznie przysunął się do jej pleców, więżąc ją pomiędzy nimi.
To uczucie było warte pięciu takich obrazów.
Tez odebrał dodatkowy całus i gdy wyszła zrozumiał, co się z nim wcześniej działo.
Wszystko dotychczas dzielił z Maksem – doświadczenia, zabawę, pracę.
I po raz pierwszy zapragnął, by dzielili też kobietę.
Anna nie mogła należeć tylko do jednego z nich. Nie chciał, by wybierała – tak samo jak nie chciał by zrezygnowała z nich obu. Wizja, że będzie należała do niego i Maksa, tak samo jak oni będą należeli do niej przysłoniła mu dosłownie wszystko.
Była silna, niesamowita i nieprzewidywalna. W ten sposób, który pozwoli by za 5 czy 10 lat patrzeć na nią tak samo, jak to zrobił za pierwszym razem w tej zamieci.
I nie być z nią tylko przez chwilę, nawet na dłuższą. Być z nią na zawsze. Nie myślał o tym na ile jest to szalone.
Pragnął jej i chciał, by była szczęśliwa. Sam chciał się upijać szczęściem. I chciał to dzielić ze swoim przyjacielem.

Chciał się budzić rano widząc ją uśmiechniętą, pieszczoną i całowaną przez Maksa. Chciał by Maks gdy wyjeżdża wiedział, że ich kobieta jest otoczona opieką i miłością najlepszego przyjaciela. Chciał mieć świadomość, że gdy wychodzi na czerwony dywan to Anna w objęciach Maksa ogląda transmisję z tego wydarzenia i też dzieli jego radość.
Czy to było niemoralne? Nie mogło być! To, co miał w głowie było zbyt idealne. Skąd mu się to wzięło? Nigdy nie pragnął tego typu więzi. Owszem, brał nie raz udział w orgiach, nawet z Maksem. Często kochali się jednocześnie we dwóch z tą samą kobietą. Ale wtedy chodziło tylko o pozbycie się napięcia, szybki orgazm i odciążenie jąder z nadmiaru spermy. Zapominał o tych przygodach tak szybko jak wypijał pierwszą poranną kawę. Tak wyglądało to z fizycznej strony.
A tutaj? Teraz?!
To już wyglądało jak obsesja. Nie tylko koncentrująca się na nich. Właśnie sobie uzmysłowił, że byłby w stanie zabić każdego innego mężczyznę oprócz Maksa, który dotknąłby ją w ten sposób.
Kompletnie nie miał głowy do walki z Maksem.
Usiadł po prostu na macie treningowej i spojrzał na przyjaciela. Maks cały czas patrzył w kierunku drzwi, za którymi już od dawna jej nie było.
Odezwał się zanim pomyślał, co mówi.
- Pragniesz jej.
Maks zerknął na niego, podszedł do worka treningowego i przywalił z całej siły. Josh filozoficznie pomyślał, że worek zalicza właśnie pierwszy zgon i przezornie odczekał, aż Maks odwali całą serię.
Gdy myślał, że ma już etap agresji i furii z głowy, usłyszał przyjaciela syczącego pomiędzy kolejnymi ciosami.
- Czego chcesz? … Za mało tobie? … Doskonały Josh Calvados, …. wszystko masz u stóp.  … Już się łamie. …… Jeszcze chwila  …..  i będziesz ją miał w ramionach.
To był jedyny moment by móc powiedzieć, co myśli.
- I ty też.
Łomot, gdy Maks jednym ciosem rozwalił wór treningowy odzwierciedlał to, co się działo w Joshu. Przez chwilę się zastanawiał czy powinien się wycofać, ale zabrnął już za daleko.
- Co powiedziałeś?!
Podstawą ich wzajemnych relacji była całkowita szczerość.
Josh patrząc prosto w oczy Maksa, wyznał mu wszystko.
Kolejne dni były jak na karuzeli. Przestała obowiązywać zasada pierwszeństwa. Gdy Maks już dopuścił do siebie myśl, że może być z Anną powoli tracił nad sobą panowanie. Zwłaszcza, że od kiedy Anna zjawiła się u nich nie był z żadną kobietą. Intrygowało go to, ale nie było okazji by mógł spytać się dlaczego.
Niestety Anna się trzymała nadzwyczaj ostro.
Pomógł im przypadek.

Musiał wyjechać na kilka dni i zbiegło się to nieoczekiwanie z wyjazdem Maksa. Absurdalna wręcz odpowiedź Maksa dotycząca celu obu wyjazdów nie była daleka od prawdy, ale przyniosła niespodziewany efekt.
Anna wyglądała jakby dostała w twarz. Starała się nie dać nic po sobie poznać, ale była wstrząśnięta.

Nie zdegustowana, czy oburzona tylko właśnie wstrząśnięta.
To pozwoliło im obu mieć cień nadziei, że po powrocie sytuacja może ulec zmianie.
Nie dzwonili, ale dzwoniono do nich. Informacje, że Anna jest apatyczna, smutna i osowiała były najlepszymi, jakich mogli się spodziewać.
Tym niemniej wracali z nożem na gardłach. Do zamku dotarli wieczorem. Na tyle późno, że nie chcieli jej budzić.

Gdy siedzieli w gabinecie i usłyszał ten dźwięk zamarło w nim wszystko. Stała na korytarzu, tak zakłopotana i speszona, że aż chciał ją przytulić i ukoić.
Jej prośba by mogła nie spać sama zatrzymała jego serce. A co jeśli wybierze Maksa? Od samego początku ta myśl krążyła mu po głowie. Wiedział, że Maks obawia się tego samego, że to nie on będzie tym szczęściarzem.
Gdy w końcu wypowiedziała te słowa myślał, że niebo się otworzyło. Spojrzał na Maksa i zrozumiał, że dla niego też.
Wpuszczała ich do łóżka. Obu!

Nieważne, że nie była gotowa na więcej. To nie miało teraz najmniejszego znaczenia!
Najważniejsze, że będzie ją w stanie znowu poczuć i że będzie mógł to dzielić z Maksem.
Obaj żartowali, kpili z siebie nawzajem. Wszystko po to, by Anna się nie przestraszyła tak odważnej decyzji. W każdej chwili mogła się spłoszyć. Chyba by nie przeżył gdyby się wycofała.
To miała być zwykła noc, ale on wiedział, że już teraz nie ma odwrotu.
Nie pozwoli na to.
Gdy po prysznicu szedł do sypialni Maksa, czuł się jak nastolatek przed inicjacją.  W sumie nie mijał się z prawdą, dla ich trójki to była inicjacja.
Cały ten cyrk z polowaniem na potwory zdał egzamin.
Roześmiana i ubawiona kompletnie zapomniała, że oni nie są z kamienia i że jej gorące ciało obok może stanowić dla nich obu pokusę nie do przezwyciężenia.
Na początku się trzymał.
Maks też.

Gorzej było z Anną.
Wierciła się i wzdychała. W końcu nie wytrzymał. Gdy przystała na jego propozycję by się do niego przytuliła, nie czekał nawet sekundy. Leżała w jego ramionach, gorąca i lekko zadyszana, zupełnie jakby biegła.
Uśmiechnął się wyobrażając sobie, co powoduje u niej takie reakcje. Po chwili, gdy na jej prośbę dołączył do nich Maks, on sam zaczął mieć problemy ze spokojnym oddychaniem.
Jego przyjaciel przekroczył już granicę, gdy można tylko stać z boku. Nawet do głowy mu nie przyszło, że się na niej tak położy. Praktycznie wgniótł Annę w jego ciało. Jej westchnięcie ‘Jak dobrze’ sprawiło, że zapragnął to usłyszeć, gdy będzie w nią wchodził.
Zasnęła na chwilę. A on musiał się upewnić zanim zrobi kolejny krok.
- Maks, jesteś pewien? Jeśli to zrobimy nie będzie już odwrotu.
Był tak podniecony, że nie zwrócił uwagi na dziwny głos Maksa i słowa, które można było zrozumieć zupełnie inaczej niż on to usłyszał.
- Zrobię wszystko by ją mieć.
Anna nie spała spokojnie. Wzdychała i prężyła się tak, jakby już była pieszczona przez kochanka. Otarła się o niego, cofnęła i podobnie musnęła Maksa. Gdy przestraszona spojrzała mu prosto w oczy, myślał, że to jednak koniec.
Ale gdy później zobaczył w jej oczach ten sam błysk, który pojawił się, gdy oznajmili, jaki jest powód ich ostatniej wyprawy wiedział, że dopiął swego.
Dotknęła go, jednocześnie wtulając się w Maksa.
I wtedy rozpętało się piekło.

Zawładnął jej ustami. Czuł w sobie jej jęki i westchnienia. Drżała, gdy jej zmysły i ciało były atakowane jednocześnie przez niego i Maksa. Początkowo obaj pieścili ją delikatnie, ale po chwili, gdy krzyknęła zrozumiał, że delikatny i subtelny Maks zniknął, a jego miejsce zajął brutalny i zaborczy Maxwell. Kochanek, który chce zdominować i całkowicie zawładnąć braną w posiadanie kobietą.
Uwięzili ją między sobą tak, że mimo iż tego nie widział to czuł każde pchnięcie i każdy atak przyjaciela na ich kobietę.

Każde mocne uderzenie bioder, każdy dreszcz, który wstrząsał jej ciałem, gdy Maks na nią napierał. Każdy krzyk, gdy był tak brutalny, że sprawiał jej ból. Oddychał jej rozkoszą przemieszaną z cierpieniem.

Czuł jej napięte brodawki, jego członek atakował delikatne łono i był już bliski tego by brutalnie wbić się w jej wnętrze, gdy ubiegł go Maks.
Prawie zawyła, gdy zdołał wepchnąć członek pomiędzy jej mocno ściśnięte uda. I zanim zdążyli zrobić cokolwiek więcej wyrwała się. Znokautowała jego i Maksa i w panice uciekła.

On ledwo mógł złapać oddech, a Maks zwijał się z bólu trzymając za krocze. Ale to był robot, nie człowiek.
Tylko chwilę zajęło mu dojście do siebie na tyle by się zerwać z łóżka. I ruszyć za nią. Jak drapieżnik, który musi dopaść ranną zwierzynę. Nic nie powiedział, ale Josh zdążył zobaczyć jego twarz i wyraz oczu. Maks był w amoku, opętany jedną rzeczą – Anną.
Josh tylko raz widział w takim stanie przyjaciela.
Gdy kretyńsko poeksperymentowali z jakimiś prochami i Maks nabrał ochoty na dziwkę.
On zaległ na fotelu i był tylko w stanie oglądać najbardziej wyuzdane i pozbawione jakichkolwiek barier erotyczne show w swoim życiu. To była ich jedyna i ostatnia przygoda z takimi używkami.

Maks miał wtedy dokładnie taki sam wyraz głodu w oczach, gdy dopadł kobietę i brał ją raz za razem.
Przestał się całkowicie kontrolować. Przez kilka godzin.
Pieprzył dziwkę w każdy możliwy sposób. Oznaczał jej pochwę, odbyt, piersi, usta. Kobieta na początku wyła i krzyczała, a potem była tylko w stanie jęczeć. Nigdy nie zapomni tego widoku, gdy jego wspólnik wpychał na siłę swój ogromny penis do jej gardła, trzymając głowę tak, że nie była się w stanie ruszyć.
Krztusiła się, ale dopiero, gdy odpływała z braku tlenu, ten wyciągał na chwilę ociekającego śliną członka. Tylko po to by za moment znowu wcisnąć go do środka. Potem, gdy w końcu straciła przytomność zaczął bić ją penisem po twarzy. Gdy w końcu otworzyła oczy i nabrała oddechu wbił się w jej usta aż po same jądra.
Właśnie to wspomnienie poderwało Josha na nogi.
Anna!
On ją dopadnie i zrobi dokładnie to samo! Przestanie, kiedy się nasyci.
A ma na nią ochotę od zbyt dawna, by mogła bez trwałych uszkodzeń w psychice przeżyć takie zbliżenie.
I nagle wizja Anny rżniętej przez Maksa nie była tak podniecająca.
Wyobraził sobie jak jego ogromny członek rozrywa jej pochwę, jak ona krzyczy i wyje z bólu, podczas gdy Maks czerpie niewyobrażalną przyjemność z jej cierpienia. I przeraził się tym, co narobił.
Do pokoju gościnnego wpadł w ostatniej chwili.
Teraz czekał, aż jego przyjaciel się ocknie.
Liczył się z tym, że nie tylko oberwie. Maks w szale mógł go zabić.
Jęk poderwał go na równe nogi.
- Maks, spokojnie. Nic tobie nie jest. – Spodziewał się wszystkiego tylko nie zadanego martwym głosem pytania.
- Czy ja ją skrzywdziłem?

 

** ** ** ** ** ** ** **

Paradoks – część XIV
Paradoks – część XVI

Polubienia 10
Wyświetlenia 4116

Podobne wpisy:

  • Anonymous

    Zakochałam się w Maksie. Co z tego że brutalny. Jest niesamowity.

    • Anonymous

      Popieram , ja też się zakochałam w Maksie.szkoda że to tylko twoja wyobraźnia. Chciała bym spotkać takiego Maksa.

    • Rany, ja powoli zaczynam myśleć, że mam fioła na punkcie silnych, władczych mężczyzn.
      Ale sam mi taki z siebie wyszedł … poważnie i z ręką na sercu.
      Bohaterowie żyją tu własnym życiem – nie powiem, czasami mnie to przeraża.

  • Anonymous

    Ale super rozdzial 5 razy go przeczytałam super. Szacun dla cb , piszesz ekstra opowiadania. Czekam na kolejną część.

    • Upał jak nie powiem co, zajrzałam na chwilkę na blog i niespodzianka :)
      Dzięki, ja po prostu zamykam oczy i to samo wychodzi :). Czasami nawet nie tak jak bym chciała, ale się dzieje,

      Teraz kolej na piekielnego i nowe opowiadanie – ‚Montana’. Tak sobie postanowiłam, że wrzucę pierwszą część, żeby narobić Wam smaczku (albo i nie).
      Aczkolwiek znając siebie nie zdziwiłabym się, gdybym wieczorem zmieniła zdanie i wskoczy ‚Paradoks”. Jedno co pewne, to że dzisiaj w nocy coś dodam.

  • Anonymous

    No proszę, chciałabym mieć takiego Maksa!

  • Anonymous

    Super. Gratuluje talentu. Ja już jestem w euforii czekając na kolejną cześć. Josh i Maks tak rożni. Czy bohaterka będzie musiała podjąć ostateczną decyzje .Czy roztanie się z nimi traktując to jako przygodę. Byc może okaże się ich konkurncją.Może jednak wybierza Maksa który coraz bardziej ją fascynuje. Mnostwo pytań.
    Czekam na kolejną ich przygodę.
    Pozdrawiam nowa fanka

  • Proszę o jeszcze… :)

  • Anonymous

    Nie kaz namczekac znow na diabelka….juz nie moge sie go doczekac…paradoks kolejne jednym slowem zajebiste opowiadanie ;-) oby tak dalek

  • Anonymous

    czekamy na DIABŁA!!!! :)

    • A ja się zastanawiam co zrobić – jest tak gorąco, że mi się palcem kiwnąć nie chce, a co dopiero pisać.
      Inwencji mam tyle co kot napłakał.

  • Anonymous

    Prosimy wielka autorko!! :(

    • Dzięki, ale nie przesadzajmy :)
      A na poważnie to siedzę od ponad godziny przed kompem i nie powiem co robię…. bo nie robię nic………

  • Anonymous

    Będzie coś dziś czy nie? Bo nw czy iść spać.

  • Nie wiem.
    Idź spać. Najwyżej przeczytasz jutro.

  • Anonymous

    uwielbiam ich obu, ale Maks ma w sobie to coś chociaż żadnym bym nie pogardziła ;p najlepiej mieć ich obu skoro im to nie przeszkadza to tylko z tego korzystać ; ) rozdział jak zwykle cudowny , pozdrawiam wspaniałą autorkę ; )

  • Pingback: Paradoks XVI | Skrywane pragnienia()