Geometria V – Monika

 

Opowiadanie, które niektórzy z Was już czytali – tworzone przez trójkę autorów: Mikę Kamaka, Marka Doprę i Annę Valetta.
Nie chcieliśmy by zniknęło i dlatego znalazło miejsce tutaj.

Autor części V: Mika Kamaka

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

 

Wiedziałam, że coś z tego będzie.

Mężczyzna nie spuszczał ze mnie wzroku, lecz nie mogłam mu odmówić opanowania. Nic nachalnego, żadnego obleśnego pożerania mej nagości oczami, a tylko spokojna wędrówka czekolady oczu po moim ciele. Od tego wzroku robiłam się mokra, a sutki sztywniały, jakby pod wpływem dotyku.

Dawno czegoś takiego nie czułam, chociaż nie raz przecież flirtowałam, czy to w pracy, czy po niej.

Może to wpływ tego miejsca, jego luksusowości i nadmiaru słońca, a może po prostu zakazany owoc, obcy facet, atrakcyjny inaczej.
Nie chciałam rachunku sumienia, tylko chwili zapomnienia z tym mężczyzną.

Wystarczyło wstać z leżaka, odziać się namiastką stanika i pójść w kierunku pokoju.
Nie musiałam się oglądać.
Wiedziałam, że idzie za mną.

Wędrówka po schodach na pierwsze piętro do pokoju i ciche syknięcie zamka odblokowanego kartą.
Ledwie dosłyszalne kroki na schodach i miękkiej wykładzinie w korytarzu. Chwila ciszy, gdy zatrzymałam się przed drzwiami i prawie wyczuwalny oddech na karku, gdy przestępowałam próg. Weszłam, rzuciłam kartę i sukienkę, którą niosłam w dłoni, na ogromne łóżko i stanęłam twarzą do niego.
Mężczyzna mojego wzrostu, ciemnej karnacji z samczym urokiem, który kojarzyć się może wyłącznie z seksem. Przynajmniej mi się tak kojarzył.
Przez dłuższą chwilę staliśmy naprzeciw siebie, patrząc.
Plus dla niego za opanowanie.

Jego krok w moją stronę i palce pieszczące skórę piersi, sunące wzdłuż brzegu materiału i na szyję, by rozwiązać troczek i uwolnić nagość. Ten na plecach rozsupłałam sama i znów pauza na badanie wzrokiem, a następnie palcami.
Pieszczota, czy raczej drażnienie sutka, uszczypnięcie i znów przerwa w kontakcie.

Facet torturował mnie przedłużając oczekiwanie, a widziałam po jego luźnych spodniach, że sytuacja podnieciła go również. Szedł za mną po seks, ja nie uciekałam.

Zaskoczył mnie jednak, kładąc mi dłoń na ramieniu i naciskając nią w dół, zmuszając tym samym do uklęknięcia. Palce drugiej rozwiązywały właśnie sznurek spodni, a te luźno opadły u jego stóp.

Miałam dwa wyjścia.
Uklęknąć i wziąć go w usta, okiełznując oburzenie taką bezpardonowością, lub oprzeć się naciskowi i przejąć inicjatywę.

Nie chciałam się jednak opierać tym bardziej, że spojrzałam w dół, na gruby i żylasty dowód jego podniecenia i po prostu zgłodniałam smaku tej gładkości i ciepła na języku.

Nie bawił się we wstępy, lecz gdy tylko opadłam na kolana, wplótł mi palce we włosy i naparł sztywnym kutasem na usta.
Wpuściłam go, patrząc równocześnie w nieme oblicze człowieka, z którym nie zamieniłam nawet słowa, a który poruszał biodrami i przyciągał mnie za włosy do swoich bioder, wpychając mi się w gardło. Pompował szybko i miarowo, nie pozwalając na oddech, nie zmieniając tempa.

Czy tak to ma wyglądać? Wypieprzy mnie oralnie i koniec?

Dziwne to było, ale będąc traktowaną w ten sposób, zdominowaną przez człowieka, którego głosu nawet nie znam, podniecałam się!
Dotykałam cipkę przez mokry od soków materiał majtek, odchyliłam je i drażniłam, tracąc nad sobą panowanie i tylko zbyt głębokie pchnięcia w gardło przywoływały mnie do rzeczywistości, a w końcu jęk mężczyzny i zamarcie ciała.

Drżenie bioder, boleśnie unieruchomiona mi głowa i sperma zalewająca gardło.
Zakrztusiłam się, lecz nie pozwolił mi na odsunięcie się. Przełknęłam wszystko i dopiero wtedy mogłam usiąść na piętach.

 

Rozczarowanie i niedosyt. Musiał to widzieć i znów mnie zaskoczył.

Kucnął i z kieszeni spodni, otaczających jego stopy, wyjął prezerwatywę i zaczął ją zakładać na wciąż sterczącego kutasa. Kilka szybkich ruchów, by utrzymać twardość, gest bym wstała i odwróciła się do niego tyłem, a w końcu nacisk silnej dłoni na moje plecy, pochylający mnie z wypiętym ku niemu tyłkiem.

Obserwowałam go przez ramię. Zdjął przez głowę, jednym ruchem, luźną koszulę i wysupłał nogi z nogawek i sandałów.
Był mocno owłosiony i jakiś taki zwierzęcy, jurny z samego wyglądu.

Jeden krok w przód i poczułam, jak zagłębia się w moją wygłodniałą cipkę.
Nie zadał sobie nawet trudu, by zdjąć mi majtki, a jedynie rozwiązał troczek na jednym z bioder, w wyniku czego te zwisały smętnie, nie opadając. Nie zajęło mnie to w tamtej chwili. Skupiłam się na penisie rozpychającym mi wnętrze i niczego bardziej w tej chwili nie pragnęłam.
Po prostu czysty seks, ostre rżnięcie, wakacyjne dymanie z nieznajomym.

Jeśli sądziłam, że oralne pchnięcia były mało delikatne, to teraz byłam rżnięta w tempie, od którego luzowały mi się stawy. Uderzenia bioder o pośladki i jąder o nabrzmiałą łechtaczkę,  doprowadziły mnie na skraj ekstazy i pchnęły w jej rozwartą paszczę. Spadałam i jęczałam, lecz mocne dłonie mężczyzny trzymały mnie w pasie, bym nie mogła się ruszyć. Trwałam w orgazmie i odbierałam szaleńcze pieprzenie, każdy szybki cios kutasem w pulsujące wnętrze, a w końcu dłoń owijającą się na moich włosach i prawie boleśnie odginającą mą głowę do tyłu.
Chciałam, by skończył, było go za dużo i zbyt intensywnie mnie brał.
Coraz agresywniejsze ruchy, pomruk zmieniający się w warczącą ekstazę i ucieczka penisa ze mnie, odgłos ściąganej w pośpiechu prezerwatywy i sperma tryskająca mi na plecy, pośladki i ściekająca po udach.
Chwila oddechu w bezruchu, a w końcu opadłam bezwolnie na dywan przy łóżku, o które byłam oparta dłońmi.

Mężczyzna uśmiechnął się lekko, a właściwie wyłącznie oczami i zaczął się ubierać. Ja nie byłam w stanie podnieść się, podźwignąć choćby na miękki materac.
Obserwowałam go w milczeniu, bo i co tu w takim momencie powiedzieć?
No i w jakim języku?

Ubrał się, wyjął coś z kieszeni i rzucił na łóżko obok mojej głowy. Mrugnął na pożegnanie okiem i bez słowa wyszedł, zostawiając otwarte drzwi i mnie nagą na podłodze i dopiero wtedy zauważyłam chłopaka, który z rumieńcami i namiotem w spodniach stał wryty w podłogę, naprzeciw drzwi.
Musiał wszystko widzieć, gdyż w szale namiętności żadne z nas nie pomyślało widocznie o zamknięciu drzwi!

W pierwszym odruchu chciałam na niego nakrzyczeć, lecz najzwyczajniej w świecie nie miałam siły.
Drugą myślą było to, że chłopak mimo, że sporo ode mnie młodszy, był wystarczająco atrakcyjny, by umilić sobie nim pobyt tutaj.

Tak się właśnie stało.

Miałam go codziennie, czasami nawet po kilka razy i mimo swojego wieku wiedział, jak brać i dawać w zamian. Nie pierwszą kobietą dla niego byłam i podejrzewałam, że wielokrotnie uprzyjemniał tutaj pobyt samotnym kobietom. Robił to zawodowo wręcz.

Tym, co rzucił mi na łóżko wychodząc, mój czekoladowy kochanek, było kilka banknotów, spora suma.
Facet wziął mnie najzwyczajniej w świecie za kurwę!
Najpierw byłam oburzona i chciałam szukać go, by mu pieniądze zwrócić. Po oburzeniu przyszła kolejna myśl, że muszę dobrze wyglądać, skoro tak pomyślał i sowicie opłacił moje wdzięki.
W efekcie poprawiło mi to nastrój na resztę czasu, w tym luksusowym miejscu, a gotówka powędrowała do wyjątkowo sprawnego seksualnie młodziaka. Taki prezent na do widzenia. Nie protestował, lecz przyjął i podziękował soczystym całusem.

Widać część jego sposobu na zarabianie kasy…

Wracałam do domu z niechęcią wiedząc, że dawno wygasły żar czeka w naszym mieszkaniu i smutno mi się zrobiło na tę myśl.

Kiedyś tak właśnie wyglądał seks z Markiem. Było płomiennie.
Co się popsuło po drodze?

 

** ** ** ** ** ** ** **

Geometria – część IV (Anna)

Geometria – część VI (Marek)

 

Polubienia 2
Wyświetlenia 1602

Podobne wpisy: