To było jak uderzenie młotem. – Twoja kobieta … – Mallroy oniemiał. Jego kobieta?! I wtedy zrozumiał, że tak. Anna była jego kobietą, tylko jeszcze o tym nie wiedziała. To, że zdenerwowany ruszył spod posterunku byłoby dużym niedopowiedzeniem. Szalejące w jego głowie myśli przeplatały się z usłyszanymi przed chwilą zdaniami. – Nic nie wiedziała. Prawie […]

Czytaj więcej >

  Gdyby to dotyczyło kogokolwiek innego, uznałby to za niezwykle zabawną i szalenie pokręconą historię. Kilka razy otwierał usta, by udzielić Alice jakiejkolwiek odpowiedzi, ale za każdym razem rezygnował. Nie było dobrej odpowiedzi i nie było właściwej reakcji. Bo co miał powiedzieć? Prawdę? A jaka ona była? Że w mieście zjawiła się kobieta, która wywołuje […]

Czytaj więcej >

Był wściekły. Najbardziej na siebie, bo cały jego spokój i opanowanie okazały się pobożnym życzeniem. Niepotrzebnie dał się ponieść emocjom. To bylo silniejsze od niego, gdy zaraz zakończeniu rozmowy z Denise wykręcił ten numer. I powiedział to co powiedział. – Cholera. – Dobrze wiedział dlaczego skończył rozmowę zanim na dobre ją zaczął. Gdy tylko obiecał […]

Czytaj więcej >

Taka wizja pozbycia się Anny przysłoniła mu wcześniejszą, gdy miał „tylko” wyrzucić ją z miasta. Dawno nie czuł takiego przypływu adrenaliny. Tego potrzebował – polowania, a raczej właściwego celu do tropienia i osaczenia. Z jednej strony zwierzyny na tyle złej i niemoralnej, że jest wyeliminowanie będzie wręcz przysługą dla społeczności Bozeman. A z drugiej wystarczająco […]

Czytaj więcej >

Ukryłam twarz w dłoniach. Musiałam chociaż na chwilę odizolować się od tego co mnie otaczało i zebrać myśli. Gdyby to powiedział ktokolwiek inny, albo chociaż gdyby Mallroy doprawił to szczyptą swojej zwykłej złośliwości. Ale nie. On był śmiertelnie poważny. Nagle dotarło do mnie, że to co się dzieje wcale nie jest jeszcze najbardziej pokręconym scenariuszem. […]

Czytaj więcej >

Jechałam samochodem. Powoli, nie zbliżając się nawet do obowiązującego ograniczenia prędkości. Może dlatego nie zaniepokoił mnie majaczący w oddali patrol policji. Założyłam, że zatrzymują tylko szalejących za kółkiem wariatów. 
Okazało się, że jednak nie. Stojąca wcześniej na poboczu policjantka nie tylko machnęła dłonią, ale jeszcze wyszła na drogę. Nie mogłam mieć wątpliwości, że chodzi o […]

Czytaj więcej >

Minimalnie podniesiona brew była dla Margaret wyraźnym sygnałem, że ma wyznać wszystko co wie. Zaczęła mówić, ale z każdą upływającą sekundą miał coraz większe wątpliwości czy na pewno chciał się tego dowiedzieć i właśnie to usłyszeć. Na protesty było już jednak za późno. Podwładna – chcąc najwyraźniej mieć to już za sobą na zasadzie „niech […]

Czytaj więcej >