– Seks nie jest najważniejszą rzeczą w małżeństwie! – Chyba to powiedziała Kaśka, wpychając w siebie kolejny kawałek rolady. Spojrzałam na trzymany w ręku kieliszek i już wiedziałam, że na tym jednym się nie skończy. Musiałam mieć w sobie trochę więcej procentów, by nie tylko wytrzymać do końca spotkania, ale przede wszystkim żeby się głupio nie odezwać.

A miało być dzisiaj tak pięknie i spokojnie.

Starałyśmy się spotykać regularnie i raz na miesiąc stawałyśmy na głowie by zgrać kalendarze i zaliczyć wspólne wyjście.
Dwie matki pracujące z domu i bezdzietny korposzczur – tak, tym korposzczurem byłam ja.
I wbrew pozorom umówienie się wcale nie było takie proste, ale zawsze jakoś się udawało.
Nie wybrzydzałyśmy aż tak bardzo jeśli chodzi o miejsce. W końcu chodziło o to, żebyśmy mogły cokolwiek zjeść, ale przede wszystkim by można było usiąść w spokoju na kilka godzin i porozmawiać.

Cały czas zastanawiałam się jakim cudem, mimo iż miałyśmy ze sobą stały kontakt na messengerze, whatsup’ie i przez telefon, te spotkania nie trwały nigdy krócej niż trzy godziny.
Dzisiaj wylądowałyśmy dla odmiany w kawiarni, gdzie wszystko było różowe z ciastami włącznie. Nie wiem czy to kwestia jakiegoś kryzysu, nadchodzącej pełni, nadmiaru różowości, ale o czymkolwiek zaczynałyśmy mówić, kończyło się na tym samym.
Seks, a raczej to co nam z niego pozostało.

– Ale że niby co? – Magda nie do końca ogarnęła, albo nie dosłyszała. Niestety i ogarnęła i dosłyszała. W dodatku zrobiła to, przed czym sama się wzbraniałam.
– Co znaczy, że seks nie jest najważniejszy w małżeństwie? Że trójka dzieci i wystarczy? Czy że odfajkowujesz raz w miesiącu małżeński obowiązek? – A potem została rzucona bomba.
– A tak na marginesie, kiedy to miałaś ostatnio podczas barabara ze swoim starym orgazm?

Tak chyba wywołuje się wojny. Starałam się nie rzucać w oczy, nie wykonywać gwałtowniejszych ruchów, ani nawet zbyt głośno nie oddychać.
Tak na dobrą sprawę to nie do końca ogarniałam co się właśnie odstawiało.
Zwykła, rzucona w przestrzeń uwaga. Wydawałoby się, że zwykły komentarz, a uwolnił taką falę agresji i frustracji z jaką dawno się nie spotkałam.

– No? – I nagła cisza jasno zasygnalizowały, że dwie harpie przestały się szarpać i znalazły nowy cel. Mnie.
– Ale co “no”? – Starałam się zapytać najłagodniej jak mogłam.
– No co o tym myślisz? – Nie wiedziałam, poważnie. Nie słuchałam co sobie wykrzykiwały i nagle mnie oświeciło, ale w momencie gdy udzieliłam odpowiedzi, przestałam być tak zadowolona z siebie.

 

Wyraz ogromnego współczucia, który pojawił się na obu twarzach uświadomił mi, że mają rację.

Naprawdę należało mi współczuć.

– Nic nie myślę. Od kiedy rozstałam się z Tomkiem – a było to ponad pół roku temu – nie uprawiałam seksu.

7 polubień
1146 Views

Poczytaj więcej

6 komentarzy

  • BaskaKwiecień 7, 2020 at 6:40 pm

    Zapowiada się ciekawe opowiadanie 😁😁😁 czekam na ciąg dalszy 😁

    Odpowiedz
    • Anna ValettaKwiecień 8, 2020 at 5:57 am

      Mam nadzieję, że będzie bardzo ciekawie. Dziękuję

      Odpowiedz
  • MagdaKwiecień 7, 2020 at 7:26 pm

    Mam nadzieję, że na zapowiedzi się nie skończy, bo zapowiada się ciekawie <3

    Odpowiedz
    • Anna ValettaKwiecień 8, 2020 at 5:56 am

      Nie skończy. Tekst biega po mnie i szarpie za włosy od zeszłego roku. Nie wiem czy nie pójdzie jako całość, ale stwierdziłam, że nie ma co czekać i trzeba ogłosić … tytuł i temat 😀

      Odpowiedz
  • AnulkaKwiecień 7, 2020 at 8:04 pm

    Oj będzie ciekawie 😀 Już nie mogę się doczekać kontynuacji i mam nadzieję że i w tym opowiadaniu pojawi się jakiś rogaty diabeł 😀

    Odpowiedz
    • Anna ValettaKwiecień 8, 2020 at 5:57 am

      No w tym opowiadaniu to będzie nietypowo. Ale rzeczywiście grzechów i wodzenia na pokuszenie nie zabraknie

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Please enter your name. Please enter an valid email address. Please enter message.