To było jak uderzenie młotem.

– Twoja kobieta … – Mallroy oniemiał. Jego kobieta?!
I wtedy zrozumiał, że tak.
Anna była jego kobietą, tylko jeszcze o tym nie wiedziała.

To, że zdenerwowany ruszył spod posterunku byłoby dużym niedopowiedzeniem. Szalejące w jego głowie myśli przeplatały się z usłyszanymi przed chwilą zdaniami.
– Nic nie wiedziała. Prawie ją zabił. Brutalny gwałt. – W ostatniej chwili zahamował. Nie zauważył czerwonego światła na skrzyżowaniu. Zignorował zdziwione spojrzenie kierowcy z mijającego go właśnie samochodu.
I wtedy dopadło do niego to, co tak usilnie od siebie odsuwał
– Nie są pewni czy zginął.- 
W dodatku nagle zakończona rozmowa. Tak jakby James przestał być pewien, że są na łączu sami.
Wiedział, że James mu ufa i co jak co, ale jego kumpel dzwonił na pewno z bezpiecznego numeru.
Wtedy go olśniło, że może i Webster tak, ale on nie.

Czuł, że nie dowiedział się wszystkiego, że było coś jeszcze co miał usłyszeć. I ten nagły niepokój. Nie o niego, o siebie się nie bał – o Annę.

 Teraz liczyło się tylko jedno – jak najszybszy powrót do domku w górach. Gdy znajdzie się przy niej i upewni, że jest cała i nic jej nie zagraża, wtedy zajmie się całą resztą. Nie dopuszczał do siebie żadnych myśli poza jedną – jak najszybciej dotrzeć do niej.
Podjechał pod swój dom tylko po to by zmienić samochody.
To, że w Bozeman padał lekki śnieg oznaczało bowiem, że jego schronienie razem z okolicą było nim szczelnie otulone. Mógłby tym samym mieć mały problem, by przedostać się do niej radiowozem.

Tym razem jechał ostrożnie, uważnie rejestrując to co się działo wokół. Mijający go ludzie, samochody, nic nietypowego, wszystko teoretycznie tak jak powinno być.
 Przez jakiś czas po wyjechaniu z miasta widział w oddali te same światła. Na tyle daleko, że nie był w stanie rozpoznać samochodu, ale jednego był pewien. Że to ten sam wóz. 
Przypadek czy nie, ale wolał nie ryzykować. Zdecydował, że nadłoży trochę drogi, ale zarówno się go pozbędzie jak i zmyli co do kierunku swojej jazdy. 
Po raz kolejny błogosławił swój samochód. Mógł mu się równać tylko potwór Anny. Na samą myśl o tej zadziornej istotce w tym wielkim wozie się uśmiechnął.
– Moja dziewczynka. – Zaśmiał się i pomny wcześniejszych postanowień, przyspieszył.
Najpierw myślał, że to po prostu inna trasa sprawia, że droga do jego samotni wydaje się trudniejsza, a potem dotarło do niego, że za taki a nie inny stan odpowiada ciągle padający śnieg.

Dom był solidny i nic nie powinno się stać, ale logika to jedno, a nagły strach i uczucie, że zdarzyło się coś złego to drugie. 
W dodatku ta droga. Miał wrażenie, że powinien już dawno dotrzeć na miejsce.

Ulga jaką poczuł na widok domku była niewyobrażalna. 
I natychmiast została zastąpiona przez strach, gdy po wyłączeniu silnika powitała go niczym nie zmącona cisza.
 Zamiast drzwi wejściowych, widział piękną i nienaruszoną zaspę. Ten widok w połączeniu z całkowitym brakiem jakiegokolwiek hałasu spowodował, że wyskoczył z wozu jakby ktoś go potraktował prądem.
 Łopata była na stałym wyposażeniu jego samochodu. Podobnie jak wielu mieszkańców Bozeman poruszających swoimi wozami po trasach nienoszących miana drogi i musiał samodzielnie móc się od czasu do czasu wykopać.
Przeklinając ograniczenia własne i narzędzia, kopał jak oszalały usiłując jak najszybciej odsłonić wejście do domu.
 Przerwał tylko na chwilę usiłując usłyszeć czy z wnętrza dobiegają jakiekolwiek hałasy.
Cisza.
Nie wołał.
Nie było sensu marnować czasu. Musiał dostać się do środka jak najszybciej. 
A jeśli zemdlała? Zasłabła? I nagle zabrakło mu tchu.
A jeśli wyszła? Jeśli ta kretynka stwierdziła, że wróci do siebie pieszo?!
Kilka ostatnich ruchów i dotarł do drzwi.
Nie zważał już na to czy coś rozwali czy nie. Szarpnął mocno i był je w stanie uchylić na tyle by wcisnąć się do środka.
Wpadł z impetem, uderzając o stojącą w progu Annę.

Nie dość, że ją uderzył i to dosyć mocno, to w dodatku stracił równowagę i poleciał razem z nią na podłogę.
Była cała! Tylko to się teraz liczyło.
Już chciał się podnieść i pomóc jej stanąć na nogi, wyjaśnić co się stało – co on chrzani, chciał ją przytulić – gdy niezmąconą wcześniej ciszę przerwał stek przekleństw.

Na początku oniemiał, ale potem musiał zareagować. Do przekleństwo doszły rękoczyny, bo jego kociak się wściekł. 
Próbował ją wyciszyć, ale uspokojenie takiej furii przekraczało nawet jego możliwości. Zdaje się, że dolewał tylko oliwy do ognia.

Nie słyszała, kiedy próbował jej wytłumaczyć, że pokrzyczy na niego później, niech zamkną drzwi, bo się rozchoruje. Nie widział co prawda dokładnie, ale czuł, że jest lekko ubrana. 
Jedynym wyjściem było poczekanie aż się zmęczy. Znał kobiety i wiedział, że może to zająć mniej lub więcej czasu, ale w końcu padnie i jej się odechce. Chociaż w tym przypadku mogło to chwilę potrwać.
Naprawdę się wściekła. 
Jęknął, gdy ostro walnęła go pięścią. Chciał ją objąć, głównie po to by zminimalizować krzywdę, którą mogła sama sobie wyrządzić, ale dłoń zamiast na ramię, trafiła na jej pierś.
Sparaliżowało go. Nie był na to przygotowany. Nie tak nagle.
Ta miękkość, to ciepło.

Nie opanował się i ścisnął ciało chcąc je pełniej poczuć.

Anna zamarła w bezruchu, a on zaczął dobierać wszystko za intensywnie.
Jej zapach. 
Szybki oddech.
 Zarumienione policzki.
Potargane włosy.
Ledwo okryte ciało.

I w tym momencie jego samokontrola przestała istnieć.
Tłumiony tak długo głód musiał zostać zaspokojony.
Ten dotyk, ten smak!
Wpił się gorączkowo w jej usta, jakby tylko one mogły mu dać ukojenie. 
Dłonie, które wcześniej próbowały powstrzymać szalejącą kobietę, gorączkowo dotykały jej ciała. Napierał na nią, czerpiąc rozkosz z oporu jaki stawiała.
Czuł ją mocno, ale nadal nie tak jak pragnął. 
Dłonie, ciało, usta oszalały.
Ale im więcej brał, tym więcej pragnął. 
Chciał więcej. Musiał mieć więcej!
Natychmiast!

Odsunął się tylko po to, by rozpiąć spodnie. 
Zaraz się w niej znajdzie. W końcu wniknie w to upragnione ciepło.

I wtedy ją zobaczył. 
Wcześniej patrzył na nią, ale teraz ją zobaczył.
Przerażoną.
Patrzącą na niego nie jak na kochanka jakim zaraz miał się stać, ale jak na oprawcę.
Ale najgorsze było to jak wypowiadała jego imię. 
Ten ton.
Nie mógł.
Gdyby to był ktokolwiek inny nic by go nie skłoniło do zrezygnowania z takiej rozkoszy.
Ale jej nie mógł tego zrobić.
Musiał to przerwać. Natychmiast!

Dopiero podnosząc się zobaczył w jakim jest stanie.
Rozerwana koszula prawie jej nie zakrywała. Opuchnięte wargi, zbyt wrażliwe by wyjść bez szwanku ze starcia z jego głodem. I oczy, które, jeśli były odbiciem jej duszy … nie!
Nie tak! Nie ona!
Pustka widoczna w jej oczach była odbiciem tej, którą on teraz odczuwał. 
To nie tak miało być! 
Miała się ucieszyć, że go widzi, a on miał ją powoli oswoić.
Znowu nie uwzględnił jej nieobliczalności, ale przede wszystkim nie docenił siły i mocy z jaką ją pragnął.
Nie mógł jej stracić, ale cokolwiek próbował zrobić, tylko bardziej ją ranił.

Zdążył tylko zamknąć drzwi i odwrócił się w ostatniej chwili. 
Gdyby jej nie złapał upadłaby na podłogę. 
A gdy już miał ją w ramionach nie mógł puścić. 
To co się dział przed chwilą było zbyt świeże dla nich obojga. 
Anna przekonana, że to nie koniec próbowała się bronić. Była na skraju wyczerpania, słabła, ale się nie poddawała. Wiedział, że powinien ją zostawić, że tak uspokoiłaby się szybciej, ale nie mógł.
Czuł jej ból. Zupełnie jakby ktoś rozcinał mu klatkę piersiową tępym nożem.
– Ciii … – Tylko to był w stanie powtarzać. Cicho, wręcz szeptem. W końcu przestała uderzać, został tylko bezsilny płacz. Nie głaskał jej, nie całował, tylko trzymał w ramionach – całkiem możliwe, że po razy ostatni.
Dopiero gdy ucichł płacz zaniósł ją do sypialni i położył na łóżku. 

W najgorszych koszmarach nie przypuszczał, że stanie się to co właśnie się stało. Nie miał pojęcia co ma zrobić i jak się zachować. Wiedział, że żadne jego słowa czy wyjaśnienia, nie będą już miały dla niej żadnego znaczenia. 
Znienawidziła go, albo znienawidzi jak tylko wyjdzie z szoku.
Na razie leżała tak odwrócona plecami do niego, dokładnie tak jak ją położył.

Dotarło do niego, że o mało co nie zrobiłby jej tego co były mąż.
Czy tak samo wtedy umarła? Czy jej wzrok też błagał o jak najszybszy koniec?
A potem to wyparcie, że to nie dzieje się naprawdę?
Musiał się czymś zająć bo inaczej zacząłby krzyczeć.
Drzwi zostawił otwarte, bo wolał widzieć co się z nią dzieje. 
Na szczęście miał co robić.

Sprzątnięcie resztek śniegu a raczej zalegającej na podłodze brei, uzupełnienie zapasu drewna. W pewnym momencie zamiast spojrzeć na włosy, utonął w oczach. Nawet nie wiedział kiedy Anna odwróciła się i teraz patrzyła prosto na niego.
 Nie wzdrygnęła się, jej twarzy nie przeszył żaden nieprzyjemny grymas. 
Odetchnął i kontynuował wykonywaną wcześniej pracę.
Nie mógł jednak odsuwać od siebie dłużej jednej niepokojącej myśli.
 Gdzie ma spać? 
Dzień zbliżał się nieuchronnie ku końcowi i miał problem. Jedno z rozwiązań wykluczył na samym początku. Nie było bowiem mowy o tym, by Annę odwiózł na jej ranczo. 
Była w fatalnej kondycji po tym zdarzeniu, wyczerpana po wyjeździe z DJ’em plus kroplą nad ‘i” był skandal związany z licytacją. Taka była oficjalna wersja, bo nawet sam przed sobą nie odważył się przyznać, że nie chce się z nią rozstawać.
 Na podłodze spać nie zamierzał, ale jedyne dostępne łóżko było już zajęte.
Problem rozwiązał się niejako sam.
Po prostu padł.
Można funkcjonować w napięciu bardzo długo, ale w końcu każdy dociera do granicy własnych możliwości. 
Nerwy i bardzo złe emocje od dawna destabilizowały mu życie. Stres, który był ewidentnie związany z Anną w końcu wygrał.
 Już od dłuższego czasu korzystał z zapasowych baterii i te w końcu też się wyczerpały. Organizm odmówił posłuszeństwa i pociągnął za sobą umysł.
Kiedy jesteś naprawdę zmęczony przestajesz się przejmować, osiągasz stan w którym jest ci po prostu wszystko jedno.
dokładnie to się z nim stało.

Panujący na zewnątrz półmrok, prysznic, który zdecydował się szybko wziąć tylko przyspieszyły to co musiał się w końcu stać – stwierdził, że nie ma sensu się męczyć i że położy się spać jak normalny człowiek do własnego łóżka.
Był bardzo zmęczony. Na tyle, że zwrócił uwagę tylko na część rzeczy takich jak wzięcie dodatkowego koca dla siebie. 
I na tyle, że uciekło mu zupełnie, że zachowuje się tak jak zwykle – czyli po prysznicu kładzie do łóżka, nago.
Pamiętał tylko, że dotknął głową poduszki i natychmiast zapadł w sen.

Cholera! Znowu to samo. 
Obudziło go jego własne chrapnięcie.
Przeciągnął się bo to ani pierwszy ani ostatni raz gdy coś takiego go spotykało, ale tym razem coś było inaczej. Na początku nie wiedział co, ale po chwili wszystko mu się przypomniało.
Anna!
Była obok, słyszał jak oddycha, chociaż robiła to trochę za szybko jak na kogoś kto spał.
Nie spała.
Gdy się poruszyła był przygotowany na wszystko – że zacznie krzyczeć, wyskoczy z łóżka, zacznie go bić, ale nie na to, że go okryje. 
Nie spodziewał się tego. 
Dlaczego to zrobiła?
A potem szeptem wypowiedziała jego imię. 
To było jak pieszczota.
Głos Anny musnął jego skórę. Był jak pierwszy promień słońca, po trwającej za długo zimie.

Zanim zdążył zapragnąć, by zrobiła to znowu poczuł dotyk.

To było jak sen, ale wiedział że nie może śnić. 
To było zbyt niesamowite na sen.
Przytuliła się.
Jej ciało przylgnęło do niego w tak naturalny sposób, jakby robili tak od zawsze.
 Nie śmiał marzyć, nie śmiał nic pragnąć. Po tym co się dzisiaj stało nie sądził, że będzie mu dane poczuć ją w taki sposób.
Pragnął Anny, ale jeśli by tak została, gdyby zasnęła tak do niego przytulona to i tak byłby szczęśliwy.
 Nie rozumiał tego, ale tak bał się, że to straci, że odpuścił.
Przestała analizować, pragnął tylko czuć.
Nic już nie miało znaczenia, liczyło się tylko tu i teraz.

I wtedy ona się poruszyła. Czuł kobiece ciało przesuwające się wyżej. Odsunie się?
Odpowiedź dostał prawie natychmiast, gdy go pocałowała.
Sparaliżowało go. 
Konsekwentnie blokował się na własne pragnienia, ale nie mógł zabronić tego Annie.
 Pragnęła go?

Jej jęk i coraz intensywniejszy dotyk były jak fala.
Powaliły go i porwały. Stracił grunt, był w stanie tylko czuć.
 Myślał, że będzie w stanie się kontrolować i tak było do chwili, gdy nie usiadła na nim okrakiem.
Tym razem jego wargi odpowiedziały na jej dotyk.

Gdy drgneła, zawył w duszy z niemocy. 
Boże, nie!
To koniec.
 Zrozumiał, że jej odwaga, a raczej to szaleństwo było możliwe, bo była przekonana że śpi.
Cokolwiek w niej szalało było też głodne i spragnione i wygrało gdy myślała, że jest nieszkodliwy.
Było jednak na tyle spragnione, że wygrało i teraz.

Gdy ponownie się pochyliła, gdy poczuł jak koniuszki piersi muskają zaczął mieć nadzieję.
Że będzie jego.
Ale musiała zrobić to sama. 
Ten pierwszy raz, zwłaszcza po dzisiejszym incydencie musiał być całkowicie jej.

To bolało, ale musiał się powstrzymać od sięgnięcia po upragnioną kobietę.
Nie ruszał się, pozwalając by wszystko działo się w narzuconym przez nią tempie.

 Pocałunki początkowo nieśmiałe nabierały głębi. Kobiece dłonie torturujące każdy centymetr jego skóry. Raz w życiu był pijany. Cały świat wtedy wirował, a on mógł tylko kołysać się i pozwolić nieść fali.
Tak samo było teraz. Ciało, umysł, pragnienie – splecione i wirujące w jednym tańcu.
Ale pożądanie i głód Anny dorównały jego, nie chciała już czekać.
Nie powstrzymał jęku, gdy powoli się nie niego nadziewała.
To uczucie gdy wnikał w gorące wnętrze pozbawiło go oddechu. 
Widziała jak rozkosz i jak odbiera siły. Chciała więcej, ale nie mogła i nie umiała dać jej sobie więcej.
Wiedział, że już jest jego.. Dłonie przytrzymujące ją mocno w pasie i zdecydowany ruch bioder.
Pełen rozkoszy jęk Anny zlał się z jego.
Jak dobrze! Jakby całe ciało płonęło i pulsowało jednocześnie.
Oszalał, ale nie był sam w tym szaleństwie sam.
Anna wiła się, usiłując uciec przed rozkoszą. 
Nie pozwolił.
Zwariował czując jak dochodzi.
– Moja! – Na długie, leniwe pieszczoty będzie czas później. Nawet z niej nie wyszedł, tylko przetoczył na plecy i wbił się ponownie w pulsujące wnętrze. Nie mógł i nie chciał nad sobą panować. Anna też tego nie chciała.
Gdy ją ugryzł zawyła i całe jej ciało krzyczało, że chce jeszcze. Smakował delikatną skórę kobiecej szyi, napawając się smakiem i władzą jaką miał pieszcząc ją i w ten posób.
Chciał słyszeć ten krzyk, potrzebował tego tak samo jak jej całej.
Oszalał, gdy objęła go udami i wtedy doszedł.

Nigdy czegoś takiego nie czuł.
Nigdy tak nie krzyczał.
Jeśli miałby, gdyby ktoś kiedykolwiek kazał mu to opisać to czuł się tak. jakby dusza opuszczała jego ciało przy zachowaniu pełnej świadomości.
To było za mocne i za wyniszczające, by móc opisać to słowami. 

Nie chciał z niech wychodzić, chciał mieć Annę jak najbliżej siebie.
Przygniatał ją, ale obawa, że jest za ciężki rozwiała się, gdy spojrzał na jej twarz.
Promieniała.

I wtedy zrozumiał, że jest w stanie nie tylko zrobić dla niej wszystko, ale też zrobić wszystko, by była tylko jego.
Bo była tylko jego.

Jak mógł zwlekać tak długo? Kiedy się nią nasyci?
Miał wrażenie, że nigdy.
Znów jej pragnął.
Gdy tak leżała w jego ramionach, cały czas obejmująca go udami i z nim w środku. Nie teraz, pozwoli jej odpocząć.
Chciał się wycofać, ale jęknęła. To nie mogło się skończyć inaczej.
Powoli wsunął się w Annę i wycofał ponownie. Palce kobiety zaciskające się na jego ramionach.
Jej ochrypły jęk, gdy wyszeptała:
– Joshua. – Powolny ruch bioder, gdy ponownie ją nadziewał.
– Tak dziecinko. – Wysuwał się prawie cały, by ponownie zagłębić w drżącym wnętrzu. I znowu. To było coś nowego. Bardzo intensywnego i nieznanego.
Nigdy tak nikogo nie pragnął, nigdy nie czuł aż takiego głodu. I nigdy nie spotkał kobiety tak idealnie do niego pasującej.
To jak układała się w jego dłoniach, jak odpowiadała na jego dotyk, pieszczoty, pocałunki. Jak łatwo dawał jej rozkosz.
Władza jaką miał nad jej ciałem była fascynująca. Nikomu nie musiał przyznawać, że to dotyczyło też jej.

Robiła z nim co chciała.

** ** ** ** ** ** ** **
Montana – część XXXIX
Montana – część XXXVII

Podziel się:
20 polubień
2016 Views

Poczytaj więcej

53 komentarze

  • AgnesMarzec 27, 2020 at 2:25 am

    O Jezu. Budzę mojego chłopa.

    Odpowiedz
    • AleksandraMarzec 27, 2020 at 7:52 am

      Hahaha. Ten komentarz zrobił mi dzień! 🙂

      Odpowiedz
      • Anna ValettaMarzec 28, 2020 at 8:56 pm

        AAA… zastanawiałam się o co chodzi, bo odpowiadam z poziomu admina strony (nie mogłam wcześniej się udzielać ze względu na ograniczenia techniczne).
        Pewnie o nagłą pobudkę własnego mężczyzny pośrodku nocy chodzi? 😀
        Też nie mogłam się przestać śmiać jak to przeczytałam.
        Oby więcej takich akcji!

        Odpowiedz
  • KarolinaMarzec 27, 2020 at 6:40 am

    Ale Czad ! 🙂 czekam na kolejne 😉

    Odpowiedz
  • PannaAnnaMarzec 27, 2020 at 8:40 am

    To jest jak Déjà vu.

    Odpowiedz
      • PannaAnnaMarzec 29, 2020 at 7:59 am

        Bardziej bym powiedziała o zachowaniu szeryfa co do Anny. Juz jeden taki byl😁 i to samo mówił. Przypadek? 🤔 A kolejny trup? Pewnie też jak się cała trójca spotka. O ile się spotka.

        Odpowiedz
        • Anna ValettaMarzec 30, 2020 at 12:45 am

          Będę chronił i bronił – chyba, że zmienię zdanie … hm …

          Odpowiedz
  • AriccaMarzec 27, 2020 at 9:43 am

    O nie nie nie…nie ufam mu…nie wiadomo co z żoną zrobił…no i jest jeszcze Raoul. Ciekawe kogo Ania wybierze jak się dowie że mąż żyje

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMarzec 28, 2020 at 8:55 pm

      Żonę zatłukł i zakopał. Słusznie, że mu nie ufasz!
      I nic więcej nie powiem, ale znając jej charakterek, który chwilowo przygasł (powtarzam – chwilowo), to można spodziewać się wszystkiego

      Odpowiedz
      • AriccaMarzec 30, 2020 at 7:58 am

        Nawet mu wygląd Jamesa Deana Morgana nie pomoże 😂😜

        Odpowiedz
  • SylwiaMarzec 27, 2020 at 5:44 pm

    Boskie 🙂 Chcę więcej 🙂

    Odpowiedz
  • PATMarzec 27, 2020 at 9:57 pm

    Weź tego Raoula zakop na nowo… 🤷‍♀️ lepiej bylo bez niego … zdecydowanie 🤷‍♀️Szeryf za to robi robotę konkret 😎

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMarzec 28, 2020 at 8:52 pm

      O jesuuuuuu … no nie mogę nic powiedzieć.
      Zaraz będą dwie frakcje – nieboszczyk mąż i morderca szeryf 😀
      Ale rację masz – szeryf robi konkretną robotę

      Odpowiedz
    • AriccaMarzec 30, 2020 at 9:02 pm

      Raoul jest zły ,po prostu . Wiadomo, że to badboy. A szeryf to taka Cicha woda. Niby ok ale jak przypier🤬 to nie wiadomo za co i z której strony

      Odpowiedz
      • Anna ValettaMarzec 30, 2020 at 9:06 pm

        Zakochałam się w Twoim opisie!

        Naprawdę zamierzam sobie poużywać. Święta z piekła rodem są bajką dla dorosłych. Montana i III część nie znajdują się w tej kategorii.

        Odpowiedz
        • AriccaMarzec 31, 2020 at 1:57 pm

          A ja w twoich historiach ❤️🔥

          Odpowiedz
  • BasiaMarzec 27, 2020 at 11:29 pm

    Czemu ten rozdział…taki króciutki? Nakręciłam się na dłuższe czytanie,a tu ….koniec🙈.Ale to nic,na dobre rzeczy warto poczekać👌😉

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMarzec 28, 2020 at 8:51 pm

      Strasznie krótki w porównaniu z poprzednim, ale nie aż tak. 6 stron – co prawda prawie samych zmagań łóżkowych, ale …

      Długie czytanie będzie przy kolejnym odcinku

      Odpowiedz
  • MartirioMarzec 28, 2020 at 9:27 pm

    Lubię to opowiadanie, myślę nawet, że to moje ulubione. Ale mam niestety wrażenie, że z każdą kolejną częścią jest coraz gorzej jeśli chodzi o poprawność językową. Widać, że brakuje Ci czasu na korektę, a szkoda, bo kawał dobrego tekstu się marnuje.

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMarzec 28, 2020 at 9:50 pm

      Hej
      Masz niestety rację.

      Z korektą jestem na bakier z kilku powodów, ale jeden przeważa: brak czasu (zdaje się, że akurat tę część skończyłam po 3 w nocy, a muszę wstawać najpóźniej o 6:30 by zdążyć do pracy). Sama czytając tę część później wyłapałam kilka błędów, ale ponieważ robiłam to na komórce i dopiero dzisiaj odzyskałam normalny internet (na inną historię) to chwilowo odpuściłam.
      Kilku korektorów zewnętrznych już wykończyłam ( w sumie to każdego). A ponieważ teksty udostępniam tu bezpłatnie, to jest to swoisty kompromis – możecie je mieć bez ograniczeń i bezpłatnie, a ja mam małą taryfę ulgową (oczywiście staram się nie przesadzać, ale nie mam z powodu tych błędów nerwicy).
      Strzeliłabym sobie w głowę za ortografię!

      Gdyby teksty były odpłatne to wtedy zdecydowanie korekta i redakcja są elementem obowiązkowym. A tak bez spięcia przy okazji sprawdzę i zmienię.

      Uff!
      Przepraszam, ale nie dam rady ze wszystkim wyrobić 🙁

      Odpowiedz
  • KasiaMarzec 30, 2020 at 7:11 pm

    Na jednej z grup znalazłam linka do Twojej strony diabeł przeczytany jednym tchem 🙂 montana czytana na bieżąco i jest ogień. tyle pytań kotłuje sie w mojej głowie już chciałabym przeczytać co będzie dalej. Czy pozostałe opowiadania są powiązane z tymi czy to odrębny temat i czy też są tak dobre jak te ? Chyba w oczekiwaniu na ciąg dalszy montany zacznę czytać pozostałe. Serdeczne dzięki za Twoje opowiadania czekam z dużą niecierpliwością na dalsze perypetie Anny. Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMarzec 30, 2020 at 7:23 pm

      Hej Kasiu,
      dziękuję! Uwielbiam mieszać w głowach czytelników, straszne – ale tak mam. Cieszę się, że mnie ktoś poleca – zawsze dobrze wiedzieć, że na tyle teksty się podobają, że chcecie się nimi dzielić. I jeśli mogę to proszę o to samo. Jeśli koleżanka czy przyjaciółka może zaczytywać się z wypiekami na twarzy to daj jej znać o tym miejscu albo podziel się ulubionym tekstem!

      Będąc na stronie głównej możesz wybrać dowolny tekst. Podzielone są na kategorie, ale już dawno się ich nie trzymam i pewnie to zmienię. Nie umiem krótko i na temat 😀 U mnie jest zawsze na temat, ale długo.
      Pozostałe opowiadania funkcjonują samodzielnie. „Paradoks” jest skończony, ale uprzedzam, że tam zaszalałam i podniosłam sobie ciśnienie, chyba nie tylko sobie.
      Reszta jest rozpoczęta, ale będzie w szybszym lub późniejszym terminie kontynuowana. Wszystkie teksty będą skończone.

      Co do Montany i kolejnej części Piekielnego … sama przebieram nogami ze zniecierpliwienia.
      Pozdrawiam serdecznie z zaśnieżonego Poznania. A

      Odpowiedz
      • KasiaMarzec 30, 2020 at 7:35 pm

        Juz link poszedł dalej w czasie wirusa i ogromu wolnego czasu twoje opowiadania to najlepszy pogromca czasu 🙂 W Poznaniu już pada to za chwilę u mnie też będzie (mieszkam pod poznaniem ) cieszy mnie to że takie świetne opowiadania wypływają z wlkp. Biorę się za paradoks mam nadzieję że wciągnie tak samo jak pozostałe i skończę o świcie albo prędzej bateria siadzie:-)

        Odpowiedz
          • DagmaraMarzec 31, 2020 at 4:03 pm

            Witam. Kiedy można się spodziewać następnej czesci? Pozdrawiam

          • Anna ValettaMarzec 31, 2020 at 6:46 pm

            Zdaje się, że do 4 kwietnia

  • M.Marzec 31, 2020 at 1:23 pm

    Będę monotematyczna 🙂 Nie mogę się doczekać kolejnej części 🙂

    Odpowiedz
  • AnulkaMarzec 31, 2020 at 6:02 pm

    Trafiłam na twój blog przez polecenie fb iiiii…. masz nową, wierną stalkerkę twojej twórczości 🙂 Diablo pochłonęłam w jedną noc – za Boga nie mogłam się oderwać, tak samo było z Paradoksem i teraz Montana…. kolejna nocka zarwana ale nie mogłam przestać czytać – szczególnie że główna bohaterka to moja imienniczka 😀 Masz wspaniałe pomysły na opowiadania, fajnie zarysowane postacie i nutkę tego kryminału, który także uwielbiam 🙂 Życzę ci byś wydała swoje prace w formie książek 🙂 Na pewno staną się nieodzowną częścią mojej kolekcji 🙂

    Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału Montany 🙂 Jak i kolejnych twoich prac. I błagam – nie rezygnuj z pisania 😀

    Anulka

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMarzec 31, 2020 at 6:47 pm

      Hej Anulka,
      nie zrezygnuję z pisania. To mój tlen, słońce i cały świat. Zbyt to uwielbiam by siebie tego pozbawiać!
      I dziękuję! Całą przyjemność po mojej stronie.
      Co do książek to pomyślimy!

      Odpowiedz
  • Aga oliMarzec 31, 2020 at 9:30 pm

    Blagam kiedy 39 i 40 część montany?????bo zwariuje!!!!

    Odpowiedz
    • Anna ValettaMarzec 31, 2020 at 9:39 pm

      Nie wariuj! W tym tygodniu będzie przedostatnia część.
      W harmonogramie (doświadczeni czytelnicy, proszę nie łapać się za głowę – Wy mnie znacie, ja Was ubóstwiam, ale jakieś wady muszę mieć … no może stadko) zdaje się jest 4 kwietnia.
      To jest piątek? A nie, sobota. No to jest duża szansa, że to będzie z piątku na sobotę, chyba że padnę na twarz. To wtedy sobota.
      Siedzę teraz nad „Złą decyzją”, ale chyba się nie wyrobię. Muszę jeszcze trochę napisać żeby to miało ręce i nogi, a jestem już wykończona.
      Koszmarne są te zmiany ciśnienia.

      Odpowiedz
  • SandraKwiecień 2, 2020 at 9:57 am

    Co ty ze mną kobieto robisz!? 🙈 Oczy otwieram i tylko Montana w głowie, przeczytałam wszystko zaczynając od Diabła po Montanę 👌👌🤗 czekam na więcej. Przyjemnie się czyta a i libido skacze w górę 😉,, diabeł tkwi w szczegółach,, 🙂

    Odpowiedz
  • DianaKwiecień 3, 2020 at 7:25 pm

    Lubiłam Diabla, mam nadzieję, że odzyska Annę! Szeryf działa mi na nerwy 😋 jest chyba gorszym diabłem od Diabła 😅 czekam na kolejneeeeeeeee , błagam…. dziewczyno wydaj tę historię, jest niesamowita!

    Odpowiedz
    • Anna ValettaKwiecień 3, 2020 at 7:47 pm

      Zawsze ktoś musi wkurzać – Annie też się zdarza. Ale kładę to na karb otumanienia po utracie męża.
      Postaram się z książką – czasy trochę niesprzyjające, ale im mam trudniej tym się potem bardziej dziwię 🙂

      Odpowiedz
      • DianaKwiecień 3, 2020 at 8:04 pm

        To jest na prawdę świetne… uwielbiam Diabła, mam nadzieję, że rozpęta piekło, by odzyskać ukochana!

        Kiedy można się spodziewać kolejnych rozdziałów?

        Odpowiedz
    • IwonaKwiecień 4, 2020 at 4:35 pm

      Ja tez czekam na Diabła niech przybywa i pozamiata teren

      Odpowiedz
      • Anna ValettaKwiecień 4, 2020 at 4:47 pm

        Wy mnie chyba zamieciecie. Ale raz się żyje, a takie historie pozostają z nami na długo 🙂

        Odpowiedz
  • MonikaKwiecień 3, 2020 at 7:39 pm

    W jeden wieczór przeczytane i Diabeł i Montana a teraz trzeba tydzień do siebie dochodzić ale już nie mogę się doczekać szeryf górą 😉

    Odpowiedz
    • Anna ValettaKwiecień 3, 2020 at 7:45 pm

      Monika,

      ale z Ciebie torpeda czytelnicza 😀
      W wolnej chwili zajrzyj do innych tekstów 🙂
      Ja cały czas gorąco polecam „Paradoks”.

      Odpowiedz
      • MonikaKwiecień 4, 2020 at 2:43 pm

        Paradoks przeczytany super👏przeczytałam też Święta z piekła rodem i już żałuję bo kiedy ja się doczekam reszty rozdziałów 😔

        Odpowiedz
  • DianaKwiecień 4, 2020 at 5:21 pm

    Mamy dziś 4ty 😋 będzie coś nowego?

    Odpowiedz
    • Anna ValettaKwiecień 4, 2020 at 5:44 pm

      Czwarty się kończy o północ 😀 – czyli jeszcze trwa, czyli jeszcze mam czas.

      O właśnie – od razu wykorzystam okazję. Wyłączyłam już facebook, a teraz jeszcze nie będę odpowiadać na maile i komentarze. W życiu tego odcinka inaczej nie skończę na czas 😛

      Odpowiedz
  • DianaKwiecień 4, 2020 at 6:11 pm

    No wiem, wiem… Ale strasznie się napaliłam 😋 już nie przeszkadzam 😁

    Odpowiedz
  • BaskaKwiecień 4, 2020 at 8:34 pm

    Cześć, trafiłam na Twojego bloga z polecenia DIABŁA na FB zakochałam się, teraz MONTANA i nie mogę się doczekać dalszych rozdziałów 😍 JESTEŚ mega ‼️‼️‼️

    Odpowiedz
    • Anna ValettaKwiecień 4, 2020 at 10:12 pm

      Dziękuję! Przed chwilą wskoczyła Montana, ale znowu sama sobie ukręciłam sznur na szyję i będzie dodatkowy odcinek (planowo miało być 40, będzie 41)

      Odpowiedz
      • DianaKwiecień 4, 2020 at 11:28 pm

        Kiedy ? 😍 odświeżam co 5minut czekając na cud! 🤣

        Odpowiedz

Zostaw komentarz

Please enter your name. Please enter an valid email address. Please enter message.