Zapowiedź … Gra

Ciszę zakłócał Vivaldi i dźwięk klawiatury przeplatający się z szelestem kartek.
Jeszcze jedenaście pozycji i będę miała z głowy nanoszenie poprawek do katalogu.
Nienawidziłam takiej papierkowej pracy, ale nie było możliwości bym tego uniknęła. Nie tym razem.
Westchnęłam.
Jeszcze dziesięć.

Na szczęście ratowała mnie muzyka.
I kawa.
Ale przede wszystkim fakt, że siedziałam już w muzeum sama i nikt nie zawracał mi głowy pierdołami.

No dobrze – prawie sama.

Strażnicy się nie liczyli – poza obowiązkowymi obchodami nie wychylali nigdzie więcej nosa.
A już na pewno żadnemu z nich nie przyszło by do głowy by mi przeszkadzać.
Wyjątkiem byłby pewnie alarm przeciwpożarowy, a i tak by się zastanowili trzy razy zanim zajrzeliby do otchłani.
Zupełnie przez przypadek dowiedziałam się jak nazywany jest mój gabinet.
I nie tylko.

Jakiś czas temu siedziałam na podłodze jednej z wystaw, wpatrując się w rzeźbę Anubisa.
Od dawna przykuwał moją uwagę i powoli kilkanaście minut dziennie spędzanych samotnie przed tą konkretną gablotą wpadło mi w nawyk.
O tej godzinie zwiedzających było jak na lekarstwo.
A nawet jeśli ktoś się trafił i tak by nie zwrócił uwagi na szarą postać siedzącą na podłodze, wyglądającą jak kolejna nawiedzona studentka archeologii.
I w czasie jednej z takich sesji mnie uświadomiono. Trochę brutalnie.

Odgłos zbliżających się kroków i szmer rozmowy. Nic aż tak niezwykłego i pewnie nie zwróciłabym na to uwagi, gdyby nie piskliwy głos Anetki.
I Kubusia.

Zamarłam w bezruchu, bo ostatnia rzecz na jaką miałam ochotę to zostać zauważoną. Na szczęście nie skręcili na wystawę egipską, ale fragment ich rozmowy do mnie dotarł.
- Niesiesz to królowej? – Pamiętam ,że wtedy zaliczyłam niezły reset zastanawiając się o kim mówili. Zagadka została rozwiązana szybciej niż bym sobie tego życzyła.
- Powinnam, ale chyba już jej nie ma, a nie wejdę do otchłani. Jak przez przypadek coś jej przestawię to mnie żywcem obedrze ze skóry.

Nic więcej nie usłyszałam, ale to wystarczyło. Tematem rozmowy byłam ja.
Ale królowa? Otchłań?
Bez przesady.
Może trochę zdecydowanie reagowałam, gdy ktoś grzebał w moich rzeczach i robił bałagan, ale nikogo jeszcze nie utłukłam. A przynajmniej nie do końca.

Wróciłam do pracy.
Sięgając po kolejną kartę doświadczyłam deja vu.

Zbliżające się kroki, szmer rozmowy, męskie głosy rozbrzmiewające coraz bliżej.

Kogo diabli niosły o tej godzinie?
Nadzieja, że może i niosą, ale nie do mnie runęła, gdy ktoś po drugiej stronie – chyba tylko dla zachowania pozorów – zapukał i natychmiast nacisnął klamkę.

Już otwierałam usta by na głos wyrazić opinię, co myślę na temat takiego zachowania, gdy na widok wchodzącej postaci zweryfikowałam zamiary i zamiast tego powiedziałam.
- Dzień dobry panie dyrektorze.

To, że byłam zaskoczona było niedopowiedzeniem.

O tej godzinie?
Tutaj?
To mogło oznaczać tylko jedno – ogromne kłopoty. Pytanie tylko kto narozrabiał.

A potem do otchłani zajrzał ktoś jeszcze i czas wokół mnie się zatrzymał.

 

 

Polubienia 20
Wyświetlenia 1942

Podobne wpisy:

  • Marzena Blunska

    „Królowa” i Anubis – bóg zmarłych. Czyżby to miał być kryminał?

  • Gosia

    Zaintrygowałaś mnie, i to bardzo :)

    • och narozrabiam tu … chociaż z drugiej strony gdzie ja nie rozrabiam

  • anonimek

    Kocham Egipt ;)

    • Ja również. I to bardzo. I mogę namieszać.

  • Marysia

    Wyczuwam kryminał. Jesteś dobra w te klocki. Bo dosłownie nie mogę się doczekać co wymyśliłaś

    • Dziękuję. I mam nadzieję, że Cię nie zawiodę