Delikatnie i starając się nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, oddałam mu telefon po czym zaczęłam szykować na podłodze swoje tymczasowe posłanie. Jeśli ostatnio wątpiłam w swój młodzieńczy gust, który kazał mi wyposażyć mój pokój w gruby futrzasto-podobny dywanik, to teraz przyszło mi za to przeprosić. Poducha, koc i od biedy mogłam tak przespać jedną noc. […]

Czytaj więcej >

Otworzyłam usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Mogłam tylko patrzeć to na moją babcię, to na przybysza. Bunia, najpewniej zniecierpliwiona brakiem jakiejkolwiek reakcji z mojej strony, podeszła do gościa. – Piotrusiu, nareszcie. Już zaczynałam się martwić.  – Nie rozumiałam co się dzieje. Obcy wyściskał babcię, a potem wszyscy uczestniczyli w spektaklu pod […]

Czytaj więcej >

Czuł, że coś jeszcze jest bardzo nie tak, ale zanim to określił, Asia przełączyła rozmowę. Słysząc wypowiedziane słabym głosem: – Halo? – odruchowo się przestawił. – Piotr Karski.  – A potem był już w stanie tylko słuchać. Na początku głównie dlatego, że starsza pani miała słowotok i go najzwyczajniej w świecie nie dopuściła do głosu. […]

Czytaj więcej >

Śnieżyce mają to do siebie, że lubią je tylko dzieci. Dla nich oznaczają dobrą zabawę, albo zamknięte szkoły. Dla wszystkich pozostałych są zmorą, bo ich konsekwencją jest paraliż komunikacyjny czy kłopoty związane choćby z odśnieżaniem. Jednym słowem dla dorosłych są synonimem wielkiej katastrofy. Okazało się, że zawsze są wyjątki i akurat tym wyjątkiem w przypadku […]

Czytaj więcej >

Spięłam się w sobie, ale zanim zrobiłam cokolwiek Paweł postawił mnie na ziemię, klepnął dosyć mocno w pośladek i wyszedł. Stałam nieruchomo, wpatrując się z niedowierzaniem w ponownie zamknięte drzwi. Ten prostak nie dość, że sięgnął po mnie jak po swoją własność, to w dodatku potraktował jak … jak  …. – aż się zapowietrzyłam. No […]

Czytaj więcej >

  Spodziewałabym się wszystkiego, tylko nie Pawła. Sekunda – tyle trwało moje zmieszanie spowodowane jego obecnością. Rzut oka na czerwonego ze złości Jacka, z powrotem na zrelaksowanego i cholernie pewnego siebie Pawła i furia osiągnęła 8 w 10-stopniowej skali.   – Czego? – Warknęłam. Jeśli liczyłam, że to go wyprowadzi z równowagi srodze się zawiodłam. […]

Czytaj więcej >

  Uśmiechnęłam się niejako w powietrze pomiędzy moim szefem i sprawcą mojego kretyńskiego zachowania. Również w przestrzeń rzuciłam informację, że to nic takiego – w końcu koledzy z pracy muszą sobie pomagać i używając czekających na mnie pacjentów, jako wymówki, zmyłam się błyskawicznie. Nie byłam gotowa, by spojrzeć mu w oczy i odezwać się do […]

Czytaj więcej >