Paradoks XXXVIII

Zamarłam.
Może na sekundę, ale dla mnie trwało to wieczność.

Jeszcze dzień wcześniej rozpaczliwie płakałam tęskniąc do tego mężczyzny całą sobą, a teraz stał w progu.
Znalazł mnie.
Sekunda była aż nadto by zobaczyć dodatkowe siwe włosy na głowie i brodzie.
Cienie pod oczami.
Wąsko zaciśnięte usta.
A potem spojrzałam mu w oczy.

Tak jak chciałam się uśmiechnąć, tak zmartwiałam.
Przede mną nie stał Maks którego pragnęłam – czuły, troskliwy i namiętny.

Miałam przed sobą potwora.
To był odruch.
Trzaśnięcie drzwiami – bynajmniej nie po to by je zamknąć. Na to nie miałam najmniejszych szans, ale chciałam go spowolnić. By zyskać chociaż minimalną przewagę, schronić się za grubymi drzwiami, zyskać tych kilka cennych minut.

Ale to Maks mnie szkolił.
Blokada stopą i w tej samej sekundzie był już w środku.
Nawet nie próbowałam uciekać schodami. Schwyciłby mnie od razu.

Stół.
Leżący na nim nóż.
Zdołałam go złapać.

W ostatniej chwili odwróciłam się do niego, przyjmując pozycję obronną.

Szans za dużych nie miałam, ale nie zamierzałam poddać się bez walki.
Nie mogłam.
Po cokolwiek przyjechał, w jakimkolwiek celu mnie znalazł nie wiązało się to z niczym dobrym.
Tak ogromnego ładunku nienawiści, tak wielkiego pragnienia sprawienia bólu i cierpienia nie widziałam w nim nigdy.

Ruszył powoli w moją stronę .
Cofałam się, starając nie zmniejszać się dystansu pomiędzy nami.
Wiedziałam, że gdy pozwolę podejść mu zbyt blisko to będzie koniec.
Mój głośny oddech – nie wynikający ze zmęczenia. Ja byłam najzwyczajniej w świecie przerażona.
I jego koncentracja na celu.
Na mnie.

 

- Czego ode mnie chcesz?! – Nie wytrzymałam napięcia.
- Wszystko ci oddałam! Nikomu nic nie zdradziłam. Zostaw mnie! – Nie wiem po co to krzyczałam. To i tak nigdy nie miało znaczenia. A nawet gdyby, to Maks był teraz głuchy.
Zero reakcji na moje słowa.
Już nabrałam powietrza w usta by wyrzucić z siebie kolejne słowa, gdy zaatakował.
To był ułamek sekundy.

Zareagowałam odruchowo – sam Maks mnie szkolił.
Zwrot – uderzenie.
To były szybkie ciosy.
Błyskawiczne uniki.
Każdego z nas.

Z tym, że nie dość, że byłam słabsza, to w dodatku musiałam uważać, by Maks nie znalazł się za blisko mnie.
On był przygotowany – ja zaskoczona.
On chciał mnie skrzywdzić – a ja chciałam tylko uciec.

A potem stało się coś jeszcze.

Chyba ta odrobina szczęścia spadła na mnie po raz ostatni.
Popełnił błąd.
Odsłonił się.
Zrozumiał to w tym samym momencie, w którym to zrobił.
Idealna pozycja, odkryta szyja mężczyzny, nóż w mojej dłoni – a ja się zawahałam.
Mój cios był równy zrobieniu mu krzywdy.
Nie potrafiłam!

To mu wystarczyło.
Nie popełnił błędu po raz drugi i wykorzystał moją słabość.
Mocny cios i nieprzytomna padłam na podłogę.

Miałam zamknięte powieki, ale i tak cały świat wirował.
Na szczęście coraz wolniej.
Było mi ciepło, leżałam na czymś miękkim.
Tylko nie mogłam się poruszyć.
Jęknęłam i chciałam podnieść rękę. Ból w nadgarstku zmusił mnie do otwarcia oczu.
Sufit sypialni?
Oszołomienie znowu ustąpiło miejsca przerażeniu.

Byłam w swojej sypialni.
Leżałam na łóżku
Związana, a raczej przywiązana do łóżka.
Rozkrzyżowane ręce i nogi mocno przymocowane do ramy.
Mogłam podnieść głowę, ale na tym jakakolwiek możliwość ruchu się kończyła.
Spanikowana zaczęłam się szarpać, by poluźnić więzy, ale jedyne, co uzyskałam to przejmujący ból. Moje ciało było maksymalnie rozciągnięte.
- Ocknęłaś się. To dobrze. -  Cichy, spokojny głos przerażał bardziej niż krzyk. Odwróciłam głowę w stronę z której dobiegł.

Zadziwiające, co widzi nasz umysł, gdy jesteśmy w takim stanie.
Ja zwróciłam uwagę na to, że Maks rozpalił w kominku. Jeden z foteli przysunął tak, że siedząc na nim mógł mnie obserwować.
Na drugim leżało kilka przedmiotów. Jakieś pudełeczko. Zawiniątko z niewidoczną zawartością. I rzucony luzem naszyjnik.
Na jego widok zamarłam.

Ten naszyjnik oglądałam z nim w Cannes. Ten sam, który w wyobraźni założyłam na siebie by być piękną dla Maksa.
Po co on to wziął?
Co on chce zrobić?
Co jest w pudełku i zawiniątku?!

Ruch oderwał moją uwagę od leżących na fotelu rzeczy.
To Maks powoli się podnosił.
Podszedł do mnie z uśmiechem, tylko oczy miał zupełnie bez wyrazu.
Martwe.
Stał przez chwilę obok łóżka, wodząc wzrokiem po mojej twarzy, ramionach, nogach.
Wydawało się to niemożliwe, ale moje przerażenie rosło z sekundy na sekundę.
On się wcale nie spieszył się.
Nie było takiej potrzeby.
Już nie musiał. Miał tego czego potrzebował – mnie.

- Pamiętasz co ci obiecałem? – Spojrzałam na niego nieprzytomnie. Nie zrozumiałam ani jednego słowa.
Uśmiechnął się z pobłażaniem.
- Kochanie. Skup się. Czy pamiętasz co ci obiecałem?
Otworzyłam usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Dopiero po chwili byłam w stanie wyszeptać.
- Że kiedy mnie dopadniesz obedrzesz mnie żywcem ze skóry.
- To też. – Znów delikatnie się uśmiechnął. Wyglądał w tej chwili jak życzliwy nauczyciel, który chce swoją uczennicę za wszelką cenę naprowadzić na właściwą odpowiedź.
- Ale wcześniej. Rano kochanie, rano. –  Rano zostawił mnie w sypialni po wyczerpującej nocy. Otworzyłam szeroko oczy. Chyba nie myślał o…?

Uśmiech na ustach Maksa niepokojąco się pogłębił.
- Dokładnie to. Obiecałem, że kiedy wrócę dokończymy to co zaczęliśmy wieczorem.

Szarpnęłam się ostro , ale to nic nie dało. Za dobrze mnie przywiązał. Tylko jęknęłam gdy wskutek zbyt gwałtownego ruchu nadwyrężyłam ramię.
- Spokojnie skarbie. Zrobisz sobie krzywdę. Za wcześnie na to. – Pochylił się nade mną i zaciągnął zapachem. Aż przymknął z lubości oczy.
- Trochę trzeba będzie cię przygotować.- Pochylił się nad fotelem i sięgnął po zwinięty materiał.
- Maks. Co chcesz zrobić? – Coraz bardziej zaschnięte gardło pozwalało mi tylko na szept, ale i tak usłyszał.
- Wszystko co ci obiecałem skarbie. Wszystko. – Nie krzyknęłam gdy odwrócił się z nożem w dłoni i nade mną pochylił. Nawet nie nóż. To co trzymał w ręku wyglądało jak skalpel. Jeden z wielu leżących w zawiniątku.
Zaczęłam tylko dygotać. Moje ciało opanował niemożliwy do zatrzymania dreszcz.
- Już kochanie. Nie ruszaj się bo jeszcze cię skalecze. – Sprawne ruchy jakby robił to już wcześniej. Sukcesywnie, kawałek po kawałku rozcinał moje ubrania i odsłaniał kolejne kawałki ciała.
W pewnej chwili nie wytrzymałam – chciałam się odsunąć.
I natychmiast syknęłam z bólu gdy chłodne ostrze musnęło moją skórę. Delikatnie, ale wystarczająco by pozostawić skaleczenie.
- Nie ruszaj się!  – Podniesiony głos i nagła utrata kontroli. – Zamknęłam oczy i starałam się prawie nie oddychać, gdy Maks konktynuował.

Co ja zrobiłam?! Trzeba było go zaatakować, gdy mogłam!
I natychmiast ta myśl została zastąpiona przez inną.
I tak bym go nie skrzywdziła. Trzeba było dźgnąć tym nożem siebie. Na pewno czekałaby mnie o wiele mniej bolesna śmierć niż teraz.

Bo to, że w końcu  mnie zabije nie budziło już moich wątpliwości.
Podobnie jak to, że będzie to zarówno trwało bardzo długo jak i będzie cholernie bolesne.

Z jękiem wciągnęłam powietrze, gdy poczułam coś zimnego na mojej szyi i pomiędzy piersiami.
- Otwórz oczy. – Posłuchałam go i spojrzałam w dół. Byłam już naga, a zimno powodował naszyjnik. Leżący dokładnie tak jak chciałam go pokazać Maksowi.

Wzrok pobiegł bezwiednie w jego stronę i nic nie poradzę, ze pierwsze co zobaczyłam to wybrzuszenie w spodniach stojącego obok łóżka mężczyzny. Zamknęłam powieki, ale on pochylił się nade mną ponownie i szepnął wprost do ucha.
- Kochanie. Grzecznie otwórz oczy i patrz cały czas na mnie. Zrozumiałaś? – Nie musiał dodawać nic więcej. To nie była prośba.

Obiecując sobie, że niezależnie od tego, co mi będzie robił nie będę krzyczeć ponownie skierowałam na niego wzrok.
A Maks stanął obok łóżka i zaczął się rozbierać.
Rozpinając koszulę, ściągając spodnie – cały czas błądził spojrzeniem po moim ciele. Nogi, piersi i spoczywający pomiędzy nimi naszyjnik.
Gdyby to była inna sytuacja, to mogłabym przysiąc, że pieścił mnie wzrokiem. Ale to nie była inna sytuacja.

Tylko, że sama nie mogłam oderwać od niego oczu.
Od twarzy, ramion, torsu, ud.
Na widok naprężonej męskości nie wytrzymałam i skierowałam wzrok do góry, po czym spojrzałam mu prosto w oczy.
To była tylko chwila, bo Maks znowu skoncentrował się na piersiach.

A potem zrobił coś, co spowodowało, że jęcząc zaczęłam powtarzać.
- Błagam! Nie!

** ** ** ** ** ** ** **

Paradoks – część XXXVII

Paradoks – część XXXIX

Polubienia 62
Wyświetlenia 1494

Podobne wpisy:

  • 02:21 – musiałam przerwać w tym momencie.
    Wrzucam „na gorąco”. Wersja z „pomniejszoną” ilością błędów do 24h później.

  • Pandziorka

    Jesteś niesamowita ale teraz mam ochotę cie udusić :) siedzę jak na szpilkach i juz czekam z utęsknieniem na kolejną część

    • Tak byłam ciekawa, czy mnie nie będziecie miały ochoty powiesić za zakończenie w takim momencie.
      Zabrakło mi czasu na pisanie dalej. To co powinno się znaleźć w tej części to minimum drugie tyle.

      • Pandziorka

        ok obiecuje nie udusić bo wtedy nie dowiem się co dalej :) ale czekam z niecierpliwością chyba się uzależniłam ale w dobrym sensie tak myślę ;) pozdrawiam i weny twórczej życzę

  • e.

    Bardzo się cieszę, że wróciłaś! Brakowało mi Twoich opowiadań, tej chwili w której mogłam oderwać się od wszystkiego – obowiązków, myśli, problemów i całkowicie zatopić w opowiadaniu. Część świetna, tradycyjnie czekam na więcej!

    • Dziękuję. Ja też dzięki pisaniu mogę zapomnieć się na chwilę.

  • Groszkuku

    Dlaczego? Dlaczego w takim momencie? Cieszę się , że Maks ją dorwał. Pasują do siebie. A co do twoich opowiadań to minimum raz dziennie sprawdzam czy jest coś nowego. Uwielbiam Twoją twórczość ❤

  • Aleksandra

    Uzależniłam się od Twoich tekstów.Są kwintesencją tego, co tak mnie przyciąga do wątków erotycznych, romansów w literaturze.
    P.S. Mój tekst oczywiście możesz cytować. :)

  • Miss B

    Anno V. ta historia jest naprawdę niesamowita :)
    Z motylkami w brzuchu czekam na wielki finał….
    Jeszcze raz gorąco dziękuję za (jak to mówi moja latorośl)”zajefajny” prezent urodzinowy :D

    • Wszystkiego najlepszego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Oj … to może w nocy dam radę i opublikuję resztę, która powinna się tu znaleźć :)
      Nie obiecuję, ale się postaram

  • Gosia

    No proszę Cię… w takiej chwili…

    • Oj wiem, wiem … ale źle? :D
      Zabawa dopiero się rozkręca.

  • klo

    Po pierwsze: jak mogłaś ?!
    Po drugie: obejrzałam film, jak skończy się tam podobnie to będzie fun! You know what I mean :D

    • Zaczynając od: po drugie
      Nie nie nie nie nie :D
      Jeśli chodzi o film to rozważam mały eksperyment – ale na pewno nie w Paradoksie!

      A kończąc na po pierwsze: ups – wiedziałam, że za to oberwę.

  • Weronika A.

    Aniu, dobrze, że do nas wróciłaś ze swoimi świetnymi tekstami :) Coś czuję, że „Paradoks” nie skończy się szybko, bo dopiero otwarły się nowe, ciekawe możliwości rozwijania tej historii :)

    Jak zwykle – rewelacja!

  • ninn

    Mam nadzieje, że wpadnie dzisiaj kolejna część. Cały dzień chodziło mi po głowie dzisiaj jak to się dalej potoczy:)

    • A konkretniej?
      Mogłabym prosić?
      Szalenie mnie intryguje co się dzieje w Waszych głowach i wyobraźni. Naprawdę!

      • ninn

        Chodziłam, wizualizowałam sobie całą historie i wyobrażałam jak to się potoczy. Czy weźmie ją siłą i się znienawidzą, czy zacznie całować i mówić jak mu jej brakowało a później będą żyć długo i szczęśliwie czego im życzę. Przyznam szczerze, że mimo ujawnienia kto był pierwowzorem Maksa ja go sobie inaczej wyobraziłam i za nic nie pasuje mi ten aktor ze zdjecia. Dlatego nadal trzymam się swojej wersji jego osoby:)

        • ninn

          Nie umiem tak ładnie i ciekawie tego jak mi wyobraźnia działa w słowa ubierac tak jak Ty to robisz;) wiec wybacz, że to takie zubożałe ;p

          • Nic nie szkodzi – wcale nie zubożałe, tylko powiedzmy, że wersja skrócona :)

            A tak na marginesie – zresztą chyba już kiedyś o tym wspominałam. Mam taki sam problem z bohaterami gdy najpierw czytam książkę, a potem oglądam ekranizację.

          • ninn

            No to ja też tak mam. Mimo, że dokładnie opisywałaś jak wygląda główny bohater „Diabła” ja go sobie inaczej wyobraziłam i sru… Przepadło ;p Chociaż bardzo się starałam nie mogłam sobie go inaczej wyobrazić;)

          • Diabła? Paradoksu :D

          • ninn

            Nie no dobrze napisałam:) średnio raz na miesiac siadam sobie wygodnie wieczorem i od A do Z czytam „Diabła”. Uwielbiam te opowiadanie. Cos w nim jest takiego, że lubie do niego wracać:))

          • Ciiii .. ja też :D

  • Lesiu

    Uwielbiam Cię :*

  • Askaa

    No Laska….Jak możesz??? W takim momencie???
    Pastwisz się nad nami!:)

    • Troszeczkę – ale tez i nie.
      Dzięki temu sami możecie w swojej głowie rozwinąć ciąg dalszy … jeden z wielu.

  • Sylwia

    Mam nadzieję, ze nie dasz nam zakończenia jak Gołębiewski w „Melanżach z żyletka”. Mam nadzieję, ze Maks się opamieta i będa żyli długo i szczęśliwie, a skóra Anny zostanie nienaruszona.

  • Miss B

    Hurra!!!
    W zakładce „harmonogram”, z wpisu „10 stycznia – Paradox XXXIX” zniknął dopisek w nawiasie. Znaczy się to jeszcze nie koniec!!!
    Kogoś tu chyba dopadła wena twórcza!
    Nie wiem jak reszta czytelników, ale ja podskakuję z radości!!! :-*

    • Weronika A.

      Aniu,nie trzymaj nas w niepewności i napisz, że jeszcze nie wiesz kiedy skończysz ‚Paradoks” :D

    • ninn

      A co bylo w tym nawiasie?

      • Miss B

        (koniec)

        • ninn

          Aha… No to faktycznie fajnie, że jeszcze się akcja potoczy. Mam ogromną słabość do Maksa:d

          • taaaaak … zamiast jednej części na koniec – będą dwie :D

          • ninn

            „No to fajnie” jak to mówią w reklamie mc donalda:p

          • Oj .. proszę nie marudzić.
            Dokładnie to samo było, gdy Diabeł się kończył.
            Coś mi się wydaje, że przed ostatnim kawałkiem Paradoksu wrzucę Wam drugą część Montany.

          • ninn

            Przyjmiemy wszystko co Nam dasz:p łącznie z kartą bankomatową i pinem:p

          • oj .. a ja tylko nerkę przygotowałam :(

          • ninn

            Wszystko to wszystko:p najwyżej troszkę nam zejdzie ze znalezieniem biorcy:p

  • Lesiu

    Kiedy wleci kolejna część? Już się nie mogę doczekać :)

    • Szpital miałam na głowie – w sumie nie tylko, ale po tym mam największy kocioł. Zaraz postaram się ogarnąć.

  • Pingback: Paradoks XXXVII | Skrywane pragnienia()