Zapowiedź … Siła wyższa (tytuł roboczy)

 

Przez cały pogrzeb i w czasie stypy trzymałam się twardo. Dopiero, gdy zamknęłam drzwi za ostatnią osobą i usiadłam w ‘jej’ fotelu, rozpłakałam się jak małe dziecko. Przerażenie i ból znalazły ujście we łzach. Dopiero teraz dotarło do mnie, że moja babcia umarła i nigdy już jej nie zobaczę. Była ze mną od zawsze i zawsze mogłam na nią liczyć. Nawet, kiedy wywiało naszą rodzinę w świat, to zawsze czułam się jakby była obok mnie. Jako dziecko przyjeżdżałam do niej na długie letnie wakacje. W dorosłym życiu starałam się do niej dzwonić jak najczęściej, ale przyjeżdżałam już tylko raz, może dwa razy do roku.
Niestety nie cofnę czasu i nie nadrobię straconych chwil. I teraz znowu zjawiłam się w Piekle, ale po to by ją pożegnać. Uparła się, żeby zostać pochowaną tutaj. Jeszcze kilka lat temu wymogła na mnie obietnicę, że nie pozwolę by wywiezioną ją z jej ukochanych gór. Nawet po śmierci.

Matka oszalała, gdy ostro postawiłam się jej pomysłowi skremowania babci i pochowania w Warszawie.
- Nie, babcia chciała być pochowana u siebie. Zresztą miała kwaterę na cmentarzu w Zwardoniu. Wyraźnie powiedziała, że ma być pochowana, a nie spalona. Nie ma mowy!!!!

Pomimo rodzinnej tragedii nie uniknęłyśmy kosmicznej awantury. W efekcie to ja sama musiałam się wszystkim zająć. Może to i dobrze? Matka tylko przeleciałaby jak huragan po wszystkim, wyrzucając prawie wszystkie rzeczy babci. A ja .. cóż. A ja stwierdziłam, że dłuższy pobyt w Beskidzie Żywieckim mi nie zaszkodzi. Wszystko we mnie krzyczało, że mam tam pojechać. Wtedy myślałam, że po prostu czuję potrzebę odbycia dosyć specyficznej żałoby, że mieszkając w domu babci będę mogła i miała czas, żeby się z nią pewien sposób pożegnać.

Mój szef najpierw oszalał słysząc o miesięcznym urlopie. Miałam odłożonych trochę oszczędności, przed chwilą samo życie udowodniło mi jak jest ulotne, więc nie zastanawiając się zbytnio oznajmiłam mu, że albo urlop, albo się żegnamy. Dostałam 8 tygodni wolnego pod warunkiem zdalnego nadzorowania kilku projektów. I tak bym to zrobiła, kochałam swoją pracę i chyba byłam od niej uzależniona, ale nie protestowałam.
Tymczasowa przeprowadzka z Warszawy do Piekła odbywała się trochę na wariackich papierach. Pakowałam po prostu do samochodu, bardzo spontanicznie to, co wpadło mi w ręce i uważałam, że mogę tego potrzebować i gdy nie wchodziło już nic więcej, oddałam kwiaty na przechowanie sąsiadce i ruszyłam.

Od momentu wyjazdu do tego histerycznego płaczu po pogrzebie działałam jak automat. Przyjazd, wypakowanie rzeczy i zajęcie jednego z pokoi gościnnych, telefony do znajomych babci, załatwianie formalności z księdzem i w urzędzie.
Pękłam dopiero teraz. Gdy zaczęło brakować mi łez było już ciemno. Dosłownie. To nie było wielkie miasto, które w nocy rozświetlały neony.

Noc oznaczała tutaj całkowitą ciemność. Nie było sensu siedzieć dłużej, poza tym byłam naprawdę wykończona tym dniem i ostatnimi wydarzeniami.
Zebrałam się z salonu i ruszyłam w stronę mojej sypialni. Przechodząc obok pokoju babci przystanęłam. To było jedyne pomieszczenie, do którego jeszcze nie zajrzałam. Nie byłam w stanie. Przez chwilę tkwiłam, z ręką na klamce, ale w końcu zrezygnowałam. Nie dojrzałam jeszcze do tego by zajrzeć do jej sanktuarium.

Praktycznie powlekłam się do swojego pokoju. Nawet nie miałam siły się myć. Wzruszyłam ramionami. I co z tego? Mogę się raz nie umyć przed spaniem. Zrzuciłam z siebie rzeczy i w luźnej koszulce dosłownie walnęłam się do łóżka. Ostatnie, o czym pomyślałam zanim zasnęłam to, że babcia raz na jakiś czas pozwalała mi na taką niesubordynację.
Śniła mi się. Znowu byłam u niej na wakacjach. Słoneczny poranek, zapach naleśników i trzaskanie garnków, talerzy i filiżanek dochodzący z kuchni. Oraz nieodłączny aromat kawy. To była nasza słodka tajemnica. Już, jako dziecku pozwalała mi pić kawę, a ten zapach nieodłącznie kojarzył mi się z babcią i całą konspiracją z tym związaną.
Zmarszczyłam czoło i nagle otworzyłam oczy. Sen był tak sugestywny, że jeszcze teraz czułam zapach kawy. Ale tego dźwięku już nie wymyśliłam.
Ktoś się tłukł na dole.
Poderwałam się błyskawicznie. Cholera jasna, hieny jedne!!!
Byłam przekonana, że ktoś się włamał.
Założyłam tylko buty i nie przejmując się swoim strojem, cichutko zeszłam na dół. Po drodze zgarnęłam kij do golfa. Z kolekcji babci, po co jej to było nie mam zielonego pojęcia, ale właśnie doszłam do wniosku, że chyba na takie okazje jak ta teraz.
Zlokalizowałam hałas w kuchni. Dlaczego w kuchni?! Może babcia coś tam schowała i ktoś o tym wiedział??
Najciszej jak mogłam zbliżyłam się do drzwi. Co za bezczelny skurczybyk, nawet światło sobie zapalił!
Gdy byłam już blisko, jednym susem wskoczyłam do środka i zamachnęłam się kijem. Było mi wszystko jedno czy rozwalę mu łeb, czy tylko uszkodzę.
Widząc przy kuchence moją babcię, która w dodatku odwróciła się w moją stronę i zapytała tak jak zwykła to czynić,
- Kawy? – po prostu zemdlałam.

Polubienia 8
Wyświetlenia 2604

Podobne wpisy:

  • Zapowiada się baardzo interesująco :)

  • A będą jakieś mroczne charaktery albo źli chłopcy? ;PP

  • Anonymous

    Beskid Żywiecki moje tereny. Skąd taki pomysł? ;)

    • W ‚Piekle” spędziłam niejedne wakacje, a do Zwardonia zasuwałam na piechotę na lody. To były czasy! Jeszcze wtedy nie było tej drogi szybkiego ruchu.
      I tak powstają moje opowiadania. Wystarczy jeden szczegół, a historia tworzy mi się już sama.
      W sumie sama nie wiem dlaczego akurat mi się to dzisiaj przypomniało, ale wystarczyła chwila i w głowie powstał kolejny pomysł.

    • Gwoli ścisłości .. Piekła już dzisiaj nie ma. Ze względu na budowę trasy dojazdowej do granicy, wyburzono wszystkie domy i polikwidowano gospodarstwa po jednej stronie drogi (chyba z jednym wyjątkiem). Zostało więc kilka chałup na krzyż, a na ‚Google Maps’ miejscowości już się nie uświadczy.
      Rzeczywistość :(

  • Anonymous

    Beskidy to moje tereny … Opowiadanie zapowiada sie bardzo fajnie.

  • Anonymous

    Piekło jest ale należy pod inną miejscowość :) teraz to przysiółek tej innej wsi :) no… nie spodziewałam się, że poczytam o moich terenach :) miłe zaskoczenie…

    • Blog pełen niespodzianek, co? :D

    • Anonymous

      Oooo tak… :) ale jakie miłe te niespodzianki :D