– Stój i oddychaj. Poczekamy dopóki dojdziesz do siebie. – Tym razem jeden z mężczyzn przeszedł na angielski i to bez żadnego obcego akcentu. Powoli bo powoli, ale odzyskiwałam kontrolę nad własnym organizmem. Mdłości były jednak niczym w porównaniu z natłokiem kłębiących się we mnie  myśli, przez które przebijały się uporczywie dwa pytania: – […]

Czytaj więcej >

Znowu obudziło go chrapnięcie. Ale wcale nie spieszno mu było do otwarcia oczu zwłaszcza, że było mu nadzwyczaj dobrze i wcale nie zamierzał tego zaburzać. Dawno nie czuł się tak odprężony i zrelaksowany, a ostatnio żył w takim napięciu. że zdążył zapomnieć jakie to uczucie. Kolejne chrapnięcie. Tym razem otworzył oczy i wszystko wróciło. Szaleńcza […]

Czytaj więcej >

To było jak uderzenie młotem. – Twoja kobieta … – Mallroy oniemiał. Jego kobieta?! I wtedy zrozumiał, że tak. Anna była jego kobietą, tylko jeszcze o tym nie wiedziała. To, że zdenerwowany ruszył spod posterunku byłoby dużym niedopowiedzeniem. Szalejące w jego głowie myśli przeplatały się z usłyszanymi przed chwilą zdaniami. – Nic nie wiedziała. Prawie […]

Czytaj więcej >

  Gdyby to dotyczyło kogokolwiek innego, uznałby to za niezwykle zabawną i szalenie pokręconą historię. Kilka razy otwierał usta, by udzielić Alice jakiejkolwiek odpowiedzi, ale za każdym razem rezygnował. Nie było dobrej odpowiedzi i nie było właściwej reakcji. Bo co miał powiedzieć? Prawdę? A jaka ona była? Że w mieście zjawiła się kobieta, która wywołuje […]

Czytaj więcej >

Był wściekły. Najbardziej na siebie, bo cały jego spokój i opanowanie okazały się pobożnym życzeniem. Niepotrzebnie dał się ponieść emocjom. To bylo silniejsze od niego, gdy zaraz zakończeniu rozmowy z Denise wykręcił ten numer. I powiedział to co powiedział. – Cholera. – Dobrze wiedział dlaczego skończył rozmowę zanim na dobre ją zaczął. Gdy tylko obiecał […]

Czytaj więcej >

Taka wizja pozbycia się Anny przysłoniła mu wcześniejszą, gdy miał „tylko” wyrzucić ją z miasta. Dawno nie czuł takiego przypływu adrenaliny. Tego potrzebował – polowania, a raczej właściwego celu do tropienia i osaczenia. Z jednej strony zwierzyny na tyle złej i niemoralnej, że jest wyeliminowanie będzie wręcz przysługą dla społeczności Bozeman. A z drugiej wystarczająco […]

Czytaj więcej >

Ukryłam twarz w dłoniach. Musiałam chociaż na chwilę odizolować się od tego co mnie otaczało i zebrać myśli. Gdyby to powiedział ktokolwiek inny, albo chociaż gdyby Mallroy doprawił to szczyptą swojej zwykłej złośliwości. Ale nie. On był śmiertelnie poważny. Nagle dotarło do mnie, że to co się dzieje wcale nie jest jeszcze najbardziej pokręconym scenariuszem. […]

Czytaj więcej >