I znowu tu wylądował. Ciemno, sypiący coraz mocniej śnieg, a jego coś go ciągnęło w to miejsce. Zależało mu tak naprawdę tylko na ziemi, ale po raz kolejny skierował konia w stronę opustoszałego domu Lessley’ów. Beverly i Michael, po dosyć spektakularnym rozwodzie swojej córki i jej wyjeździe z miasta czuli się coraz bardziej […]

Czytaj więcej >

  Dopiero teraz miałam tak naprawdę doświadczyć konsekwencji swoich czynów. Nikt mnie tak wcześniej nie dotykał. Chociaż to, co właśnie robił mi Maks trudno nazwać dotykiem. Usiłowałam się wyrwać, ale nie miałam najmniejszych czas. Chrapliwy śmiech mężczyzny był jedyną odpowiedzią na moje pełne bólu wycie, gdy pomimo oporu i trudności jego palec wnikał coraz głębiej. […]

Czytaj więcej >

    – Jezu. – Wyszeptałam.Zrobiło mi się słabo, bo wyobraziłam sobie, co zostałoby z niego gdybym jednak nie zdołała wyhamować. Dopiero po chwili byłam w stanie oderwać wzrok od dłoni zaciśniętych na kierownicy i spojrzeć przed siebie. A dokładniej prosto w twarz stojącego tuż przed maską tubylca. Wysoki był. I wściekły jak jasna cholera. […]

Czytaj więcej >

  Paradoks na ukończeniu – czas na coś nowego. Mam nadzieję, że Montana przypadnie Wam również do gustu. Jest to moje drugie (po Diable) ukochane opowiadanie – zwłaszcza, że jest jego kontynuacją (w tej blogowej wersji). Przypominam Wam dzisiaj pierwszą część. W sam raz na wieczorną lekturę ze śniegiem szalejącym na zewnątrz. Wczujecie się w […]

Czytaj więcej >

  Podszedł i stanął tuż obok łóżka. Gdy dotknął dłonią mojego policzka, szarpnęłam głowę odruchowo do tyłu. Jego jedyną reakcją było pełne ironii parsknięcie. Nic dziwnego. Nie miałam szans, żadnych – a w tej sytuacji jakakolwiek próba przeciwstawienia się czy oporu była po prostu śmieszna. Jego dłoń przeniosła się niżej. Koniuszkami palców gładził skórę, ledwie […]

Czytaj więcej >

    Nie mam pojęcia, jakim cudem zapanowałam nad chęcią jak najszybszego odejścia. W myślach jak mantrę powtarzałam wciąż te same słowa. – Żadnych gwałtownych ruchów. Żadnego szybkiego marszu. On może cię zauważyć. Nie panikuj do cholery. Schowaj się. Ze spokojem odwróciłam się w stronę witryny, po czym weszłam do sklepu. – Nie, dziękuję. Sama […]

Czytaj więcej >