„Spodziewaj się niespodziewanego” było jedną z zasad, której hołdowali obaj i nieraz ratowało im to życie.

Mimo, iż o ich przylocie nie wiedział nikt oprócz kilku zaufanych osób, to nadal zachowywał się tak jakby w każdej chwili mogło stać się coś złego.
Nieustannie czyhające zagrożenie, było na stałe wpisane w jego życie.
Czy przesadzał? Prawie wzruszył ramionami na samą myśl.
Gdyby nie przesadzał, to już dawno byłby wspomnieniem.

I może dlatego to zauważył.
Tomas ustawił gulfstream’a na przeznaczonym dla nich miejscu. Obsługa lotniska miała lada moment podstawić zamówione przed chwilą wozy – dwa, bo od teraz znowu mieli się rozdzielić.
Ramon odebrał telefon, ale on znalazł się już w drzwiach.
Rozejrzał się i czekając na wspólnika, obserwował spokojnie to co działo się dookoła.

Inne samoloty, przemieszczający się po płycie lotniska ludzie i pojazdy.
Po czym przyjrzał się jeszcze raz zbliżających się do nich samochodom, a raczej ich kierowcom.

Cofnął się do środka, zupełnie jakby czegoś zapomniał tylko, że kroki skierował w stronę kokpitu.

– Staruj! Natychmiast! – Nie było miejsca na wątpliwości czego oczekuje.
Tomas spojrzał na niego ze zdziwieniem.

– Tak jest. – Po czym zaczął wywoływać wieżę.
To były sekundy. Raoul zerwał mu z głowy słuchawki, wyłączył radio i tym razem wymierzył schowaną wcześniej broń w głowę pilota.
– Teraz!

Ramon nie zadawał żadnych pytań. Gdy tylko Thomas uruchomił silniki, błyskawicznie zablokował wejście.
Dopiero gdy znaleźli się w powietrzu pokazał się w kokpicie, w samą porę by przejąć broń.

– Jeszcze raz mi powiesz, że to są wymysły to sam cię skopię. – Raoul warknął, zajmując wolne miejsce przy sterach.
Zbyt wiele razem przeszli, by w takich sytuacjach nie rozumieć się bez słów. Nie musiał nic dodawać.
Gdy tylko przejął kontrolę nad samolotem, Ramon z całej siły uderzył pilota w głowę; chwilowo nie był potrzebny.

– Zwiąż go i zaknebluj. Ma przeżyć. Jak się mylę najwyżej dostanie ekstra premię. – Zabrzmiało to jak dowcip, ale wcale nie było mu do śmiechu.
Łoskot jasno wskazywał, że Ramon nie za bardzo przykłada wagę, by nieprzytomnemu mężczyźnie nie stała się większa krzywda.
Winny czy niewinny, praca u nich zawsze wiązała się z ryzykiem i dotyczyło to również pewnych niedogodności ze strony samych pracodawców.

Celowo skierował się w stronę Homestead. Ktokolwiek ich obserwował miał myśleć, że lecą na drugie lotnisko w Miami.
Po chwili obniżył lot, tak by zniknąć tym samym z radarów, po czym skierował się nad ocean. Wracali do domu.

– Namierzyli nas. – Dla Ramona ważniejsze od tego kto, była informacja jak się dowiedzieli o ich przylocie. I przede wszystkim skąd Raoul wiedział, że coś jest nie tak.

– Te samochody, które nam podstawiali. Wszyscy z obsługi, wliczając w to podobny serwis mieli t-shirty. – Nic dziwnego. W Miami niezależnie od pory roku można było wyzionąć ducha. Nawet na takim lotnisku dla ważniaków lepszy był względnie świeży pracownik w mniej formalnym ubraniu, niż spocony jak prosiak człowiek w garniturze.
– Ci mieli garnitury. W taurusach.

W takich warunkach marynarkę nosisz tylko w jednym celu – by ukryć broń.

– Kto? – Spojrzał na Ramona jak na idiotę. Byli tylko trzej ludzie, którzy znali ich plan podróży. Oni dwaj i ich nieprzytomny obecnie pilot.
Ten wyjazd miał być cichym wypadem i dlatego nie uruchamiali swoich kanałów. Paradoksalnie to im teraz pomogło, bo było jasne u kogo mają szukać odpowiedzi na dręczące ich pytania.
Dopiero gdy znaleźli się w powietrzu podali Tomasowi wytyczne i tylko on, od chwili potwierdzenia trasy przelotu,  mógł kontaktować się z kimkolwiek z zewnątrz.
Chcąc rozmawiać bez świadków, sami zamknęli z reguły otwarte drzwi do kokpitu. Mógł to zrobić kiedykolwiek.

– Ja będę zadawał pytania. – Ramon pokiwał głową i nawet nie próbował zaprzeczyć. Po chwili tylko mruknął:
– Rzeczywiście, ta twoja obsesja by opanować naszego potworka na coś się przydała. – Tak zwykł pieszczotliwie określać ich latającą zabaweczkę.

– Myśl! – Mieli problem. Nikt o zdrowych zmysłach nie odważyłby się ich tak jawnie zaatakować, ale ten meksykański kurdupel nie myślał.
Chęć zysku musiała mu przesłonić i zagłuszyć jakiekolwiek przebłyski inteligencji i chęci przetrwania.
Chciwość bywała zgubna.
To nie była sytuacja, z którą by sobie nie poradzili, ale obu trochę irytowało, że marnują energię na stłumienie próby „wrogiego przejęcia”, zamiast zająć się interesami.

Powrót do domu, nie oznaczał powrotu do Anny. Służył małemu przegrupowaniu i przygotowaniu sił. Zabawa się dopiero zaczynała, a do właściwego jej przebiegu potrzebowali jeszcze jednej rzeczy. Informacji, których mógł im udzielić Tomas.

Kilka hangarów lotniskowych na Grand Cayman było oddanych tylko na ich potrzeby. To było dosyć wygodne, bo tym samym mieli pewność, że nikt oprócz ich ludzi nie plątał się po tym terenie, w pobliżu samolotów czy przechowywanych tam rzeczy.
To było też dosyć wygodne miejsce do przeprowadzenia takiej rozmowy, jaką właśnie miał zamiar odbyć z ich chyba już byłym pilotem.

Ramon był wirtuozem noża, ale on był bogiem zadawania bólu.
Opanował tę sztukę do perfekcji, mając niesamowitą i rzadką umiejętność przedłużania męki w nieskończoność, nie odbierając jednocześnie ofierze zbyt wcześnie życia.

Dopiero po kilkunastu ciągnących się jak wieczność minutach, które przepełnione były wyciem Tomasa, zadał pierwsze pytanie.
– Komu o nas powiedziałeś? – Cisza nie była zadowalającą odpowiedzią.
Estebez zmarszczył czoło, a to oznaczało jedno  –  jego wspólnik miał wątpliwości czy pilot mógł mieć z tą wpadką cokolwiek do czynienia. Na szczęście powstrzymał się od jakichkolwiek uwag czy reakcji.
Odsunął się tylko o kilka kroków dalej, gdy kilka kropel krwi poplamiło jego śnieżnobiałe mokasyny.

– Komu? – Proste pytania i oczekiwał prostej odpowiedzi. Tomas kwiczał jak zarzynane prosię, któremu na żywca odcinają uszy. Co prawda w jego przypadku to było jedno ucho i część skalpu, ale zajęło to ładnych kilkadziesiąt minut. Prosty opatrunek uciskowy – tylko po to żeby mu się za szybko nie wykrwawił.
– Drugie ucho masz całe. Teraz zajmę się okiem. chyba że odpowiesz na proste pytanie. I pamiętaj, że powierzchnia twojego ciała to około 2 metrów kwadratowych, a ja zajmę się każdym centymetrem. – Przejechał ostrzem po brodzie, zostawiając krwawiącą kreskę.

– Komu?

Człowiekowi wydaje się, że jest w stanie znieść każdy ból. Nic bardziej mylnego.
Zawsze oceniamy sytuację, nasze szanse i możliwości, rozpatrując je w aspekcie wcześniejszych doświadczeń.
Cóż, problem polega na tym, że pewne rzeczy nawet nie przychodzą nam do głowy, stoją daleko poza naszymi wyobrażeniami i zdolnością pojmowania.
Tak było i tym razem.

Tomas dotarł do granicy bólu, o której nie miał najmniejszego pojęcia.
Trzy słowa przetykane jękami:
– Miguel … Rodriguez … Lopez. – Spodziewał się tego, ale mimo to miał nadzieję, że jednak się myli; że ten naćpany meksykanin nie zdecydował się na rozpoczęcie wojny.

Kiwnął głową, ale to nie było potrzebne. Ramon znał go jak siebie samego i w tej samej chwili, gdy pilot się poddał i zaczął mówić, podał mu dożylnie morfinę. Dużo morfiny.
Nie miała za zadanie zniwelować ból, tylko uśmierzyć go na tyle, by pechowiec był w stanie odpowiadać pełnymi zdaniami.

I zaczął, bynajmniej nie dlatego, że liczył iż daruje mu życie. Nikt z tu obecnych nie miał wątpliwości, że umrze. Ważne było jednak nie to czy go zabije, ale jak to zrobi.
Tomas chciał umrzeć szybko.

Może dlatego był taki szczery?
Słuchali uważnie, bo nie było mowy o powtórce. I obu nie spodobało się to co usłyszeli.

Rodrigo był na skraju rozpętania trzeciej wojny światowej. To, że chciał położyć łapę na kontraktach nie było dla nich zdziwieniem, podobnie jak to, że chciał ich wyeliminować na stałe. Wiedział, że będą się pilnować, ale liczył na łut szczęścia.
Tomasa przekupili, pytanie ilu jeszcze.
Meksykanin chciał ich zniszczyć w każdym znaczeniu tego słowa, ale to co Tomas mówił dalej, było zaskoczeniem i to sporym – dla nich obu.

Rodrigo wierzył, że Estebez będzie bardziej skory do ugody, gdy zostanie sam. Pozbycie się ich obu byłoby rozwiązaniem idealnym, ale to Raoul był numerem jeden do ostrzału.
A gdy nie uda sie go zabić, trzeba go osłabić, a na to był tylko jeden sposób.
– Seniora Anna. – Raoul początkowo nie zrozumiał. A potem obaj słuchali z równym skupieniem, jakby to chodziło o kobietę każdego z nich. – Nie masz innych słabych punktów, senior Raoul.

Wiedzieli, że dopóki nie wyłapią wszystkich zgniłych, albo tych które się mogły szybko zepsuć jabłek, muszą i mogą liczyć tylko na siebie.
– To co? Jak za starych dobrych czasów. Będzie jatka! – Zaśmiał się, bo z Ramona był niezły psychopata. Zamiast się zmartwić, ewidentnie cieszył się na nadchodzącą rzeź.

 

Już nie potrzebowali Tomasa. Powiedział wszystko co mógł. Ramon podniósł brew, gdy zobaczył w jego dłoni nóż, a nie pistolet.
– Wyjdź. Zajmie mi to jeszcze chwilę.

Chwila trwała niecałą godzinę. Tyle czasu zajęło mu odkrojenie policzków, wydłubanie oczu i w końcu wypatroszenie pilota.
– Nie przesadziłeś? – Wspólnik siedział na zewnątrz, podobnie jak dwóch ludzi czekających tylko na sygnał do rozpoczęcia sprzątania. Skoro on zadał takie pytanie, to rzeczywiście trochę przegiął, ale ostatnia rzecz, której potrzebowali to pobłażanie.
Wiedział doskonale, że informacja o tym co zrobił ze zdrajcą się rozejdzie. I o to chodziło.
Wierni i zaufani mieli tacy pozostać, a jakąkolwiek myśl o zdradzie miało natychmiast zastąpić wspomnienie o tej lekcji.
Pewnie jednej z wielu, ale cóż. Ostatnio rzeczywiście chyba za bardzo złagodniał.

– Przyjedź jutro rano do mnie. Zmiana planów. – Ramon nie protestował. Skoro mimo wcześniejszych ustaleń, zdecydował że wraca do Anny to znaczy, że tak ma być.

Droga do domu zajęła chwilę.
Jechał sam.
Musiał zebrać myśli i zastanowić się co należy dalej zrobić.
Wszystko byłoby o wiele prostsze, gdyby nikt na niego nie czekał.

Mimo iż było popołudnie dom był otulony ciszą. Niewidoczna ochrona i służba.
Obecna gdy była potrzebna, ale w tej chwili uciekająca przed jego obecnością.
I dobrze.

Chciał być przez chwilę sam.
Zszedł do biblioteki i usiadł przy fortepianie.

Lubił to robić, bo dzięki temu miał wrażenie że jest przy Annie. Siedzi na miejscu, które sama tak często zajmowała.
I nagle spochmurniał.
Anna.

Gdyby nie ona możliwe, że nie doszłoby do tej sytuacji.
Zmienił się. Musiał to sobie w końcu powiedzieć wprost.
Przez nią stał się innym człowiekiem.
Słabszym.
Zaczął mieć wątpliwości.

Okazało się, że na jego szczelnym i mocnym pancerzu powstała rysa, przez którą zaczęła się sączyć krew.
Inne drapieżniki to wyczuły i zrozumiały, że da się i można go zranić.
I coś co od dawna nikomu nawet nie przyszło do głowy, stało się faktem.
Ktoś ich zaatakował. I śmiał myśleć, że może zaatakować jego dom – bo właśnie tym było planowanie skrzywdzenia jego małżonki.

O tym jak jest słaby przekonał się w sekundę później, gdy ciepłe ciało przylgnęło do jego pleców.

Nie usłyszał jej.
Gorzej, gdy tylko go dotknęła zapomniał o wszystkich wcześniejszych rozterkach i coraz mocniej przebijającej się na powierzchnię myśli, że byłoby lepiej gdyby Anny w ogóle nie było.

– Jesteś. – Perlisty śmiech rozgrzał go od środka w sposób, który tylko ona była w stanie zrobić.

Ale potem spojrzała na niego i spoważniała.

– Cokolwiek to jest pamiętaj, że jutro jest nowy dzień.

 

** ** ** ** ** ** ** **
Bez przebaczenia – część I
Bez przebaczenia – część III

Podziel się:
17 polubień
926 Views

Poczytaj więcej

46 komentarzy

  • PatiMaj 7, 2020 at 12:57 am

    Zabrakło mi słów. Raoul jest naprawdę diabłem, ale mimo to wierzę, że naprawdę ją kocha i że w tej miłości wytrwa

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 7, 2020 at 1:27 am

      Z niego był naprawdę zły człowiek. Nikt to w ten sposób dochodzi do władzy i pieniędzy nie może mieć w sobie odrobiny człowieczeństwa.
      Pytanie tylko czy tylko „był”, czy „jest” i przede wszystkim … co przyniesie jutro.

      Odpowiedz
  • niutaMaj 7, 2020 at 1:03 am

    No petarda!!! Nie mogę się od nich uwolnić!!! Co dalej?!Jak dalej?!Uzależniłam się !!!Proszę jak najszybciej o więcej!!!P.S …I jak tu iść spać? …Uwielbiam!!!

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 7, 2020 at 1:30 am

      Nie uwalniaj się! Co prawda dobrze by było iść spać, ale mi samej – pomimo zmęczenia, ten natłok myśli pewnie nie pozwoli zasnąć.
      Kocham Diabła, ale w takich chwilach mogłabym go zabić.
      Bardzo dziękuję za uzależnienie! Nie odmawiaj sobie, a ja postaram się wkrótce dostarczyć kolejną działkę 🙂

      Odpowiedz
  • PannaAnnaMaj 7, 2020 at 3:15 am

    Nie powiem, fragment mocny. Czekam na więcej☺️ uzależniona jestem od Diabła.

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 7, 2020 at 10:18 am

      Dziękuję! Ja chyba też – i to bardziej niż mi się wydawało.

      Odpowiedz
  • GosiaMaj 7, 2020 at 6:49 am

    No bardzo miła pobudka 😉 super że wiemy co nim kierowało i tak postąpił. Ma uczucia i ją kocha jeżeli tak zrobił by ją chronić;)

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 7, 2020 at 10:19 am

      Dzień dobry 🙂
      Zdecydowanie wchodzimy na właściwy trop, ale czy to na pewno wszystko?

      Odpowiedz
      • GosiaMaj 7, 2020 at 10:59 am

        No ba na 100% to nie wszystko 😉 przecież tyle nas tu by nie było jak by wszystko było do przewidzenia 😉 A Ty potrafisz nas zaskoczyć i pójść inna drogą niż my idziemy haha A ja kocham te boczne dróżki i te emocje ehhh i teraz tyle muszę czekać na mojego diabła:) ciekawi mnie co teraz Anna odczuwa

        Odpowiedz
        • Anna ValettaMaj 7, 2020 at 6:52 pm

          Ludzie są czasem prości – albo inaczej, prostolinijni. Ale bywają też osoby, które są nieprzewidywalne i potrafią postawić na głowie cały świat.
          Te historie należą chyba do tych drugich 🙂

          Myślę, że jeszcze trochę zostaniemy z Raoulem, a potem …

          Odpowiedz
          • GosiaMaj 7, 2020 at 9:58 pm

            I to w Tobie lubię że zawsze mnie zaciekawisz i teraz siedzę i myślę haha

  • JolaMaj 7, 2020 at 7:52 am

    Zaczyna się robić ciekawie😍świetny deser przy kawie😊przynajmniej wiemy
    co kierowało Diabełem,żeby tak postąpić…To jest poprostu petarda,już się nie mogę doczekać kolejnych części😊Te opowiadania uzależniają i chcemy wiecej,fajnie by było jakbyś wydała te perełki w formie książki papierawej😊-były by BESTSELLER 😊😊

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 7, 2020 at 10:20 am

      Dziękuję! Trzymam za słowo, bo jeśli nie plan A (w co wątpię), to plan B. A wtedy będę prosić o Wasze wsparcie i zaangażowanie 😀

      Odpowiedz
      • JolaMaj 9, 2020 at 10:32 pm

        Masz to jak w banku tylko wydaj książki😊a my twoje wierne fanki już się oto postaramy😉😉😉

        Odpowiedz
  • BajaMaj 7, 2020 at 8:01 am

    Czekam na więcej. Pochłonęło mnie to już w całości

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 7, 2020 at 10:21 am

      Będzie – już nie pamiętam czy jeszcze w tym tygodniu, ale na pewno bę∂zie jeszcze kilka odcinków w maju

      Odpowiedz
  • AriccaMaj 7, 2020 at 9:31 am

    Zdecydowanie bardziej wolę jawnego przestępcę (Raoul) niż skrytego,który morduje,oszukuje pod płaszczykiem prawa (szeryf) ,dlatego jestem #teamRaoul zdecydowanie 😂💪

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 7, 2020 at 10:28 am

      Mam nieodparte wrażenie, że obaj panowie jeszcze się spotkają …
      Masz rację jeśli chodzi o otwarte działanie jako takie. Ale pytanie czy Raoul o to dba, czy po prostu ma gdzieś kto i co o nich myśli i nie przywiązuje do tego najmniejszej wagi. Jedno jest pewne – to skomplikowany przypadek; chyba nawet bardziej niż jemu samemu się wydaje.

      Odpowiedz
  • SandraMaj 7, 2020 at 9:37 am

    Znowu genialny fragment, czekam cierpliwie (chociaż to trudne) na ciąg dalszy. Świetną robotę wykonujesz dając nam raz po raz nowe teksty (pisze tu też o złej decyzji) 🙂 cieszę się bardzo że trafiłam na Ciebie, na Twój blog, fanpejdż i w Twoje historie 🙂

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 7, 2020 at 10:29 am

      Nigdy nie trać cierpliwości – to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi.

      Niestety to nie ja, a de Saint-Exupéry

      Odpowiedz
  • DorotaMaj 7, 2020 at 1:49 pm

    Jestem w drużynie Raula,ale…. po dzisiejszej części moje wyobrażenie o postępowaniu Diabła zmieniło się.Myslalam,że zrobił to dla Anny żeby ja chronić,z tu się okazuje (przynajmniej ja to tak widze),że przestraszył się .Anna mu zaczęła przeszkadzać bo przez nia staje się inny,słaby.

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 7, 2020 at 6:44 pm

      Diabeł to Diabeł, nikt nie dojdzie co tak naprawdę chodzi mu po głowie. Powoli go poznajemy, ale mam wrażenie, że dopiero pokaże swoje prawdziwe oblicze.
      Jest kwintesencją słów „spodziewaj się niespodziewanego”

      Odpowiedz
  • AgataMaj 7, 2020 at 1:52 pm

    Pani Aniuuu,
    potrafi Pani i to bardzo uzaleznic od Siebie!!!! Uwielbiam czytac wszystko co wychodzi z pod Pani reki… Ten Diabel mnie powala, zly , bardzo zly czlowiek a jednak…. nie umie wymazac jego z mysli i czekam na to, ze Anna na nowo otworzy dla niego serce, chociaz wiem, ze zaplanowala co innego!!!

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 7, 2020 at 6:47 pm

      Nie ma nic przyjemniejszego niż czytać o takim „uzależnieniu”. Poważnie 🙂
      Dziękuję!!!
      A to, że te teksty, ich bohaterowie wchodzą w Wasze głowy jest jeszcze większym komplementem.

      Odpowiedz
  • JustinaMaj 7, 2020 at 5:04 pm

    Swietna kontynuacja 👌 i wersja oczami Raula naprawde robi dobra robote dla tej histori 🤩. A po przemysleniu paru rzeczy doszlam do wniosku ze jednak takie opowiadanie i dawkowanie co jakis czas emocji dla czytelnika jest super opcja. Ksiazka wiadomo fajnie, ale przeczytam w jedna noc i potem koniec i pustka bo nie ma co czytac… A tu jednak caly czas mam swiadomosc ze za pare dni znowu bede mogla dalej sobie uzyc 😁 i w miedzy czasie oczywiscie wyobraznia dziala, nie mamy podane na talerzu co i jak, bo tylko ty wiesz co tam wymyslisz 😉. A na koniec wydanie tego w papierze bedzie dla nas wisienka na torcie i wtedy napewno kupie 😍. Xx

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 7, 2020 at 6:50 pm

      „Quo Vadis” Sienkiewicza zostało tak publikowane – poważnie! 🙂
      To ma swoje wady i zalety – czasem jest to bardzo męczące, bo chcemy jak najszybciej dowiedzieć się co dalej, ale z drugiej strony mamy dzięki temu czas na głębsze wejście w historię.

      I trzymam za słowo z książką 😀 Też na poważnie 😀

      Odpowiedz
      • JustinaMaj 8, 2020 at 12:30 am

        O nawet nie wiedzialam 😁 co prawda nie moje klimaty, za to Diabel jak najbardziej 😉. Okie Ty trzymaj mnie a ja ciebie 😁 jak najbardziej kupie wszystkie trzy albo i wiecej jak bedzie trzeba i to z mila checia ✊❣️

        Odpowiedz
        • Anna ValettaMaj 10, 2020 at 8:32 pm

          Sienkiewicza lubię wybiórczo – ale to akurat bardziej taka ciekawostka 🙂

          I trzymam za słowo! 😛

          Odpowiedz
  • MoniksMaj 7, 2020 at 9:27 pm

    Rewelacja😍 tajemnica, adrenalina a wokół tego wszystkiego szalona namiętność i jedna wielka niewiadoma🥰 i jeszcze w tym wszystkim Raul i jego natura drapieżnika hm ciężko czekać co będzie dalej… a my kobiety no cóż mamy slabość do niegrzecznych chlopców…

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 7, 2020 at 11:09 pm

      Właśnie sobie westchnęłam. Straszne 🙂 Dobrze, że nie widzisz mojego rozanielonego wyrazu twarzy, gdy myślę o Diable 😀
      Mamy straszną słabość do stanowczych, złych i drapieżnych mężczyzn .. ogromną ..

      Odpowiedz
  • LolaaaMaj 8, 2020 at 12:52 am

    Sztos nad sztosem!🔥🔥🔥🔥 Mega trzyma w napięciu… Wersja papierowa zrobilaby furorę większą niż B.L. … 👌🏻

    A tak na marginesie…
    Diabła i montane czytałam już jakiś czas temu dlatego muszę spytać w komentarzu… Miguel Rodriguez Lopez już był chyba wspomniany, prawda? Przypomnisz wątek? 😁

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 8, 2020 at 1:16 am

      Dziękuję! Miejmy nadzieję, że jeśli pojawi się książka to Twoje słowa będą prorocze 🙂

      Lopez jest nową postacią – meksykański baron narkotykowy, który chce duży kawałek z tortu Raoula i Ramona … o ile nie cały tort

      Odpowiedz
  • JustynaMaj 9, 2020 at 11:01 pm

    Cieszę się że znalazłam ten blog w środę i jednocześnie ubolewam, że nie mogę przeczytać części w jeden wieczór. czekam na wersję papierową i zaliczam siebie dongrona fanów.

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 10, 2020 at 8:31 pm

      Dziękuję, zapraszam i zachęcam do dzielenia się tym dobrem z innymi! 🙂
      Czytaj na spokojnie

      Odpowiedz
  • AnnaMaj 10, 2020 at 11:14 am

    Czekam na więcej ❤

    Odpowiedz
  • AnulkaMaj 11, 2020 at 9:47 am

    Bardzo podobają mi się początkowe rozdziały trzeciego tomu 🙂 Powoli zaczynają się wyjaśniać pewne zapytania, które pojawiły się w Montanie i mój Boziu… kocham, kocham i jeszcze raz kocham czytać teksty od strony Raoula 😀 Normalnie mam ciary 🙂 Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów i wiernie wymachuje pomponami w podziękowaniu za całą twoją twórczość – #teamdevils 🙂

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 11, 2020 at 10:06 am

      Spalą mnie w końcu na stosie za ten #teamdiabeł #teamdevils (PS. przypominam, że Cień już z samego przydomka nie stoi po dobrej stronie mocy).
      I wiesz co? To byłby hit! 😀
      Zresztą już raz trafiłam na osobę, która tytuł I tomu Rodziny Lazcanso zrozumiała dosłownie i tak się zastanawiam jak zacznę produkować Anioły i Demony (PS. trzeba zmienić nazwę bo to robocza)

      Dziękuję!!!
      I do przeczytania 🙂

      Odpowiedz
  • AnulkaMaj 11, 2020 at 10:56 am

    Nie spalą – masz zbyt wierne i liczne grono fanów, które stanie w obronie 😀 Chociaż wiesz… jakby złożenie jednej lub dwóch ofiar zagwarantowało wydanie w wersji papierowej Diabła, Paradoksu, Złej decyzji…. to trzeba się zastanowić 😉

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 11, 2020 at 11:05 am

      Dobre!
      Gwarancja wydania to jedno, ale o wiele bardziej potrzebne będzie coś innego – kupowanie tych książek i polecanie innym, by też chcieli zrobić to samo.

      Odpowiedz
  • AnulkaMaj 11, 2020 at 12:41 pm

    Kochana, myślę że twój wierny #teamdevils będzie skutecznie promował twoją twórczość 🙂 Ja na pewno będę 🙂

    Odpowiedz
  • AgaMaj 12, 2020 at 4:00 pm

    A czemu nie wchodzi mi 3 rozdział bez przebaczenie, czyżby go jeszcze nie było. Czyta się tak szybko i fajnie, że jestem pod wrażeniem. Sama bym książek kupiła, zachęcam do jej wydania, bo pewnie nie jestem pierwsza która tak pisze. Jeszcze raz autorce gratulacje i jest to strzał w dziesiątkę 😘

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 12, 2020 at 5:48 pm

      A bo jeszcze nie ma. Zachęcam do korzystania z harmonogramu póki jeszcze jest 😀
      Trzeci odcinek „Bez przebaczenia” zostanie opublikowany najpóźniej 13 maja (do końca dnia)

      I dziękuję! Coś już robię w tym temacie, ale w swoim tempie i na swój sposób. Proszę trzymaj kciuki.
      W razie czego informacja pojawi się na pewni tutaj i na facebooku

      Odpowiedz
  • AgaMaj 13, 2020 at 11:09 am

    A gdzie ja mogę zobaczyć ten harmonogram, bo nie orientuje się nawet gdzie szukać 😀

    PANI Aniu trzymam za Panią i to cudo, które wyszło spod Pani ręki kciuki, żeby w końcu się udało i stało się Bestsellerem 🥰🥰🥰

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 13, 2020 at 12:52 pm

      Znowu diabeł miesza.

      Do harmonogrammu można wejść z poziomu strony głównej, ale podaję link tutaj

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Please enter your name. Please enter an valid email address. Please enter message.