Bez przebaczenia VIII_Anna Valetta






– Są. – Słowa Ramona spadły na niego jak grom z jasnego nieba. Za wcześnie! Do jasnej cholery podjechali za wcześnie! Potrzebował chwili by ochłonąć po tym co zobaczył i by zdecydować co zrobić teraz. Bo to, że jego plany w stosunku do byłej małżonki uległy zmianie, było bardziej niż pewne.

Furgonetka zatrzymała się tuż przy wejściu do budynku, ale Anna nie wyszła z niej o własnych siłach. Niosący ją mężczyzna uprzedził go:

– Señor, bardzo źle zniosła podróż. Ale wszystko jest w porządku. To tylko … – Raoul przejął nieprzytomną żonę. Nie chciał ktokolwiek dotykał jej dłużej niż to było konieczne.

Była bardzo blada, oddychała płytko, ale miarowo. Przejażdżka samochodem ostro jej dokopała, ale nie było innego rozwiązania. Czekała ich jednak dalsza droga i musiała chociaż trochę zregenerować siły. I przede wszystkim musiała go zobaczyć. Sen był teraz jej sprzymierzeńcem. Jego też.

Wniósł ją do domu i położył na przygotowanym zawczasu łóżku. Nie wrócił od razu do Ramona.

Dawno tego nie czuł. Szalejące w nim demony ucichły. Zupełnie jakby burza nagle się skończyła i została zastąpiona przez słońce.

Od tego przełomowego poranka, gdy zmienił życie tylu osób, zabronił sobie wracać do tych chwil, kiedy Anna była stałym elementem jego życia. Tak było bezpieczniej.

Kilkanaście miesięcy temu zabił tę miłość, a przynajmniej tak uważał do tej pory.

Teraz już nie mógł od tego dłużej uciekać. To było silniejsze od niego.

Uklęknął przy łóżku i położył dłoń na jej głowie. Pod wpływem dotyku skóra się rozgrzała i poczuł przenikające go coraz bardziej ciepło. Rozpływało się powoli, ogarniając całe ciało – a wraz z nim pojawił się spokój. Przez dłuższą chwilę przy niej był i po prostu na nią patrzył.

Czekała ich jeszcze przeprawa po jej obudzeniu i wiedział, że do łatwych należeć ona nie będzie, ale to nie miało znaczenia.

Miał ją z powrotem i tylko to się liczyło.

***

Gdy dołączył do wspólnika, ponownie sięgnął po pozostawiony na stole aparat. Kontynuował przeglądanie zdjęć, ale teraz mógł również słuchać.

– Mów. – Ramon nie zwlekając zaczął zdawać sprawozdanie z tego co zdołał się.

– Opuściła rezydencję kilka dni po pogrzebie. Zabrała tylko dwie walizki. Pomogłem jej z resztą. Wysłałem to co zostało na kontynent i zleciłem dostarczenie do wynajętego przez nią schowka. Wszystko tkwiło tam do momentu, gdy nie kupiła tego rancza w Montanie. Dopiero wtedy zjawiła się ekipa, która opróżniła magazyn i zajęła się też transportem. Na samym początku wynajmowała małe mieszkanie w Orlando. W sumie żyła jak mniszka. Żadnych szaleństw, znajomości, rozrywek. Nawet nie miała porządnego samochodu, tylko jeździła trupem za kilkaset dolarów. Generalnie cisza i spokój, a potem jakby diabeł w nią wstąpił. Jednego dnia tankuje za 17 dolarów i robi zakupy z kuponami, a drugiego kupuje rancho za kilka milionów. Za gotówkę. Nic tu się kupy nie trzyma. Za to z tego co działo się w Bozeman wiem więcej.

Ramon zaczął bezwiednie stukać w blat stołu, tym samym dając mu wyraźnie do zrozumienia, że zaczyna się stresować. A to oznaczało jedno – „najlepsze” wiadomości były dopiero przed nim.

– Część informacji mam ze sprawdzonych źródeł. Kopie składanych przez nią dokumentów są w teczce. Zwróć uwagę na daty. Najpierw ogarnęła wszystko co było związane z domem, łącznie z wymaganą od rezydentów papierologią. A teraz spójrz jaka różnica dzieli te dokumenty od wniosku związanego z bronią. Coś musiało się zdarzyć. Normalnie albo chciałaby załatwić broń od razu …  –  Raoul dokończył za niego:

– … albo wcale.

Ramon skinął głową, potwierdzając, że wyciągnął dokładnie takie same wnioski.

– Mieszkała sama. Chłopcom udało się wejść do środka. Trochę to dziwnie urządziła, w sumie to nawet nie wiem, jak to inaczej nazwać. Byli w stanie to sprawdzić, bo nie było jej kilka dni w domu. Widzisz, praktycznie następnego dnia po tej licytacji miałem już kogoś na miejscu, tylko jej nigdzie nie było. Ani w domu, ani w mieście. Wiem o czym myślisz, bo w pierwszej chwili też wyciągnąłem taki wniosek. Nie, randka po licytacji nie zmieniła się w kilkudniową orgię. Okazało się, że wróciła z niej z tym blondynkiem jeszcze tego samego wieczoru. Tylko że playboy został już na miejscu, a twoja żona wyparowała.

Zamilkł, jakby miał wątpliwości czy coś powiedzieć.

– Cokolwiek to jest … – Raoul nie musiał kończyć. Ramon odetchnął głębiej i odezwał się ponownie, sięgając jednocześnie dłonią do kieszeni spodni.

– Pamiętaj, że to co teraz powiem to są zasłyszane plotki. Jak się siedzi w barze, albo chodzi do różnych miejsc, to też się słyszy najróżniejsze rzeczy. Wbrew pozorom to jednak jest mała i zamknięta społeczność, a wiesz na jakie pomysły tacy ludzie wpadają. I jakie spiskowe teorie potrafią stworzyć.

Raoul zmarszczył brwi, tym samym sygnalizując przyjacielowi, by przestał wygadywać bzdury i przeszedł do konkretów.

Dotarło.

– Anną bardzo intensywnie interesuje się ten playboy, którego zresztą wylicytowała. Ale nie tylko on. Mówiłem ci wcześniej o tym nadgorliwym szefie policji, który co chwilę wchodził mi w paradę. Facet wyjątkowo się do niej przyczepił. Podobno ledwo się z Anną tolerują i nawet doszło do kilku dziwnych incydentów. Tylko, że z jednej strony niby się nie polubili, ale ludzie zaczęli obstawiać czy to przypadkiem nie jest potężna zasłona dymna. Wiesz od wielkiej nienawiści do jeszcze większej miłości. – Ramon zamilkł na chwilę, bo zabrzmiało to aż za bardzo znajomo dla nich obu.

– A teraz plotki zestaw z faktami. – To po co Ramon sięgał, było jeszcze jedną kartą pamięci.

– Spójrz. To Mallroy przywiózł ją do domu po tej kilkudniowej nieobecności. Potem ją odwiedzał, przywoził zakupy. A te drobne komplikacje związane z jej przejęciem wyniknęły też z tego, że dzisiaj musieliśmy zgarnąć twoją małżonkę nie z jej rancza, tylko z jego mieszkania. Bo właśnie tam się wczoraj przeniosła.

Lazcanso w milczeniu oglądał nowe zdjęcia.


Blada Anna w samochodzie z policjantem.
Stojąca samotnie przy oknie, z twarzą zalaną łzami. Obejmowała się ramionami, jakby chociaż tak mogła się osłonić.

A potem trafił na serię fotografii zrobionych jedna po drugiej.

Mallroy z papierowymi torbami z zakupami w kuchni.
Mallroy stojący tuż przy jego żonie.
Mallroy obejmujący Annę. I ten wyraz twarzy mężczyzny. Wszystko wręcz krzyczało, że ta kobieta jest już jego i jej nikomu nie odda. Miał ją.
Raoul to zrozumiał w chwili, gdy spojrzał na to zdjęcie.

Anna szukała schronienia i pocieszenia i odnalazła je w ramionach potężnego brodacza.

Dopiero, gdy poczuł przejmujący ból oprzytomniał. Tak mocno zacisnął dłoń na trzymanym aparacie fotograficznym, że obudowa wbiła się w ciało.

Bądź zawsze gotów na wszystko”. Na to nie był, a przecież powinien. W końcu jego śmierć tak naprawdę oznaczała dla niej wolność.
Na własne życzenie odciął się od niej i wyrzucił ze swojego życia.
Przestała dla niego istnieć.
Sam zresztą powiedział Ramonowi, że jest silna i da sobie radę.
I dała aż za dobrze! W końcu go wykreśliła.

Może tak właśnie miało być?

Opanował narastający w nim gniew. Furia nic tu nie da. Na okazanie emocji będzie czas później – albo i nie. Podobnie jak na decyzję co z nią zrobić.

– Konkrety. – Nie musiał powtarzać.

– Tak jak zaleciłeś zrobiłem łańcuszek. I to cholernie nam się przydało.

Łańcuszek był dokładnie tym na co wskazywała nazwa. Łańcuchem kontaktów albo podwykonawców bardzo przydatnym, gdy trzeba było wykonać coś nietypowego, zachować anonimowość i jednocześnie zminimalizować ryzyko ich odkrycia w razie wpadki.

Nie dawało się tego zrobić zawsze, ale gdy było można, sprawdzało się genialnie. I dokładnie to zrobił Ramon. Za każdym razem zlecał ktoś inny, komuś innemu i coś innego.

Od zdjęć, przez śledzenie, po zdobycie papierów. Nic tych rzeczy się nie łączyło, jeśli chodzi o czas zlecenia, a już na pewno nie ludzi, którzy tego potrzebowali.

– Tylko po Annę posłałem naszych. Jest zbyt ważna … – Raoul podniósł do góry dłoń, tym samym przerywając wywód wspólnika. Coś mu tu nie pasowało:

– Nie mów mi, że komplikacją według ciebie jest to, że Annę trzeba było zgarnąć z domu jej najnowszego kochanka. – Nie było czasu na subtelności i dyplomację. Ramon nie zwlekał z udzieleniem odpowiedzi:

– Nie. Chciałem ci zrobić prezent i wysłałem dodatkową ekipę do zlikwidowania tego policjanta.

– To nadal nie jest powód do aż takiego zdenerwowania, amigo. Chyba, że to co teraz mówisz, jest wstępem do „jednak to spieprzyli”. – Ramon znał go za dobrze, by nie wiedzieć, że nawet najmniejsza próba kłamstwa skończy się teraz źle.

– Tak. Spieprzyli. Wiem, a raczej domyślam się, że nie żyją, bo nie ma z nimi kontaktu. Dostałem cynk, że przez mieszkanie Mallroya nie dość, że przewinęła się chyba cała komenda, to wyniesiono z niego dwa ciała w workach. A Mallroy się rozpłynął. Objawił się na chwilę na posterunku, ale teraz nigdzie nie mogą go znaleźć. Zniknął.

Nie skomentował samowolki Ramona.
Zresztą sam popełnił błąd podejmując taką a nie inną decyzję kilka dni temu. Rozgrzebywanie tego teraz nie miało najmniejszego sensu. A już na pewno w niczym nie pomoże.

– Można nas jakoś z nimi powiązać? – Ramon natychmiast zaprzeczył.

– Nie ma szansy. – Dobre i to. Ten problem mieli z głowy, ale obawiał się, że tylko ten. Czuł, że o kolejnych dowie się szybciej niż mu się wydaje.

– Czujki? – To, że wspólnik wystawił ludzi w terenie było wiadome. Chciał wiedzieć, gdzie.

Wszystkie drogi dojazdowe były zabezpieczone. Wyglądało na to, że sytuacja jest jednak pod kontrolą. A przynajmniej do czasu, dopóki Anna się nie obudzi. Bo coraz mocniej czuł, że to co się dzieje jest tylko delikatną zapowiedzią nadchodzącego huraganu.

– To co? Rozpalamy ognisko? –  Rozweselony głos wspólnika wdarł się w myśli Raoula, sprowadzając go skutecznie na ziemię.

Świat się nie zatrzymał tylko dlatego, że jego anioł go opuścił. Życie toczyło się dalej, a raczej jego zwykłe życie toczyło się dalej.

Obaj mężczyźni pogrążyli się w rozmowie, ale do Raoula jak bumerang wracała jedna myśl.

Anna jeszcze go nie widziała, nie widziała żadnego z nich.


– Mamy mały problem. – Słysząc te słowa od wchodzącego do domu strażnika zaczął się śmiać. Od ponad roku nie miał takiej kumulacji „mamy mały problem”, ale to co się działo przekraczało wszelkie granice.

Wesołość przeszła mu jak ręką odjął, gdy dowiedział się o jaki „problem” chodzi.

– Czekać do samego końca. Macie go zgarnąć tylko, jeśli zbliży się do zabudowań. Chcę go w razie czego żywego. – Wyłapał błysk w spojrzeniu Ramona, ale wspólnik odezwał się dopiero gdy zostali znowu sami.
– Zwariowałeś? Cała reszta trafi za nim jak po sznurku … – Raoul ponownie nie pozwolił mu dokończyć.

– Nikt za nim nie trafi. Nikogo poza nim tu nie ma. Jest sam. Ruszył za nią, łamiąc pewnie wszystkie możliwe przepisy. – Ramon nie odpuścił:

– Skąd wiesz, że ruszył za Anną?

– Bo ja bym tak zrobił. Tylko zastanawia mnie jedno. Jakim cudem znalazł się aż tu. Jest jakaś granica idiotycznych zbiegów okoliczności.

– Chłopcy są pewni! Chyba nie myślisz, że ktoś zdradził. To nie wchodzi w grę. Musi być na to jakieś logiczne wytłumaczenie. A jeśli jest sam to trzeba się go jak najszybciej pozbyć. Natychmiast. Kulka w łeb i po problemie.

– Może. Powiedz mi lepiej jak … – Skierował rozmowę na poczynione przez Ramona przygotowania do dalszej podróży, ale wcale nie przestał myśleć o Mallroyu. Pojawienie się szeryfa mogło rzeczywiście być koszmarnym zbiegiem okoliczności, ale nie musiało.

Nagle dobiegł go szelest i westchnięcie. W tym budynku, oprócz nich dwóch znajdowała się jeszcze tylko jedna osoba.

Wiedział kogo, ale nie był przygotowany na to co zobaczy.

Niezbyt przytomna Anna stała w progu, opierając się o framugę drzwi. Nie odzywała się. Zignorowała Ramona. Patrzyła tylko na niego.

Już ją taką widział. Taki sam wyraz twarzy miała na jednej z fotografii, gdy stała zapłakana przy oknie.

Ale teraz znajdowała się blisko i zobaczył to, co wcześniej tylko czuł. W jej wzroku było widać tak ogromną tęsknotę i ból, że prawie krzyknął. To nie było spojrzenie kobiety, której był obojętny. Która o nim zapomniała. Która przestała go kochać.

Jest przekonana, że śni. – Ledwo to pomyślał, Anna syknęła z bólu. Marszcząc brwi spojrzała na opartą o drewnianą framugę dłoni i przeniosła wzrok z powrotem na niego. Początkowe zdziwienie przerodziło się w niedowierzanie.

Dotarło do niej, że to nie sen, tylko że naprawdę ma przed sobą pochowanego ponad rok temu męża. A potem ciało odmówiło jej posłuszeństwa.

To Ramon do niej doskoczył i podtrzymał, by nie upadła.

Nie ruszył się z miejsca. Jego małżonka – mimo iż nie mogła złapać oddechu – cały czas na niego patrzyła. Była w szoku; przerażona i zdezorientowana. Nie krzyczała, nie wyrywała się, ale w jej spojrzeniu nie było śladu niczego, co mogłoby mu dać chociaż cień nadziei.

Usłyszeli hałas dobiegający z zewnątrz i obaj zrozumieli co jest jego przyczyną. Chłopcy musieli złapać i przywlec nieproszonego gościa.

Wolałby tego uniknąć, ale nikt go tu nie zapraszał.

Skinął głową, dając tym samym wyraźny sygnał Ramonowi. Jak na ustronną kryjówkę zaczynało się tu robić zbyt tłoczno. Nadszedł czas by ruszyć dalej. Anna nie była przygotowana na widok klęczącego na ziemi szeryfa, ale on jeszcze mniej na jej reakcję.

Ramon złapał ją w ostatniej chwili, tym samym powstrzymując przed pobiegnięciem w stronę policjanta.

Pierwszy raz spojrzał w oczy temu człowiekowi i zrozumiał, że jeśli on go nie zabije, to ten zrobi to przy pierwszej nadążającej się okazji. Ten facet go nienawidził jak nikogo na świecie – nie tylko dlatego, że był tym dobrym, a on tym złym. Nienawidził go najbardziej za to, że Anna była jego żoną.

Mógł powiedzieć to samo.

Zadziałał odruchowo – takie sprawy trzeba załatwiać od razu. Ale gdy podszedł do Mallroy’a i wyciągnął broń, powietrze przeszył kobiecy krzyk:

– Nie!

Zupełnie jakby wbiła mu nóż w plecy.

Czasem kilka sekund wystarczy by zdecydować o czyimś losie. Dla niego było to aż nadto czasu, by nie tylko złożyć razem posiadane elementy układanki, ale również odpowiedzieć sobie na pytanie, na czym mu tak naprawdę zależy.


Czy był potworem? Możliwe, ale dobrzy ludzie nie dostają tego czego pragną.

To co wiedział o Mallroy’u również od Webstera.
To co zobaczył w oczach żony, gdy myślała, że śni.
I pragnienie, do którego się w końcu przyznał – że chce mieć Annę tylko dla siebie.

Każda z tych rzeczy wpłynęła na decyzję, że nie strzelił.

Odwrócił się i spokojnie, jakby chodziło o drobiazg, zapytał żonę:
– Dlaczego?

Nie odpowiedziała od razu:

– Jeśli go nie zabijesz, jeśli obiecasz, że nikt nie zrobi mu krzywdy i odejdzie stąd cały i żywy to z tobą pojadę. I będę robić co mi powiesz.

Zaczął się śmiać. Miał ją w garści, ale to było za mało. Ten człowiek miał na jej punkcie obsesję i wiedział, że nie odpuści. Będzie prędzej czy później próbował ją uratować. Najprostszym wyjściem byłoby zabicie policjanta, ale poza jednym wyjątkiem, Raoul nigdy nie złamał danego słowa.

Musiał to uczucie zdławić i zamierzał zrobić to jej rękami.

Przystawił broń do skroni Mallroya.

– Aż tak go kochasz? – Znał ją. Wiedział, że coś czuła do szeryfa, skoro złożyła taką obietnicę. I wiedział, że będzie go chciała chronić i trzymać z daleka za wszelką cenę. Nie mylił się.  
– Nie. Ale nie chcę by z mojego powodu ktokolwiek zginął. – Słowa kobiety były niczym miód na jego serce, czego nie dało się powiedzieć o szeryfie. Urażona duma i silne uczucie są złym połączeniem. Ciekawe jak kilka słów może spowodować, że ktoś zamiast bronić, ma ochotę cię zabić. Klęczący mężczyzna nie wyglądał już na rycerza, który pokona smoka w obronie księżniczki. Prędzej na smoka, który chce rozszarpać księżniczkę. Ten idiota połknął przynętę z żyłką i wędką.

Nadszedł czas by zakończyć przedstawienie.

– Tylko go nie uszkodź za bardzo. – Przypomniał Ramonowi tuż przed odjazdem.

– Jesteś pewien? – Ramon nie byłby sobą, gdyby się nie upewnił.

– Tak.

Ogłuszony Mallroy w bagażniku wozu nie był już jego problemem.

Za to Anna, siedząca na tylnym siedzeniu srebrnej toyoty, tak.

Wbrew wcześniejszym ustaleniom wyjechali jako pierwsi. Czasem zmieniał plany i tak było i tym razem.

W czasie jazdy odezwał się tylko raz, zaraz na samym początku.

– Uprzedzam, nie zrób nic głupiego. Za twój wyskok zapłaci Mallroy.

A potem, by uzmysłowić jej w jakiej sytuacji się znalazła, dodał:

– I Dexter. I Alice. I Denise. I George.

– Przestań!

Zamilkł. Nie było potrzeby by wymieniał dalej. Przekaz dotarł.
Uzyskał więcej niż chciał.


Pozbył się rywala i ma Annę.
Może nienawidzącą go do szpiku kości, ale to nie miało znaczenia. Obiecała, że będzie go słuchać i o to mu chodziło. A pragnienie zrobi swoje.
Będzie sama, bez żadnej szansy na ratunek i zdana tylko na niego. On da jej ciepło i schronienie. I doprowadzi do tego, że w końcu do niego przyjdzie nie dlatego, że jej każe a dlatego, że będzie sama go pragnąć.



I nagle zdał sobie sprawę, że historia zatoczyła koło.

Ponownie ją porwał i musi złamać.

Anioł ponownie miał do niego przyjść z własnej woli.

Tylko, że tym razem na samym początku – po to by nie mógł już odlecieć – oberwał mu skrzydła.


** ** ** ** ** ** ** **
Bez przebaczenia – część VII
Bez przebaczenia – część IX (premiera wkrótce)

11 polubień
1443 Views

Poczytaj więcej

18 komentarzy

  • Bea14 lutego, 2021 at 11:15 am

    I to jest wielki come back Diabla. Jak zawsze ma swoje wejscie ale tym rezem z wielkim hukiem. O teraz sie bedzie dzialo!!!! Emocje podczas czytania nie doopisania Aniu!

    Odpowiedz
    • Anna Valetta15 lutego, 2021 at 1:13 pm

      Dziękuję! WS sam przyszedł mi teraz na myśl.
      “Piekło jest puste, a wszystkie diabły są tu”

      W każdym znaczeniu tego słowa

      Odpowiedz
  • xwifeofpablox14 lutego, 2021 at 11:48 am

    O “Pani”, co za jazz… 🤯 To jakieś szaleństwo. Oby tylko skrzydła nie wróciły na miejsce. Ponieważ mogłyby pojawić się komplikacje, których nie chcemy. A nie chcemy, by traktowali się “(…) jak byś Ty była klubem, który ma inne barwy.” 🤯
    Pierwsza część skończyła się na wyznaniu miłości. Może zacznijmy od tego nowy rozdział?
    Jestem prawie pewna na sto procent, że nie kocha Szeryfa. A to już dużo… Nie utonę przynajmniej w smutku i żalu, że nie dałaś szansy #teamMissa. 😶
    Tylko nie wiem, co główna bohaterka ubzdurała sobie w głowie za plan. Czasami jedyną opcją, żeby wygrać, jest zwyczajnie nie grać. A ona przystała na warunki Diabła… I weszła w paszczę lwa. Co z tego wyniknie?

    Odpowiedz
    • Anna Valetta15 lutego, 2021 at 1:12 pm

      Odciął skrzydła, wyrosną rogi?

      Nie powinnam tego robić, ale wrzucę “kawałek” z Montany (draft):

      … Wiedziałam jedno. Jeśli zadaje pytanie to znaczy, że jest minimalny cień szansy, że Joshua wyjdzie z tego żywy. Nie miało już znaczenia co się stanie ze mną. Nie po tym jak zobaczyłam Diabła i nie po tym jakim go zobaczyłam.
      Już nie chciałam żyć, przestałam mieć jakikolwiek powód by chcieć oddychać. Nawet gdyby po zabiciu Mallroy’a puścił mnie wolno, to nie miałoby znaczenia. Nie widziałam już sensu funkcjonowania w świecie, w którym do końca moich dni prześladowałyby mnie te puste, obojętne oczy.

      Musiałam jednak spróbować ocalić jedno życie i nie byłam to ja. Nie wiedziałam tylko jak.
      I nagle mnie olśniło. Cokolwiek się działo, to z niepojętych dla mnie względów Raoul chciał mnie mieć teraz przy sobie, albo na oku. Żywą.
      Nie wiedziałam na jak długo, ale to nie miało znaczenia. Liczyło się tylko, że teraz miałam być w jednym kawałku.
      Inaczej dawno by mnie zabił.
      Miałam swoją kartę przetargową do negocjacji z Diabłem i byłam nią ja. …”

      Odpowiedz
      • xwifeofpablox15 lutego, 2021 at 8:26 pm

        Jeśli jest to fragment po remake’u, to nie rzuca w obecnej chwili światła na sprawę. Wiemy jedynie, że nie znalazła w Nim dawnego Diabła… Idąc dalej: nie znaczy to wcale, że Raoul nie pokaże swoich uczuć. Przez rok żyli w odosobnieniu. Bez siebie, pewne rzeczy uległy zmianie, ale czy uczucia? Jedyna obawa, jaką mam, to że może okazać się, że Anna będzie w ciąży. A wiadomo, czyje byłoby to dziecko.
        Myślę, że Missa nie zrobi jej krzywdy, jest jego słabością.
        Szeryfa narazie mamy z głowy, jeden problem mniej.
        Zastanawiam się, jak odnajdą się podczas wspólnej codzienności na Grand Cayman i doprowadza mnie to do histerycznego śmiechu… Wyobrażasz to sobie? Raoul, który podkuli ogon i będzie stąpał na paluszkach, tudzież Anna, która będzie wykonywała jego polecenia. Godne pożałowania. 🤭😂😂😂

        Odpowiedz
        • Anna Valetta15 lutego, 2021 at 9:31 pm

          Draft, to jest draft – specjalnie zaznaczyłam, żeby nie było wątpliwości. To wierna kopia z tego co już czytaliście. Podobnie przypominam jest z “Bez przebaczenia” 😛
          Nie miał rzucić światła na nic, tylko przypomnieć końcówkę Montany 😀

          **
          P.S. Jestem całym sercem za Diabłem, ale nawet ja nie pokładam w nim takiej wiary.

          Odpowiedz
          • xwifeofpablox16 lutego, 2021 at 7:11 pm

            Po remake’u, czy nie.. Wersja robocza może ulec zmianie. W Tobie cała piekielna nadzieja. 😈
            Napisze tylko, że najgorszymi są ludzie małej wiary. 😂 Broń Boże, to żaden przytyk w Twoją stronę. 😘 Może za bardzo w niego uwierzyłam, a może mam dość gównianych zakończeń, gdzie ten gorszy pretendent do związku jest kreowany na tego lepszego i wybielany. Czytelniczki patrzą na Mallroy’a i widzą Zbawiciela, ale kogo ma zbawić? Że ma ją uratować, no chyba że przed losem swojej żony. A to znaczy, że musiałby odpuścić… Nie ma tu miejsca na lepszego i gorszego. Nie ma mniejszego zła. Zawsze jest tylko zło. Mniejsze, większe, ale ciągle zło. Tylko, że Missa to zło piekielnej krasy wobec wszystkich, bezlitosne, niepowstrzymane niczym tornado. Zło, które trzyma się Anny, jak gdyby tylko ona zasługiwała na jego miłość. Na jego popękana skorupę. Na chorą głowę, niepoprawne myśli, niemoralne czyny. Na wszystkie morderstwa. Na jego ZA i jego PRZECIW. Przeczytałam kiedyś, że nieodwzajemniona i niezrozumiana miłość ze złego faceta może uczynić jedynie potwora… Jestem w stanie przyjąć, że to prawda. I może to jawne faux paux, ale wiem jedno, pogrywając z Raoul’em- Anna obudzi tego potwora. Jeśli już tego nie zrobiła. Nic bowiem nie zaboli go równie mocno, co obojętność, tudzież odrzucenie.

            Wracając do tematu:
            Jak zdążyłaś zauważyć, Twoje pracę, bieg wydarzeń, fabułę i postaci zdążyłam poznać dogłębnie. 🙂 “Diabła” czytałam, kiedy był randomowy… Nim stało się to modne. Więc zostanę tu, nawet, gdyby miało być gównianie. Ale #beg, nie rób Nam tego. Ludzie potrzebują szczęśliwych zakończeń.

  • Lalca14 lutego, 2021 at 12:14 pm

    Oj , coś się Diabłu jeden róg trochę ukruszył ?
    To nie jest mój typ ale …. jak ja uwielbiam jego bystrość i przenikliwość ❣
    Zna swoją kobietę jak własną kieszeń. Niech się zadzieje…. Anno , zostaw tego szeryfa.

    Odpowiedz
    • Anna Valetta15 lutego, 2021 at 1:06 pm

      Mur otaczający Diabła jest bardzo gruby. Możliwe, że po to by ochronić to co się za nim znajduje. Albo nie wypuścić tego co za nim jest na zewnątrz.

      jedyne co mogę obiecać, to że nic nie stanie się na siłę.
      Niech się dzieje wola wyobraźni.

      Odpowiedz
  • PAT14 lutego, 2021 at 1:47 pm

    Cierpliwie czekam aż Szeryf wpakuje mu kulkę w łeb… ewentualnie trzy… Ja pierdziele, jak ona z nim będzie z własnej woli to będzie świadczyło tylko o jej głupocie 🤷‍♀️ to już nie jest kawał gnoja, to jest chory psychicznie człowiek, który myślał, myśli i będzie myślał tylko o sobie w dupie mając zdanie Anny…skoro z niej zrezygnował to jego problem, nie da jej spokój i niech żyje w tym swoim chorym i popapranym świecie 🤷‍♀️

    Odpowiedz
    • Diana14 lutego, 2021 at 5:23 pm

      Nie sądzę, że z niej zrezygnował. Po prostu siła wyższa, jego mania bycia egoistą, + to, że na swój chory sposób ją kocha. Prawd jest zawsze kilka. Nie ulega wątpliwości, że Roaul sądził iż łatwo będzie mu żyć bez Anny, niestety jak same widzimy dostał lekcję życia. Nie twierdzę, że jest ideałem… ale z mojego punktu widzenia obaj panowie mają za pazurkami. Tak naprawdę, żaden z nich nie zasłużył na Annę. Diabeł jest przestępcą, ale jakby tak dogłębnie przeczytać Montanę, to i Marlloy nim jest. Nie ma mniejszego zła, jest zło i dobro. I któregokolwiek nich główna bohaterka wybierze, wpadnie z deszczu pod rynnę.
      Byłam, jestem i będę #teamDiabeł , z wielu powodów. Nie dlatego, że jestem masochistką itp. Możliwe, że po prostu mimo całego wyrządzonego zła… nadal mnie intryguje. Pamiętam czas gdy ją skrzywdził, pamietam jak było mu z tym źle. Kolejny raz powtarzam, nie uważam, że jest dobrym człowiekiem… ale jakiekolwiek przejawy wyrzutów sumienia u człowieka, który sumienia nie ma… są dowodem na to, że nawet najgorszy drań może mieć uczucia. Jest dowodem na to, że nawet jeśli On bardzo stara się odepchnąć chaos który ta kobieta w nim wywołuje, nie jest w stanie tego zrobić.
      Jeśli Anna nie będzie z Diabłem, nie powinna być z Marlloyem, myślę, że powinna poznać kogoś kto różni się od obu panów, ponieważ obaj są warci siebie.

      Odpowiedz
      • Anna Valetta15 lutego, 2021 at 1:02 pm

        Diana, dokładnie.
        Mallroy w sumie jest gorszy od Raoula. Po Diable od razu spodziewamy się najgorszego, a szeryf? Przedstawiciel prawa, stojący na jego straży – tak naprawdę jest psychopatą, który zabił żonę, bo “zasłużyła”.

        Emocjonalnie i moralnie okrutnie pokręceni – ale ta seria ewidentnie przyciąga takie charaktery.

        Odpowiedz
    • Anna Valetta15 lutego, 2021 at 12:59 pm

      Z szeryfa też niezłe ziółko – tak tylko przypominam. To nie anioł, który przybył na ratunek, tylko niezły psychopata.
      Pamiętaj tylko o jednym – czasem ludzie podejmują decyzje i robią coś, co stoi w całkowitej sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem.
      I tak na dobrą sprawę coś co widzimy w drugim człowieku może być albo tym co chcemy w nim zobaczyć, albo tylko tym co on sam chce pokazać światu.

      Odpowiedz
  • Jola14 lutego, 2021 at 3:36 pm

    Super że nasz piekielny powrócił i to w jakim stylu😈😈😈mam nadzieję ,że wyjaśni sobie wszystko z Anna ,że Ramon nie namieszać a coś czuje,że będzie chciał w końcu zdobyć Annę😊😊😊Już się nie mogę doczekać kolejnej części rozdział super i tyle emocji przy czytaniu Brawo Anniu👏👏👏

    Odpowiedz
    • Anna Valetta15 lutego, 2021 at 12:54 pm

      Fakt – tam jest więcej demonów i każdy z nich czegoś pragnie. Teraz nadszedł czas, by wypuścić je na wolność.

      Odpowiedz
      • jolanta17 lutego, 2021 at 6:26 pm

        no i nas znowu zaciekawiłaś i jak tu doczekać do następnej części 🙂 🙂 ale coś mi się wydaje,że to będzie jazda bez trzymanki i będziemy ledwo wytrzymywać do następnego rozdziału:)

        Odpowiedz
  • Kate15 lutego, 2021 at 11:55 am

    A ja muszę zapytać ponieważ się pogubiłam. Czy wydana książka o losach Anny i Raoul to jakby 1 cześć czy to co obecnie czytamy?

    Odpowiedz
    • Anna Valetta15 lutego, 2021 at 12:18 pm

      Cześć Kate,
      seria Rodzina Lazcanso ma trzy tomy:
      – tom 1: Diabeł
      – tom 2: Montana
      – tom 3: Bez przebaczenia

      To co obecnie czytacie to draft “Bez przebaczenia”. Oprócz tego, że daję sobie bardzo zielone światło na zmiany w finalnej wersji, która trafi do druku, nie trafia to również do korekty czy redakcji

      Również jak na serię jest bardzo nietypowa, bo wszystkie części mocno się ze sobą łączą. Jeszcze sam “Diabeł” da radę, bo to dopiero początek. Ale jeśli czyta się “Bez przebaczenia”, nie czytając “Montany”, to tym samym dużo wątków ucieka albo są niejasne.

      Pozdrawiam i do przeczytania
      AV

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Please enter your name. Please enter an valid email address. Please enter message.