Paradoks XXVI

- Pomyliłaś łóżka! – Zachrypnięty głos zakłócił ciszę.

Był wściekły.

Z ledwie tłumionej furii drżał nie tylko jego głos, ale i ciało. Wbił we mnie palce tak mocno, że aż bolało.

- Myślałaś, że zafundujesz sobie noc przedślubną? Zanim Maks cię przeleci sprawdzisz jak to jest ze mną? – Byłam w stanie tylko zaprzeczyć głową.

Przez moje ciało przebiegł dreszcz. Spodziewałam się wszystkiego tylko nie takiej reakcji.

- Wynoś się! – Coś, co miało być tak piękne zamieniało się właśnie w koszmar.
- Nie. Josh! To nie tak! – Nie słuchał. I nie chciał słyszeć.
- Wynoś się! Czy trzeba cię wyrzucić? Nie rozumiesz?!– Odraza, którą słyszałam w jego głosie sprawiała, że chciałam się zapaść pod ziemię. Niezgrabnie wycofałam się z łóżka.

Puścił mnie natychmiast, gdy tylko zaczęłam się odsuwać. Nie czekałam na jego kolejne słowa.

Błyskawicznie podniosłam z podłogi swoje rzeczy i uciekłam. Nie zważając na to czy hałasuję, najszybciej jak mogłam pobiegłam do siebie.

 

Zablokowałam drzwi i zatrzymałam się dopiero pod prysznicem.

To, że czułam się brudna byłoby niedopowiedzeniem.

Puściłam gorący strumień wody i dopiero po chwili zorientowałam się, że cały czas kurczowo trzymam koszulkę i szal. Obie rzeczy były już doszczętnie przemoczone. Wypuściłam je po prostu z ręki.

Musiałam zmyć z siebie jego dotyk i zapach. Nie byłam w stanie myśleć o niczym innym.

 

Nie wiem ile razy powtarzałam te same czynności. Namydlanie i tarcie gąbką całego ciała.

Opłukanie.

Decyzja, że za mało.

I zaczynałam wszystko od nowa.

Chyba tylko dlatego nie zaczęłam krzyczeć. Nie myślałam o Joshu i jego reakcji, tylko o tym czy wystarczająco mocno pocieram skórę.

 

Dopiero, gdy zawyłam z bólu, bo podrażnione ciało nie była w stanie znieść więcej, zakręciłam wodę. Owinięta ręcznikiem przeszłam do łóżka i wtedy dopadły mnie ostatnie wydarzenia.

Jego głos i słowa zaczęły pobrzmiewać mi w głowie. Coraz głośniej słyszałam ‘Wynoś się’, ‘Pomyliłaś łóżka’. Poczułam taką pustkę, jakby ktoś wypatroszył mnie od środka.
Nie miałam w sobie nic, nie czułam nic, było mi wszystko jedno.

Tępo wpatrując się w ścianę dotrwałam do świtu. Taka wegetacja była bezcelowa.
Ubrałam się i poszłam na spacer.

 

Wędrując po parku powiedziałam sobie wreszcie na głos to, co czułam od kilku godzin.

Teraz będzie tylko gorzej.

Cokolwiek miało się ze mną tutaj dziać, nie będzie to nic dobrego.

Josh już nie będzie mnie wspierał. I tak nastąpi cud, jeśli po tym, co się stało będzie mnie tolerował.

Nie wiedziałam, dlaczego tak mnie w nocy potraktował, ale to już nie miało znaczenia.

Cokolwiek mi się wydawało wcześniej, byłam teraz sama.

 

Zaśmiałam się.

Idiotka! Wcześniej tez byłam sama, tylko tego nie widziałam.

Maks? Może byłam jego chwilowym kaprysem. Wydawało mi się, że ma do mnie słabość. Ale nie miałam złudzeń, że to zwalczy.
O ile już tego nie zrobił.

Trafiłam widocznie na słabsza chwilę u nich obu. Zrobili sobie zawody, a ze mnie zabaweczkę. Weszłam za bardzo w relacje pomiędzy nimi i musieli dojść do wniosku, że ich długoletnia przyjaźń jest o wiele więcej warta niż jakaś kobieta.
Na razie byłam im potrzebna.
Nie miałam wątpliwości, że nie będzie to trwało zbyt długo.
O ile wcześniej nie byłam na 100% przekonana czy próbować uciec, to teraz byłam pewna, że nie mogę postąpić inaczej.

To była moja jedyna szansa, by się uwolnić.

Nie wiedziałam jeszcze jak to zrobię, ale byłam pewna, że jeśli nie spróbuję, to będę tego bardzo żałować.

 

Odetchnęłam.

Powiedzenie sobie tego wszystkiego było trudne. Poczułam się lepiej o tyle, że wiedziałam, co mam robić.
I wiedziałam, czego mam się spodziewać. Na pewno niczego dobrego z ich strony.

Spojrzałam w niebo. Było zdecydowanie jaśniej, niż gdy wychodziłam.

Z niechęcią skierowałam się z powrotem, bo w perspektywie miałam śniadanie.

Ciekawe czy Josh poinformował Maksa o nieszczęsnym incydencie? Jak będzie się zachowywał? Jak obaj się zachowają?

I nagle mną potrząsnęło. A co mnie to obchodzi?
Żaden z nich nie zachowywał się w stosunku do mnie tak, bym mogła mieć wyrzuty sumienia czy czuć się winną! Nie miałam zamiaru grać ofiary czy pokrzywdzonej przez los kobiety.

Szczerze mówiąc zaczynało mnie to wszystko wkurzać.

 

Wyszłam bocznym wyjściem i tak samo wróciłam. Pogrążona w myślach nie zauważyłam i kompletnie nie dotarło do mnie zamieszanie, które rozgrywało się w oddali.

Jakieś wołania, krzyki, dźwięk silników samochodów. Byłam głucha.
W czasie spaceru nie tarzałam się w ziemi ani po trawie, więc nie poszłam do siebie tylko od razu udałam się na śniadanie.

Mijając jeden z zegarów zerknęłam na godzinę. Było grubo po 9-tej. Ze zdziwienia aż podniosłam brwi. Wydawało mi się, że spędziłam na dworze może kilkanaście minut, a to były ponad cztery godziny.

Nic dziwnego, że byłam taka głodna.

Głęboki oddech i wkroczyłam do jadalni jak do jaskini lwa. I na tym się skończył mój popis, bo i tak nikt go nie zobaczył. Okazało się, że jestem sama.

 

Pewnie gdyby nie głód, zastanowiłabym się dlaczego. Ale chciało mi się jeść i to bardzo. Usiadłam w spokoju za stołem i zaczęłam rozkoszować się świeżymi, ale już zimnymi bułeczkami z konfiturą.
Nalałam sobie kawy i podeszłam do okna.

Gdzieś w oddali zauważyłam grupę mężczyzn, oddalających się coraz bardziej od budynku. Szli co najmniej dziwnie.

Nazwałabym to tyralierą, gdyby to miało sens, a w tej chwili nie miało.

Moją uwagę odwrócił przechodzący pod oknami Sean. Zerknął mimochodem w moją stronę i stanął jakby go ktoś trzasnął. Pokiwałam mu przyjaźnie ręką i wróciłam do stołu.
W nosie miałam czy przytyję, czy nie. Natomiast miałam ochotę na jeszcze jedną bułkę. Jedzenie tutaj było zdecydowanie za dobre.
W chwili, gdy wbijałam zęby w pieczywo, drzwi od jadalni otworzyły się z hukiem.

Może gdyby to nastąpiło dzień wcześniej poderwałabym się gwałtownie, upuściła coś albo krzyknęła.

Ale nie nastąpiło.

Jednak ostatnie wydarzenia spowodowały, że coś we mnie pękło.

 

Ze spokojem ugryzłam kawałek i dopiero wtedy spojrzałam na Josha i Maksa. To, że byli wściekli było sporym niedopowiedzeniem.

Chyba nie rozszarpali mnie od razu tylko, dlatego, że byłam im potrzebna w tym durnym napadzie.

Spojrzałam na nich zdziwiona.

- Coś się stało, że się spóźniliście na śniadanie. – Teraz patrzyli na mnie z niedowierzaniem.

- Nalać wam kawy? – Nie chciałam być bezczelna, jakoś tak samo mi wyszło. Ale to ich odblokowało. Maks nie wytrzymał.

 

- Kurwa, ja ją zabiję! – Rzuci w powietrze i wybiegł. Spojrzałam zdziwiona na Josha.
- Co mu się stało? – I zaczęłam nalewać kawę.
- Gdzie byłaś? – Jego głos był martwy. Zero uczuć, emocji. Chłodny komunikat.

Dobrze, że od tego, co się stało w jego sypialni upłynęło już trochę czasu. I dobrze, że doszłam w parku do takich, a nie innych wniosków, bo chyba bym się załamała. Byłam bliska, żeby podbiec do niego, przytulić się, ale nie miałam złudzeń, że tylko ja pragnę jego bliskości. Dla niego najlepiej by było gdybym w ogóle nie istniała.

- Poszłam sobie na spacer po parku. Wstałam bardzo wcześnie i miałam ochotę na trochę ruchu. – Szurnięcie krzesłem. Usiadł. Podałam mu filiżankę i nie czekając na nic nalałam drugą dla Maksa.
Josh nie mówiąc więcej ani jednego słowa zaczął jeść i wtedy do mnie dotarło, co się stało.

Możliwe, że Maria poszła mnie obudzić. Zastała bałagan większy od tego, co zwykle plus leżące pod prysznicem mokre rzeczy. Nie mogła mnie nigdzie znaleźć, zaalarmowała obu mężczyzn, a ci wszczęli alarm i zaczęli mnie szukać.
Pewnie Josh pogadał z Maksem i doszli do wniosku, że może będąc w szoku uciekłam. Jakoś nie miałam wątpliwości, że znowu bardziej martwili się o realizację swojego planu niż o mnie. Pewnie bardziej się obawiali, że sobie coś zrobiłam niż o to czy mnie znajdą.
Moje rozmyślania przerwał powrót Maksa.

Wkroczył do jadalni, usiadł, wypił kawę i po chwili milczenia oznajmił.
- Wyjeżdżamy. Jesteś już spakowana.
Spojrzałam na niego z niedowierzaniem.

Tak szybko?

A Josh?

Moje spojrzenie bezwiednie powędrowało w jego stronę. Josh na mnie nie patrzył, ale Maks tak.
- Nie przeginaj. Jednorazowy wyskok mogłem tolerować, ale więcej nie będę. Oficjalnie zostaniesz moją żoną. – Nie wytrzymałam i opuściłam wzrok na dłonie.

Nawet nie zauważyłam, kiedy Maks wstał i znalazł się przy mnie. Złapał mnie za brodę i jednym ruchem podniósł moją głowę tak, że musiałam mu spojrzeć w oczy.
- Od tej chwili będę cię rżnął tylko ja.

 

 

** ** ** ** ** ** ** **

Paradoks – część XXV
Paradoks – część XXVII

Polubienia 43
Wyświetlenia 3926

Podobne wpisy:

  • Uprzedzam, publikacja przed korektą.

  • Sandra

    Mam nadzieje ze ułoży się między Anią i Joshem

  • Ile.Znasz. Sposobow.Zabijania.

    Czego jak czego, ale takich rzeczy się nie spodziewałam – wciskanie bułek „bo chcę” i gdzieś mam to czy mi to się odłoży :). Poza tym końcówka mistrzowska, wydźwięk Maksa… uch, miło, że chociaż on myśli o jej życiu erotycznym jako udanym.

  • camille

    A ja.. nie jestem zadowolon, że to nie Maks. I po prostu mi przykro.

  • Magda

    No nie! Jak czytałam tą część, to aż zapomniałam oddychać. Maks jest skurwielem, ale i tak mam do niego słabość…

  • lkolac

    Oj!

  • ania s

    Czy oni zrobili sobie zawody, ktory z nich bedzie wiekszym dupkiem? Bo wlasnie takie wrazenie odnioslam, jeszcze dla Josha pokusilabym sie o szukanie wytlumaczenia, ze czuje sie zawiedziony, skrzywdzony ze Anna bedzie z Maksem (oficjalnie) ale to nie w stosunku do niej powinien kierowac gniew, to nie byla jej decyzja tylko ich obu, przeciez wie ze ona tego nie chce(przynajmniej w tej chwili;) W tym momencie Josh zachowuje sie jak skrzywdzona cipa, natomiast Max jak troglodyta, urazona duma dala o sobie znac.
    Nie mniej jednak Aniu jestem bardzo ciekawa jak Paradoks potoczy sie dalej tym bardziej ze to juz koncowka, czekam z niecierpliwoscia co dalej, pozdrawiam:)

    • Aniu. Pisanie tej części było naprawdę ciężkie. gdyby nie to, że było już naprawdę późno to pisałabym dalej., Robię to teraz :)

      • ania s

        Wiec czekamy, natchnienia Ci zycze kobietko, choc pewnie i tak juz masz zakonczenie w glowie, ale wiedz ze Twoje historie juz mi sie snia po nocach, naprawde!:)

        • Natchnienie mam. Co prawda teraz buszuję po FB, ale oderwałam się tylko na chwilę :)

    • lkolac

      Spod palcy mi to wyjelas. Ania nie powinna z zadnym byc bo zadnym sie nie da normalnie funkcjonowac. I ja wcale nie chce by to byl koniec. Bo jakos nie umiem sobie wyobrazic konca zyli dlugo i szczesliwie, nie z tym temperamentem, no i gdzie jest mordobicie? Przeciez josh nie moze sie okazac cipa. No i jak by miala to ania kontrolowac czy zyc bo by musiala sie na wiele zgodzic a chciala jeszcze na poczatku miec tego jedynego do konca zycia.

  • Styna

    Witaj, po dłuższej przerwie…
    Czytając hurtem od początku „Paradoks”, byłam pewna, że Anka przyjdzie do Josha, ale nie spodziewałam się wygnania z sypialni… Max jej nie odpuści-to pewne. Patrząc na Maxa, to trochę jakbym w innym opakowaniu widziała Diabła

    • Mika .. trzeba ją wspierać – potrzebuje czasu. Zresztą ja wróciłam do pisania tylko dzięki niej. Geometria mnie odblokowała. Natomiast popieram ją, jestem i uwielbiam niezależnie od tego co wymyśli (no, z pominięciem drobiazgów, bo to Ślązaczka pełną gębą a ja skorpionica)
      A Babeczka …. trzymajcie kciuki za ciążę i szczęśliwe rozwiązanie :)

      • Styna

        Za Babeczkę, ciążę i szczęśliwe rozwiązanie trzymam kciuki, odkąd napisała, że spodziewa się maleństwa. Ważne, żeby było zdrowe! ☺
        Mika-wydaje mi się, że podobnie jak Ty jest konkretną babką z charakterkiem, a tego typu osoby szybciej potrafią się uporać z problemami, „jesienna deprechą”, czy wiosennym przesileniem. Niech kobitki odpoczywają, relaksują się, a po ogarnięciu spraw domowo-zawodowych, niech wrócą ze świetnymi opowiadaniami.
        Oczywiście na Twoją twórczość też czekam z (nie)cierpliwością

      • ania s

        Trzymam, chyba zwlaszcza ja powinnam bo doskonale ja rozumiem, przyznam sie Wam ze dzis mam termin porodu, a moja ciaza takze nie byla latwa i przyjemna, co sie nadenerwowalam to moje, tak wiec wszystko rozumiem. Mi opowiadania Waszej trojki pozwalaly choc na chwile oderwac sie od rzeczywistosci wiec za wszystko dziekuje:) ale koniec smecenia z mojej strony. Pozdrawiam

        • Jessssuuuu … znaczy się, że jesteś o krok od stworzenia nowego życia i nie dość, że czytasz to jeszcze tu piszesz :D
          Jestem dumna z siebie, że aż tak przyciągam :)
          A już tak poważnie – uważaj na siebie! I trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie!!!!!!

          • ania s

            Ono stworzylo sie jakies 9 miesiecy temu przy naszej drobnej pomocy ^^ teraz musze „tylko” urodzic, dziekuje wszystkim:)
            Przyciagasz owszem i to bardzo, nie przyznam sie ile razy dziennie odswiezam strone bo wstyd;)
            I odnosnie Paradoksu to mam taka mala nadzieje ze jeszcze Ania pokaze pazurki a im kopary opadna i tym razem oni nie beda wiedzieli o co chodzi

          • Naprawdę powodzenia przy realizacji tego „tylko” :)

        • lkolac

          Latwego porodu i zdrowej dzidzi.!

        • Styna

          Szybkiego i pomyślnego rozwiązania życzę!!! ☺

  • Em.

    Uwielbiam Maksa. Uwielbiam Josha. I obojętnie z którym Ania będzie, będę zadowolona! :D Gorzej, jak zakończysz tak że nie będzie z nikim :(
    Mam cichą nadzieję, że dodasz może dzisiaj kolejną część :)
    Pozdrawiam !

    • Minimum jedną tak :) właśnie siedzę.

      Oczywiście, że kilka dni temu planowałam i Paradoks i Osemkę – i to tyle, żeby już skończyć. Oczywiście jak zwykle życie zweryfikowało mi plany – jednym słowem diabli wszystko wzięli.
      Jak już jestem na fali Paradoksu to z nim płynę :D
      Generalnie chcę pokończyć co mogę do 25 marca

      • Em

        To życzę powodzenia i weny! Na Ósemke tez czekam!

        • Też muszę skończyć do 25-ego marca :).

          • ania s

            Czy to oznacza jakas przerwe po 25tym? :(

  • Lesiu

    Opowiadanie mi się podoba aczkolwiek Ania mnie zaczyna już powoli irytować, tym swoim niezdecydowaniem, i tego że nie szanuje przyjaźni Josha i Maxa przez ciągłe bieganie od jednego do drugiego. Jakbym była facetem to na miejscu jednego i drugiego kopnęła bym ją ostro w zad żeby oprzytomniała i się zdecydowała. Najpierw obściskuje się z jednym potem z drugim, później z obydwojgiem, potem stwierdza że jednak woli tego pierwszego, później jednak że nie i tak w kółko trochę zalatuje mi takim tasiemcem … . Naprawdę niech ją w końcu ktoś porządnie wyrucha :) To może zacznie logicznie myśleć.

    • Oczywiście trafiła na szlachetnych rycerzy, którzy nie zaliczają wszystkiego jak popadnie. Wredne babsko.
      PS. spokojnie :D trafi się jej coś w końcu .. chyba :)

  • Zuzia

    A ja chyba bym jednak chciala zeby glowna bohaterka byla z Joshem, fajny sie wydaje. Ale z daleka od Maxa. Toksyczny facet

    • No przecież Wam nie powiem co będzie :)
      Siedzę i piszę – i tak się gromy posypią. mam nadzieję, że mnie nie spalicie na stosie :D

      • lkolac

        Pisz pisz a nie ciagle w komentarze kukaj :)
        Potem w tygodniu nue bedzie czasu bo będziesz w pracy zapylac.

        • och jak Ty mnie znasz :D
          ale na usprawiedliwienie mam to, że jestem po prostu uzależniona od Was i Waszych komentarzy :D

  • Natalia

    A miałam nadzieje ze wybrała Maksa . Jakoś tak pociagają mnie tacy troglodyci :D

  • Pingback: Paradoks XXVII | Skrywane pragnienia()