– Nie jeden anioł stróż, a cała armia. – Mruknęłam pod nosem, obserwując oddalający się samochód szeryfa z nim samym i poczciwym Georgem w środku. Chociaż teraz miałam inne zdanie na jego temat. George’a oczywiście. Poczciwy i jakby się zdawało ofermowaty dotychczas mąć Denise postanowił pokazać swoje inne oblicze. Ostrożnie zamknęłam drzwi. Co to do […]

Czytaj więcej >

– Cholera! – Dopiero, gdy zmarszczył brwi zrozumiałam, że powiedziałam to na głos. Ostatnie wydarzenia. Mój wczorajszy blamaż na posterunku. Incydent. Jego i moje podniecenie. Tego było za dużo. Szarpnęłam ostro. Chciałam się odsunąć. Odepchnąć go. Uciec. Zrobić cokolwiek byleby stracić kontakt z jego ciałem. Nie pozwolił. Silna dłoń zacisnęła się na szyi prawie odbierając […]

Czytaj więcej >

Następnego dnia wszyscy na komendzie chodzili wokół niego na palcach. Dosłownie. I dobrze. Na niewinnych nie trafiło. Doskonale zdawał sobie sprawę, że jest to zasługa jego wczorajszego zachowania, ale nic nie mówił. Raz na jakiś czas przyda się wszystkim pokazowa lekcja i mała demonstracja, kto tu jest samcem alfa i dlaczego. Po odprawie rzucił tylko. […]

Czytaj więcej >

  Powtórzyłam sobie w myślach: – Spokojnie. Oddychaj. To twój urlop. Masz wypocząć. Masz się zrelaksować. I nie pakuj się więcej w żadne komplikacje. Z mocnym postanowieniem, że posłucham przynajmniej tego ostatniego, ruszyłam w kierunku wyjścia i po chwili wspinałam się do mojej powietrznej taksówki. Pierwsze koty za płoty. Swoim zwyczajem zawsze musiałam coś namieszać. […]

Czytaj więcej >

– Wystarczy! – Wierzgnęłam ostro, o mało co nie trafiając go stopą w twarz. Rzeczywiście miałam dość. Wszystkiego! Cokolwiek było z moją nogą miałam to już w głębokim poważaniu. Najwyraźniej jej nie złamałam, więc nic się nie dzieje. Poboli i przestanie. Wielkie mi co. Natomiast wkurzał mnie DJ. Wkurzał mnie mój własny pech. Wnerwiał mnie […]

Czytaj więcej >

Bydlę mnie zauważyło i zamarło. Ja też zastygłam w bezruchu, ale tylko po to by nabrać powietrza w płuca i chwilę potem powietrze przeszył przeraźliwy krzyk. Mój. I łoś wpadł w panikę. Wycofał się równie błyskawicznie co mało subtelnie, przy okazji z donośnym hukiem wyciągając za sobą resztkę drzwi. Nie wierzyłam w to co widzę. […]

Czytaj więcej >