Montana XXVIII

 

 

Zupełnie jakby ktoś uderzył mnie w twarz.

 

Joshua nie spał, ale nie zrobił nic.
Nie ruszył się, nie odezwał.
Zero reakcji.

To mnie otrzeźwiło. Niestety tylko na chwilę.

Boże. Co ja wyprawiam?! Z kim!
Powinnam uciec?
Odsunąć się?
Przestać?

A potem skórę musnął jego oddech i zapomniałam o wszelkich wątpliwościach.
Jego usta znajdowały się zbyt długo przy moich. Byłam za blisko. To było silniejsze ode mnie.
Nie umiałam tego powstrzymać nawet gdybym chciała.
A nie chciałam.
Potem mnie zwyzywa, wyrzuci z miasta. Może nawet spali na stosie.
Mam to gdzieś.
Pragnęłam go posmakować jeszcze raz.

Czułam się jak pijana. Wszystko wokół wirowało tak mocno, że nie mogąc utrzymać równowagi pochyliłam się do przodu, opierając się o Mallroy’a.
Dreszcze przebiegły aż do koniuszków palców u stóp.
Mocno przylgnęłam do jego skóry.

Czuł mnie.

Gorąco i wilgoć między udami. Nadal miałam na sobie koszulę, ale tylko ją.
Czuł ciężar piersi opartych o jego tors.
Sztywność sutków, będącą reakcją na taką intymność.
Dlaczego nie reagował?

To była ostatnia rozsądna myśl, bo potem go pocałowałam i wszystkie rozterki zniknęły.

 

Nie umiałam oderwać się od jego ust.
Dotyk potęgujący mrowienie. Zapach odurzający tak bardzo, że odbierał świadomość.
Im więcej brałam, tym więcej pragnęłam.
Musiałam go skosztować.
Pierwsze muśnięcie języka było delikatne. Wręcz nieśmiałe.
Kolejne głębsze. Mocniejsze. Głodne.
Dłonie rozpoczęły własną wędrówkę, pieszcząc jego twarz, szyję.
Mocny dotyk przeplatał się z delikatnymi muśnięciami. Ciało prężyło się i ocierało szukając większej bliskości.

Jęknęłam, gdy jego usta podjęły taniec.
Uwodziły i kusiły. Tylko usta.

I może chwilę temu byłoby to aż nadto. Ale nie teraz.

Moje zmysły szalały. Ciało płonęło. Chciałam więcej. O wiele więcej.
Joshua nie pomagał. Ale i mnie nie blokował.
Jego dłonie spoczywały nieruchomo wzdłuż ciała.

Zrozumiałam, że jeśli chcę czegokolwiek więcej, muszę po to sięgnąć sama.

Gorączkowo zsunęłam się niżej.
Byłam bardziej niż gotowa.
Jęknęłam gdy pośladki napotykając niespodziewaną przeszkodę, poczuły jak bardzo on też.

Czy …?
Nie!
Potem będzie czas na coś innego.
Na delikatniej, czulej.
Pragnęłam poczuć go w sobie już. Natychmiast!
Nie ma miejsca na subtelności. Nie teraz!
Uklękłam i opuszczając biodra, nadziałam się na sztywną męskość.
Główka zagłębiła się od razu, bezpardonowo torując drogę do wnętrza.
Nie byłam w stanie przyjąć więcej.
Nie tak gwałtowanie.
Zabolało. Bardzo.
Ale to mnie nie powstrzymało.

Oparta dłońmi o tors mężczyzny zaczęłam go ujeżdżać.
Rytmiczne ruchy, umożliwiające coraz głębsze wniknięcie Josha w moje wnętrze.
Powodujące coraz większą przyjemność zastępującą ból.
Z każdym ruchem docierał dalej. Czułam go mocniej.

Mój jęk przeplótł się z jego chrapliwym oddechem, gdy mocno wypchnął biodra – wchodząc do samego końca.
Jego dłonie, podtrzymujące mnie w pasie i zachęcające bym się temu poddawała.
Bym dała sobie i jemu jeszcze większą rozkosz.
Nadające rytm.
Koliste ruchy powodujące jęk mężczyzny i coraz większe napięcie u mnie.
Przybliżające i oddalające się od celu.
Stopniowo coraz bardziej skracające dystans.

Nie mogłam.
Chciałam przerwać. Chociaż na chwilę.
Nie pozwolił.
Teraz on prowadził. Jakbym siedziała na ogromnej fali, porywającej i niszczącej wszystko co spotka na swojej drodze.

Myślałam, że jeszcze chwila, że nie już, nie tak szybko. Że będzie łagodniej, inaczej.
Nie było.

Nagłe uderzenie. Przeciągły krzyk.
Niemożliwe do opanowania drżenie.
Osunęłam się by szukać schronienia w jego ramionach, ale to nie był koniec.

Nawet nie wiem kiedy przetoczył się i znalazł na górze.

Ponownie przygniatał całym swoim ciałem tylko, że teraz jego członek atakował moje wnętrze.
Wychodził prawie cały, tylko po to by natychmiast wbić się we wnętrze.
Mocne, długie ruchy.
Usta tuż przy moich wargach, spijające każdy jęk.
Myślałam, że zaraz oszaleję!
Szarpnęłam się, niechcący odsłaniając szyję.
Mallroy zrekompensował sobie wcześniejszą bierność, wpijając się zębami we wrażliwą skórę.

Nie! Za dużo!
Nie dam rady!

Protesty i błagania nic nie dały.
Chciałam go odepchnąć, ale jedynie przeorałam mu ramiona. Nie zrobiło to na nim najmniejszego wrażenia.

Gdy do zębów dołączył język, przegrałam.

Uda ściśle oplecione wokół bioder mężczyzny miały przynieść ulgę, ale tylko wzmogły doznania.
Tego było za dużo!
Ból połączony z rozkoszą.
- Josh! – Zawyłam, gdy świat rozpadł się po raz kolejny.

Zapadłam w nicość.
Wstrząsana słabnącymi skurczami, biernie rejestrowałam kolejne zdarzenia.

Mocne pchnięcie przyszpilające mnie do materaca.
Jęk mężczyzny.
Nagła niemoc wcześniej władczego ciała.
Wilgoć wypływająca z wnętrza.

Był ciężki, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało.
Skrzyżowane w kostkach nogi nadal obejmowały jego biodra.
Byłam tak wykończona, że nie miałam siły na zmianę pozycji.
Jakikolwiek ruch.
Gest.
Słowo.

Ale zanim zapadłam w sen wydawało mi się, że słyszę słowa.
- Należysz tylko do mnie.

 

** ** ** ** ** ** ** **

Montana – część XXIX

Montana – część XXVII

 

Polubienia 27
Wyświetlenia 1247

Podobne wpisy:

  • Mmm…nie ma to jak współpraca :) mam nadzieję, że zdążą na te „delikatniej” nim znów stworzą z kilka kolejnych problemów ;)

    • Nic nie jest doskonałe!
      Ale jakby nie było zachowała się skromnie … koszuli nie zdjęła :D

  • Joanna Maziarek

    Bosko!!! Na to właśnie czekałam!

  • Joanna Maziarek

    Zapomniałam dodać. Ostatnie zdanie pachnie mi Diabłem. LUBIĘ TO!!!

    • Czyli bandyci wychodzą najlepiej? :) Ależ to jest stróż prawa!

      • Joanna Maziarek

        Połącz to! :)

        • Już to zrobiłam, ale muszę zwłoki przepchnąć :D
          Pomijam komplikacje związane z wyróżnionym komentarzem.

          Cokolwiek się dzieje kończy się tak jak na miniaturce. I znowu to samo – ja swoje, tekst swoje.

  • Nikozja

    Z każdą częścią wzrasta apetyt i niedosyt… Jesteś cudowna w tym co robisz. Już dawno nie czekałam na coś tak baaardzo, jak na kolejne części Twojego opowiadania. Aniu jeszcze, jeszcze, jeeeeszcze proszę…

  • Kasia

    Kurczak! Byłam przekonana, że go wykopie albo ucieknie. Błąd że zajrzałam do ciebie w pracy. Teraz chodzę z głupim uśmiechem na twarzy. Będę bardzo oryginalna i zapytam: kiedy kolejna Montana?

    • Kura :)
      Pewnie powinna, ale ileż można było. Chociaż … nie, nie będzie chociaż. Będzie kolejna część – jeszcze w tym tygodniu.

  • I po co mi to było? Wyobraźnia tworzy wystarczający chaos, a teraz nie mogę pozbyć się tego obrazu z głowy.
    Jestem okropna … dlaczego tylko ja mam cierpieć …

    #trzebabylocholereudusic

    https://uploads.disquscdn.com/images/5306b94711df77acf1760717e2d1bf965372198c95fcce43c5beefd2d624949e.gif

    • Kasia

      No i masz babo chaos. Siedzę jak na szpilkach czekając na kolejny fragment.

      • Kasia – jutro. Chaos będzie, ale o jeden dzień później.

  • Tony F.P.

    No i proszę, jednak szeryf potrafi się zachować jak należy:) Rączki przy sobie, grzecznie poczekał na inicjatywę ze strony kobiety, a i prawie że wyznanie uczynił. Może dość pokrętne, i dopiero czas pokaże ile były warte i co dla niego znaczyły te słowa. Rozumiem, że ładne zachowanie szeryfa wynika z jego chęci posiadania pewności, że Ania go chce. Mimo tego, że zachowywał się jak ostatni buc. No chyba, że jest podły do kwadratu i rano przywita ją słowy, że od początku wiedział, że na niego leci. I że teraz już może wynosić się z miasta. Eeee, nieee, aż taki podły by nie był:) Czy trupem okaże się Diabeł odnaleziony martwy gdzieś w świecie? Wiem, że niby nie żyje od dawna, ale… Diabeł to Diabeł.

    • Tak oczywiście. Grzecznie trzymał rączki przy sobie, a potem będzie marudził. Że go wzięła z zaskoczenia i cóż biedny miał czynić. Przecież kobiecie nie odmówi.
      Bardzo ładnie się zachował jednym słowem. Przynajmniej w ostatniej części.

      Nie ukrywam, że mam dylemat. Wrzucić jeszcze jeden kawałek, czy zrobić wiwisekcję szeryfa.

      • Tony F.P.

        Wiwisekcję! Strasznie bym chciała wiedzieć co w tym konkretnym męskim łbie siedzi:) Czego byś nie wrzuciła, to i tak nas, czytelników, uszczęśliwisz.
        Taaaa… nie chciał jej urazić odmową, a poza tym przecież była gościem, więc on jako gospodarz musiał zachowywać się… gościnnie:)

  • Tony F.P.

    Aniu, śpij spokojnie, regeneruj siły. Poczekamy. Na całość Mallroy’a warto:)

    • Miałam skończyć pisać, a zaraz padnę. Część nie przejdzie – za ambitnie podeszłam do tematu.

  • Kasia

    Aniu my tęsknimy strasznie ale poczekamy. A tablica śliczna. Zapytam się bo mnie to męczy ale czy tez planujesz zmiany jakieś? Bo to są zupełnie inne kolory niż na Skrywanych Pragnieniach.

    • Dziękuję Kasiu.
      Nic mi o zmianach nie wiadomo i do żadnych się nie przyznaję – a przynajmniej nie na Skrywanych. Pewnie masz na myśli Mood Board? A tak wrzuciłam – lubię niebieski kolor. Gabinet … ale może kiedyś przy okazji zdjęcie podrzucę.
      Jest Montana, Azyl, Zła decyzja wraca do łask. Chwilowo ja nie jestem w łaskach, ale przejdzie.
      Czasu mi brakuje nieziemsko, a spać niestety muszę i nie ma zmiłuj się.

  • Aleksandra

    Długo czekałam na przebudzenie akcji tego opowiadania i bloga po przewie. Było warto, zdecydowanie. Czekam z niecierpliwością na final show. Pozdrawiam :)

    • Oj, XXIX część to nie będzie „final show”. Powiedzmy, że do klatki wpuszczę wściekłego … hm

      https://www.instagram.com/p/BY2-B1ZBHkV/?taken-by=annavaletta

    • Adriana Chamielec

      Ja tez czekam :)

      • Mam kaca moralnego. Wybacz, że tak długo

        • Adriana Chamielec

          pierwsza rzecz jaka robie po wstaniu i ostatnia przed zasnieciem to sprawdzenie czy pojawila sie nowa czesc montany….jestem juz uzalezniona…wiec czekam mniej lub bardziej cierpliwie :)

          • To dzień dobry :)
            Zyskałam wsparcie w postaci towarzysza zbrodni. Wy będziecie zadowoleni … w sumie ja też. Generalnie Alex mnie motywuje i będzie rozliczać w ciągu najbliższego miesiąca z publikacji minimum trzech tekstów tygodniowo.
            Termin najbliższej spowiedzi w ten poniedziałek.

  • Tamara

    Czekanie wzmaga apetyt, owszem… Tyle że ja zaraz wykorkuję z głodu :D

    • Nie wykorkujesz. Wzięłam właśnie urlop w pracy na pół dnia, żeby skończyć tekst.
      Josh mi już się śni.

      • Joanna Maziarek

        Opowiedz nam ten sen :D

  • Hurtem nadrobiłam wszystkie zaległości u Ciebie. Mimo, że trochę tego było to i taknie starczyło mi na długo. Liczę na ten sen :D

    • Cześć :) To co? Trzeba dostarczyć nową lekturę? :)
      Dobrze Cię widzieć.

  • Pingback: Skrywane Pragnienia | Montana XXIX()