– Stój i oddychaj. Poczekamy dopóki dojdziesz do siebie. – Tym razem jeden z mężczyzn przeszedł na angielski i to bez żadnego obcego akcentu.
Powoli bo powoli, ale odzyskiwałam kontrolę nad własnym organizmem.

Mdłości były jednak niczym w porównaniu z natłokiem kłębiących się we mnie  myśli, przez które przebijały się uporczywie dwa pytania:
– Gdzie mnie wieźli? – Ale odpowiedzi na drugie zaczynałam się bać coraz bardziej.
– Kto im kazał to zrobić?

Porwanie w zestawieniu z hiszpańskim przywołało odpychane, a potem schowane za fasadą szczęśliwego małżeństwa wspomnienia.
Tak poznałam Diabła, ale wtedy to był przypadek.
Czysty przypadek, że się spotkaliśmy i jeszcze większy, że mnie wtedy nie zabił.

Ale teraz?
To nie było niezaplanowane porwanie. Komu mogło na mnie zależeć? Po co to zrobił?
Czy to ktoś z przeszłości? Nie, to było bez sensu.
Ci ludzie dawno powinni o mnie zapomnieć!

Nic nie miałam, wzięłam tylko nędzne ochłapy i wyjechałam natychmiast po ceremonii pogrzebowej.
Ramon?
Nie, to też nie miało w sobie odrobiny logiki . Wszystko podpisałam tak jak chciał i co chciał. Cokolwiek zostało mi po Diable, przekazałam jemu.
Był jedyny i nie zagrażałam mu w żadnym stopniu, poza tym i tak nigdy o nic bym się nie upomniała.

Ktoś inny? Ale kto? I po co?
Znowu wracałam do punktu wyjścia, bo nic nie miałam – a przynajmniej według tych ludzi, nie byłam w żaden sposób związana z tym co robił Raoul, w niczym nie mogłam pomóc czy zaszkodzić, nie miałam żadnych wpływów.

Teoretyzowanie przerwał męski głos:
– Wystarczy. – Nawet nie krzyknęłam, gdy ktoś mnie podniósł i z powrotem umieścił w samochodzie.
Zimne powietrze zdziałało cuda, ale nie na długo.
Jazda samochodem już była ryzykowna, ale w połączeniu z zasłoniętymi oczami stanowiła wybuchową mieszankę .
Nie mam pojęcia ile mogliśmy przejechać, ale nie obstawiałabym nawet dziesięciu mil. Błyskawiczny powrót mdłości zaskoczył mnie bardziej niż ich.
Zdążyli w ostatniej chwili, ale tym razem było gorzej, o wiele gorzej. Gdyby nie to, pewnie zaczęłabym się śmiać, bo w takim tempie to ewentualna ekipa ratunkowa miała szanse dogonić nas na piechotę.
Dojście do względnej równowagi i uspokojenie oddechu na tyle, że nie przypominało to rozpaczliwej walki o życie zajęło zdecydowanie więcej czasu.
– Połknij to. I nie bój się. To ci pomoże. – Tabletka włożona w usta i zbawienny łyk wody, który pozwolił nie tylko szybko ją połknąć, ale zabił też też gorzki posmak.

I nagle tak jakoś, trybiki zaskoczyły same.

Może przez ten obrzydliwy smak lekarstwa, który błyskawicznie skojarzył mi się z szaloną randką po wylicytowaniu Dextera.
Olśniło mnie. Ten hiszpański to czysty przypadek.
Pewnie szum wokół tej licytacji był większy niż myśleliśmy i ktoś wpadł na pomysł, że albo jednak ja mam tak dużo pieniędzy, a jak nie to DJ zapłaci za mnie konkretny okup.
Moja reakcja na lot i spektakularny pokaz możliwości choroby lokomocyjnej przeszły chyba już do grupy legend miejskich. Świadków tej serii upokorzeń było tylu, że wykazałabym się sporą naiwnością licząc na dyskrecję.

To jest to.
Sama sobie ukręciłam powróz na szyję, od zakupu tak dużego rancza, po ekstrawaganckie drobiazgi w stylu Stainwaya, krzykliwego samochodu i ekscentrycznego zachowania.
Sama bym pomyślała, że ta baba śpi na pieniądzach i nic nie stoi na przeszkodzie, by chociaż odrobinę z tego przytulić.
A ta licytacja, to chyba była wynikiem mojego całkowitego zaćmienia. I tak już ukaranego z hukiem, ale to co się teraz działo było kropką nad „i”.
Po co mi to było?
Ciekawe jak szybko skontaktują się z Dexterem. I od kogo tak naprawdę będą chcieli dostać pieniądze.

Nagle moje myśli przestały być takie beztroskie.
– A jeśli będą chcieli więcej niż ktokolwiek może im dać? A co, jeśli niezależnie od tego ile dostaną będą chcieli mnie zabić?

Nagle poleciałam do tyłu. To świństwo zaczęło działać i to nadspodziewanie szybko, a dali mi tylko jedną tabletkę.
Odpływałam już i to ostro, gdy z powrotem trafiłam w czyjeś ramiona. Zasnęłam, zanim z powrotem trafiłam do samochodu.

Wybudzałam się może na kilka sekund.
Nawet nie nazwałabym tego wybudzeniem. Po prostu widziałam granicę między snem, a jawą – tylko się do niej zbytnio nie zbliżałam.
Monotonny dźwięk wydawany przez pracujący silnik. Czy to był jeszcze sen?
Cisza, przełamana szeptem. Zbyt odległym bym go rozpoznała, ale który poruszył od dawna zardzewiałą strunę.
Kołysanie, gdy ktoś szedł niosąc mnie w ramionach.
Ciepło i przytulność poduszki i pachnącego koca. Czy to się działo naprawdę?
Ciemność, która mnie otuliła i z powrotem wciągnęła w zapomnienie.

 

Ze snu w jawę wchodziłam powoli i z oporem, dzięki tabletkom ogarniając rzeczywistość wolniej niż powinnam.
Po chwili zrozumiałam, że obudziła mnie tocząca się w pobliżu rozmowa. Niby normalna rzecz, ale było w niej coś niepokojącego. Nie umiałam tylko określić co.
Rozejrzałam się i dopiero wtedy przestałam cokolwiek rozumieć.
Zwykłe pomieszczenie, powiedziałabym że wręcz spartańskie. Proste łóżko, jakieś komody, ale to nie było niczym niezwykłym.
Dziwne było to, że po pierwsze nie byłam w żaden sposób związana czy skrępowana. Jakby porywacze kompletnie nie obawiali się, że mogę coś zrobić.
A po drugie widok rozpościerający się za oknem był diametralnie różny od tego, który widziałam jeszcze dzisiejszego poranka. Żadnych gór! Płasko jak na patelni!

Wstając najciszej jak mogłam zbliżyłam się do drzwi.
Ktoś był w drugim pomieszczeniu.
Przynajmniej dwie osoby.
Znowu ten hiszpański.
I znowu to koszmarne uczucie, że coś jest mocno nie tak.

A potem ich zobaczyłam. Dwóch rozmawiających mężczyzn stojących pośrodku drugiego pomieszczenia.
W pierwszej chwili myślałam, że śnię.
Byłam przekonana, że to po prostu kolejny sen, taki jakich miewałam wiele gdy byłam przekonana, że budzę się z koszmaru i wszystko jest w porządku, a to był tylko sen we śnie.
Znowu było to samo. Mimo, iż wydawało mi się, że czuję miękkość materaca, chłód podłogi gdy szłam po niej boso to był tylko sen.
Za często ostatnio wspominałam stare życie i w końcu myśli przebiły się do podświadomości.
Westchnęłam i wtedy na mnie spojrzeli.

W pierwszej chwili po prostu patrzyłam.
Nie miałam siły odwracać wzroku, zresztą to i tak zaraz się skończy.
Obraz rozpłynie się we mgle albo zostanie zastąpiony innym.
Znikali zawsze bardzo szybko, zanim zdążyłam im się przyjrzeć. Nigdy jeszcze nie pojawiali się wcześniej w tym samym czasie.
Dlaczego teraz?

Bezwiednie przesunęłam ręką po framudze i nagle syknęłam z bólu.
Drzazga.
Wtedy do mnie dotarło, że to nie jest sen.
Że naprawdę widzę dwóch mężczyzn, którzy diametralnie zmienili moje życie.

I nagle zaczęłam walczyć ze sobą.
Coraz szybsze wydechy i wdechy, ale płuca przestały przyjmować tlen.
Chyba tak organizm zachowuje się, gdy dozna szoku.
Nie było krzyku, nie było niczego poza rozpaczliwą próbą złapania chociaż odrobiny powietrza.

 

 

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

 

 

Wściekły? To byłoby duże niedopowiedzenie.
Przy niej przestawał myśleć. Co sobie wyobrażał? Że podjeżdżając tuż pod dom nikogo nie spotka? W centrum Bozeman?
Dobra, liczył że będzie miał szczęście i uda mu się przemycić Annę dyskretnie do siebie, ale gdy zobaczył George’a wpatrującego się w nich jakby zobaczył żywego Elvisa, miał ochotę strzelić sobie w łeb.

Z doskonałej kryjówki zrobiła się doskonała pułapka.

Mógł się założyć o obie dłonie i nerki, że naczelnej tubie Bozeman poinformowanie większości mieszkańców, że szeryf dorwał niedoszłą randkę Dextera szybciej niż się spodziewali.
Dowiedzą się o tym wszyscy, których ta stara papla dopadnie, niezależnie od tego czy będą chcieli słuchać czy nie. Plus wszyscy, którzy będą obok.
I to mu się bardzo nie spodobało.

Chciał mieć Annę pod ręką z wielu powodów.
Oczywiście, żeby ją chronić. To uzgodnił zresztą z Dexterem – że trzeba ją mieć stale na oku i umieścić w miejscu, gdzie nikt nie będzie spodziewał się jej znaleźć.
Posiadłość Dextera odrzucili obaj od razu – w sumie on to oznajmił, a DJ miał instynkt i wole przetrwania na zbyt wysokim poziomie, by się z nim nie zgodzić.
Ktokolwiek chodził obok domu Anny, nie mógł jej tam ponownie zastać.
Może to był zwykły podglądacz, albo czysty acz idiotyczny przypadek. Ale nie mógł i nie chciał ryzykować, że będzie to ktoś kto nie tylko będzie stanowić dla niej zagrożenie, ale również skorzysta z okazji i coś zrobi.

Ale w grę wchodziło coś jeszcze. Ten czas spędzony z nią w domku myśliwskim i wymuszona przez nią rozłąka uświadomiły mu, że chce ją mieć obok już zawsze. Dotykać wtedy kiedy pragnie, czuć ciepło, śmiech, oddychać nią gdy jęczy z rozkoszy.
Gdy poprosiła go by ją przytulił i poczuł ją całym ciałem wiedział, że już nie pozwoli jej odejść.

Może trochę przesadził z informacjami o zagrożeniu, ale zadziałało. Sam nie dowierzał, gdy udało mu się ją tak szybko przekonać i w czasie jazdy co chwilę zerkał w jej stronę. Zamyślona i cicha, ale posłuchała go i zaufała.
Niedługo znajdą się sami u niego w mieszkaniu. Nie będzie jej ponaglał. Zaoferuje to, czego potrzebuje najbardziej – pocieszenia i pewności, że jest tym komu może zaufać i na kim polegać. Wiedział, że się przestraszyła, ale jednocześnie był pewien, że coś do niego czuje, że go pragnie na tyle mocno, że ten głód w niej zwycięży.
Może nawet dzisiaj?
Ręce zacisnęły się mocniej na kierownicy na samą myśl o wspólnej nocy. Czy znowu się tak zapomni?
Przestał myśleć. Kobiecy tyłek, dobrze ten konkretny kobiecy tyłek przesłonił mu mózg.

Zamiast podjechać trochę z boku, to jak kretyn zatrzymał się przy głównej ulicy, a potem tylko pozostało przełknąć w milczeniu gorzką pigułkę jaką okazał się George.
Cała okolica będzie wiedziała kto zamieszkał u szeryfa i do dłoni i nerek mógł dołożyć głowę, że większość jego sąsiadów stanie się bardzo wrażliwych na wszelkie dobiegające z jego apartamentu dźwięki.
Zwłaszcza na jęczenie.
No i się wściekł.

Widział, że Anna nie do końca rozumie jego zachowanie, ale nie zadawała żadnych pytań. No dobrze, prawie żadnych, ale zamilkła szybko widząc, że coś jest nie tak.

Wykazała się większym wyczuciem od niego, bo posłusznie zamknęła się w drugiej sypialni i chyba dosyć szybko poszła spać.
Cholera by to wzięła!
Dawno nie miał takiej nocy. Najpierw nie mógł spać, a potem zaspał.
Zostawił tylko Annie kartkę z dosyć jasnym komunikatem, by się stąd nie ruszała i ostro spóźniony pojechał do Dextera, który z kilkoma ze swoich pracowników zrobili mały nocny rekonesans na jej posiadłości.
Nic nowego, nic dziwnego i przede wszystkim nikogo żywego. Czyli jednak był przewrażliwiony? Za bardzo wcześniej doszukiwał się powiązań Anny z jej byłym mężem i może dlatego już wszędzie widział zagrożenie?
Powinien może podjechać na komendę, ale nie tylko miał urlop, ale w domu czekała na niego ona. To było idiotyczne, bo od wczorajszej nocy minęło tylko kilka godzin, ale myśl, że będzie ją mógł tylko przytulić nie była już taka zła.
Chciał ją przytulić i chciał ją chronić.

Wszystko było jak powinno być.
Spokojnie podjechał pod dom. Myślał przez chwilę, żeby zrobić jeszcze zakupy bo go olśniło, że poza kilkoma puszkami z zabójczym chilli to za wiele nie miał do jedzenia, ale doszedł do wniosku, że to zawsze zdąży zrobić.
Nagle okazało się, że klucz nie jest potrzebny, bo drzwi ustąpiły tylko pod naciskiem klamki.

Wychodząc przekręcił zamek. Anna nie wyszłaby, bo nie miałaby jak wrócić, poza tym był pewien że go posłuchała i została w domu. Czyli mają gościa i jest to ktoś kogo nie powinno tam być.
To wszystko – od obserwacji przez wyciągnięcie wniosków trwało może 5 sekund.

Nie zwolnił, nie zaczął się skradać. Wszedł normalnie, lekko pogwizdując, z jedną ręką opuszczoną wzdłuż ciała i trzymając w dłoni odbezpieczoną broń.
Było ich dwóch. Jeden czekał tuż za drzwiami mieszkania. Za głośno oddychał.
Drugi był w jego sypialni. Tego chciał oszczędzić, ale miał do wyboru – albo go zastrzelić, albo samemu zginąć.
Żadnych dokumentów, nic co by wskazywało skąd są i kim są.
Biali, żadnych tatuaży. Nic!

Gorzej, że nie było też Anny.

Tylko dlatego, że był kim był mógł dokonać zgłoszenia i natychmiast ruszyć na posterunek.
W nosie miał trupy w mieszkaniu. I tak nie był w stanie pomóc w oględzinach miejsca, pracy swojej ekipy czy zabezpieczaniu śladów.
Musiał jak najszybciej dopaść kilka osób w tym Jamesa.

Wpadając na komendę, zderzył się z Jackiem.
– Co za szaleństwo. – I pewnie by go zignorował, gdyby ten nie dodał coś jeszcze. – U ciebie strzelanina, tuż obok coś, co wyglądało jak porwanie. To jakaś abstrakcja.

To nie była abstrakcja, ale koszmar.

Nie umiał tego wytłumaczyć, ale wiedział, że Anna miała kłopoty.
Wszyscy działali jak dobrze naoliwione trybiki sprawnie działającej maszyny. Mógł ich zostawić i zamknąć się w gabinecie.
Musiał być teraz sam.

Cud. Ten skurczybyk odebrał od razu. Ale w świecie jest równowaga i na tym dobre wieści się skończyły:
– Ani się waż cokolwiek robić, zrozumiałeś? – James nie był wściekły, ale przerażony.
– Sprawdzając jego żonę nie wsadziliśmy kija w mrowisko, tylko rozwaliliśmy gniazdo pieprzonych szerszeni. Ani się waż mówić tylko słuchaj do cholery!

Mallroy słuchał i  z każdą chwilą czuł coraz większy ból w klatce piersiowej.
Weber się rozłączył, a on przez dłuższą chwilę nadal stał z telefonem przyciśniętym do ucha.

Nie wiedział co było gorsze.
Wiedza, że to jednak Anna była tą porwaną osobą, że stoi za tym były wspólnik jej męża, czy ze Weber ze swoją ekipą celowo na to pozwolili licząc, że dopadną numer dwa ze swojej listy. Bo od kiedy podejrzewali, że Lazcanso żyje, to mimo iż nie mieli tego potwierdzonego, to przejął zaszczytne pierwsze miejsce na liście najbardziej poszukiwanych.
Tylko, że trochę im się to wymknęło spod kontroli. Sami stracili kilku ludzi, stracili trop z przynętą włącznie i przede wszystkim wszystko wskazywało, że mają u siebie kreta. Bo coś za dużo rzeczy poszło nie tak.
Musieli nie tylko ugasić pożar w burdelu, ale zrobić to jak najciszej, a on im tego nie ułatwiał, bo włączył się w ten cyrk z pobudek czysto osobistych.

I zrozumiał, że ma to gdzieś. Weber w czasie rozmowy powiedział za dużo. Zawsze mówił za dużo i sam wielokrotnie mu powtarzał, że kiedyś to będzie jego zgubą.
Nie myślał jednak nigdy, że kiedyś to wykorzysta.
Rozłożył mapę i dłuższą chwilę zajęło mu naniesienie wszystkich punktów plus posiadanych informacji.
Gdzie padli ludzie Jamesa, kogo i gdzie zobaczyli, jak pojechała furgonetka, aczkolwiek to, którędy wyjechała z Bozeman mogło być trochę mylące, a potem pomyślał co by zrobił na miejscu Ramona.

Samolot. Tego był pewien.
Musieli się wynieść szybko i daleko. Samochód był za wolny i za łatwy do przechwycenia. Helikopter zbyt rzucający się w oczy.
Ale też nie tu w okolicy. Po pierwsze nikt by tego nie ukrył – za dużo swoich by przylot obcych pozostał niezauważony.
I zbyt niebezpiecznie biorąc pod uwagę to co mógł zrobić James.
I wtedy go olśniło. Kluczowe było nie tylko co mógł, ale gdzie.

To był strzał, ale jedyny jaki miał i musiał zaryzykować.
Trochę ponad 4 godziny jazdy były jak rzut kamieniem.
Sheridan County Airport.
Wyoming.
Nie myślał, gdyby zaczął myśleć to by oszalał. W przebłysku rozsądku pojechał swoich wozem, a nie samochodem z policyjnymi odznaczeniami. Nikt nie lubi jak mi się robi bałagan na jego własnym podwórku, a on nie dość, że zamierzał zrobić niezłą jatkę bo chciał narozrabiać u sąsiadów.

Z każdą milą wzrastała w nim pewność, że ją znajdzie.
Musi ją znaleźć i odzyskać.
Zrobi to, nie pozwoli jej skrzywdzić.

Wolał nie myśleć po co porwał ją wspólnik jej męża.
Może Lazcanso naprawdę żyje i ten chce ją mieć przy sobie jak kartę przetargową?
A jeśli ją zabije?
Odetchnął i skupił się na prowadzeniu wozu.
Jeśli nie zabił jej od razu-  a tu nie miał wątpliwości, że miał pewnie ku temu niejedną okazję, to znaczy że chciał żeby żyła.
Przynajmniej na razie.

Widok powoli się zmieniał. Surowe góry zostawił za sobą, a otaczało go coraz więcej uprawnych pól. Spojrzał we wsteczne lusterko i zobaczył dużą tablicę z napisem „Montana”. Teraz był nie tylko zdany sam na siebie, ale działał niezgodnie z prawem.

Dlaczego źle skręcił? I przede wszystkim jakim cudem?
Dotarło do niego, że jedzie nie tak, gdy droga zrobiła się na tyle wąska, że musiał maksymalnie zjechać na pobocze by minąć się z jadącym z naprzeciwka pickup’em.
Jeszcze tego potrzebował – w chwili gdy jego największym wrogiem, oprócz tego że jechał kompletnie na oślep ufając tylko swojej wiedzy i intuicji, był czas.
Wściekły najbardziej na siebie dojechał do najbliższego rozwidlenia dróg, by tam móc bezpiecznie zawrócić.
I wtedy pomogło mu chyba wszystko, bo dlaczego przyjrzał się dokładniej majaczącym w oddali zabudowaniom?
Tego nie wiedział. Ale zobaczył coś co przykuło jego uwagę. Furgonetka.
Ciemna.
O czymś takim mówił Jack, gdy później zdawał mu krótką relację z przesłuchania w sprawie porwania.

Ruszył dalej, zostawiając wóz w takim miejscu, żeby nikt z widzianych wcześniej budynków nie mógł go zauważyć.
To mógł być przypadek, ale musiał to sprawdzić. Nie mógł tam po prostu podjechać, bo jeśli ten cud byłby naprawdę cudem, to na miejscu czekałby go niezbyt miły komitet powitalny. Raczej wątpił, że osoby które porwały Annę, nie wiedziały jak wyglądał właściciel mieszkania spod którego ją zgarnęli i jednocześnie miejscowy szef policji.

Starał się iść szybko, ale nie musiał uważać.
To nie były okolice Bozeman, gdzie drzewo rosło na drzewie i tym samym zapewniały doskonałą ochronę.
Już myślał, że zrobił z siebie kretyna, gdy ujrzał, że obok interesującego go samochodu stoi palący papieros mężczyzna.
I ma broń. Niby nic dziwnego, ale zazwyczaj nie są to pistolety samopowtarzalne.

Pochylił się jeszcze bardziej i zamarł na dźwięk odciąganego bezpiecznika.
– Nie radzę. – Nawet nie próbował nic zrobić. Właściciel głosu i broni był za daleko by mógł go zaatakować, a nie miał wątpliwości, że jakikolwiek gwałtowny ruch z jego strony skończy się tylko w jeden sposób.

Wiedział, że pewnie go zabiją, ale każda sekunda życia dłużej dawała mu większe szanse by zrobić cokolwiek, a tym samym wyjść z tego względnie cało.

Posłusznie ruszył tak jak mu kazano, tym razem otwarcie podchodząc do zabudowań.

– Stój! – Miał doskonały widok na samochody i stojących przy nich innych, równie imponująco uzbrojonych ludzi. To, że mógł ich bez przeszkód oglądać, że nikt nie był specjalnie zaskoczony jego widokiem nie wróżyło dobrze.
Zakładali, że ich może znaleźć? I nie bali się bo nie będzie stanowić zagrożenia? Bo będzie martwy?
Ale dlaczego w takim razie go jeszcze nie zabili?
A potem zobaczył jak otwierają się drzwi domku i wychodzą z niego trzy osoby.

Ramona Estebeza, który na jego widok uśmiechnął się szeroko, pobladłą i zszokowaną Annę oraz idącego na samym końcu Raoula Lazcanso.

 

 

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

 

 

 

Ciało odmówiło mi posłuszeństwa.
Nie mogłam się ruszyć, nie mogłam nic powiedzieć.
Byłam sparaliżowana.

Mogłam tylko patrzeć na człowieka, który zginął w pożarze jachtu prawie rok temu.
Którego zwłok nie pozwolono mi zobaczyć, bo były w tak strasznym stanie, że nikt nie chciał bym zapamiętała go w ten sposób.
Człowieka, z którego śmiercią umarło moje szczęśliwe życie.
Bez którego musiałam nauczyć się żyć i kilka razy prawie nie poddałam.

Tylko, że wtedy w jego oczach była miłość, złość, namiętność, pożądanie.

Teraz widziałam kogoś kim był naprawdę i przed kim mnie ostrzegał.
Nie było w nim niczego co znałam. Oczy, twarz, nie wyrażały żadnych uczyć.
Patrzył na mnie z taką obojętnością z jaką obserwuje się muchę siedzącą na ścianie.

W jakiejś przypływie bezsensownej nadziei, zakołatała we mnie szalona myśl, że może jakimś cudem ocalał, albo uciekł, albo chciał mnie w sobie tylko znanej logice chronić. Cokolwiek, byleby wyjaśnić logicznie co zrobił.

Ale została natychmiast zdławiona przez to co zobaczyłam.
I wtedy moje serce pękło tak naprawdę, a umysł po prostu przestał akceptować to co widzi.

Może dlatego, gdy Ramon powiedział:
– Chodź. – Bez zastanowienia za nim poszłam?

Raz w życiu byłam pijana i teraz czułam się dokładnie tak samo.
Ciało coś robiło, a umysł obserwował.
Plecy Ramona, hałas świadczący o tym, że Raoul idzie tuż za mną.

Drzwi.
Wyjście na zewnątrz.
Cztery samochody.
Kilku mężczyzn.
Wśród nich klęczący i z rękami splecionymi za głową Joshua.

I wtedy mnie odblokowało.
Czy ich zaskoczyłam? Nie do końca.

Chciałam podbiec do Mallroy’a, ale tylko się zatoczyłam gdy Ramon mocno mnie złapał i unieruchomił stalowym uścisku.
Bolało, ale mimo to starałam się wyrwać i dotrzeć do klęczącego mężczyzny.

A potem zobaczyłam jak Raoul nas mija i wyciąga broń.

– Nie! – Nagle odzyskałam głos i zaczęłam krzyczeć, jakby oto mogło cokolwiek zmienić.
Nie wierzyłam, że to go zatrzyma.
Ale jednak się odwrócił i spokojnie, jakby chodziło o drobiazg, zapytał:
– Dlaczego?

Wiedziałam jedno. Jeśli zadaje pytanie to znaczy, że jest minimalny cień szansy, że Joshua wyjdzie z tego żywy.
Nie miało już znaczenia co się stanie ze mną.
Nie po tym jak zobaczyłam Diabła i nie po tym jakim go zobaczyłam.
Już nie chciałam żyć, przestałam mieć jakikolwiek powód by chcieć oddychać.
Nawet gdyby po zabiciu Mallroy’a puścił mnie wolno, to nie miałoby znaczenia.
Nie widziałam już sensu funkcjonowania w świecie, w którym do końca moich dni prześladowałyby mnie te puste, obojętne oczy.

Musiałam jednak spróbować ocalić jedno życie i nie byłam to ja. Nie wiedziałam tylko jak.
I nagle mnie olśniło. Cokolwiek się działo, to z niepojętych dla mnie względów Raoul chciał mnie mieć teraz przy sobie, albo na oku. Żywą.
Nie wiedziałam na jak długo, ale to nie miało znaczenia. Liczyło się tylko, że teraz miałam być w jednym kawałku.
Inaczej dawno by mnie zabił.
Miałam swoją kartę przetargową do negocjacji z Diabłem i byłam nią ja.

– Jeśli go nie zabijesz, jeśli obiecasz że nikt nie zrobi mu krzywdy i odejdzie stąd cały i żywy to z tobą pojadę. I będę robić co mi powiedz. – Zaczął się śmiać i przystawił broń do skroni Mallroya.

– Aż tak go kochasz? – Wtedy zrozumiałam, że się udało. Inaczej nie zadałby kolejnego pytania. Musiałam tylko zrobić wszystko, by Joshua odpuścił. On nie przyjechał tu złapać Diabła, tylko ratować mnie. Musiał przestać tego chcieć, a na to był tylko jeden sposób. I najbardziej obojętnym głosem na jaki mogłam się zdobyć, dodałam:
– Nie. Ale nie chcę by z mojego powodu ktokolwiek zginął.

Jeśli myślałam, że nie mogę czuć większego bólu w sercu to patrząc na wyraz twarzy Mallroya, zrozumiałam że się myliłam.
Od miłości do nienawiści. Albo raczej od nienawiści przez zauroczenie do wielkiej nienawiści.
Nie był w stanie tego ukryć, nawet nie próbował.

Krzyknęłam, gdy jeden ze stojących za nim ludzi uderzył go w głowę. Mocno ogłuszonego wpakowali do bagażnika.
I mimo, iż słowa przyniosły ulgę, wzdrygnęłam się z obrzydzeniem czując oddech szepczącego mi do ucha Ramona:
– Nie denerwuj się tak. Dostarczymy twojego kochasia w miejsce gdzie go szybko znajdą. Nic mu nie będzie. Może poza paroma siniakami i urażoną dumą. Bo chyba w rycerza na białym koniu bawić się już nie będzie.

– Wystarczy. Wsiadaj. – Suchy rozkaz, ale pomny wcześniejszych słów nie protestowałam. Zajęłam miejsce na tylnym siedzeniu srebrnego sedana.
Sama.

Czegokolwiek mój mąż ode mnie chciał wiedziałam jedno.
Dotrzymam słowa, będę grzeczna, będę słuchać i zmienię życie tego człowieka w piekło. Jeśli uważał, że przeżył wszystko i jest jednym z bardziej bezlitosnych ludzi to się mylił. 
Właśnie stworzył potwora, którego istnienie będzie przeklinał przez te wszystkie chwile, które mu w tym życiu pozostały.

 

 

** ** ** ** ** ** ** **
Montana – część XXX
Bez przebaczenia – część I

„Montana” Soundtrack

Podziel się:
17 polubień
1087 Views

Poczytaj więcej

66 komentarzy

  • AriccaKwiecień 30, 2020 at 10:44 pm

    Ha! Wiedziałam , wiedziałam ❤️❤️❤️❤️❤️
    Nie mogę się doczekać trzeciej części. 🔥🔥🔥🔥Piekło nie zna większej furii niż zdradzona,zraniona kobieta 💪💪💪💪
    CUDOWNIE

    Odpowiedz
    • Anna ValettaKwiecień 30, 2020 at 10:52 pm

      To jest niesamowite jak ulegamy urokowi takich drani. Tu nie ma żadnego dobra, a mimo to dałybyśmy się za Diabła pokroić.

      Odpowiedz
      • AriccaKwiecień 30, 2020 at 11:06 pm

        Myślę,że obojętność Raoula wynika z tego,że poczuł się zdradzony przez Annę. To zimno w jego oczach ….wiem ,że to irracjonalne. W końcu jakby nie było to Anna myślała ,że mąż nie żyje. Le Diabeł to zazdrosna,zaborcza bestia. Nie chcę mi się wierzyć,że przestał kochać Anię

        Odpowiedz
      • EwaMaj 1, 2020 at 11:13 pm

        Właśnie święta prawda

        Odpowiedz
  • PATKwiecień 30, 2020 at 10:44 pm

    Mam nadzieję, że Anna urwie Raoulowi jaja podczas snu a potem zakopie żywcem na jakimś zadupiu. Ewentualnie z tych jaj zrobi breloczek dla Josha.
    Druga opcja jest taka, że to Josh rozwali mu łeb i zakopie obok żony. Taka wizja też mi się podoba.
    Dziękuję.

    Odpowiedz
    • Anna ValettaKwiecień 30, 2020 at 10:51 pm

      Jest jeszcze opcja, że Josh dorwie oboje i zakopie Raoula obok Anny.
      Oj … mam wrażenie, że pierwsza część „Bez przebaczenia” może trochę namieszać.

      Odpowiedz
      • DorotaKwiecień 30, 2020 at 10:54 pm

        A ile ma być części?

        Odpowiedz
        • Anna ValettaKwiecień 30, 2020 at 11:06 pm

          Nie wiem – dopiero piszę. Ale szacuję, że może to być porównywalnie z pierwszymi dwoma tomami. Z tym, że ja swoje, a historia swoje więc proszę podejść do tego z dużym dystansem.

          Odpowiedz
      • PATMaj 1, 2020 at 4:06 pm

        Jak Anna ulegnie Raoulowi to śmiało, niech Josh zakopie ich obu 🤷‍♀️ co prawda, liczę na to piekło, które obiecała mu zgotować i mam nadzieję, że będzie ono wyjątkowo brutalne 🙄 według mnie ten gnojek (A.K.A. Raoul) nie ma za grosz honoru… Pewnie znów ją do czegoś zmusi jak to on ma w zwyczaju 🙄

        Matko muszę przestać tak negatywnie myśleć bo to się potem dla mnie źle kończy 😂

        Ps. A może on ją porwał żeby mu papiery rozwodowe podpisała?🤷‍♀️ potem puści wolno i będzie życzył szczęścia z Joshem 🤔

        Odpowiedz
        • Anna ValettaMaj 2, 2020 at 5:17 pm

          Zawsze … dobra, ostatnio … wychodzę z założenia, że zanim sięgniemy po siekierę i pobawimy się z towarzystwem na poważnie, warto zobaczyć wszystko do końca.
          Kobiety mają nadzieję, że nawet najgorszego drania potrafią nawrócić. Tylko, że dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane, a to w dodatku mamy mieszankę piorunującą – i mam na myśli każdego z bohaterów tego spektaklu

          Odpowiedz
    • AriccaMaj 1, 2020 at 4:34 pm

      Josh ZAMORDOWAŁ swoją żonę….dziewczyny no co wy ……
      Anna zasługuje na kogoś lepszego niż Josh

      Odpowiedz
      • PATMaj 2, 2020 at 8:32 am

        Yyy… czyli rozumiem, że Diabeł to taki święty? 🤔 poniżanie, bicie, pomiatanie to te lepsze zachowania ? Bo moim zdaniem tak średnio 😬 chyba ludzie zapomnieli o jego atrakcjach jakie zaserwował Annie 🤷‍♀️ Diabeł wpierdzielił jej za jakiegoś konia 🙊 nie miał z tym żadnych problemów 🤷‍♀️ wiecznie wydawało mu się, że jest jakimś panem i władcą, którego trzeba słuchać bo jak nie to śmiało zapakuje Ci kulkę w łeb 🤷‍♀️ psychopata jakich mało… I argument, że Josh zabił żonę…. zapomniałam, że przecież Raoul średnio zabijał ludzi raz na tydzień 😂 z jednym się zgodzę… może i zasługuje na kogoś lepszego ale z pewnością nie jest to Diabeł… 😬 lecz argument, że Josh zabił żonę to taki słaby argument w porównaniu z grzeszkami Diabła 🤷‍♀️😂

        Odpowiedz
        • Anna ValettaMaj 2, 2020 at 5:18 pm

          I jeden i drugi ma sporo na sumieniu. Ramon też nie jest niewiniątkiem.
          Przeraża mnie, że przy tej trójce, podrywający wszystko co mu się napatoczy Dexter prezentuje się jak anioł 😀

          Odpowiedz
  • GosiaKwiecień 30, 2020 at 11:22 pm

    Aniu teraz to ja mogę iść spać;) Ale się dzieje czekam na następną część jak narkoman 😉

    Odpowiedz
      • GosiaKwiecień 30, 2020 at 11:46 pm

        Co Ty wracam do moich wariatek;) bo przeczytały;) A sny to będę haha nie powiem O kim A może z kim haha

        Odpowiedz
        • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 1:28 pm

          Naiwna ja, no co można robić o północy? 🙂 Mam nadzieję, że się wyspałaś 🙂

          Odpowiedz
          • GosiaMaj 1, 2020 at 2:12 pm

            No oczywiście że się wyspałam;) hmmm A kto mi się śnił no ale Ty wiesz na 100% kto 😉 . Czekam dzisiaj na więcej;)

  • AgataMaj 1, 2020 at 12:20 am

    suuuuper!!! Czekałam i dość, że dotrwałam to jeszcze taka niespodzianka!!!! Kolejna część🙂 Diabeł ma prawo sie wkurzać, ale cóż!!! Gdyby Anna wiedziała, że żyje nigdy nie lokowałaby uczuc gdzieś indziej! Była wierna ,, do grobowej…” więc musi Diabeł to przełknąć!!!!

    Życzę spokojnej nocki dziękując jednocześnie za niespodziankę i pozdrawiam Panią 😘

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 10:17 am

      Tu chyba będzie dużo gorzkich pigułek do przełknięcia i to możliwe, że z obu stron.
      Bardzo dziękuję! Miłego dnia 🙂

      Odpowiedz
  • LenaMaj 1, 2020 at 12:42 am

    Ja to bym chciała zobaczyć ekranizacje „Diabła” „Montany” i cd… To by dopiero powaliło

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 11:03 am

      To byłby hit.
      O! Można by zrobić nawet mały „casting” – tak dla zabawy. Lena – dziękuję 😀

      PS. Dziękuję. To Twoja sprawka 😀

      POST NA FACEBOOKU

      Odpowiedz
      • LenaMaj 1, 2020 at 12:58 pm

        Kochana zmiotła byś „50 twarzy…” i ” 365 dni” ( to akurat bez problemu).

        Odpowiedz
        • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 1:32 pm

          Za nimi stoją potężne pieniądze wepchnięte w marketing i promocję. Ale ludzie mają to do siebie, że zaskakują więc nie wszystko stracone 😛
          Coś tu wymyślimy, ale niezależnie od sytuacji i tak wszystko będzie zależeć od Was – czytelników.

          Odpowiedz
      • BarbaraMaj 1, 2020 at 6:09 pm

        Tutaj mamy problem bo ja myslac o Annie mam przed oczami 30-letnia Monike Belucci a ona juz mloda nie jest (Anna nie jest chudzinka tylko zmyslowa kobieta ktora ma na czym siedziec i czym oddychac). Josh-Jeffrey Dean Morgan- jak najbardziej; innych typow nie podaje bo to typ autorki :). Diabel?- poza -z OCZYWISTYCH wzgledow-Tomem Ellisem, takze Luke Evans i Joe Manganiello potrafia grac mrocznych badass, Dexter?-Matthew McConaughey-trudno o bardziej czarujacego drania :). Co myslicie dziewczyny?

        Odpowiedz
        • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 8:02 pm

          Basiu – jak masz kogokolwiek w głowie jeśli chodzi o casting na szeryfa podaj. To zabawa i powiem Ci, że błogosławię chwilę w której Lena to napisała ca napisała.
          Dawno się tak nie uśmiałam i przede wszystkim jestem pod ogromnym wrażeniem jak widzicie te postaci, ale także jak byście sobie dopasowały właściwych aktorów, którzy nie zepsują obrazu powstałego w Waszej głowie.

          Monika Bellucci jest piękną kobietą, ale to Włoszka i tego południowego pochodzenia nie ma jak ukryć. Ale to jest zabawa i tu każdy podaje to co mu pasuje najbardziej.
          Matthew nadawałby się na odegranie roli Calvadosa z Paradosku … rany, ale jazda!

          Ellis skradł moje serce od dawna. Evansa uwielbiam, ale (śmiać mi się chce, bo nie wiem co mnie strzeliło), mam go już w innej historii. Joe rozbija z Ellisem bank 🙂

          Odpowiedz
          • WiolettaMaj 1, 2020 at 9:17 pm

            A nie miałabym problemów z ujawnieniem się? W końcu jeżeli wydali by Twoje opowiadania, a potem je nakręcili, to wydaje mi się, że musiałabym podać nazwisko 🙂 a chyba gdzie u Ciebie czytałam, że Anna Valetta to Twoja „nazwa”.

          • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 9:28 pm

            Już się nauczyłam, że nie mówi się „nigdy w życiu”. Wolałabym nie szaleć na ekranach TV czy na portalach plotkarskich – są ludzie, którzy to lubią i bardzo dobrze. Ale to nie oznacza, że muszę to być ja.

            A wszędzie można zawrzeć odpowiednie „klauzule” dotyczące tego czy się trzeba pokazywać, czy nie. Może będę się martwić jak uniknąć wkroczenia na czerwony dywan, jak do takich dylematów dojdzie.

  • BeaMaj 1, 2020 at 1:11 am

    Wow.. wkoncu sie doczekalam… taki clif hanger I znowu zostawiasz czytelnika z pytaniami! Powrot Diabla hmmm mozna sie bylo spodziewac aczkolwiek ciekawa jestem jak sie sytuacja rozwinie 😁 Kiedy bedzie kolejna czesc?

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 1:33 pm

      Ale szybko będą odpowiedzi. 🙂

      Tom I – Diabeł
      Tom II – Montana
      Tom III – Bez przebaczenia ( a tu pierwszy odcinek dzisiaj w nocy)

      Odpowiedz
      • BeaMaj 1, 2020 at 10:10 pm

        Z wielką chęcia chcialabym miec na półce ten zestaw by nie raz móc powrócić do tej historii. Naprawde obie czesci sztosik!!! Warte wydania I podzielenia sie z wiekszym gronem.
        Czekam na kolejna część a moze kolejne 😁

        Odpowiedz
  • NiutaMaj 1, 2020 at 1:37 am

    Czekałam i czekałam..i wreszcie,.zmiotło mnie…sponiewierało i…błagam o resztę!!!; ( więcej)..Cierpliwie czekam…A jeśli chodzi o książkę ..kupuje wszystko!!!!!!Uchmmmm.,Petarda!!!!!

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 1:35 pm

      Dziękuję. Bardzo emocjonalnie wyczerpało mnie pisanie tego odcinka. Będzie ciąg dalszy!
      Przypominam, że dzisiaj (ale naprawdę w nocy), wskakuje pierwszy odcinek kolejnego tomu

      A co do książki to naprawdę będę na Was liczyć! I na to, że będziecie chcieli mieć ją w swojej kolekcji, ale także jeśli przypada to Wam do gustu, to zostanie „ambasadorkami” tej i przyszłych pozycji (oby :D)

      Odpowiedz
  • DorotaMaj 1, 2020 at 7:43 am

    To teraz mamy dwuch zranionych mezczyzn-bedzie się dzialo

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 1:36 pm

      Oj tak. Biedny szeryf ma powtórkę z rozrywki, ale chyba teraz trochę ciężej to przejdzie. Podkreślam: „chyba”! 😀

      Odpowiedz
      • DorotaMaj 1, 2020 at 2:07 pm

        A kiedy ksiazka?

        Odpowiedz
        • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 3:40 pm

          Jeśli w tym roku nie postawię jej sobie na półce, to diabli mnie wezmę.
          Trochę ambitny plan zważywszy na plany wydawnicze dużych graczy na rynku, ale mam taki charakter, że jak na coś się uprę to dopnę swego. Może innym sposobem, albo metodami.

          Zresztą za zmianą decyzji stały m.in. Wasze pytania o formę papierową. by

          Odpowiedz
          • DorotaMaj 1, 2020 at 3:54 pm

            A więc czekam i trzymam kciuki:)

  • MarcelaMaj 1, 2020 at 9:03 am

    Jestem mega w szok!!! Co będzie dalej czy faktycznie diabeł myśli że go zdradziła, choć musiała jakość żyć myślała że nie żyje on ? Czy może pomimo tego będą razem? Ale co z szeryfem jest spoko przecież? Eh tego dowiemy się w kolejnych częściach 😉 Anno tylko nie roszczaruj nas tak ja Blanka Lipińska w ostatniej części he czekam na dalsze lisy Anny Diabła i Szeryfa

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 1:40 pm

      Tak jak nie czytałam Grey’a (nie wiem czy kiedyś sięgnę), to nie czytałam też p. Lipińskiej. Powody mam i niekoniecznie jest to ten sam typ „literatury”, natomiast zawsze zaznaczam, że to czy ktoś coś czyta czy nie, jest jego prywatną sprawą. Niejedna osoba ze zgrozą zareagowałaby na moje kolekcje związane z historią czy … hm .. powiedzmy, że „duchowością”.

      Pamiętaj proszę, że te historie żyją we mnie. Nie zmienię nic, nie steruję losami bohaterów wbrew ich woli. Są autentyczne i prawdziwe. I naprawdę mam nadzieję, że będziesz zadowolona.
      Ja im ufam i kocham je takimi jakie są (dobrze, to nie jest opinia bezstronna i obiektywna).

      Odpowiedz
  • MartynaMaj 1, 2020 at 11:33 am

    Muszę powiedzieć, z przykrością, że czuję rozczarowanie.
    Trzymałas nas w niepewności do ostatniego dnia. Ba! Ostatniej godziny. I pewnie, mimo że masz już pierwsza część jak zapowiadałas, również będziemy czekać do końca dnia na „bez przebaczenia”. Jednak rozumiem, marketing. Chociaż to szczucie jak to wszystko obroci się do góry nogami… Hmm, mam mieszane odczucia.
    Rozczarowanie wynika bardziej z tego, że nie czułam tutaj żadnej niepewności, ani innej emocji. Nie było budowanego napięcia, akcja błyskawiczna, powiedziałabym.
    Wszyscy spodziewaliśmy się, że Raul żyje. Dlaczego taki obojętny? Powodów może być milion. Od konieczności (bo od kiedy współpracuje z Ramonem i to w zakresie Anny) przez swoją irracjonalna zazdrość do np. utraty pamięci (bo może rzeczywiście był jakiś wypadek na jachcie, a Ramon wykorzystał okazję). Zobaczymy co wybierzesz 🤔😊
    To, że szeryf będzie jej szukał. Oczywiście. Rozczarował mnie tylko, że lekko i szybko uwierzył, że jest jej obojętny. Ach mężczyźni 🙄Teraz tylko chęć zemsty będzie jego motorem. A szkoda.

    Dzięki za wyjaśnienie na Fb motywacji zmiany jaka zapowiada Anna. Diabeł nie kobieta, to może być świetne. Mam tylko nadzieję, że się w tym nie zatraci. To wyniszczajace. Zobaczymy też jak długo wytrzyma w swoim postanowieniu 😅😂
    Ciekawi mnie jeszcze czy rzeczywiście będzie w tej ciąży i jak na to zareaguja wszyscy zainteresowani…

    James. To kolejna możliwość do wykorzystania. Może już tak blisko siły sprawiedliwości deptaly po piętach Jaguara, że musiał zniknąć?

    Jest kilka zdań (dosłownie może 3), które potrzebują korekty, ale jest to gigantyczny skok poprawy do Twoich początków.

    Wierzę, że to będzie kolejna, przynajmniej 30. Częściowa historia. Przypuszczam więc, że końca możemy się spodziewać na Gwiazdkę, w prezencie pod choinkę. Trzymam kciuki!

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 12:04 pm

      Widziałam, przeczytałam odpowiem później. Teraz działam w sprawach „zawodowych – zawodowych”

      Tak na szybko:
      Każdy odczytuje te teksty na swój sposób. Nie zmienię ich pisania, ale nie zgadzam się z tym co napisałaś odnośnie emocji.
      Ten odcinek mnie zniszczył emocjonalnie, ale to co napisałam wcześniej – każdy widzi słowa, ale emocje są jego.
      Dlatego było też mi dość ciężko napisać to ta, by się nie zapętlić i przede wszystkim nie traktować Was jak dzieci.

      Czytacie i myślicie. Nie możecie mieć wszystkiego podanego na tacy – to Wy widząc słowa, musicie wyobrazić sobie emocje i idący z nimi ładunek. Od ogromnej straty i pustki, przez sekundę radości, która zostaje natychmiast zgaszona przez przerażającą i obrzydliwą prawdę. Po czymś takim nie zostaje nicość. W czymś takim rodzi się nienawiść.

      I pamiętaj! Tu muszę tupnąć nogą dla przypomnienia 😀
      Skrywane Pragnienia są ciepłym domem i azylem, Schronieniem. Jeszcze raz mi wspomnisz o marketingu to przyjadę i dam popalić 😀
      Tu nie ma komercji – to jest „drugi dom”.

      O marketingu będziemy mówić przy książkach, ale wtedy to zapraszam do rozdmuchania na lewo i prawo – pozytywnie mam nadzieję. Bo wtedy trzeba będzie ostro zadziałać 😀

      Odpowiedz
      • MartynaMaj 1, 2020 at 1:42 pm

        Haha, zacznę od marketingu. Ta groźba miała mnie zniechęcić? 😂 Moja droga, teraz to już na siłę będę go szukać. A nóż rzeczywiście przyjedziesz i wtedy torturami, przy kawie wyciągnę od Ciebie kto był tym pierwowzorem, ot takie Marzenie 😆😏

        Co do reszty. To chyba przez to, że zdążyłam wyobrazić sobie różne scenariusze. Ja już to wszystko przeżyłam w swojej głowie.
        Poza tym myślę, że poskapilas tych emocji Annie w tym, powiedzmy, odcinku. Albo ja pochłonęłam to zbyt szybko. Dla mnie za mało byliśmy tym razem jej w głowie. Może dostała lepsza tabletkę na swoją przypadłość? 😂 Bardziej rozwinęłas ten wątek na GB, o czym już wspominałam i za co jestem wdzięczna.

        Cała ta scena jest po prostu dla mnie chłodna. Każdy jakby swoje uczucia schował w głąb siebie. Brakuje mi ognia takiego jaki serwowalas nam wcześniej. Rozumiesz o co mi chodzi?
        Domyślam się że taki też mógł być Twój zamysł.
        Dla mnie jednak bardziej przygotowałas sobie spoiwo. Grunt, który ma łączyć Monate z Bez przebaczenia.
        I to też jest dobre.

        Odpowiedz
        • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 3:34 pm

          Dziękuję!
          Natomiast za nic nie ma tu marketingu 🙁
          Ale w kontekście książek trzeba tu się będzie bezwzględnie przeprosić, pochylić i mocno przemyśleć. Chyba, że … nie gdybajmy. Plan B i C trzeba mieć zawsze.

          Możliwe, że masz rację. Oszczędność w słowach na korzyść szaleństwa w głowie. ..

          Zawsze, ale to zawsze można to poprawić 🙂

          Odpowiedz
          • MartynaMaj 2, 2020 at 11:48 am

            Fakt, plan B i C zawsze w cenie.
            W kontekście książek. To sama zdecydujesz najlepiej, ja chyba zakończyła bym porwaniem. I ta myślą dlaczego oni mowia po hiszpańsku.
            Natomiast jedno jest pewne. Zostanę z Tobą aby się przekonać jak to zrealizujesz 😊

  • JBMaj 1, 2020 at 12:09 pm

    No, no, no…. Ciekawie, bardzo, chce wiecej😭
    Mimo, że Raoul jest daniem to w jakimś celu sfingował swoją śmierć. Mam nadzieję, że będzie jeszcze z Anna, szczęśliwi, spokojni.

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 1:41 pm

      I to było podsumowanie ideane. To teraz obie trzymamy kciuki.
      Dziękuję!

      Odpowiedz
  • PolaMaj 1, 2020 at 12:41 pm

    Ha…nawet nie wiesz ile razy przewijałam tekst szukając zakończenia😂😁😁
    No powiem szczerze że nie spodziewałam się kontynuacji…super…ja wciąż stoję za Raoulem…jakoś mnie w Diabłu uwiódł❤
    Pomimo jego pustych oczu to i tak myślę że w środku ma jeszcze płomyk uczucia w stosunku do Anny❤
    Czekam z niecierpliwością….

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 1:57 pm

      No fakt – zakończenie godne mnie – koniec tomu i więcej pytań niż odpowiedzi.
      Koniec złudzeń i iluzji, życia w miejscu które miało być przystanią. Trochę z hukiem.

      Co do Diabła wiem jedno – można się po nim spodziewać wszystkiego

      Odpowiedz
  • PaulinaMaj 1, 2020 at 1:03 pm

    Uwielbiam to w jaki sposób piszesz! Muszę przyznać, że mimo wszystko bardziej kibicuje Diabłu 😉
    Pierwszy tom jest jak dla mnie po prostu niesamowity! Ten ogień pomiędzy nimi… Mam nadzieję, że będą razem 🙂

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 1:59 pm

      Dziękuję! Po prostu tak mam – kiedyś zresztą dobra znajoma mi powiedziała, że nikt kto mnie zna, nie będzie mieć żadnych wątpliwości, że te teksty wyszły spod mojej ręki.

      Ta para jest dla siebie wszystkim, ale ranią się jak chyba nikt i nigdy by tego nie był w stanie zrobić.

      Odpowiedz
  • JustinaMaj 1, 2020 at 3:56 pm

    Wow w koncu sie doczekalam 😁😍 postanowilam ze swoj pierwszy komentarz /recenzje zostawie na sam koniec/poczatek jak kto woli 😉. Diabla czytalam 3 razy w czasie Montany 🙈 wiec chyba samo mowi za siebie 👌. Jak dla mnie moglabys porzucic wszystkie zyciowe zajecia i obowiazki i skupic sie tylko na pisaniu 😁, jestem pewna ze potem w nagrode od swoich czytelnikow moglabys juz tylko lezec pachniec i dalej pisac, czego ci zycze bardzo 😊🙏. A na koniec mam pytanko, czy w trzecim tomie bedzie tzw wersja „oczami” Raoula? Bardzo by mi sie to przydalo 😁 tym bardziej ze Josh mial kilka „okazji” . Czekam dzisiaj z niecierpliwoscia, a potem na cala reszte 🙈p. s. Pomysl o tym lezeniu i… 😉. Xxx

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 4:17 pm

      Jedno mogę napisać – tak: pierwszy odcinek bę∂zie Raoula.
      😀

      Odpowiedz
      • JustinaMaj 1, 2020 at 5:07 pm

        Super dziekuje 😁 tak przeczowalam ale nie chcialam „wybiegac” przed autora 😉. W takim razie czekam dalej juz nie dlugo naszczescie 🙏🙏❤️

        Odpowiedz
        • Anna ValettaMaj 2, 2020 at 5:04 pm

          Ależ wybiegaj. Na historię to nie wpłynie bo nawet gdybym próbowała zrobić coś innego to nie da rady. Ma być napisane tak jak chce być napisane 😛
          Pisz ile masz ochotę!

          Odpowiedz
  • SylwiaMaj 1, 2020 at 5:35 pm

    Kochana, jak zwykle namieszałaś 🙂 Ale nie byłabyś sobą, gdybyś tego nie zrobiła 🙂 Trzymam kciuki, żeby dobrze się pisało 🙂

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 6:07 pm

      Trochę za bardzo to lubię i zdaje się, że te opowieści też. 😀

      Odpowiedz
  • GosiaMaj 1, 2020 at 9:00 pm

    Kiedy III TOM?

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 1, 2020 at 9:16 pm

      Dzisiaj, ale spokojnie. Ja piszę i siedzę ze Skrywanymi w trybie nocnym.
      W razie czego proszę spokojnie iść spać i zrobić sobie poranne czytanie 🙂

      Odpowiedz
  • GorgosiaMaj 1, 2020 at 11:25 pm

    O Matko i Córko! Jak ja uwielbiam tę historię! Normalnie nie pójdę dziś spać czekając na 1-szą cześć 3-go tomu! Uwielbiam twój blog – wszystkie opowiadania oprócz Azylu, którego nie czuję. Dużo bym dała, żeby móc przeczytać twoje opowiadania w wersji papierowej…. I móc pożyczać je koleżankom. Nie każda lubi czytać w wersji elektronicznej. Mam nadzieję, że chociaż Diabła wydasz….

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 2, 2020 at 5:03 pm

      No w sumie coś się tu zaczyna dziać 😀
      Azyl się jeszcze nie rozkręcił – dlatego też go na chwilę zostawiłam, by znowu zaczął po mnie „chodzić” 🙂
      Ale to też ważne, że nie każdy tekst jest taki sam i nie da się lubić wszystkich 🙂

      Dziękuję!

      Odpowiedz
  • DianaMaj 2, 2020 at 12:38 am

    Rewelacja! Nie mogło być inaczej.
    Cała ta opowieść, od Diabła, po Montanę… jest rewelacyjna. Nie ma innych słów, jak tylko tych uznania dla autorki. Wielki talent, skromność., oddanie swojej pasji. Czyste złoto ❤

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMaj 2, 2020 at 5:02 pm

      Dziękuję! Wiem, że to jedno słowo, ale oddaje ogrom mojej radości. Cieszę się, gdy te historie wzbudzają takie reakcje.

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Please enter your name. Please enter an valid email address. Please enter message.