W ramach gnębienia Waszych umysłów i podejmowania destrukcyjnych działań wpływających na intelekt wrzucam kolejną zapowiedź ……………

 

 

Spojrzałam z niedowierzaniem na wykładowcę.
– Co proszę?! – Nie zapanowałam nad głosem. Myślałam, że źle usłyszałam. Ćwiczenie wyszło perfekcyjnie.
Wiedziałam, że byłam najlepsza z całej grupy. Jaka najlepsza, zdeklasowałam wszystkich! A  ten pomiot przyczepił się do durnego szczegółu na jednej z notatek. No dobrze, nie sprawdziłam. Nie przykładałam się czasem do drobiazgów.
Ale w obliczu całego projektu, gdzie symulowaliśmy proces rekrutacyjny z wykorzystaniem faktycznych ogłoszeń w dodatku na takim poziomie, obniżenie oceny tylko dlatego, że w liście motywacyjnym zwracając się do pracodawcy
użyłam tak jak w języku polskim dużej litery, a nie małej zakrawał na kpinę.
– Czy dobrze rozumiem. Obniżasz mi ocenę za cały projekt ponieważ w jednym miejscu użyłam dużej litery zamiast małej?!
Musiałam to powtórzyć bo nie wierzyłam temu co usłyszałam. Byłam tak wściekła, że rozmowę ciągnęłam po angielsku. Celowo. Zwracałam się do niego cały czas per Ty jawnie już pokazując, że mam go za śmiecia i nie liczę się z jego zdaniem.

Wcześniejsze słowne przepychanki pomiędzy mną i wykładowcą były jednym ze stałych elementów zajęć.
Tajemnicą poliszynela było to, że facet mnie nie znosił, a i ja nie darzyłam go sympatią.
Zadufany, ale niestety ciężko przystojny baran wzbudzał moją niechęć. Tylko on ze wszystkich wykładowców tak mnie nie trawił i tępił mnie w każdy możliwy sposób. Nie taka wymowa, nie takie podejście do tematu, kompletne niezrozumienie procesów. Chyba tylko dlatego, że był wyjątkiem nie poddałam się jeszcze i nadal brałam udział w tych zajęciach. Nie były obowiązkowe, co podkreślał na każdym kroku. I do jasnej cholery udowadniał mi to równie konsekwentnie.
Grupa była więc przyzwyczajona do złośliwości w stylu ‘ Nie rozumiesz podstawowych zasad dziewczynko … ‘, ‘To Pan raczył nie zauważyć, że …’.
Tym razem mój ton i wychodząca z każdego koniuszka ciała furia oznaczała jedno.
Osiągnęłam limit. Poza tym widzieli, że tym razem zdrowo przegiął.
Na Sali zapadła absolutna cisza.
Jeszcze nikt nie był świadkiem tak otwartej konfrontacji.
Piotr poczerwieniał na twarzy. Co za sukinsyn. Wiedział, że przesadził, ale myślał pewnie, że to się rozejdzie.
Nie tym razem. Zacisnęłam z całej siły zęby i powoli podniosłam się z krzesła, cały czas patrząc temu dupkowi w oczy. Postanowiłam, że mu nie daruję. Byłam świadoma, że tak oto kończy się mój udział w całym pilotażowym projekcie, ale wszystko ma swoje granice. Nie miałam już siły walczyć z tym kretynem, a tak niesprawiedliwa ocena potwierdziła, ze nie mam szans by z nim wygrać.
– Dość. – Jego głos nie zabrzmiał przyjemnie. Przeszedł na polski. – Kończymy zajęcia na dzisiaj.
Wszyscy podnieśli się w milczeniu i zaczęli wychodzić z Sali, wliczając w to moją osobę. Niestety to nie był koniec.
– Pani zostanie. – Nikt nie miał wątpliwości do kogo mówi. Wyłapałam kilka współczujących spojrzeń, ale co mi z tego. Ostatni wychodzący zamknął za sobą drzwi. Zostałam z tym dupkiem sama.
Emocje już opadły i teraz ja zaczęłam mieć wątpliwości. Wyrzucenie z projektu to jedno, a co jeśli ten idiota spowoduje, że usuną mnie ze studiów.
Przeprosić go? Wyprostowałam się! Nie dam mu tej satysfakcji. Odwróciłam się, by zmierzyć go spojrzeniem, ale zamiast tego mój wzrok padł na jego koszulę. Nie wiedziałam kiedy podszedł tak blisko.
Zadarłam głowę i na tym skończyło się moje panowanie nad sytuacją.
Piotr objął mnie mocno ramieniem w pasie, drugą dłonią złapał za włosy tak, że unieruchomił mi głowę. Zanim zdążyłam krzyknąć, czy go kopnąć wpił się łapczywie wargami w moje usta.

Podziel się:
31 polubień
5467 Views

Poczytaj więcej

19 komentarzy

  • AnonymousCzerwiec 9, 2014 at 3:14 pm

    wow
    swietnie sie zapowiada:)
    pozdrawiam
    kaska

    Odpowiedz
  • AnonymousLipiec 1, 2014 at 4:07 am

    Jeszcze jeszcze jeszcze!

    Odpowiedz
  • AnonymousSierpień 6, 2014 at 8:01 pm

    Pisz dalej czekam na kolejną część.

    Odpowiedz
  • AgaWrzesień 9, 2014 at 3:52 pm

    ja chcę kontynuację!

    Odpowiedz
    • Anna ValettaWrzesień 9, 2014 at 4:32 pm

      oooo … no będzie, będzie. .. ale proszę w razie czego nie porównywać do niczego.

      Odpowiedz
  • xyzMarzec 1, 2015 at 1:16 am

    🙁

    Odpowiedz
      • xyzKwiecień 6, 2015 at 12:01 am

        Ponieważ nie jestem pewna czy kiedykolwiek weźmiesz się za akurat to opko. 🙂 a bardzo mi się spodobał zwiastun.

        Odpowiedz
        • Anna ValettaKwiecień 6, 2015 at 12:08 am

          Wezmę 🙂 akurat ten utwór będzie wysoce niemoralno-eksperymentalny. Bardzo wysoce.

          Odpowiedz
          • xyzKwiecień 11, 2015 at 2:03 am

            No to nie mogę się doczekać!:)

  • sylwiaKwiecień 30, 2015 at 4:34 pm

    Zapowiada się mega ciekawe opowiadanie, ciekawość mnie zżera jak to się potoczy i wyczuwam ognisty romans. Szkoda, bo pewnie długo zanim opublikujesz dłuższy fragment i inni Cie zjedzą za rozpoczynanie kolejnego opowiadania. Ale ja poczekam, dla Twoich opowiadań warto być cierpliwym
    cierpliwy. Pozdrawiam ♥

    Odpowiedz
    • SylwiaKwiecień 30, 2015 at 4:36 pm

      *zanim opublikujesz dłuższy fragment to trochę potrwa. Przeprasza, za błąd.

      Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 1, 2015 at 1:00 pm

      Rany .. jeden z większych komplementów, jaki mi było dane ostatnio przeczytać.
      „… dla Twoich opowiadań warto być cierpliwym..”
      Dziękuję!

      PS> Właśnie usiadłam przy komputerze, rozłożyłam się z materiałami i siedzę nad tekstami.:)
      „Niezdrowa fascynacja” może nie będzie ruszona zaraz, ale na pewno nie trzeba będzie zbyt długo na nią czekać.

      Odpowiedz
  • CiekawskaMaj 5, 2015 at 4:08 pm

    Czytam i jakoś przyszło mi do głowy … umiesz angielski? : ))

    Odpowiedz
  • anonimStyczeń 18, 2016 at 4:44 pm

    Jestem nowicjuszkom na twoim blogu, stąd to pytanie. Czy można liczyć na ciąg dalszy ?

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 13, 2016 at 8:27 pm

      Przepraszam, teraz dopiero zauważyłam komentarz. Wstyd, wstyd.
      Oczywiście. Publikuję „zapowiedzi” nie po to by je spalić na stosie (aczkolwiek Wampirzyca ma wyjątkowego pecha)

      Odpowiedz
  • differentMaj 13, 2016 at 7:59 pm

    Opowiadanie zapowiada się świetnie, nie mogę się doczekać aż będzie kontynuowane

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Please enter your name. Please enter an valid email address. Please enter message.