Białe, wręcz sterylne światło i zimny dotyk – zarówno narzędzi, jak i badającej mnie lekarki.
Z tym, że narzędzia miały po prostu niską temperaturę.

– Nic. – Początkowo do mnie to nie dotarło. Byłam tak pewna, przecież czułam, że coś się dzieje.
– Ale okres mi się spóźnia. Zawsze miałam … – Zamilkłam. Nie wiem dlaczego zaczęłam się tłumaczyć, w końcu robili to zawsze winni. A nie powinnam tak się czuć, w każdym razie jeszcze nie teraz.

Lekarka wstała i zaczęła ściągać rękawiczki, dając wyraźnie sygnał, że badanie dobiegło końca. Odezwała się do mnie dopiero, gdy zaczęła myć ręce.
– Proszę się ubrać i poczekać przy biurku. Chcę jeszcze chwilę porozmawiać. –

Łagodny wyraz twarzy i spokojny uśmiech były stosowane przeze mnie od tak dawna, że stały się jednym z naturalnych odruchów. Tak jak idąc, nie zastanawiamy się nad każdym kolejnym ruchem, oddychamy automatycznie nie poświęcając tej czynności nawet jednej myśli, to dokładnie tak samo było z moją skorupą.
Wcześniej było to po prostu wygodne, ale po raz pierwszy tak wyraźnie poczułam, że jest to również bezpieczne.
Na początku wszystko wyglądało zwyczajowo: kiedy miałam ostatni okres, czy badam piersi, jak się odżywiam.
Dopiero pytanie o to, czy zwracam szczególną uwagę na dni płodne, zapaliło pomarańczową lampkę w mojej głowie.
Teoretycznie nie było to niepokojące, ale nigdy nie pytano się o to wcześniej.

…..

 

 

– Woda niegazowana. Z cytryną. – Ewa podniosła brew, ale nie odezwała się ani słowem. Mimo iż kelnerka już się oddaliła to jednak kilka metrów dalej siedziały dwie inne kobiety. Delektujące się kawą, deserami i najprawdopodobniej rozmawiające o wszystkim i niczym. Były jednak zbyt blisko, by móc rozmawiać i nie obawiać się, że w inne uszy wpadnie to co jest przeznaczone tylko dla naszych. A szeptanie było niewskazane. Szept oznaczał, że coś chcesz ukryć.
Zawsze miałyśmy o czym rozmawiać i tak było i teraz.
Plany na wakacje, zmiany w kuchni i problemy z włosami. To były bezpieczne tematy.

Dopiero po dłuższej chwili, gdy stolik obok nas się zwolnił, a obsługa uprzątnęła pozostawione naczynia, Ewa zapytała:
– Co jest? – Wcześniej pewnie bym się zastanawiała czy mogę jej ufać. Teraz była jedyną osobą, której mogłam powierzyć swoje największe sekrety i być pewną, że nadal nimi pozostaną. Zresztą była to usługa wzajemna.
Miałam szczęście, chociaż można powiedzieć, że obie miałyśmy że na siebie trafiłyśmy. Polubiłyśmy się, ale też wiedziałyśmy o sobie rzeczy, które były swoistym zabezpieczeniem. Dziwna przyjaźń, gdy każda mogła pogrążyć drugą, ale dawała nam obu poczucie bezpieczeństwa i powodowała, że rzeczywiście sobie ufałyśmy.
– Chyba się mną zainteresowali. Byłam dzisiaj na badaniu. Myślałam, że może to już, ale nie. Nic.
– A już powinnaś, prawda?

Obie wiedziałyśmy o co chodzi.
Jedną z najważniejszych wartości, ale jednocześnie i obowiązków jakie na obywateli nakładało państwo, była rodzina. Kobieta, mężczyzna i dziecko, a jeszcze lepiej dwójka dzieci.
A tu byłam ja i był mąż, tylko brakowało tego jednego elementu będącego ukoronowaniem związku pomiędzy kobietą i mężczyzną.
– Ale przecież jego więcej nie ma niż jest, pomijam już że jak jest zbyt zmęczony. – Ewa nie owijała w bawełnę. Miała rację, ale nie zmieniało faktu, że byliśmy już ponad rok po ślubie, a ze względu na nasze rodziny i stanowisko jakie zajmował Krzysztof, powinnam stanąć na głowie i spodziewać się już potomstwa.
W obecnych czasach nikt nie patrzył na takie rzeczy, a już na pewno nie było tu miejsca na logikę i trzeźwy osąd.

To, że jeszcze nie wyciągnięto wobec mnie konsekwencji zawdzięczałam tym samym powodom, dla których wszyscy na nas patrzyli. Pytanie tylko jak długo rozpostarty nade mną parasol zatrzyma grad.

Podziel się:
8 polubień
422 Views

Poczytaj więcej

Zostaw komentarz

Please enter your name. Please enter an valid email address. Please enter message.