Zwykle tego typu spotkania odbywały się u niego, ale ostatnie co można było powiedzieć o tej sytuacji to, że była zwyczajna.

Mieli oboje ciężki orzech do zgryzienia i chodziło tu nie tylko o ich interesy, ale i jego małżonkę.
Anna.
I Ramon.
Na myśl o rozmowie, którą odbył z nim ten ostatni kilka tygodni po ślubie, na jego twarzy pojawiło się coś na kształt uśmiechu.
Teraz już mogło.
Wcześniej myślał, że go zabije i tak na dobrą sprawę do dziś nie był pewien, co go wtedy przed tym powstrzymało.

Zamknął oczy i wrócił myślami do tamtej chwili.
Anny nie było wtedy w domu, a jego wspólnik od samego początku zachowywał się jakby coś go ugryzło.
Potem się domyślił, że pewnie bił się cały czas z myślami czy ma to powiedzieć.
Dopiero pod sam koniec pobytu, gdy przeszli do biblioteki na tradycyjne cygaro i szklankę whisky, Ramona odblokowało.
W pierwszej chwili myślał, że źle słyszy, a potem poczuł się jakby ktoś mu wycinał serce tępym nożem.
Nie na co dzień słyszy się bowiem rewelacje w stylu “chciałem uwieść twoją żonę”, “zachowałem się tak, by inni myśleli, że byliśmy razem”, czy “próbowałem odwieść ją od ślubu”.
Gdyby to mówił ktokolwiek inny, to pewnie zareagowałby błyskawicznie, ale ponieważ oznajmiał mu to jego przyjaciel to go zamroziło.
I chyba to uratowało życie temu bęcwałowi. Bo miał czas by mówić dalej.
Na szczęście ten baran nie poprzestał na wyznaniu bezgranicznej miłości do jego małżonki. Słowa “nie przypuszczał, że to tak cudowna istota” może też nie były zbyt trafione, ale już następujące po nich “źle ją ocenił”, “gdyby wiedział jak się naprawdę kochają” i “że nie może przed nim tego ukrywać, bo go zbyt szanuje” były już bardziej na miejscu.
W dodatku malujące się na twarzy ogromne poczucie winy i coś, co ostatecznie zdecydowało, że Raoul go nie zabił.

Odruchowo bowiem sięgnął po pistolet. Stare nawyki pozostały u obu i niezależnie od tego gdzie się znajdowali, każdy zawsze był uzbrojony.
Ramon to widział, ale nawet nie próbował się bronić.
Stał zrezygnowany, tylko pochylił głowę. Wiedział, że jest winien i był gotów ponieść karę.
Kazał mu się wtedy wynosić, ale odezwać się do niego był w stanie dopiero po kilku dniach.

Annę starał się sprowokować kilkakrotnie, ale była mistrzynią dyplomacji. Najbardziej bliską prawdy odpowiedź uzyskał tylko raz. Gdy przyciśnięta do muru powiedziała, że to jego przyjaciel, a nie jej, zna go za krótko i nic na jego temat nie powie, bo nie wie.
Żadnych dwuznacznych odpowiedzi, nic co mogłoby mu dać do myślenia, że coś może być nie tak.
Wtedy nie, ale teraz tak.
Teraz zaczął sobie składać elementy układanki.
Chroniła go. Kochała go i nie chciała go zranić, poddając pod wątpliwość przyjaźń Ramona.
Cierpiała sama, nie chcąc by cierpiał on.
A po ostatnim zdarzeniu wiedział, że tych rzeczy było o wiele więcej. Może i ją kochał, ale dostawała od niego tyle samo bólu co miłości.

Nie odzywali się do siebie dopóki nie zamknięto za nimi drzwi.

Rozumieli się bez słów i najważniejsze – myśleli tak samo. Już dawno przestaliby być wspólnikami, gdyby było inaczej.
Czekała ich teraz ciężka i długa przeprawa.
Zleceniodawcą ich pilota był synalek Rodrigo. To jednocześnie było dobrą wiadomością, ale też mocno komplikowało sytuację.
Dobrą, bo wiedzieli z kim muszą walczyć. Tą komplikacją była świadomość, że mają na karku cały kartel Sonora. Ten wypłosz nigdy i nic nie robił bez błogosławieństwa ojca, a skoro tatuś zaangażował Miguela to oznaczało tylko jedno – że wszyscy inni byli postawieni w stan pełnej gotowości.

Co doprowadziło Rodrigo do tak szalonego kroku? Chciwość? Przecież do samych Stanów wprowadził ostatnio ponad 200 ton kokainy. Może zgodnie z maksymą “im więcej masz, tym więcej pragniesz” to było za mało?
Powody były istotne, ale mogli ich nigdy nie poznać.
Teraz o wiele ważniejsze było nie tylko zatrzymanie tej machiny, ale i zrobienie tego w taki sposób by nikomu nie przyszła już do głowy podobna pokusa.
To i tak stanowiło wyzwanie, ale było coś co czyniło je jeszcze cięższym.
– Anna.- Raoul drgnął, bo myślał, że to on wypowiedział jej imię na głos. Okazało się, że nie.

– Jak ją ochronimy? – Nie był zły za to pytanie. Ramon może i miał sporo za uszami, ale jedno było pewne. Zależało mu na Annie i zrobiłby wiele by ją nie stała jej się krzywda, pytanie czy wszystko.

– Gdyby jej nie było, sprawa byłaby prostsza. – Nie wierzył, że to powiedział na głos. Ta myśl wracała do niego coraz częściej i w końcu odważył się ją złapać i uchwycić w słowa.
To był pierwszy raz, gdy o tym wspomniał.

Kolejne tygodnie nie były spokojne. Aktualnie realizowane zamówienia i praca nad nowymi zleceniami nie mogły ucierpieć, ale jednocześnie musieli podjąć zdecydowane kroki związane z najnowszym zagrożeniem.
Dosyć pokazowa śmierć ich pilota zapewniła im również chwilę oddechu. Rodrigo wiedział, że oni wiedzą, a tym samym musi się zdobyć na coś subtelniejszego i o wiele inteligentniejszego, niż kolejna próba przekupstwa ich współpracownika. Drugi raz taki numer nie przejdzie.
Nie podróżowali razem – wyjątek stanowiły tylko krótkie loty pomiędzy ich posiadłościami.  Ramon kilka razy poleciał na kontynent, by osobiście pociągnąć za niektóre sznurki.
On tymczasem analizował wszelkie możliwe scenariusze tej sytuacji.

Było ich wiele, ale każdy z nich miał jeden element wspólny – miał szanse powodzenia tylko w jednym wypadku. Bez Anny.
To był jego jedyny słaby punkt.
Ta myśl wracała coraz częściej i bolała.
Ale za każdym razem ten ból był coraz mniejszy i w końcu zrozumiał, że to jedyne rozwiązanie.

Tym razem to Ramon przyleciał do niego.
Najpierw interesy, potem kłopoty. Wbrew ich delikatnym obawom, rynek nie zareagował na pogłoski o nadchodzących komplikacjach.
Decyzja, by nie rzucać wszystkiego kosztem ratowania się przed próbą przejęcia była strzałem w dziesiątkę. Zleceniodawcy w nosie mieli to co się dzieje tak długo, jak wszystkie zamówienia były realizowane zgodnie z planem.

Gorzej było z kłopotami. Było możliwych kilka rozwiązań, ale jedno z nich miało największe szanse powodzenia.
Raoul zamknął oczy i zaczął mówić – wszystko miał zapisane w pamięci.
Było tego sporo, a nic nie chciał opuścić.

– To jest genialne! Zwariowałeś, ale to naprawdę może się udać! – Ramon szybko się otrząsnął po początkowym szoku.
Nic dziwnego, nie na co dzień dowiadujesz się, że tym genialnym planem twojego wspólnika jest wysadzenie go w powietrze.

Mieli ciężki orzech do zgryzienia, bo problem nie leżał tylko w wyeliminowaniu wymagającego przeciwnika, ale zrobieniu tego na tyle spektakularnie, by nikomu innemu podobny manewr nie przyszedł nigdy do głowy.
Każdy musiał zrozumieć, że są nieobliczalni i zdolni do wszystkiego i że nikomu, ale to absolutnie nikomu nie powinno nawet przyjść na myśl, że może im wejść w drogę.
Ten plan im to gwarantował.

Raoul musiał umrzeć.
Najlepiej będzie go spalić w takim miejscu i taki sposób, by nie można go było zidentyfikować. Testy DNA, a raczej podsunięte przez właściwych ludzi wyniki miały potwierdzić, że odnalezione ciało należy do Raoula Lazcanso.
On sam już wcześniej przemieści się na kontynent i tam zacznie wykonywać swoją robotę. Wyłuskiwać jednego kluczowego gracza po drugim, na sam koniec zostawiając Rodrigo. Ten w przeciwieństwie do reszty miał zginąć z hukiem i tak, by każdy wiedział kto stał za tą spektakularną śmiercią.
W tym czasie Ramon zachowa się tak jak się tego po nim spodziewano. Zacznie układać się z kurduplem, tym samym odsuwając wszelkie podejrzenia, że ma z tym co się dzieje cokolwiek wspólnego. Zresztą takie odstrzały nie byłyby wyjątkowe – po podziale Galarda to, że Sonora była najpotężniejsza znaczyło tylko, że przemycają najwięcej, ale walczyli między sobą cały czas w równie zacięty sposób. Łapanki, publiczne egzekucje, czy porzucanie bezgłowych ciał było na porządku dziennym. To co Raoul by robił, równie dobrze mogłoby być sprawką innej z rodzin i należało tak to zrealizować, by zastanawiali się tylko której.

– Pięknie, ale co z Anną? – Ramon zadał pytanie, ale nie był gotów na odpowiedź. Słysząc ją zrozumiał co czuł Raoul, gdy sam mu wyznał co jej zrobił.
Najpierw myślał, że źle zinterpretował zasłyszane słowa i poprosił o powtórzenie.

– To koniec. – Raoul powiedział spokojnie, sięgając po cygaro. Trochę go dziwiła reakcja jego przyjaciela, bo w końcu to chodziło jednak o jego małżonkę.
– Przemyślałem to i tak będzie dla nas najlepiej. Nie mówiąc o idealnym alibi. – Zaciągnął się, rozkoszując smakiem tytoniu i kontynuował.

– Uważają, że ją kocham, że jest moją słabością. To co się zdarzy tylko potwierdzi, że naprawdę umarłem. W końcu jaki kochający mężczyzna, sprawiłby taki ból swojej kobiecie. W dodatku zostanie bez niczego, bez ochrony. Sama i biedna, zupełnie jak nie ja, prawda?
– Będą ją mogli łatwo zabić. – Ramon zamarł, ale Raoul natychmiast zbił ten argument.
– Nie. Właśnie tego nie zrobią. Nikt się nią nie zainteresuje bo nic nie będzie warta. Kogo by obeszła jej śmierć? Nawet nie sięgną po pieniądze, bo na koncie ma nędzne resztki, po które nawet nie warto się schylić.
– Naprawdę chcesz to zrobić? Chcesz jej zabrać wszystko? Dom, pieniądze, udziały? – Raoul skinął głową.
– I tak wyjdzie stąd z o wiele większą sumą niż tu trafiła. To jej kieszonkowe na koncie to kilka milionów dolarów. Jak mądrze pomyśli to tak na dobrą sprawę jest ustawiona. A jeśli będzie walczyć to po pierwsze i tak sobie z nią poradzisz. A po drugie może się okazać, że jednak dobrze że się jej pozbywam skoro jako świeżo upieczona wdowa ma siły by awanturować się o należny jej majątek.

Widział, że Ramon bije się z myślami. Był przekonany, że odpuści, ale jednak nie.
– Skarzesz ją na takie cierpienie? Ona naprawdę cię kocha.

Chwilę trwało zanim odpowiedział, ale to był ostatni raz gdy te słowa przyszły mu z trudem:
– Może na początku będzie jej ciężko, ale da radę. – I nagle coś w nim pękło. Wrócił stary Raoul, który ograniczające go rzeczy eliminował błyskawicznie. – Pewnie zaraz kogoś znajdzie. Było miło, ale kiedyś takie rzeczy się kończą. Równie dobrze mogą w ten sposób, a to zawsze lepiej dla niej niż gdyby miał ją dopaść Rodrigo, nie uważasz?

– Kiedy? – Jeśli Ramon uważał, że to koniec niespodzianek to miał właśnie okazję zweryfikować swoje przekonania.
– Im szybciej tym lepiej. Szczerze mówiąc już wszystko przygotowałem i nie widzę sensu by to dalej ciągnąć. – Ramon skinął głową słuchając dalszych instrukcji, ale nie mógł przestać myśleć o sposobie w jakim Raoul oznajmił koniec swojego małżeństwa.

Dwa dni później znajdował się w samolocie lecącym na kontynent.
Od rozmowy z Ramonem nie przebywał w domu. Wolał ograniczyć czas spędzony z Anną, należała już do przeszłości, a teraz jego umysł musiał skoncentrować się na ważniejszych rzeczach.
Na szczęście nie było z tym problemu. Była przyzwyczajona, że wyjeżdżał, a raczej znikał w tak niezapowiedziany sposób.

Wrócił tylko raz. By oficjalnie zameldować się w domu i wypłynąć jachtem na nurkowanie.
Spała, a on zabronił ją budzić. To też nie wywołało zdziwienia, zawsze tak się zachowywali. Anna była stęskniona, a on martwił się o jej spokój.
Tylko, że teraz bardziej chciał uniknąć niepotrzebnych komplikacji.
Wypłynął bez nich, rzucając tylko ostatnie spojrzenie na dom, którego jakiś czas nie będzie widzieć.

Wszystko było idealnie zgrane w czasie.
Dopłynął na umówione koordynaty i przesiadł się na jedną z czekających na niego motorówek, która przewiozła go z powrotem na ląd. Drobna zmiana uczesania, inne ubranie i już był innym człowiekiem. Przejazd na lotnisko i przelot normalną taksówką powietrzną, która latała kilka razy w tygodniu pomiędzy wyspami a Stanami.

Przeciągnął się i spojrzał na zegarek. Już powinno być po.
Gdy on opuścił łódź, jego miejsce zajął podobny mu posturą i dosyć świeży nieboszczyk. Pewnie już doszło do wybuchu, a po drugiej motorówce nie było już śladu.
Nie otrzymał żadnego powiadomienia, więc wszystko idzie zgodnie z planem.

Dopiero gdy znalazł się w Hermosillo skontaktował się z Ramonem. Nie chciał tego robić wcześniej, nie było zresztą ku temu powodu.
Wierzył, że wspólnik poradzi sobie ze wszystkim perfekcyjnie, a w tej chwili najważniejsze było dla niego jak najszybsze dostanie się w samo centrum terytorium wroga. Tym Ramona też rozłożył, ale stała za tym żelazna i nie dająca się podważyć logika. Ostatnim miejscem, w którym wróg spodziewa się zagrożenia, jest jego własny teren.

Teoretycznie mieli kilka minut, ale ich rozmowa trwała krótko.
– Dotarłem. Co w domu? – Mógł mieć tylko jedno na myśli.
– Wczoraj był pogrzeb. – To było ważne, ale nie najważniejsze. Ramon wiedział po co tak naprawdę dzwoni. – Podpisała wszystko. Nie zadawała żadnych pytań, no może poza jednym drobiazgiem. – Ramon się zaśmiał. – Po prostu oznajmiła, że bierze Stainwaya. Pozwoliłem jej.

Raoul w pierwszej chwili zirytował się, że śmiała stawiać jakiekolwiek warunki, ale po chwili odpuścił, bo w sumie oddała mu przysługę. Wiedział, że po powrocie będzie musiał wyrzucić sporo przedmiotów – nie chciał mieć w domu niczego co by mu się z nią kojarzyło.

– Czyli zaczynamy zabawę. – Podsumował, ale kończąc rozmowę pomyślał, że nic już nie będzie takie samo.

 

 

 

** ** ** ** ** ** ** **
Bez przebaczenia – część III
Bez przebaczenia – część V

 

Skrywane Pragnienia “Rodzina Lazcanso” Tom III – Bez przebaczenia- Soundtrack

 

 

 

15 polubień
2105 Views

Poczytaj więcej

37 komentarzy

  • AnNo18 maja, 2020 at 5:59 am

    Świetne 🙂 jestem ciekawa co będzie dalej i kogo Anna wybierze. Przede wszystkim dlaczego jednak sumarycznie kochany diabeł chciał ja odzyskać skoro chciał to jednak zakończyć. Jeszcze nie ma 6 ale nie mogłam czekać z przeczytaniem tego hahah

    Odpowiedz
    • Anna Valetta18 maja, 2020 at 10:34 am

      Dziękuję! Gdyby nie to, że padłam to też bym przeczytała jeszcze raz.
      Nie powiem co mi się śniło, ale zdecydowanie nie powinnam zasypiać zaraz po napisaniu takich tekstów – siedzą wtedy zbyt mocno w głowie i z niej nie chcą wyjść.

      Widzimy na razie tylko część obrazu, ale myślę że nawet gdy odsłoni się cały i tak będziemy zaskoczeni. I możliwe, że nie do końca spodoba się nam to co zobaczymy.
      Pozdrawiam 😀

      Odpowiedz
  • BMIK18 maja, 2020 at 7:16 am

    Świetny rozdział, cieszę się ze piszesz go z perspektywy DIABŁA ‼️ Pozdrawiam cieplutko i czekam dalej 😁

    Odpowiedz
    • Anna Valetta18 maja, 2020 at 10:35 am

      Dziękuję! To co się dzieje w nim jest jednym z kluczowych czynników wpływających na wydarzenia – te i przyszłe.
      Poza tym jest tak diabelnie wciągający, że nie mogę mu się oprzeć 🙂

      Odpowiedz
  • Gosia18 maja, 2020 at 7:18 am

    No teraz mogę iść do pracy ;*

    Odpowiedz
  • Beata18 maja, 2020 at 7:58 am

    A to wredny lobuz ,w zyciu bym nie pomysla ze moze tak postapic.Pani Aniu jest Pani mistrzynia trzymania nas w napieciu.Przed czwarta czescia probowalam cos sama wymyslic,ale teraz nawet nie bede kombinowac.Przeczytalam jednym tchem i czekam na wiecej.Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • Anna Valetta18 maja, 2020 at 10:27 am

      To jest naprawdę zły człowiek, który miał pecha i trafił na tę kobietę. Skomplikowała mu w życiu sporo tematów, z nim samym włącznie.
      Może okoliczności przyspieszyły coś, co by i tak w końcu nastąpiło?

      Odpowiedz
  • Aricca18 maja, 2020 at 8:23 am

    Och….tylko tyle jestem w stanie napisać…
    Raoul plan miał świetny. Tylko chyba zatęsknił za bardzo,

    Odpowiedz
    • Anna Valetta18 maja, 2020 at 10:37 am

      Gdy już się nam wydaje, że go poznaliśmy robi coś takiego, że zaczynam wątpić czy jest człowiekiem i ma sumienie.
      Mam obawy, że to jeszcze nie koniec jego popisów.

      Odpowiedz
  • Natalia18 maja, 2020 at 10:11 am

    Co mu siedzi w tej diabelskiej głowie 🤔 Mógł chociaż ładnie pożegnać się z żoną 🖤 Ciekawa jestem czy jego „zmartwychwstanie” było spowodowane tęsknotą (taką mam nadzieję), czy jednak kierował się czymś innym. Poza tym z niecierpliwością czekam na konfrontację Anny i Diabła…… ich pierwszą rozmowę oraz co z tego wyniknie.
    Pani Aniu uzależniasz nas od swoich opowiadań i marzę o wersji papierowej ❤️

    Odpowiedz
    • Anna Valetta18 maja, 2020 at 10:40 am

      Nosi mnie jak dziecko tuż przed gwiazdką. Poważnie!
      Gdy piszę to jestem w ciągu – gdybym mogła i nie musiała robić niczego innego, to bym pisała non stop. Z przerwami na krótki sen i pewnie jedzenie.
      Tylko potem trzeba by było odgruzować mieszkanie 😀

      Odpowiedz
  • Bea18 maja, 2020 at 10:14 am

    Diabel z diabelskim pomyslem!! Nie tylko zranil Anne ale I siebie. A jego powrot? Hmm od tego co ich laczy nie da sie tak latwo uciec I zapomniec. Przedewszystkim chcial ja chronic. O Matko nie moge sie doczekac to dalej nastapi. Ale trzymasz napiecie! Super rozdzial

    Odpowiedz
    • Anna Valetta18 maja, 2020 at 10:41 am

      Oj tak! To ciężki przypadek i mówiąc o nim należy mieć wątpliwości przez cały czas.
      Bo to, że się odsłonił i ujawnił przed żoną, wcale nie oznacza że nastąpiła w nim zmiana na dobre.

      Odpowiedz
  • Kasia18 maja, 2020 at 11:23 am

    O jasny gwint, alez to jest …. hm nawet nie wiem jak to opisac, ale rzeczywiście kończąc poprzednią część byłam ciekawa jak dosżło i dlaczego do jego “śmierci” Bardzo się ciesze iz w tej części od tego zaczełas. Zapowiada się naprawde imponująco….
    Z niecierpliwością czekam na dalsze rozdziły i nie mogę się doczekac jakie tym razem ona mu da piekło 😛

    Odpowiedz
    • Anna Valetta18 maja, 2020 at 12:49 pm

      Wiem, że to nietypowo, bo wszystko powinno być opowiedziane ładnie i po kolej, ale ta historia ma ochotę odsłonić się właśnie w ten sposób

      Odpowiedz
  • Jola18 maja, 2020 at 12:48 pm

    Kurcze no ja się niebawie jak tu teraz wstrzymać do dalszej części…,😍 teraz trochę bardziej możemy poznać Diabła,ale z nim nigdy niewiadomo co mu w głowie siedzi😉napewno nieprzemyślał swojego postępowania do końca nie brał pod uwagę,że jednak ponad wszystko kocha Annę😊😊😊 Pomino jego śmierci ona bardzo do niego tęskniła ….Taka miłość jaka łaczy Anne i Diabła jest prawdziwa i miejmy nadzieję,że przetrwa wszystkie złe chwile jakie doświadczyli i ,że będą dalej razem pomimo wszystko😊Trzymam za nich kciuki💖💖💖

    Odpowiedz
    • Anna Valetta18 maja, 2020 at 12:51 pm

      Trzymaj! Trzymaj!
      Coś takiego nie zdarza się zbyt często, ale często sami – duma, przekonania, albo po prostu zbyt mocne przekonania, wpływają na takie a nie inne decyzje. Czasem błędne.

      Odpowiedz
      • Jola18 maja, 2020 at 1:07 pm

        Z tym się zgadzam,że postepując tak a nie inaczej ranimy siebie i tych których kochamy 💖💖💖chcąc ich chronić😊😊😊ale prawdziwe uczucie wszysto zwycięży….

        Odpowiedz
  • Anulka18 maja, 2020 at 12:55 pm

    No i jest druga strona Raoula….diabeł 😈 niby podszedł do całej sprawy chłodno z dystansem…wszystko przemyślał a jednak ostatecznie wróci po Andzie… tylko czy aby powodem jest miłość do niej w jego mrocznym sercu?? Dziękuję za kolejne literki 😊😊 Jak zwykle, rozdziały pisane od jego strony przyprawiają mnie o dreszcze. Z całego serca wpieram i kibicuje w dalszej pracy. Naprawdę nas rozpieszczasz dobrą lekturą 😙😙 Dziękuję.

    Odpowiedz
    • Anna Valetta18 maja, 2020 at 1:07 pm

      Cała przyjemność po mojej stronie. Naprawdę czuję się jakbym oglądała film 🙂

      Odpowiedz
  • Sylvie18 maja, 2020 at 10:46 pm

    Miałam rację, że się obraziłam na Raula …;) On jeszcze nieźle nabruździ i to nie tylko dlatego, że będzie mu zależało, ale dlatego, że będzie chciał pokazać, kto jest górą. Nie będzie nim nikt rządził, a tym bardziej kobieta. Te czasy się skończyły 😉 Mogę mieć tylko nadzieję, że gdyby Annie groziło niebezpieczeństwo ze strony konkurencyjnej mafii, gdyby miała nóż na gardle…wzbudził by się w nim człowiek, który ją kocha. Już to widzę: mafia porywa Annę, Raul chce ją uratować, ofiaruje siebie za nią. Anna ucieka, a on ginie wyrzynając wszystkim złych do nogi…hehehe…ale wymyśliłam 😀 Oczywiście w tym wszystkim plącze się Josh, zakochany i z tego powodu zły jak diabli, bo chciałby nadal nienawidzić Annę. Byłoby łatwiej. Oczywiście on również jak rycerz , pogna jej na ratunek. Poturbują go i jedni i drudzy, ale przeżyje…I spikną się z Anią 😉 Tadam !

    Odpowiedz
    • Anna Valetta19 maja, 2020 at 9:15 am

      Powtarzam – aczkolwiek cały czas się sama tego uczę- cierpliwości.
      Poległam! Fanki szeryfa by Cię ozłociły, ale o Diablicach wolę nie myśleć. Wydobyłyby Raoula z czeluści piekielnych i ruszyły odbić Annę z ramion szeryfa, by dostarczyć ją w ramiona władcy wszelkiego zła 😀
      Dobre 🙂

      Odpowiedz
  • Sylvie18 maja, 2020 at 10:53 pm

    Ach i zapomniałam napisać: genialny soundtrack !!!! Rozłożyłaś mnie tą piosenką na łopatki. Słowa napisane jakby pod Raula i Anię. Nie znałam wcześniej tego kawałka. Dzięki 😀

    Odpowiedz
    • Anna Valetta19 maja, 2020 at 9:12 am

      Ha! Uwielbiam dawać coś nietypowego i cieszę się, że mój gust muzyczny nie stoi w sprzeczności z tekstem.
      Na szczęście nie byłabym pierwsza, które wykorzystała istniejące utwory muzyczne do ścieżki dźwiękowej (taka ciekawostka dotycząca “Strażników Galaktyki”)
      Ale nikt, nigdy nie zrobił tego w stosunku do tekstu.

      😀

      Odpowiedz
      • Sylvie19 maja, 2020 at 11:24 am

        Nie tylko w Strażnikach pojawiają się znane kawałki. Ogólnie Marvel sięga po nie dosyć często. A już w ogóle rozwalił mnie Led Zeppelin w Shreku 3😂 więc DreamWorks 😆

        Odpowiedz
        • Anna Valetta19 maja, 2020 at 2:09 pm

          O tak, ale chodziło mi (może niezbyt precyzyjnie napisałam), że ścieżka dźwiękowa Strażników Galaktyki składa się tylko i wyłącznie z istniejących wcześniej i nie powiązanych z filmem utworów muzycznych.
          W prawie wszystkich filmach to się pojawia, ale chyba żaden wcześniej (a przynajmniej ja nie kojarzę), nie miał takiego rozwiązania

          Odpowiedz
  • Filipa19 maja, 2020 at 5:51 am

    Chyba tylko ja tu jestem za Joshem. I tęsknię za Joshem… 🙂

    Odpowiedz
    • Sylvie19 maja, 2020 at 11:26 am

      Nie tylko Ty😉 (patrz komentarz wyżej 😁 )

      Odpowiedz
  • Pola Papierskza19 maja, 2020 at 9:16 am

    Uwielbiam tego skurwysyna 😛

    Odpowiedz
  • Xwifeofpablox22 sierpnia, 2020 at 7:48 am

    ANNA, no przeczytałam to jednym tchem, ten V rozdział rozłożył mnie na łopatki. Raoul, jestem i byłam tylko w jedo team’ie. Zaprzedałam mu duszę. 🖤 Choć jest wielką zagadką, wiadomo, że łobuz kocha najbardziej. 😇Wszystko musi zostać mu przebaczone. A szeryf… Co kretyn bez taktu. Omijałam jego rozdziały. 😂 Przykro mi niestety, tych dwoje, patrząc na zakończenie “Diabła” i to, w jaki sposób Raoul zmienia się POWOLUTKU dla niej, musi do siebie wrócić. Niech ją zabierze z tego zadupia zasypanego śniegiem i niech powrócą do Diablo. 🖤🖤
    Mam nadzieję, że Josh nie będzie im przeszkadzał.
    I mam tylko jedno pytanie, dlaczego…. DLACZEGO, gdy zobaczyła zmartwychwstałego męża, o nic nie zapytała… Nie rzuciła mu się w objęcia. Przecież go nadal kochała. Przecież był jej całym życiem.
    Pisz, pisz. 🖤 Czekam na Raoula i happy end. Czekam na tych dwoje always&forever. Wiem, że to durne.. Ale nie istnieje żadno inne zakończenie. Diabeł musi wrócić do domu. W końcu przecież po coś sfingował swoją śmierć, chciał ochronić za wszelką cenę żonę. Mam nadzieję, że Nas nie zawiedziesz. I Anna doceni jego poświęcenie. Doceni, to że z miłości musiał odejść, by dać jej życie..
    Wiadomo Missa jest nieobliczalny, chaotyczny, otwiera wszystkie bramy piekielne. Ale kocha ją całym sercem… Niektóre demony obudziła w nim- ona sama. Nie wybielajmy nikogo.
    Dlatego w dobie dzisiejszej nieprzewidywalności w literaturze, chociaż Ty nie krzywdź głównego bohatera. Dałaś im szansę w I części, daj im ją teraz.

    Czekamy na nowy rozdział. 🖤🖤🖤🖤🖤
    #teamRaoul 🖤🖤🖤🖤🖤🖤🖤

    Odpowiedz
    • Anna Valetta3 września, 2020 at 9:13 pm

      Nie odpowiem na wszystko, ale jedno muszę zdradzić – nie tylko Josh będzie przeszkadzać! 😀

      Pozdrawiam zawsze wierny #teamRaoul

      Odpowiedz
      • xwifeofpablox4 września, 2020 at 11:48 am

        Nawiązując do moich dwóch uprzednich komentarzy, podejrzewam w takim razie, że i Ramon dorzuci swoje pięć groszy. Mam tylko nadzieję, iż zostanie “zdegradowany” przez Missę. Po takiej ilości perypetii: Ramon powinien dowiedzieć się w końcu, gdzie jego miejsce. Musi zrozumieć, że w tej grze, tylko jedna strona wykłada As’y. No i niech Cię diabli, ale to nie on. HAHAHAHA. Już nie mogę się doczekać, kiedy opublikujesz 6 rozdział “Bez przebaczenia”. Melduję, że sumiennie kilka razy dziennie odświeżam Twoją stronę (zasłużona gloryfikacja).
        Odnośnie Josh’a, mam tylko jedno życzenie…oby się za bardzo nie rozwinął niesiony biegiem akcji, bo strasznie mnie irytuje… I nie tylko mnie. Przeczuwam niezły sztorm w nowym rozdziale, nie zawiedź Nas. Oby tylko wszystko ukierunkowane było w pozytywną stronę. Bo kolejnego rozstania Diabła i Diablicy #teamRaoul nie przeżyje, a Wiesz, jak wiele jest Nas tutaj. Bierzesz za Nas pełną odpowiedzialność, hah.
        Czekamy.. kochana na obszerne opisy kolejnych zwrotów akcji. Zaprowadź Nas do domu. ŚCISKAM :*
        Jak zwykle #teamMissa.
        xxx

        Odpowiedz
  • xwifeofpablox22 sierpnia, 2020 at 2:01 pm

    Boże, jaram się, niczego okropnego Raoul w sumie nie zrobił, prócz sfingowania swojej śmierci i wyczyszczenia jej kont. 😶 Mam nadzieję, że wrócą do siebie. 💓 “Bez przebaczenia” czytam z zapartym tchem, o niebo lepsze od II cz., Anna nie istnieje bez Diabła. A Diabeł-niech go Piekło pochłonie- widać, jak “potrafi” sobie poradzić z zapewnieniem jej bezpieczeństwa. Nie może bez niej żyć… To pewne. Może odwinie jeszcze kilka niespodziewanych numerów. Ale koniec końców, wrócą do siebie z takim impetem… Widzę to oczami wyobraźni 💓
    Wszyscy się teraz o tym dowiedzą ✌️🖤
    Mam nadzieję, że wena dopisuje. I urwczysz Nas cudownym #reunion Diabła i Anny.
    Pozdrawiam 💓💓💓💓

    Odpowiedz
    • Anna Valetta3 września, 2020 at 9:13 pm

      Biedny ten Raoul 😀
      O rany boskie, co on z tymi kobietami wyprawia. Drań z niego straszny, a i tak ma wierne fanki.
      Tam będzie taki #reunion jakiego piekło by nie wymyśliło 😀

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Please enter your name. Please enter an valid email address. Please enter message.