Paradoks XXIV

 

Zamarłam.

Zanim doszłam do siebie, odgłos kroków dawno ucichł. Wstałam tylko i wyłącznie po to, by zablokować drzwi. Co prawda i tak było za późno, ale nie byłam pewna, czy przypadkiem nie będę miała ponownie nieproszonego gościa.

Kto to był?  Bezsensowne pytanie. Tylko dwie osoby mogły tak bez pardonu i pukania wejść do mojej sypialni – Maks albo Josh.
Tylko który z nich zrobił to teraz?
Nie wiedziałam, co było gorsze – Josh widzący jak się masturbuję, wykrzykując w ekstazie imię jego wspólnika, czy Maks. Zwłaszcza po tym, co się stało w samolocie.

Naprawdę nie wiedziałam, co mam zrobić.
Wyjść?
Wyjaśnić?
Ale jak?
I co najważniejsze – komu?
A Maks?
Jak mam się zachowywać, zwłaszcza po tym, co się stało w Cannes i samolocie?
Leżąc na materacu, wpatrywałam się w widoczne przez okno niebo. Ciemność, nieliczne gwiazdy i wyczerpanie wygrało z myślami. Przespałam całą noc.
Rano obudziło mnie pukanie do drzwi i donośny głos Marii:
- Wstawaj dziecko, niedługo śniadanie. – Pewnie! Dziecko!

Gdyby tylko wiedziała, co to dziecko wyprawiało wczoraj, zmieniłaby zdanie na mój temat.

Nie za bardzo miałam ochotę na wyjście, ale też nie miałam pola manewru. Cokolwiek by się nie działo, musiałam się pojawić.

O ile każdy lekceważąco podchodził do pozostałych posiłków, to śniadania spożywane w jadalni były świętością. I to niezależnie czy uczestniczyła w tym jedna osoba, czy cała nasza trójka.
Zdążyłam się już do tego przyzwyczaić i traktowałam, jako swoisty rytuał rozpoczynający dzień, ale teraz szykowałam się jak na ścięcie.
Dowiem się, który z nich mnie odwiedził.
I będzie gorzej – będę musiała spojrzeć mu w twarz.

Pełna obaw i ze ściśniętym ze zdenerwowania żołądkiem weszłam do jadalni i zablokowało mnie na samym progu. Przy stole siedzieli obaj.

Myślałam, że źle widzę, ale nie.

Uśmiechnięty i pogodny Josh kiwnął mi głową na powitanie.

Maks rzucił krótkie spojrzenie i wrócił do czytania prasy.

Oderwałam się w końcu od podłogi i usiadłam na swoim miejscu.

 

Żadnych dwuznacznych uśmieszków, nietypowych spojrzeń. Wszystko było tak jak zwykle.

Chociaż nie.

Było spokojnie.

Zdecydowanie za spokojnie.

Maria przygotowywała dla mnie omlet. Pijąc kawę, zaczęłam rozmawiać z Joshem o Cannes. Maks całkowicie pogrążony w lekturze nie zwracał na nic uwagi.
Po prostu zwyczajne wspólne śniadanie.

Miałam wrażenie, że cały wczorajszy dzień i noc były snem.

Był?

Debilka! Maks doprowadził mnie dzień wcześniej do kilku orgazmów i któryś z nich był świadkiem, gdy sama sprawiałam sobie przyjemność. Nie miałam żadnych omamów. To się zdarzyło.
Gorzej, że w czasie tych dociekań nie przerywałam rozmowy z Joshem.

Coś tam mówił, ja potakiwałam. Obecna ciałem, nieobecna duchem kompletnie nie słyszałam, o czym mówi i o co chodzi. Kolejne potwierdzenie z mojej strony i w tym samym czasie myśl: „A może któryś z nich przyjechał dopiero teraz?” Jeśli tak, to będę wiedziała, kto był świadkiem mojej samotnej rozkoszy.

 

Ogłuszający ryk Maksa zmusił mnie do powrotu do jadalni również duchem.
- Do diabła! Widzisz jak z nią jest? Ja swoje, ona swoje! – Po czym trzasnął gazetą o ścianę i wyszedł.
Zupełnie nie rozumiałam, co się stało.

Josh był po części zmieszany, po części rozbawiony.

- Co znowu zrobiłam? – Naprawdę nie wiedziałam, co się stało. Reakcja Maksa była zbyt gwałtowna, by przejść nad nią do porządku dziennego.

- Zapytałem się czy nadal będziesz sprawiać takie niespodzianki jak w Cannes. – Jęknęłam. Kompletnie nie pamiętałam moich odpowiedzi.

- A ja, co na to odparłam? – Josh spojrzał z lekkim niedowierzaniem i pokiwał głową.

- Odparłaś, że oczywiście, że tak.

 

Próbowałam napić się kawy, ale zrezygnowałam. Ręka tak mi się trzęsła, że nie byłabym w stanie utrzymać filiżanki.
Jeśli myślałam, że jestem zdenerwowana, to musiałam zmienić opinię po kolejnym zdaniu wypowiedzianym przez Josha:
- Jak skończysz jeść przyjdź do nas do gabinetu. Musimy porozmawiać. – Po czym wyszedł.

Pustka.

Całkowite zero w głowie.

Przegięłam?

Ale gdyby planowali się mnie trwale pozbyć, to nie chcieliby ze mną rozmawiać, prawda?
Szukałam argumentów, dla których nie mieliby mnie już dość, ale nie znalazłam żadnego.

Straciłam apetyt i siedzenie w jadalni nie miało najmniejszego sensu. Tkwienie nad talerzem i odwlekanie „mojego końca” tym bardziej.
Zebrałam się w sobie i ruszyłam powoli w stronę gabinetu.
Wiedziałam, że sobie nagrabiłam i to zdrowo. Nie wiedziałam tylko, jak to załatwią. Dobrze by było, gdyby temat zamknęli szybko i w miarę bezboleśnie. Z drugiej strony rozpaczliwie chwytałam się jedynej myśli, która mi wcześniej przyszła do głowy –  gdyby chcieli się mnie pozbyć, to załatwiliby to wcześniej.

Uczepiona tego jak rzep trochę odzyskałam równowagę, ale wszystko poszło w diabły, gdy stanęłam w progu gabinetu.

Pochmurny Maks stał oparty o blat biurka i patrzył na Josha chodzącego ze zmartwioną miną w tą i z powrotem.

Nie było dobrze.

Gorzej, było źle!

 

- Jestem. – Obaj jak na komendę spojrzeli w moją stronę.
- Siadaj. – Josh podszedł do mnie, złapał za łokieć i popchnął w stronę fotela. Zamknięcie drzwi na klucz też nie poprawiło mi samopoczucia.
- Co się stało? – Nie wiem, jakim cudem byłam spokojna. Znowu wróciły do mnie te emocje związane z początkami pobytu w tym miejscu i z tymi mężczyznami.

Wyprostowałam się i obserwowałam obu mężczyzn.

Maks nie patrzył na mnie, nie patrzył na Josha. Z zaciętym wyrazem twarzy wpatrywał się w ścianę.

 

- Twój wyskok w Cannes miał konsekwencje.

 

** ** ** ** ** ** ** **

Paradoks – część XXIII
Paradoks – część XXV

Polubienia 23
Wyświetlenia 2993

Podobne wpisy:

  • Z.Z

    Trochę krótko ale ważne że jest :) czekam na kolejne części.

    • To był jedyny moment w którym mogłam przerwać :)
      Teraz idzie jednym ciągiem, ale i tak mnie udusicie kiedy przeczytacie :D

      • Z.Z

        A kiedy będzie diabeł jestem bardzo ciekawa tej ostatniej części.

        —–Wiadomość oryginalna—–
        Od: „Disqus”
        Wysłano: ‎2015-‎03-‎10 22:45
        Do: „luizazareba@gmail.com”
        Temat: Re: Comment on Paradoks XXIV

        „To był jedyny moment w którym mogłam przerwać :) Teraz idzie jednym ciągiem, ale i tak mnie udusicie kiedy przeczytacie :D” Settings

        A new comment was posted on Skrywane pragnienia

        Anna Valetta
        To był jedyny moment w którym mogłam przerwać :)
        Teraz idzie jednym ciągiem, ale i tak mnie udusicie kiedy przeczytacie :D 5:44 p.m., Tuesday March 10 | Other comments by Anna Valetta

        Reply to Anna Valetta

        Anna Valetta’s comment is in reply to Z.Z:

        (Nie dołączono całej oryginalnej wiadomości).

  • ania s

    Jeszcze, jeszcze, jeszcze!:)

    • Piszę, piszę, piszę :)

      • ania s

        Szybko, szybko, szybko:) czekanie co Ci sie zrodzi w glowie jest tortura, ale warto czekac na kazdy post:) wiesz moze ktore opowiadanie teraz dodasz? Kiedy to nastapi nie pytam tylko czekam „cierpliwie” wydeptujac sciezke w dywanie;):*

        • teraz Paradoks piszę. Ale obawiam się, że kiedy przeczytacie kolejną część to mnie zakrzyczycie, ogłuszycie i podtopicie.

          • ania s

            Raczej nie, z czystego egoizmu, bo kto by nam wtedy koncowke dopisal;D
            I ja osobiscie czekam jeszcze na kontynuacje pechowej i wszystkich zapowiedzi wiec ze swojej strony moge obiecac ze nikogo nie uszkodze:)

  • Może to dziwnie zabrzmi, ale to Twoje najbardziej pozytywnie pozytywne opowiadanie. Jakbym nie była przybita życiem, oddychaniem, czy zmywaniem garów, to nawet gdyby ją cieli i żelazem przypalali, wiem jedno – będzie jej z tym dobrze. A ja jak siostrze, której nie mam – mega dopinguję.
    A niech się tam zagotuje :)

  • Askaa

    Ania…jestem w takim punkcie,że nic nie wiem:D

    • Cóż .. bohaterka ma to samo. :P

      • Askaa

        Nie pomagasz mi:D

        • Spokojnie. Wrzucę drugą część to dopiero będą dylematy. Aż mam ochotę zrobić mini ankietę :D

          • Askaa

            Anka! Nie pocieszasz mnie:D
            Lubię napięcie,ale to przekracza moje granice cierpliwości:D
            Ale staram się ‚grzecznie’ czekać,i nie napastowac Cię za bardzo:p

          • hm … kusisz … wiesz, że lubię wyzwania? :)
            Granice są po to by je przekraczać.

  • sylwia

    Wieeecej

  • Czy ten obrazek przedstawia mleko? Może to farba? Kurcze. Nie mogę spać, bo się nad tym zastanawiam..

    Żartuję. Heheheheh.

    Tak naprawdę, to czekam na tekst do korekty. Ann się wlecze coś! Pewnie się na jakąś bajkę zaopatrzyła.

    Tu też żartuję. Hyhyhyhyh.

    Tak poważnie, zatrzymała mnie dyskusja na blogu u Miki. Nie obeszło się bez trochę ostrzejszej krytyki, która chyba jeszcze nikomu, swoją drogą, nie zaszkodziła.
    Nie przypominam sobie, żebym wpadła tu na coś takiego, a czytałam i czytam nadal większość komentarzy, więc jeśli jednak zapomniałam, to może mi ktoś przypomni.

    Co o tym sądzicie, tak ogólnie? Głaskać po głowie czy lać pasem?

    Dyskusję uważam za otwartą.
    Dobrej nocy,
    B.

    • Zluzuj :) Dzisiaj mnie skatowano, jutro wstaję o 6 na trening. litości!

      A obrazek to abstrakcja. Chaos w głowie bohaterki, nie panującej nad swoimi uczuciami do dwóch facetów.

  • Wiktor

    Witajcie dziewczyny !. Jakieś takie krótkawe, ale może być Dzięki wam za część nową. Przepraszam za błędy z roboty piszę.Pozdrawiam Wiktor

  • Pingback: Paradoks XXV | Skrywane pragnienia()

  • Pingback: Skrywane Pragnienia | Paradoks XXIII()