Podszedł i stanął tuż obok łóżka.
Gdy dotknął dłonią mojego policzka, szarpnęłam głowę odruchowo do tyłu.
Jego jedyną reakcją było pełne ironii parsknięcie.

Nic dziwnego.
Nie miałam szans, żadnych – a w tej sytuacji jakakolwiek próba przeciwstawienia się czy oporu była po prostu śmieszna.

Jego dłoń przeniosła się niżej. Koniuszkami palców gładził skórę, ledwie jej dotykając.
Zupełnie jakby ją pieścił.

Nie chciałam tego!
Nie chciałam by mnie dotykał!
W odruchu buntu, obronnym, oczekując na ból  – to już nie było ważne, napięłam wszystkie mięśnie. Wystarczyła chwila w takiej pozycji, by wycieńczone ciało zaczęło drżeć.
Myślałam, że to stres, wysiłek, skurcz – ale w kolejnej sekundzie zrozumiałam co się dzieje naprawdę.
Mój umysł chciał by to co robi skończyło się jak najszybciej, ale ciało zdradziło mnie po raz kolejny.
Drżałam i dygotałam bo Maks mnie dotykał.

To było chore!
Wtedy w Cannes – rozkosz z nim była ostatnią.
Jego dotyk był ostatni.

Po mojej ucieczce nie potrafiłam, nawet nie miałam ochoty na spełnienie.
Kiedy znalazłam się tutaj raz próbowałam doprowadzić się do orgazmu, ale zyskałam tylko ból i otarcia na kroczu. Nie umiałam się podniecić, nie czułam podniecenia.

A teraz?!

Nawet nie musiałam patrzeć w dół, by wiedzieć jak reaguję na dotyk Maksa.
Czułam mrowienie w miejsca, które muskał.
Nabrzmiałe piersi bolały i jedyne ukojenie mógł im przynieść jego dotyk.

Jego dłoń musnęła sutki.
Zadrżałam i mimowolnie jęknęłam.
– Ciekawe. – Lekko ochrypnięty głos mężczyzny przerwał ciszę.

Gdy jednak palce kontynuowały wędrówkę, złamałam dane sobie przyrzeczenie.
– Błagam! Nie! –  Wiedziałam co będzie dalej i nie chciałam. Nie mogłam tego chcieć! Gdy dotknie mnie między udami to będzie koniec.
Koniec mojej dumy, a wobec tego co się stało i stanie – tylko to mi pozostało.

Nie miałam się nawet jak bronić.

Rozkrzyżowane nogi, mocno przywiązane za kostki do łóżka uniemożliwiały mi zsunięcie ud.

Maks miał do mnie swobodny dostęp i nie bawił się już w subtelności.

Dłoń zawędrowała między uda, a palce zdecydowanie wsunęły się do środka.
Nie trafił na żaden opór.
Już wcześniej czułam, że płynę – ale ten dźwięk połączony z wyrazem jego twarzy był gorszy niż cokolwiek mógł mi zrobić.

Fascynacja połączona z obłędem. I ogromna samcza satysfakcja.

Wargi lekko się rozchyliły – łowił mój zapach.
Zapach mojego podniecenia.
Wysunął palce i z powrotem zanurzył w szparce.
– Nie! – Ten protest nic nie zmieniał, ale musiałam jakoś wyrazić to, co się ze mną działo.

Jęk za jękiem, gdy zaczął rytmiczną penetrację palcami..
Nie chciałam tego, co się działo!
Nie chciałam tego, co się działo ze mną!
Moje ciało mnie nie słuchało.
Chciało rozkoszy.
Już!
Teraz!

I on ją dostał.
Zadygotałam.

Maks wbił palce głęboko we mnie. Czuł pulsowanie. Każdy skurcz.

– Mówiłaś nie? – Skurwiel! Nie odpowiedziałam, ale moje oczy mówiły wszystko.
Zaśmiał się i w odpowiedzi przejechał po łechtaczce mokrymi od moich soków palcami.

Boże – to wcale nie był koniec. Ani Maksa, ani mój.

Ciało spięło się w oczekiwaniu na ciąg dalszy, ale umysł jeszcze stawiał opór.
Czułam obrzydzenie – do siebie. Zachowywałam się jak suka w rui. Gotowa zaatakować i gryźć, ale kiedy dopadnie ją pies jest natychmiast gotowa do tego by się parzyć.

– Nie chcę. – Wyszeptałam.
A potem byłam tylko w stanie obserwować jak unosi dłoń do ust i zlizuje każdą kroplę którą ze mnie wydobył.

Głód który pojawił się w jego oczach nie był niczym dobrym.
– Maks, nie! Nie chcę! – Nie reagował.

Przerażona myślałam, że teraz skosztuje mnie  bezpośrednio, ale się myliłam.
Obiecał mi ciąg dalszy i będę miała ciąg dalszy.

Kiedy wszedł na materac i usadowił się nade mną zrozumiałam, że mnie zerżnie.
I wiedziałam, że teraz będzie bolało.
Był za duży. Poprzednio zrobił mi krzywdę – a wtedy uważał.
Teraz nie będzie.
To oczekiwanie było najgorsze.
A Maks się nie spieszył.
Krzyknęłam, gdy w końcu poczułam dotknięcie między udami.
Dziwne.
Inne.
Gdy dotyk się powtórzyl mogłam tylko zakwilić.
Mężczyzna wcale we mnie nie wszedł.
Jeszcze nie.

Muśnięcia zamieniły się w wykańczający masaż.
Maks tym razem wybrał łechtaczkę, ale zamiast palców czy języka użył czubka swojej męskości.

Powolne, kuliste ruchy skoncentrowane na jednym miejscu.
Delikatna skóra główki masująca najbardziej wrażliwą część mojego ciała.
I powracające napięcie.

Już nie protestowałam. Nie miałam siły.
Coraz mocniejsze mrowienie biegnące do jednego punktu.
Im bliżej środka, tym większe i mocniejsze.

Brakowało mi powietrza.
Usta walczyły o każdą odrobinę tlenu.
Krzyk i pierwszy spazm.

 

To było tak nagłe, tak mocne, że otworzyłam szeroko oczy.
Twarz Maksa była tuż nad moją, wykrzywiona w grymasie którego nie widziałam wcześniej.
Patrzył na mnie.
Ten krzyk uwiązł mi w gardle, gdy w pulsujące wnętrze zaczął się wdzierać pieszczący mnie jeszcze przed sekundą penis.

 

Miałam wrażenie, że całe moje ciało ogarnęła fala z furią atakująca i rozbijająca się o brzeg. Maks był jej integralną częścią.
Z każdym kolejnym skurczem wbijał się coraz głębiej.
Moje ciało tak go pragnęło, że nie czułam bólu. Otwierało się na niego powoli, ale coraz chętniej.
Chciało go w środku.

To co się stało było silniejsze ode mnie.

Duma, honor, i umysł dawno wysłałam w diabły.

Liczyło się tylko to co jest teraz.

 

Nie dbałam o przyszłość.
Chciałam Maksa.
Głośny jęk przeplatał się z gorączkowym błaganiem.
– Kochanie. Nie przerywaj. Proszę. Jak ja tęskniłam. Maks.

A potem byłam w stanie tylko jęczeć, gdy położył się na mnie całym ciężarem ciała.
Jego biodra zaczęły pracować jak tłoki maszyny.
Usta miałam pełne swojego i męskiego języka.
Od dołu rozpychał mnie sztywny członek, wnikający z każdym kolejnym ruchem coraz głębiej.
Uderzenie,
Jęk którym oddychał Maks.
Mój krzyk, gdy zaczęło się ze mną dziać coś dziwnego.
A potem doszłam na szczyt po raz trzeci.
Maks nie przerywał.
Już nie całował.
Zabijał mnie.
Z jękiem wbił się z całej siły – poczułam, jak pulsuje.

To było jak sen.
Byłam półprzytomna.
Byłam bezbronna – w każdym znaczeniu tego słowa.
Odsłoniłam się całkowicie.
Wiedział już wszystko.

Gdy wysunął się ze mnie i w milczeniu wstał z łóżka, nawet na niego nie spojrzałam.

Otworzyłam oczy dopiero gdy poczułam, że mnie rozwiązuje. Nogi, potem ręce.
Nie wiem czego się spodziewał, ale nie miałam siły się ruszyć.
Rozłożone ręce i uda.

Do łózka wrócił nie trzymając żadnego ostrego narzędzia. Ale nadal ze sztywną męskością.
Byłam tak wykończona, że zanotowałam w głowie ten fakt, ale to wszystko.
Wodziłam tylko za nim wzrokiem, a potem do mnie dotarło, że to jeszcze nie koniec.

Maks przysiadł pomiędzy moimi udami.
Z uśmiechem błąkającym się po ustach obserwował mnie przez dłuższą chwilę.
Miał doskonały i niczym nieograniczony widok na  moją twarz, ciało i zmaltretowaną szparkę.

Jęknęłam gdy zanurzył w niej palce.

Moje soki, jego sperma – wszystko przemieszane. Z satysfakcją patrzył na swoje dzieło.

I chciał więcej.

– Pobędziemy tu do rana. Potem przenosimy się z powrotem na zamek.

Na kilka chwil znalazłam się w niebie. Wszystkie złe wspomnienia zniknęły, a ja poczułam się tak, jak chociaż raz w swoim życiu powinna poczuć się każda kobieta.
Kochana, wielbiona i pożądana.

A potem usłyszałam te słowa, spojrzałam na niego i znalazłam się w piekle.
Maks zwycięzca.
Maks zdobywca.
Czegokolwiek i kogokolwiek sobie zażyczył, dostawał to – na swoich warunkach.
Satysfakcja i pewność, że to mogło się skończyć tylko w ten sposób.
Że ulegnę.
Że mnie złamie.
I zrozumiałam, że tak będzie zawsze.
To już koniec. Nie będzie szczęśliwego zakończenia.

Nie mam pojęcia jakim cudem znalazłam w sobie siłę by go kopnąć.
A przynajmniej próbowałam

To był cyborg nie człowiek.

 

Złapał mnie błyskawicznie za kostkę blokując cios i równie szybko przekręcił tak, że leżałam teraz na brzuchu.
Nie miałam szans z o wiele cięższym mężczyzną.
Przysiadł na mnie, kompletnie mnie blokując.
Nie mogłam nic mu zrobić, ale mogłam krzyczeć.

I skorzystałam z tej szansy.
– Ty idioto. Ty chamie. Myślisz, że pojadę z tobą? Wynoś się! Albo mnie obedrzyj ze skóry. Ale pozbaw mnie swojego towarzystwa. Żałosny kretyn. Nie chcę cie więcej widzieć!

Krzyczałam straszne rzeczy.

Miało go zaboleć.

Bardzo.

Wyrzucałam tak z siebie cały swój ból i cierpienie.
Całą tęsknotę za nim i to co spadło na mnie jak grom z jasnego nieba – że ja tego psychopatę pokochałam.
Tak mocno, że nie przeżyłabym sekundy jeśli spojrzałby na mnie z politowaniem. A tak by na pewno było gdybym za nim teraz poszła.
Wolałam już umrzeć. Niż kiedykolwiek zobaczyć coś takiego w jego oczach.
– Zabij mnie. Na co czekasz tchórzu!
Silna dłoń przycisnęła mi kark i tym samym przyszpiliła do materaca.
Maks zsunął się na tyle, że siedział na moich udach, ale nadal nie mogłam się ruszyć.
Szarpanie nic nie dawało. Wiedział co robi.
A potem się pochylił i szepnął.
Spokojnym i pozbawionym emocji głosem – tym samym, który słyszałam gdy mnie dopadł.

– Kochanie. Wszystko w swoim czasie. Jeszcze nie skończyłem pierwszej części.
Szarpnęłam się, gdy drugą dłoń wsunął pomiędzy pośladki, palcami szukając interesującego go miejsca.

– Pewnie się zastanawiałaś co jest w tym małym pudełeczku na fotelu, prawda? Wazelina. Ale nie będę jej potrzebować. Zdecydowanie ciekawiej będzie mi bez niej. Przyjemniej.

Krzyknęłam z całej siły gdy opuszek palca zaczął boleśnie się wdzierać w ciasny otwór.
– Tobie niestety nie.
** ** ** ** ** ** ** **

Paradoks – część XXXVIII

Paradoks – część XL (koniec)

Podziel się:
53 polubień
11496 Views

Poczytaj więcej

63 komentarze

  • panikaraStyczeń 13, 2016 at 4:38 am

    Josh zabije Maxa. Natomiast Anna oszaleje i zamieszka w zamku bedac oblakana i rozpaczajac smierc ukochanego. Josh sie zapije na smierc.

    Odpowiedz
    • Anna ValettaStyczeń 13, 2016 at 7:50 am

      Koniec do części publikowanej na blogu juz jest i nic go nie zmieni.

      Odpowiedz
  • e.Styczeń 13, 2016 at 5:46 am

    Wiem, że banalne ale chciałabym, żeby się wszystko dobrze skończyło, taki wielki happy end 🙂

    Odpowiedz
  • PandziorkaStyczeń 13, 2016 at 7:02 am

    cholera 😡
    jestem w szoku iii chce więcej i więcej mam nadzieje że skończy się dobrze

    Odpowiedz
      • PandziorkaStyczeń 14, 2016 at 4:52 am

        Tak myślałam 🙂 to zaczynam wyczekiwanie 😉

        Odpowiedz
  • Anna ValettaStyczeń 13, 2016 at 7:59 am

    Wyjaśniam na szybko zdjęcie – pewnie przy realizmie ostatniego trochę się rozbestwiliście (tak, to był TEN naszyjnik).
    Shibari wrzuciłam tymczasowo by nie opóźniać publikacji – nie dokładnie to co chciałam, ale nie woła o pomstę. Podmienię grafikę w wolniejszej chwili na właściwą, a ta … na pewno zostanie wykorzystana 🙂

    PS> Jeszcze jakieś pomysły na ostatnią część? 😀

    Odpowiedz
  • Anna ValettaStyczeń 13, 2016 at 8:02 am

    Sylwia – CZY TY SPAŁAŚ? Kiedyś Ty czytała Paradoks? 😀

    Odpowiedz
    • SylwiaStyczeń 13, 2016 at 12:21 pm

      Hah, no ze dwie godziny snu się może uzbierały. Nie tylko Ty jesteś nocnym markiem. Musiałam się uczyć, na paradoks czekałam przy okazji 😀

      Odpowiedz
  • lkolacStyczeń 13, 2016 at 8:50 am

    Obiecalam sobie, ze juz nie bede komentowac paradoksu. Dlugo wytrzmalam, raz ze przez jakis czas nawet mi sprawe ulatwialas niczego nie publikujac 🙂 ale nie podoba mi sie kierunek w jakim to opowiadanie poszlo.
    Na poczatku bylo zabawne, Ania byla zabawna, bylo cos porywajacego pozytywnie zakreconego, a potem pojawil sie maks alfa psychopata i Ania padla. Dlaczego on sie na niej msci a ona nie moze? Przeciez przy takimi plonieciu i wzajemnym przyciaganiu sie Ani i Maksa, Maks wreszcie powinien sobie uswiadomic ze znalazl partnerke a nie kobiete ktora da sie zagalskac przez deprawowanie jej.
    Dlaczego Ania sie nie broni? Nie kombinuje jak przywiazac Maksa do kaloryfera i tak mu dlugo obcigac ze to on bedzie blagac o litosc (ten kaloryfer to taka przenosnia).

    Maks powienien sobie zaczac zdawac sprawe ze znalazl wreszcei idelana partnerke a nie dziewoje ktora tylko go zaspokoi, ze Ania nie tylko go podnieca ale potrafi mu odplacic pieknym za nadobne. Pewnie jak pojdziesz droga jeszcze troche ja poprzywiazuejsz do lozka, uwiazisz ja w zamku to sie Ania zestarzeje ze zgryzoty.

    Chyba masz upodobanie do takich facetow, w diabel tez byl brutal, ale tam tez byla Ania na psychotropach ciagle spiaca, prossze nie rob z tej Ani dziury MAksa bo w za wiele cech Ani dalas, od samoobrony po jakas szcatkowa inteligence i nei przewidywalnosc.

    Dobra skonczylam. Juz nic wiecej nie napisze.

    Odpowiedz
    • Anna ValettaStyczeń 13, 2016 at 9:35 am

      No cóż. Nie wiem za bardzo jak mam odpowiedzieć na taką deklarację – nie chcesz komentować? Nie komentuj. Co ja zrobię?
      Nic.
      Czy mi przykro i nie mam pojęcia skąd taka demontracja i manifestacja? Owszem. Ale to mój problem.

      Opowiadania i jego zakończenia nie
      zmienię. Teksty są integralną częścią mnie i nie postąpię wbrew sobie by napisać sztuczny finał -stojący w całkowitej sprzeczności ze mną.

      Odpowiedz
      • Ile.Znasz. Sposobow.Zabijania.Styczeń 14, 2016 at 2:04 pm

        EjjjPsycholove, damy rade…..i komentujemy komentujemy, no co Ty Ikolac…my tu brakujace ogniwa, trzeba byc i rozruszac… wiadomo, ze kazdy widzialby cos innego, ale to jedna osoba szaleje w wyobrzni po starych ukrytych przed swiatem twierdzach, znaczy Anna siedzi tam pod lozkiem czy w szafie i opisuje nam co jej sie urodzi 🙂
        My jak film…w wersji literkowej…tacy z nas krytycy, wiec osobiscie nie zycze by Maks zostal skasowany lopata przez Josha, chociaz…. 🙂 chociaz lepiej tak niz Ania ktora kiedys odgyzie Maksowi interes…bardziej bolesna opcja….wiec…Anno zdajemy sie na Ciebie i cieszmy wszyscy, ze IZSZ nie pisze o malo co ociekajacych krwia, a nie erotyzmem 🙂

        Odpowiedz
        • Anna ValettaStyczeń 14, 2016 at 3:34 pm

          Nie odgryzie – bo to jednak myśląca babka.
          Za dużo krwi. Potem tylko by się umęczyła ze sprzątaniem 😛
          Co jak co, ale jak zabić i się potem nie narobić to wiem

          Odpowiedz
  • aaStyczeń 13, 2016 at 10:39 am

    To juz koniec?

    Odpowiedz
    • Anna ValettaStyczeń 13, 2016 at 10:54 am

      Czterdziesta cześć 🙂 na blogu chyba wystarczy.

      Odpowiedz
      • aaStyczeń 13, 2016 at 11:01 am

        Czyli bedzie jeszcze jedna, a kiedy kolejna podrzucisz?

        Odpowiedz
          • anonimStyczeń 15, 2016 at 5:14 pm

            Styczeń ma aż 31 dni. Dobrze, że 15 z nich już minęło. 😉

      • IsaStyczeń 13, 2016 at 12:23 pm

        Na blogu.? A planujesz kontynuacje gdzieś indziej?;)

        Odpowiedz
          • isaStyczeń 13, 2016 at 7:35 pm

            A będzie alfa? 😉 uchyl rąbka;*

          • Anna ValettaStyczeń 13, 2016 at 8:47 pm

            Coś szykuję. Jak będzie wszystko zamknięte dam znać 🙂

  • AsiaStyczeń 13, 2016 at 1:30 pm

    Hej! Jak ja dawno nie komentowałam! Niestety w życiu się tak układa, że nie wszystko jest idealnie i brakuje czasu na drobne przyjemnośći 😉 Jednak zawsze znajdę chwilę żeby Cię poczytać. Teraz nadrobimy komentowanie:

    Dlaczemu tak mało?! Do tej pory nieźle się wszystko kręciło, uciekająca Ania, szaleństwo Maxa… i Josh gdzieś tam w tle..? Czy Max do końca będzie szalony, zaślepiony i taki Głupi!? A może się opamięta, nie skrzywdzi jej i będą happy ever after? Chociaż nie z ich charakterami… Z drugiej strony z mężem mamy podobne charakterki to jednak od 10 lat jakoś jeszcze się nie pozabijaliśmy, ale za to jak jest ciekawie gdy… trzeba pozmywać po obiedzie 😉 Co dalej i jak to się skończy? Czytając komentarze ma się wrażenie, że szykujesz nam masakrę w stylu Gangu Siekier..;) Gdybanie nic nie da i trzeba czekać,

    to kiedy będzie??

    Pozdrowienia!

    Odpowiedz
    • Anna ValettaStyczeń 13, 2016 at 1:43 pm

      Dziękuję 😉
      Wcale nie tak mało. Jest więcej tekstu niż ostatnio – po prostu za szybko go czytacie 😀
      Do końca stycznia wrzucę.

      PS. gdybać możecie, ale tego zakończenia i tak nie zmienię.

      Odpowiedz
      • Anastazja CzernyStyczeń 14, 2016 at 7:39 pm

        Wygląda jak w twoim stylu droga „Ile. Znasz. Sposobów. Zabijania” xD

        Odpowiedz
  • LesiuStyczeń 13, 2016 at 2:03 pm

    Maks … cholerny Maks! Znalazł miłość swego życia i nie umie tego dostrzec. Czasem jak to czytam to wydaje mi się że on musi ją stracić żeby w końcu zrozumieć że ona to ta JEDYNA.

    Odpowiedz
    • Anna ValettaStyczeń 13, 2016 at 2:16 pm

      Utłucze, potnie, zarąbie, zje .. jak mu się odbije czkawką to może pojmie! O!

      PS. a na poważnie – to mało to takich Maksów chodzi po świecie? 🙂

      Odpowiedz
  • GosiaStyczeń 13, 2016 at 3:07 pm

    Moim skromnym zdaniem, Max powinien dostać jakąś nauczkę. Powinien stracić Annę, poczuć co stracił, zrozumieć co stracił i … odnaleźć ją. A później żyliby długo i szczęśliwie, chyba… ;).

    Odpowiedz
      • GosiaStyczeń 13, 2016 at 4:10 pm

        Ja po prostu lubię szczęśliwe zakończenia. Życie wystarczająco mocno daje nam w kość.

        Odpowiedz
        • Anna ValettaStyczeń 13, 2016 at 4:35 pm

          Ale tak słodko ma być?
          Padniecie od nadmiaru cukru w cukrze.

          Odpowiedz
          • GosiaStyczeń 13, 2016 at 4:38 pm

            Lubię cukier 🙂

  • kloStyczeń 13, 2016 at 3:08 pm

    A ja chyba nie chce happy endu, a co! Nie wszystko musi się tak kończyć 🙂

    Btw. co z Joshem, nadal leży pod drzwiami? 😀

    Odpowiedz
    • Anna ValettaStyczeń 13, 2016 at 4:35 pm

      Zamarznięty na kamień 😀 … no fakt – ciekawe co z Joshem

      Odpowiedz
  • Miss BStyczeń 13, 2016 at 6:02 pm

    Aniu, piszesz że na blogu jest wersja „beta”, a gdzie można.znaleźć wersję „alfa”?

    Odpowiedz
      • Miss BStyczeń 13, 2016 at 10:52 pm

        Trzymam Cię za słowo 😉

        Odpowiedz
  • NataliaStyczeń 13, 2016 at 10:10 pm

    Witaj Aniu 😉 Mimo że uwielbiam paradoks to z niecierpliwością czekam na jego zakończenie , mam też taką nadzieję, że wszystko skończy się szczęśliwie, może nie tak słodko i cukierkowo , ale jednak szczęśliwie czyli ta dwójka się w końcu dogada ( tak wiem zakończenie jest już napisane i go nie zmienisz ;D ), ktoś tu zarzucił Maksowi że jest brutalny , i owszem ale są dziewczyny które lubią takich facetów , po drugie myślę że te jego zachowanie jest nawet usprawiedliwione 😉 Pozdrawiam Natalia

    Odpowiedz
  • Anna ValettaStyczeń 13, 2016 at 10:54 pm

    XYZ
    Twój komentarz musiałam usunąć. Prześlę Ci odpowiedź w prywatnej wiadomości.

    Odpowiedz
    • panikaraStyczeń 13, 2016 at 11:28 pm

      ups . co przeskrobal XYZ ?:)

      Odpowiedz
  • panikaraStyczeń 13, 2016 at 11:54 pm

    Aniu a gdzie mozna znalezc wersje alfa?

    Odpowiedz
  • panikaraStyczeń 14, 2016 at 1:15 am

    Aniu , slucham wywiadu twego z Krysia i Santi. Z wywiadu dowiedzialam sie ,ze napisalas 3 ksiazki. Jedna to MDM a jakie to sa te pozostale ?

    Odpowiedz
    • panikaraStyczeń 14, 2016 at 1:16 am

      gdzie mozna je znalesc?

      Odpowiedz
      • Anna ValettaStyczeń 14, 2016 at 1:19 pm

        Dam znać 🙂
        Gdzie Wy skaczecie po tych Internetach?

        Odpowiedz
        • Miss BStyczeń 14, 2016 at 1:52 pm

          Pełna inwigilacja… Hihihi 😉

          Odpowiedz
        • panikaraStyczeń 14, 2016 at 3:30 pm

          Hihi . Przez przypadek . Znslazlam bloga Krysi. Fajny masz glos , pelen optizmu i radosci. ☺

          Odpowiedz
  • AleksandraStyczeń 14, 2016 at 8:24 am

    Rozpłynęłam się jak czekolada na truskawkach. Po przeczytaniu rano połowy nie mogłam się już skupić na szkoleniu i tylko czekałam do końca.
    Świetny tekst. Taki Maks skurwiel to jest to. 🙂

    Odpowiedz
    • Anna ValettaStyczeń 14, 2016 at 1:18 pm

      U mnie truskawki bronią się same 🙂
      Te zarówno pachniały niebiańsko, jak i były słodko-soczyste.

      Odpowiedz
  • Anna ValettaStyczeń 18, 2016 at 9:27 am

    Słowo wyjaśnienia odnośnie małych zmian w harmonogramie – idę pod nóż i trochę musiałam wszystko poprzesuwać. To co miało wpaść – wpadnie tak jak było zaplanowane (do końca stycznia). Potem zresztą też 🙂
    Trzymajcie się.

    Odpowiedz
    • Miss BStyczeń 18, 2016 at 11:21 am

      To TY się trzymaj… I wracaj szybciutko w jednym kawałku… :-*

      Odpowiedz
        • lkolacStyczeń 19, 2016 at 9:09 am

          zdrowia i pomyslnosci
          samych pozytywnych rzeczy i sie uda co sie ma udac 🙂

          Odpowiedz
        • Miss BStyczeń 19, 2016 at 10:31 am

          Będzie dobrze! Trzymam kciuki… <3

          Odpowiedz
  • panikaraStyczeń 18, 2016 at 8:38 pm

    Powodzenia Aniu. Ja za miesiac i tez mam pietra.

    Odpowiedz
    • Anna ValettaStyczeń 20, 2016 at 3:03 pm

      Zrobili kawałek. Konkret zostawiony na połowę lutego.
      Bez komentarza.

      Odpowiedz
  • MaggieStyczeń 31, 2016 at 3:23 pm

    Mam cichą nadzieję, że Ania będzie z Maksem. Jest to moje ukochane opowiadanie.

    Odpowiedz
  • LesiuLuty 3, 2016 at 8:59 pm

    🙁 Smutno mi. Kiedy kolejna część?

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Please enter your name. Please enter an valid email address. Please enter message.