Pechowa ósemka XV

 

Spodziewałabym się wszystkiego, tylko nie Pawła.

Sekunda – tyle trwało moje zmieszanie spowodowane jego obecnością. Rzut oka na czerwonego ze złości Jacka, z powrotem na zrelaksowanego i cholernie pewnego siebie Pawła i furia osiągnęła 8 w 10-stopniowej skali.

 

- Czego? – Warknęłam.

Jeśli liczyłam, że to go wyprowadzi z równowagi srodze się zawiodłam.

- Musimy sobie coś wyjaśnić. – Spokój, opanowanie i pewność siebie wkurzała mnie niemożebnie.

- Nie musimy! – Byłam tak wściekła, że nie widziałam powodu, by być uprzejmą.

- No właśnie!- Wtrącił Jacek i tylko tyle zdążył, bo zgodnie z Paweł odezwaliśmy się w tym samym momencie.

- Nie mieszaj się. – Jacek się zamknął, a mnie powoli zaczął trafiać szlag. Paweł nie odpuszczał.

- Wejdę. – Pan i władca oznajmił swoją wolę. Tak, oczywiście, już go wpuszczam do środka.

- Nie!

- Będziemy tu rozmawiać? – Zaskoczyłam go. Spodziewał się pewnie ciepłego przywitania. No to ma problem.

- Nie. – Odparłam, po czym weszłam do domu, zamknęłam drzwi nie wpuszczając nikogo więcej i zostawiając tym samym cały ten cyrk na zewnątrz.

 

Podskoczyłam słysząc walenie pięścią w drzwi.
- Monika, otwieraj. – Mój eks się nie poddawał. Już nabierałam powietrza w płuca by mu powiedzieć, co może zrobić i gdzie to wsadzić, ale zrezygnowałam.
Nie zamierzałam wdawać się w żadne dyskusje z tym gadem. Z drugim też nie.

Ale nie ruszałam się z miejsca.

Dopiero po fakcie uzmysłowiłam sobie, że konsekwencją tego, że stoją razem na zewnątrz jest to, że mogą zacząć ze sobą rozmawiać. Tego chyba bym nie chciała.
W sumie bardzo bym nie chciała.

Stałam więc jak taka sierota, z uchem przyklejonym do drzwi.

Paradoksalnie nie obawiałam się, że któryś z nich spróbuje dostać się do domu. Jacek znał mnie zbyt dobrze i wiedział, że tego by nie przeżył. Paweł nie był na tyle bezczelny. Bardziej niepokoiły mnie konsekwencje ich rozmowy.

 

Jacek na szczęście mnie nie zawiódł. Zacietrzewiony i wkurzony, mając widocznie syndrom psa ogrodnika, nie uważał za słuszne rozmawiać z potencjalnym przeciwnikiem. Zwłaszcza, że ten potencjalny przeciwnik nie wyglądał na cherlaka i widać było, że umie przywalić.
Dopiero po czasie zauważyłam, że Jacek zawsze był mocny w gębie, ale kiedy przychodziło do konfrontacji wymigiwał się po mistrzowsku. Tym razem było tak samo.

Cisza.

Oddalające się kroki.

Po chwili usłyszałam odgłos odpalanego silnika i oddalający się samochód.

Cisza.

 

Stałam w tej idiotycznej pozycji jeszcze przez dłuższą chwilę, nasłuchując każdego nietypowego dźwięku.
Nic.
Przemieściłam się najciszej jak mogłam do kuchni i wyjrzałam na podjazd. Nie było nikogo.

I znowu to kretyńskie uczucie rozczarowania, gdy powinnam być zadowolona z rozwiązania problemu.
Chciałam się ich pozbyć?

To się pozbyłam.

W czym był w takim razie problem?

No właśnie tego nie rozumiałam.
Ściemniało się.Skutkiem ubocznym awantury było pozbycie się truskawek.
Na dobrą sprawę byłam wykończona.
Nic nie stało na przeszkodzie wcześniejszemu pójściu do łóżka.

Tym razem odpuściłam kąpiel, stawiając na krótki prysznic. Wycierając ręcznikiem włosy podeszłam do okna w sypialni wychodzącego na ogród.

 

Spojrzałam raz.

Cholera! Mam przewidzenia.

Spojrzałam drugi raz.

Pedantyczna nigdy nie byłam i nie miałam fobii na punkcie chowania leżaków na noc. Zawsze robił to Jacek. Wkurzał mnie tym – zresztą była to jedna z jego cech, która doprowadzała mnie do szału. W weekendy codziennie rano rozkładał te leżaki, a wieczorem chował do garażu. Niezależnie od tego czy danego dnia ktokolwiek z nich korzystał.
Takie wytaszczenie ich na początku sezonu i pozostawienie do końca lata było moim małym odreagowanie. Nikt mi nie truł, żeby je rozłożyć, schować, przestawić. Chciałam się położyć – to się kładłam. Nie chciałam to nie. Były zakurzone? Wystarczyło przetrzeć lub zmyć wodą. Były plastikowe i byle deszczyk im nie szkodził – stawały się, więc latem stałym elementem krajobrazu.
Teraz też tkwiły na swoim miejscu, ale z dodatkiem w postaci Pawła wpatrującego się dom, a dokładniej w okna na parterze.

Cholera!

Musiał przejść przez ogrodzenie tak, że go nie słyszałam.
Oparłam się o ścianę, bo dotarło do mnie, że tylko cudem nie zapaliłam żadnych świateł. Inaczej miałby niezłe przedstawienie.

Wygodnie rozłożony czekał diabli wiedzą, na co.

I co mam teraz zrobić?! Jak długo on zamierza tam siedzieć?!
Nagle mściwy uśmiech rozjaśnił moją twarz.
Ostrożnie zeszłam do piwnicy. Przez większość drogi macając ściany, bo prawie nic już nie widziałam. Nie chciałam jednak zapalać świateł.
Chwilę zajęło mi znalezienie tego, co szukałam.

Dobra dupku, chcesz się tak bawić?

Nie ma problemu

Po czym włączyłam wszystkie zraszacze w ogrodzie.

 

Żałowałam, że nie jestem w tej chwili przy oknie i nie mogę zobaczyć jego reakcji, ale w końcu życie składa się z kompromisów i wyborów. Pewne rzeczy są ważniejsze.

Zachichotałam z dziką satysfakcją i w równie elegancki sposób co zeszłam, wróciłam na górę. Delikatnie wyjrzałam na zewnątrz i humorek przeszedł mi jak ręką odjął.

Nie zmieniło się nic.

Prawie nic.

Teraz Paweł siedział z odchyloną głową i zamkniętymi oczami. I nie wyglądało na to, by woda przeszkadzała mu w czymkolwiek. A już zwłaszcza nie wyglądało na to, by miał zamiar się stamtąd ruszyć.

 

- Kurwa! – Zamamrotałam pod nosem. Nie do końca o to mi chodziło.

- A do diabła z wami wszystkimi. Siedź tam sobie jak długo chcesz. – Zraszacze miały podpięty system zegarowy. Jeśli nic się nie zrobiło, wyłączały się automatycznie po godzinie. Najgorsze, co mogło mnie spotkać to solidnie podlany ogród.
Na tego półgłówka tkwiącego w samym środku nie zwracałam już uwagi. Byłam za bardzo wściekła na cały świat, by przejmować się tym, że moknie. Sam tam wlazł!

Wskoczyłam do łóżka i tkwiąc w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, zasnęłam szybciej niż mogłam przypuszczać.

 

Poranek przywitał mnie dźwiękiem budzika. Wyspałam się! Przez chwilę wpatrywałam się w sufit i wtedy mnie poderwało.

Ogród był pusty.

I znowu to uczucie rozczarowania. Ale przecież chciałam się go pozbyć!

Prawda?

 

Machnęłam ręką – z moich wcześniejszych dywagacji nic dobrego nie wyszło.
Dobra! Zero analizowania – same fakty. Z mocnym postanowieniem, że nie dam się w żaden sposób sprowokować – od Pawła zaczynając na mojej pokręconej psychice kończąc, wyruszyłam w końcu do pracy.
Motocykl tkwiący na służbowym parkingu trochę wybił mnie z rytmu.
Czyli jest.

Pamiętając o moim porannym postanowieniu wyprostowałam się.
- O rany, czy to takie dziwne? W końcu tu pracuje. Nie dorabiaj filozofii tam, gdzie nic nie ma!

Nie byłam jednak tak odważna, jak sobie wmawiałam.

Kurtkę zostawiłam w samochodzie i zamiast iść do socjalnego, przeszłam od razu do gabinetu. Torebkę schowałam za biureczkiem, a fartuch doniosła mi asystentka. Odwaga i postanowienia to jedno, ale stawienie czoła rzeczywistości nie było już takie proste.

Z duszą na ramieniu czekałam na wejście kogoś innego, ale w drzwiach zjawił się pacjent.

A potem kolejny.

I kolejny.

 

- Cudów nie ma.  – Powiedziałam sobie, oczyszczając ząb pacjentowi. Wiedziałam, że prędzej czy później wpadniemy na siebie i co wtedy? Nie zdążyłam pomyśleć ‘co wtedy’, bo odezwał się pacjent.
- Wiem pani doktor, wiem. Ale może da się ten ząb uratować.

Spojrzałam na niego zdziwiona, o co mu chodzi.

No tak! Znowu gadałam do siebie na głos.

 

Durna cecha, która mnie kiedyś zgubi.

Nawet nie mogłam przypuszczać jak prorocze są te słowa.

 

** ** ** ** ** ** ** **

Pechowa ósemka – część XIV

 

Polubienia 63
Wyświetlenia 3669

Podobne wpisy:

  • O Boże! Już jest :D

  • Ha! Zadziałało! Zapraszam na kolejną część i oczywiście do polubienia jeśli się podoba. Komentarze również mile widziane – nawet jeśli coś wg Was jest nie tak!

  • Pingback: Pechowa ósemka XIV | Skrywane pragnienia()

  • Ania

    No, to teraz juz mogę iść palulku, co znaczy…spać :)
    Zdolna z Ciebie Bestyja…, oj zdolna!!!!
    Czyżby, Pani moja droga imienniczko jakiś motorek uruchomiła? Idziesz jak burza, jak taran :)

    • Fazę mam … pełnia jest.
      Tak na marginesie sama tego nie ogarniam.

      • ania s

        Nie ogarniaj, pisz:)
        Super chce jeszcze, ale mi ciagle malo;)

  • Tuśka

    Dziękuję za tą pełnię! Mam nadzieję, że jutrzejszy poranek też będzie taki miły jak dzisiejszy.
    Ale ciągle mam niedosyt, niech oni w końcu zrobią coś konkretnego :D

    • Nie obiecuję, że się uda – chodzi mi oczywiście o jutrzejszy poranek :)

  • Natalia

    Mam jedno pytanie , długo będzie ona jeszcze unikać rozmowy ? Bo staje się to nudne powoli.

  • Z.Z

    Rozdział taki sobie, bywały lepsze. Choć nie mam co narzekać . Czekam na kolejną miejmy nadzieję ciekawszą część

  • Wiktor

    Jakieś takie zaczyna być pokręcone. Ale dzięki za nowa część. Z niecierpliwością czekam na następną, może w końcu coś się wyklaruje. Pozdrawiam

  • Przeeeeeciągasz… nie marudze, bo domyślam się, że chcesz wprowadzić odpowiednią atmosfere i w ogóle ale…Monika błądzi jak ćma we mgle a i tak wiemy ,że ciągnie ją do ognia…

  • Olla

    Racja, robi się nudne. I nie rozumiem, co z nią nie tak…

    • Hm .. no to do wora i kolejna część będzie ostatnią.
      nie ma co ciągnąć – zbyt dobrze się bawiłam pisząc – moja wina.

      • Natalia

        Lepiej zarżnąć niż to ciągnąć w nieskończoność. Opowiadanie jest super ale powoli zaczyna przypominać mi to telenowele czy innego tasiemca a tych nie cierpię

        • Natalia. Mój mentor zalecił „wywal”, ale ja i zostawię i odpowiem.
          Jeśli nie lubisz rodzynek – to nie jesz ich jednocześnie narzekajac, że smakują do dupy i natychmiast należy zmodyfikować ich smak albo zaprzestać wytwarzania,bo lepiej zarżnąć niż jeść takie świństwo.
          Można i tak. Ja po prostu nie jem rodzynek. Prościej i łatwiej?

          Jedna z czytelniczek zapytała się o inne blogi. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że w przypadku takich opowiadań żaden inny blog mnie nie zauroczył. Celowo piszę blog a nie opowiadanie. I co? To oznacza,że mam się gdzieś mimo to ładować i pisać,że opowiadania są nudne, bez polotu? Po co? To nie podręcznik, komuś sprawia radość tworzenie tego,komuś czytanie. I dobrze. Nie podoba mi się coś to tego nie czytam.
          Proste?
          Ktoś czyta Grey’a, ja Lśnienie. Ja piszę rzekomo w stylu Grey’a (heh,taka przewrotnosc losu), a ktoś pisze na swoim blogu ciekawiej niż Child.

          Czym innym są błędy. I moja pięta Achillesa – zamki. Na początku kopalni jak źrebak, ale co racja to racja. Staram się nad tym pracować,bezczelnie wykorzystuję cudowną istotę jako korektora i staram się z tym coś z tym zrobić.

          • Olla

            „Komentarze również mile widziane – nawet jeśli coś wg Was jest nie tak!” – a potem taka Twoja odpowiedź. już nie będę tu więcej wchodzić.

          • Olla
            …90@ ……pl
            IP ……..
            Wysłany 06.05.2015 o 10:44 | W odpowiedzi na Anna Valetta.

            „Komentarze również mile widziane – nawet jeśli coś wg Was jest nie tak!” – a potem taka Twoja odpowiedź. już nie będę tu więcej wchodzić.

            ********************************************************
            Dokładnie Olu – komentarze.
            Po raz kolejny podkreślam (cały czas to pisze i chyba tego nikt nie widzi) – gusta są różne. Coś się może podobać, coś nie. Sprawa prosta.
            Uwagi wzięłam do serca, ale nie zarżnę opowiadania bo jedna osoba tak napisała.
            Jeśli Ty byś tak zrobiła – to Twój wybór. Ale nie oczekuj, że ja tak postąpię. I nie oczekuj, że na takie słowa nie zareaguję.

            Patrząc na Twój komentarz widzę, że opluć mnie można, ale już bronić się nie powinnam.

          • Natalia

            Przykro mi ze odebrałaś mój komentarz jako atak ponieważ nie miałam takich intencji . Ma to pewnie związek tym ze zawsze byłam słaba jeśli chodzi o wyrażanie intencji . Bardzo lubię twoje opowiadania . Jestem naprawde pod wrażeniem paradoksu który jest moim ulubionym (jak na razie) opowiadaniem . Po prostu wydaje mi sie ze przeciągasz to opowiadanie tak troszkę na siłę. Ale może to być tylko moje odczucie. W każdym razie przepraszam jesli uraziłam

          • Natalia :) Zachowuję się jak lwica broniąca młodych – też się proszę nie gniewaj, ale mam nadzieję, że chociaż trochę mnie rozumiesz.
            Z ręką na sercu – jeśli coś piszę i publikuję to samo mi takie wychodzi, takie się pcha na świat. Nie robię nic na siłę i nie będę, ani nie umiem pisać pod publikę. Doskonałym przykładem jest dłuższa przerwa na blogu – nie byłam w stanie pisać „całą sobą”, więc zaliczyłam „wakacje”.

            Ilu straciłam czytelników nie pisząc? No właśnie – a mimo to nie byłam w stanie pisać knotów, byleby tylko coś wrzucać na bloga.

            Tworząc świetnie się bawię – kurcze, ja to uwielbiam, kocham, oczy mi się zapalają gdy o tym myślę. Ale zdaję sobie sprawę, że efekt tej pracy odbierany jest różnie.
            Dlatego po raz „N” powtarzam – nie wszystko się będzie podobać, ale proszę nie wymagaj bym się zmieniła.
            Po prostu coś będziesz tu czytać, a czegoś nie. To jest najzupełniej normalne! Ale nic nie zarżnę? Pawła? I tą stukniętą Monikę? Mowy nie ma :)

            Myślisz, że ja wszystkie opowiadania Babeczki i Miki uwielbiam jednakowo? Nie! Też mam swoje ulubione, faworytów, ale też czasami coś mi nie pasuje. No ale tak jest!
            Ale przez każde zapisane tam słowo przebija charakter i indywidualizm.

            Natomiast równowaga w kosmosie musi być i tu jej zabrakło. Czyli nie jedno opowiadanie ciągnięte na maksa, ale to co było wcześniej (na zmianę kolejne części różnych historii).

            Natalio!

            Dziękuję za ten ostatni komentarz!

          • Natalia

            Nie gniewam sie i rozumiem . Tak samo jak każdy pisarz który w każde napisanej książce umieszcza cząstkę siebie (przynajmniej ten dobry) tak samo ty umieszczasz je w swoich opowiadaniach . I naprawde to doceniam . Bo mimo ze jestem straszna przeciwniczka ebook-ów (uważam że nie ma nic lepszego niż trzymanie w rękach wersji papierowej . Bo ona ma dusze której brak w tej wersji elektronicznej) to na twojego bloga wchodzę naprawde z przyjemnością i nawet nie przeszkadza mi to ze jest to wersja jakby nie patrzeć elektroniczna .

  • Laurka

    Budzę się, nowa część opowiadania.
    Zasypiam, nowa część opowiadania.
    D z i ę k u j ę :)

  • Gigi

    Jeeeeej normalnie czuje się jakbym od jakiegoś czasu miała dzień dziecka ;) Umiliłaś mi wczoraj podróż z nad morza, wcześniej siedzenie na wietrze na plaży a teraz zrezygnowana wchodzę aby przeczytać coś przed snem mając z tyłu głowy że życie nie może być tak wspaniałe a tu niespodzianka XD I życie staje się przyjemniejsze aż szkoda myśleć że jutro trzeba wstać rano i zająć się obowiązkami… Ale jutro też możemy liczyć na na pechową czyli jedno z moich ulubionych opowiadań? ;) Cenie Twoje bohaterki za tą wariacje i nieprzewidywalność… Diabeł, Paradoks i Pechowa są cudne i chłonę je jak gąbka :) Diabełka pochłonęłam prawie całego w jeden dzień a raczej noc skończyłam nad ranem… Płakałam jak bóbr i wkurzałam się czasem na bohaterkę bo ja zrobiłabym inaczej itp. jednak ciekawa końca wkładałam zapałki między powieki aby dokończyć i móc spokojnie spać… Paradoks dalej piszesz i nwm, nie mam najmniejszego, najbladszego pojęcia jak ich relacje można uratować /pociągnąć dalej…Czekam niecierpliwie xd Mam małą prośbę abyś jeżeli tylko dasz radę skończyła te dwa opowiadania i dopiero potem kontynuowała czy zaczynała inne swoje cudne dzieła :)
    Wybacz że komentuje dopiero teraz ale nie jestem w tym dobra :P Nie umiem się zmotywować do komentowania chociaż wiem że to pewnie motywuje Ciebie… Wiele osób komentuje i poprostu uważam że mogę sobie odpuścić… Na takie jednak rozpieszczanie nie mogła zostać obojętna ;)
    Pozdrawiam i ściskam mocno życząc weny, zapału i miliona pomysłów :D

    P.S Co ciekawego polecasz do poczytania? Mogą być blogi tylko nie Miki i Babeczki bo te także śledzę albo ciekawe książki, które np. Ty lubisz ;)

    • Dzięki! Wiesz – opowiadania są różne i nie każde spodoba się każdemu.
      Zresztą jak najbardziej się z tym liczę – takie jest ryzyko, gdy ktoś pisze to co mu siedzi w głowie i samo pcha się na świat.Co do komentarzy to pomagają, a czasami blokują i robię krok wstecz – ale z nimi jak z opowiadaniami – jak są jest różnie, jak nie ma jest jeszcze gorzej :)
      Cóż – z takich blogów czytuję tylko Mikę i Babeczkę. Nie natknęłam się jeszcze na inne z tego typu opowiadaniami, które by mnie wciągnęły (to taki mały odnośnik, że nie wszystkim wszystko pasuje) :D. Ja to dopiero jestem koszmarnym czytelnikiem.

      Co do książek to raczej celuję w coś zupełnie innego niż to co piszę. Teraz czytam „KGB/FSB Władcy Rosji”, wczoraj skończyłam Dallas’63- King’a (po raz kolejny, ale to jest książka do której wracam )

  • Ewa

    Świetne. :) Czekam na kolejną część. :)

  • Frania

    Jeszcze, jeszcze…

  • Milka

    Lubisz podtrzymywać napięcie. Świetne czekam na ciąg dalszy.

  • Disqus płata figle. Zniknęły dwie rzeczy. Kopia poniżej

    ******************************************************
    Olla

    …90@ ……pl
    IP ……..
    Wysłany 06.05.2015 o 10:44 | W odpowiedzi na Anna Valetta.

    „Komentarze również mile widziane – nawet jeśli coś wg Was jest nie tak!” – a potem taka Twoja odpowiedź. już nie będę tu więcej wchodzić.

    ********************************************************
    Anna Valetta

    Dokładnie Ollu – komentarze.
    Po raz kolejny podkreślam (cały czas to pisze i chyba tego nikt nie widzi) – gusta są różne. Coś się może podobać, coś nie. Sprawa prosta.
    Uwagi wzięłam do serca, ale nie zarżnę opowiadania bo jedna osoba tak napisała.
    Jeśli Ty byś tak zrobiła – to Twój wybór. Ale nie oczekuj, że ja tak postąpię. I nie oczekuj, że na takie słowa nie zareaguję.

    Patrząc na Twój komentarz widzę, że opluć mnie można, ale już bronić się nie powinnam.

  • Rozpędziłaś się i pędzisz jak burza :D. Mnie to pasuje i nie-cierpliwie czekam na ciąg dalszy :D

  • Wiola

    Kurczę, jak ja się nie mogę doczekać ciągu dalszego. Ja wiem że wczoraj były dwie części i dzisiaj już niekoniecznie coś nowego się znajdzie, ale tak rozpieściłaś nas tymi codziennymi niespodziankami ze co godzinę wchodzę sprawdzić… A jednak… A może…

    • ania s

      Nie tylko Ty tak masz, ja tez zagladam tu zdecydowanie czesciej niz powinnam;) ale przeczytalam w ktoryms komentarzu ze kolejna czesc juz jest wiec czatuje tu w nadzieji na publikacje:)

  • kasia

    HEHEHEH on powinien iść do niej jako pacjent;) tylko czy jego zęby to wytrzymają????

    • Obawiam się, że chyba by nie wytrzymały :)

  • Moments M.

    Przemoglam sie, wreszcie sie przemoglam I skomentuje ;)
    Juz od dluzszego czasu czytam, ale gdy chcialam walnac komentarzto patrzylam w to ladne puste pole jak szpak w … wiadomo co I pustka.
    Chcialam dac Ci tylko znac, ze nawet jezeli przeciagasz opowiadania (gdzies tam w komentarzach sie doczytalam) to I tak Cie uwielbiam za to jak piszesz I za to ze dajesz mi ten inny swiat.
    Senkju ;)))

    Buziaaa

    • Nie wiem co napisać. Poważnie.
      Siedzę po prostu przed monitorem, po raz sześćdziesiąty czytam te słowa i uśmiecham się jak potłuczona.
      Dziękuję!

  • Ciekawska

    Też chcesz zmienić tematykę bloga albo na jakiś czas go odstawić? :(

    • Witaj
      Ten blog funkcjonuje i będzie funkcjonował w tej postaci :). Nie będę go zmieniać i nie zamierzam rezygnować z takiego pisania i umieszczania tu nadal opowiadań :)
      Nie tylko Wam dają one wytchnienie – dla mnie też są źródłem energii.
      Nie będę kłamać, że siedzę tylko nad tym. Jestem zaangażowana w tej chwili w dwa inne projekty – w tym też blog o zupełnie innej tematyce, ale nie będzie to miało wpływu na „Skrywane Pragnienia”.
      Są i będą! Uwielbiam je!

  • Tak. Ale pewnie wieczorem. Zdaje się że w harmonogramie są Paradoks i Pechowa

    • a godało się, co byś nie dawała harmonogramu :D

      • gadało, gadało. Nie powiem kto i ile gadał i ile razy powtarzał. Nie Ty jedna. Chyba jestem niereformowalna w tym zakresie:D
        Tak na marginesie zaraz wrzucę „Pechową”, a wieczorem wpadnie „Paradoks”

        • Iza

          Harmonogram harmonogramem a życie życiem:)
          Kocham i czekam (czasem niecierpliwie ale wytrwale i codziennie zaglądam:)
          Mikę też :)
          Iza

        • Askaa

          Ohoo! Teraz będę co minutę odswiezac!:)

  • Ciekawska

    Macie jakieś wieści od Babeczki? Kurcze, uwielbiam czytać Ciebie i Ją, i zastanawiam się, czy przy malutkim dziecku będzie w stanie pisać. Może coś wiesz?

  • Pingback: Skrywane Pragnienia | Pechowa ósemka XVI()